[365] "Eliza i jej potwory" - Francesca Zappia



Autor: Francesca Zappia
Tytuł: "Eliza i jej potwory"
Rok wydania 2017
Liczba stron:400
Wydawnictwo Feeria young


Eliza ma 18 lat i jest prawdziwą ekscentryczką i nerdem, a do tego boryka się z chorobliwą nieśmiałością oraz brakiem jakichkolwiek znajomych. Drwiny, wyzwiska, przemykanie pod ścianami i nieustanne okupowanie swojego pokoju - tak wygląda jej życie w realu. W internecie za to jest LadyKonstelacją, ekstremalnie popularną na całym świecie autorką komiksu Morze potworne. Ma tam też swoją niewielką, ale wierną grupę wsparcia. Funkcjonuje więc właściwie tylko w sieci, rzeczywistości poświęcając tak mało uwagi, jak tylko się da.
I wtedy do jej szkoły trafia Wallace, były futbolista, a obecnie fan Morza potwornego i twórca fanfików na jego temat, który sprawia, że Eliza zaczyna dopuszczać do siebie myśl o życiu poza siecią. Hm, może związki międzyludzkie mają jakiś sens?

Ona i Wallace stają się sobie coraz bliżsi, dziewczyna nie chce jednak ujawnić mu swojej tajemnicy. Problem w tym, że z sekretów nigdy nie wynika nic dobrego i przez nie cały kruchy świat Elizy może runąć z hukiem… I jak wtedy stawić czoła swoim lękom? Jak pokonać własne potwory? Czy da się być blisko z kimś w realu?[lubimyczytac.pl]

Ten miesiąc leży u mnie pod znakiem lekkich książek. Młodzieżówki i „czasoumilacze” górą.

Do sięgnięcia po „Elizę i jej potwory” skusił mnie przede wszystkim opis fabuły. Po pierwsze i w sumie chyba wiadome uwielbiam wątki miłosne w książkach. Elizę i Wallace połączył przede wszystkim komiks „Morze potworne”. To właśnie od tego tematu zaczęli ze sobą rozmawiać, a raczej ważne jest żeby mieć ze sobą wspólną pasję. Oboje są na swój sposób do siebie podobni, samotni, odizolowani od prawdziwego społeczeństwa. Kochają tworzyć, on pisać, a ona rysować. Jestem pewna, że długo będę ich pozytywnie wspominać jako parę. Drugi powód to fakt, że opowieść nawiązuje do tworzenia i publikowania w Internecie. Pokazuje jak wiele dobrego może wnieść do naszego życia, ale również te jej ciemną stronę. Ludzie w Internecie czują się anonimowi, a przy tym bezkarni i nie zważają na to co piszą na forach, jak komentują tam innych. Dawniej więcej poświęcałam czasu na udzielanie się w Internecie więc bardziej to odczuwałam, teraz mocno sobie już to zmniejszyłam.

Jednak wracajmy do tego co najważniejsze, czyli książki.

Po trzecie ilustracje. Mam coś z małego dziecka, a do tego jestem wzrokowcem, więc uwielbiam kiedy lektura zawiera ilustracje. Tym razem autorka pokazuje nam rysunki i plansze z „Morza potworów”, czyli komiksu głównej bohaterki. Powiem wam, że mógłby mi się spodobać jeśli chodzi o fabułę, bo ogólnie z komiksami zawsze u mnie było na bakier.

Po czwarte połączenie tego wszystkiego całość. Z jednej strony tak jak wspomniałam mamy historie o nastoletnim uczuciu. Pomiędzy mamy wplątany komiks z gatunku fantasy. W tle za to poruszane są problemy nie tylko związane z wirtualnym światem, ale te również przyziemne takie jak odizolowanie, szufladkowanie innych rówieśników mimo, że się ich nie zna, utrata bliskiej osoby. Mogłoby się wydawać, że jest tego tyle, że aż można się pogubić, a tu wam powiem, że nic bardziej mylnego. Autorka świetnie sobie wszystko poukładała, a całość czyta się wprost zawrotnym tempie. Choć wiem, że gdyby nie rysunki to przecież ta pozycja należałaby raczej do tych cieńszych.

Nie mam zbytnio do czego się przyczepić, może tylko tyle, że jestem coraz bardziej za stara na te książki i powinnam się przerzucić na inne. Może nie będzie to wasza ulubiona historia jednak uważam, że miło spędzicie przy niej wieczór.

Moja ocena
8/10

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators