Trzy metry nad niebem - serial?


Są takie seriale, których powstania nie potrafię zrozumieć. Tak właśnie po części jest w tym przypadku.
Chyba większość z nas kojarzy tytuł "Trzy metry nad niebem". Ja czytałam zarówno książkę jak i oglądałam dwie różne adaptacje tego utworu.
Tym razem wpadli na pomysł żeby nakręcić serial, który owszem nie jest nazwany adaptacją włoskiej książki, a jej jedynie inspiracją. Nie mam pojęcia  gdzie szukać tej inspiracji, bo mi nic do siebie nie pasuję. Czy inspiracją można nazwać fakt, że tu i tu dwójka młodych ludzi zakochuje się w sobie?
Serial liczy sobie osiem odcinków. Dałam radę obejrzeć wszystkie choć już po pierwszym czułam, że mało co mi tu gra.
Pomysł na serial? Powiedziałabym, że raczej jego brak. Nie ma tu nic świeżego co mogłoby porwać widza. Myślę, że zajrzy do niego jednak sporo osób ze względu na tytuł i fakt, że tak jak ja widz będzie szukał tej cudownej historii, która ukazana była w filmie i książce o tym samym tytule.
Aktorzy - bohaterowie. Nie wiem czy zostali, aż tak źle napisani, czy aktorzy nie mieli w sobie życia. Zupełnie nie czułam chemii pomiędzy głównymi bohaterami.
Przyznam się, że to jeden z gorszych seriali jakie w ostatnim czasie obejrzałam, a było ich sporo.
Jeżeli będzie kolejny sezon to raczej już tym razem nie będę oglądała.
Za to wieczorem włączę sobie filmową wersję książki.

Komentarze

  1. Powiem szczerze, że zastanawiałam się czy nie zacząć go oglądać... Ale skoro uważasz, że jest słaby, to zdecydowanie wybiorę jakiś inny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Za filmem, a w zasadzie ekranizacją szalałam , pamiętam jak lata temu zarywałam noce i go oglądałam. Tego serialu w ogóle nie byłam ciekawa, bo nie lubię sobie burzyć wyidealizowanego obrazu, a do "Trzech metrów nad niebem" mam ogromny sentyment, mimo że teraz bardzo zmieniły się moje gusta zarówno literackie, jak i filmowe. Niektórych aktorów kojarzę z włoskiej wersji serialu SKAM, ale to właśnie Ci z gatunku tych, których gra raczej mnie nie zachwyciła, więc zdecydowanie mówię pas! Chociaż trochę ubolewam, gdyż zależało mi na osłuchiwaniu się z włoskim :) Pozdrawiam! włóczykijka z Imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już bardziej polecam pierwszą wersję filmową, czyli włoską

      Usuń
  3. Ja na serial z pewnością się nie skuszę ;) jakoś nie sądzę, żeby wyszło z tego coś ekstra :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza