[395] "Tyran" - T.M. Frazier



Autor: T.M. Frazier
Tytuł: "Tyran"
Liczba stron: 320
Rok wydania 2018
Wydawnictwo Kobiece

Przeszłość Doe zaczyna o sobie przypominać. Okrutne manipulacje sprawiły, że rozdzielono ją z Kingiem i dziewczyna wraca do rodziny, której kompletnie nie pamięta. Doe dowiaduje się, że tak naprawdę nazywa się Ray, ma małego synka i ojca, który jest bezwzględnym senatorem nienawidzącym Kinga. Do jej życia powraca też Tanner, chłopak z dawnych lat. Myśli dziewczyny zajmuje jednak tylko King.

Czy King znajdzie sposób na odzyskanie ukochanej, pomimo tego, że wplątał się w kryminalną aferę, która zagraża jej bezpieczeństwu? Czy Doe odzyska całkowicie pamięć?

T.M. Frazier nie zwalnia ani na chwilę. Świat, który kreuje w książkach, jest niebezpieczny, mroczny i niesamowicie pociągający. Zupełnie jak King! Grzeszna namiętność w świecie bez kompromisów ponownie zawładnie sercami i sypialniami kobiet na całym świecie! [lubimyczytac.pl]

W końcu zabrałam się za kontynuacje „Kinga”, a mianowicie za „Tyrana”.

Ponownie wracamy do niemal tych samych bohaterów, których mieliśmy okazję poznać w poprzedniej części. Doe wraca do rodzinnego domu, który nadal jest dla niej czymś obcym. Wspomnienia z przeszłości nadal nie wracają, a ona sama czuje się zagubiona. Wierzy, że dzięki synkowi i rozmowami ze swoim chłopakiem z dawnych lat, jej pamięć wróci. W głowie jednak wciąż siedzi tylko on, a mianowicie King. On również nie ma lekko w tej odsłonie, okazuję się albowiem, że Izaak nie był jego najgorszym problemem, bo na horyzoncie pojawia się ktoś z większą władzą i możliwościami. Mężczyzna z pewnością nie jest bezpieczny.

„Tyran” wyjaśnia nam przede wszystkim wiele tajemnic, które pojawiły się w poprzedniej części. Doe często sięga wspomnieniami do wydarzeń z tamtego okresu, które pozwalają jej zrozumieć co się tak właściwie stało i co jest powodem zaniku pamięci jakiego doświadczyła. Tak więc oprócz głównej akcji mamy również powroty do przeszłości, jednak na szczęście łatwo się w nich odnaleźć, więc o pogubienie w wątkach nie musicie się martwić.

Choć lekturę rozpoczynamy w momencie kiedy King i Deo są rozdzieleni to chemia pomiędzy dwójką głównych bohaterów nie ginie. Nadal emocje pomiędzy nimi wyczuwalne są niemal na kilometr. Cieszy mnie fakt, że nie mamy odczucia, że coś jest na siłę, wszystko jest naturalne, niewymuszone.

W książce nie brakuję również pikanterii, choć jest jej nieco mniej niż w poprzedniej części. Wszystko zachowane jednak w odpowiednim w nieprzesadzonym tonie, ze smakiem. Tym razem autorka skupia się bardziej na relacjach i emocjach pomiędzy bohaterami i przede wszystkim doprowadzenia tej historii do końca, do wielkiego finału tak aby nikt nie czuł niedosytu.

Oczywiście jak nie trudno się domyślić jest to książka przeznaczona dla kobiet, dlatego idealna lektura na dzień taki jak ten. Mężczyźni raczej z tej książki korzyści nie odnajdą. Choć mogę się mylić. Całość czytałam z ogromnym zaciekawienie. Podoba mi się lekki styl pisania autorki, taki niezobowiązujący, a do tego ciekawe prowadzenie bohaterów. Każdy ma jakieś znaczenie dla całokształtu historii, nikt nie pojawia się bez przyczyny. Smutno mi, że to już koniec, bo polubiłam zarówno Kinga jak i Doe i szkoda, że to już ostatnie moje spotkanie z tymi bohaterami. Chyba, że ktoś może słyszał coś o kontynuacji, byłoby miło. W sumie chodzi mi nawet po głowie kto wtedy mógłby być głównym bohaterem. Jednak może nie gdybajmy.

Seria z pewnością warta polecenia i przede wszystkim poznania. „Tyran” to zarazem niewymagająca, ale ciekawa lektura na wieczór.

Moja ocena 8/10

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators