[343] "Rozgrywka" J.Sterling



Autor: J.Sterling
Tytuł"Rozgrywka"
Liczba stron:304
Rok wydania 2017
Wydawnictwo SQN

On jest rozgrywką, w którą ona jeszcze nie grała.

Kiedy Cassie poznaje w college’u Jacka, postanawia omijać go szerokim łukiem. Gwiazdor drużyny baseballowej uosabia wszystko, czego dziewczyna nie znosi w facetach – jest przystojny, uwodzicielski, pewny siebie, ma wielkie ego i… zabójczo piękne oczy. Sprawy się komplikują, kiedy Jack zaczyna zwracać na Cassie szczególną uwagę. Co tak naprawdę kryje się za jego zainteresowaniem? Czy ma ono jakiś związek z przeszłością dziewczyny? Ile można poświęcić, aby być z ukochaną osobą?

Zapnij pasy! Przejażdżka z the Perfect Game. Rozgrywka sprawi, że serce nieraz zabije ci szybciej. Czasem życie to prawdziwy rollercoaster[lubimyczytac.pl]

„Rozgrywka” to przede wszystkim książka dla młodych ludzi, którzy wkraczają w dorosłe życie. Głównym tematem jest uczucie, które zakwita pomiędzy dwójką głównych bohaterów.Cassie właśnie zaczyna studia na tej samej uczelni co jej najlepsza przyjaciółka. Pragnie prawdziwej miłości, chłopaka, który będzie dotrzymywał składanych obietnic, nie zdradzał i nie kłamał. Wie, że znajomości z chłopakami, którzy uganiają się za co rusz to nowymi dziewczynami nie spełnią jej oczekiwań. Jack mówi się, że nie sypia dwa razy z tą samą dziewczyną, a także to właśnie one lgną do niego, a nie na odwrót. Tym razem to jednak on jest tym, który musi się postarać, zdobyć, a nie na odwrót, a Cassie nie jest szczęśliwa z powodu tego zainteresowania.

Jedno w tej historii jest pewne, schemat goni schemat i niczym nie potrafiła mnie zaskoczyć. Choć mimo powtarzających się rozwiązań lubię kiedy między bohaterami iskrzy i na początku nie są sobie przychylni, a właśnie na taki obrót spraw sugerował opis na okładce. Zawiodłam się, bo właśnie to trwało dosłownie sekundę i słabe. Kiedy tylko pojawiała się jakaś przeszkoda dla ich związku, ja od razu wiedziałam jak to rozwiążą.

Pomimo tego owszem książkę czytało mi się dobrze, bo lubię takie niezobowiązujące historie. Pochłonęłam ją w jeden wieczór, zresztą objętościowo nie jest ona dużych gabarytów. Będzie ona jedną z wielu. Nie ma w niej nic za co zapamiętałabym ją na dłużej. Brak oryginalności, a do tego bohaterowie również byli jacyś nijacy. Wydaję mi się, że byli kreowani na zupełnie innych, a okazało się, że mają zupełnie inne twarze. Rozumiem, że mogą pokazywać inne oblicze niż są w głębi duszy, ale w tym wypadku mi to wszystko nie współgrało ze sobą. Niech opis was nie zgubi, bo się zawiedziecie i poczujecie oszukani jak ja.

„Rozgrywka” jest początkiem serii, której na dzień dzisiejszy nie wiem czy będę kontynuować, szczególnie, że jest wiele innych pozycji, które chciałabym poznać. Domyślam się, że znajdzie się zapewne sporo osób, którym książka się spodobała i może i moją sympatie kupiłaby, gdybym nie czytała aż tylu książek z tego gatunku. Lubię czasem dostać coś świeżego.
Moja ocena
6/10

[342] "Dance, sing, love. Miłosny układ" - Layla Wheldon



Autor: Layla Wheldon
Tytuł: "Dance, sing, love. Miłosny układ"
Liczba stron:528
Rok wydania 2017
Wydawnictwo Editio

Numer 1 na wattpad.com w kategorii Romans — ponad 2 miliony odsłon!

Livia Innocenti jest zawodową tancerką. Razem z zespołem robi show podczas koncertów i teledysków największych gwiazd muzyki. James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich. Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournée po Europie. Livia szybko przekonuje się, że woda sodowa uderzyła młodemu celebrycie do głowy. Nikt jej tak nie wkurza na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia przewiduje kilka utworów w ich wykonaniu w duecie. Początkowo nie potrafią się dogadać i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?

Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje, i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem jest najlepszą drogą, bo miłość, zamiast uszczęśliwiać, potrafi sprawiać ból. Zatrać się w historii pełnej pasji, pożądania, zwrotów akcji i gorących rytmów.[lubimyczytac.pl]


W ostatnim czasie zostaje wydawanych coraz więcej historii, które początkowo były publikowane w blogsferze. Cieszy mnie to nawet bardzo, szczególnie, że parę lat temu również w ten sposób pisałam jak i czytałam utwory ludzi.

Livia jest dziewczyną, która już od dziecka wiedziała co chce w życiu robić, a mianowicie tańczyć. Jej marzenia się spełniły, bo teraz jest częścią jednego z najlepszych zespołów tanecznych, a do tego występuje na koncertach w teledyskach znanych gwiazd muzyki. W ten właśnie sposób poznaje Jamesa. Choć oboje nie darzą się szczególną sympatią to w miarę spędzania ze sobą czasu lody pomiędzy nimi zaczynają topnieć, a nawet pojawia się iskrzenie.

„Miłosny układ” to przede wszystkim lekko napisany romans, który czyta się bardzo szybko i płynnie. Zupełnie nie odczułam tych pięciuset stron, które stworzyła autorka. Zdecydowanie można zaliczyć to jaki udany debiut mimo paru schematów, które wkradły się w losy bohaterów. Spodobał mi się natomiast motyw tańca, który nieszczególnie często można spotkać w książkach. Akcja skupia się owszem głównie na dwójce głównych bohaterów, jednak mamy również wątki poboczne i nie tylko jedna para nam się wykluje.

Zakończenie wbiło mnie w fotel, szczególnie, że urwało się w najgorszym z możliwych momentów, a do tego nie mogę od razu sięgnąć po kontynuacje tych losów. W mojej głowie tworzą się już miliony scenariuszy dotyczące tego co się wydarzy. Ciekawi mnie co autorka przyniesie nam w kolejnej części.

„Miłosny układ” jest z pewnością intrygującym debiutem naszej młodej pisarki. Mam nadzieję, że szybko zawita do nas z kolejnymi swoimi historiami. Zastanawia mnie tylko czemu co raz więcej polskich, debiutujących pisarek piszę pod pseudonimem?

Moja ocena 8/10

[341] "List z przeszłości" - Mairi Wilson



Autor: Mairi Wilson
Tytuł: "List z przeszłości
Liczba stron:528
Rok wydania 2017
Wydawnictwo Kobiece

W tragicznym wypadku ginie matka Lexy. Kilka dni później umiera ukochana niania matki z dzieciństwa – Ursula. Ku swojemu zdziwieniu, dziewczyna staje się jedyną spadkobierczynią starszej pani. W poszukiwaniu „własnego ja” dziewczyna wyrusza aż do Afryki, gdzie czyha na nią ogromne niebezpieczeństwo.
Wypełniona sekretami i intrygującym zwrotami akcji wspaniała opowieść o odkrywaniu tajemnic przeszłości
W przeciągu kilku dni serce Lexy Shaw rozpada się na milion kawałków, a jej świat legnie w gruzach. Najpierw w tragicznym wypadku ginie jej matka. Kilka dni później umiera ukochana niania z dzieciństwa – Ursula, która zapisuje cały majątek młodej kobiecie.
Kiedy Lexy porządkuje dokumenty Ursuli, natrafia na informację, która każe jej zwątpić we własne pochodzenie i sprawia, że kobieta rusza w poszukiwaniu utraconej tożsamości do Afryki.
Dopiero w egzotycznym Malawi Lexy odkrywa, że przez wiele lat żyła w kłamstwie, a jej życiu zaczyna zagrażać poważne niebezpieczeństwo.[lubimyczytac.pl]


Poznajemy główną bohaterkę w trudnej dla niej sytuacji. Niedawno rozstała się z narzeczonym, zmarła jej matka, a teraz również dowiaduję się o śmierci swojej dawnej niani. Okazuje się, że obie kobiety wszystko co miały przepisały właśnie jej, a w domu Ursulii znajduje list, który zaprowadzi ją do Afryki. Czasem może niektóre sekrety muszą zostać tymi sekretami, a drążenie ich może stać się nieco niebezpieczne.

W całej tej historii jest sporo tajemnic, które przyciągają uwagę czytelnika, chcemy je rozwikłać, obmyślając, w którym kierunku tym razem skierowała się wyobraźnia autorki. Bohaterowie nie pokazują swojej prawdziwej strony od razu, co rusz dowiadujemy się o nich czegoś nowego co czasem zmienia nasze myślenie o nich. Początkowo nieco irytowała mnie główna bohaterka, lecz w miarę upływu czasu zaczęłam rozumieć jej zachowanie, jak i ją samą.

Jest to debiut autorki i to całkiem dobrze rokujący na kolejne książki. Widać, że Mairi Wilson posiada zarówno warsztat jak i wyobraźnie do tworzenia swojego świata. Wierzę, że kolejne pozycje będę jeszcze lepsze od tej.

Jak na książkę obyczajową, ta jest nieco obszerna i były momenty, że nie co mi się dłużyła. Jakby wyrzucić niektóre momenty, które w sumie nie wniosły za wiele to byłoby o wiele lepiej. Po przeczytaniu odczuwam niewielkie rozczarowanie, kolejny już raz przekonałam się, że lepiej nie stawiać sobie zbyt wygórowanych oczekiwań dla danej książki. Może bez tego moje odczucia byłyby lepsze.

„List z przeszłości” jest historią rodziną pełną tajemnic i zawirowań. Jesteśmy świadkami odkrywania przez główną bohaterkę prawdziwej siebie. A czy wy udacie się w podróż do Afryki wraz z Lexy?
Moja ocena
7/10


Zapowiedź "Przypadki Agaty W."

 1 listopada premierę będzie miał miejsce ebook Sandry Borowieckiej, a w zimę ukaże się wersja papierowa


Oparta na faktach historia dziewczyny, która odkryła, że w jej żyłach płynie Agape.

Dla Agaty początkiem staje się próba samobójcza. Czy pan Perdiaux, tajemniczy Francuz, pomoże jej uporać się z przeszłością, która nie pozwala jej żyć naprawdę? Czy Agata odnajdzie swoją drogę, prawdziwą, autentyczną, taką jakiej pragnęła zanim jej życie stało się jednym wielkim koszmarem? Czy uwolni się od zbyt wielkiej miłości matki, od ciężaru bycia ofiarą, zbyt wrażliwą, zbyt sensualną, zbyt mądrą, by prosić o pomoc?

Ta książka jest wyjątkowa. Jest zapisem autoterapii autorki. Jest zapisem wewnętrznej walki i poszukiwań młodej dziewczyny, mierzącej się z przeszłością, jakiej nie chciałby nikt z nas, ale która zbyt często jest nasza.

[340] "Spalona ziemia" - Victoria Schwab




Autor Victoria Schwab
Tytuł: "Spalona ziemia"
Liczba stron:240
Rok wydania:2017
Wydawnictwo Wilga

Pradawne zło obudziło się w świecie Erdas. Więź między ludźmi a zwierzoduchami jest zagrożona.

Czworo młodych bohaterów: Conor, Abeke, Meilin i Rollan postanawia powstrzymać zło. Razem ze swoimi zwierzoduchami wybierają się w niebezpieczną podróż do wnętrza ziemi i na jej krańce. Otaczają ich przyjaciele i wrogowie, lecz muszą za wszelką cenę stawić czoła nadchodzącej ciemności. Jeśli przestaną oglądać się za siebie, dostrzegą przerażającą prawdę: zło już ich dopadło.[…] [lubimyczytac.pl]

Kontynuujemy serie Spirit Animals. Każdą z części napisał kto inny, tym razem dzieło należy do Victorii Schwab. Byłam ciekawa czy ten zabieg będzie można jakoś szczególnie odczuć, jednak nie, ta jak i poprzednia książka zachowane są na podobnym poziomie i klimacie.

Czwórka naszych głównych bohaterów ponownie staje w obronie Erdasu. Oczywiście nie są sami, pomagają im ich zwierzoduchy jak i nowi przyjaciele. Misja nie jest łatwa. Conor z dnia na dzień opada z sił zarażony przez pasożyta, więzi ze zwierzętami słabną tak samo jak Wszechdrzewo, a ich wróg natomiast nabiera co raz większej mocy.

Nie mogę się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że książka jak zresztą cała seria skierowana jest przede wszystkim dla młodzieży, nawet tej młodszej. Jednak ja mimo to przyjemnie spędziłam czas przy książce, pozwala ona znów poczuć się młodym duchem i oderwać się od codzienności.

Choć bohaterowie są nastolatkami to na ich barkach spoczywa ważne, ale również i niebezpieczne zadanie. Na brak akcji nie możemy narzekać, jak również na kreatywność i wyobraźnie autorki. Tak jak wspomniałam poprzednio świat, który został wykreowany spodobał mi się. Jest to coś nowego, a zarazem udanego i trzymający poziom. Nie znajdziemy tu utartych schematów, a język i styl jest przyjemny i płynny. Jak na książkę z tego gatunku nie jest zbyt obszerna, bardzo szybko się ją czyta, więc dla mnie to był jeden wieczór. Kolejną część również mam w planach przeczytać.

Dziwi mnie trochę fakt, że seria nie jest popularna, bo w sumie ma wszystko co sprawia, że powinna. Świetny pomysł, który jest oryginalny, przepiękne okładki, wobec których nie da się przejść obojętnie. Więc mam nadzieję, że zachęciłam was do poznania bliżej bohaterów i ich zwierzoduchy.
Moja ocena
8/10

[339] "Zdążyć z miłością" - Beata Majewska [przedpremierowo]


Autor:Beata Majewska
Tytuł: "Zdążyć z miłością"
Liczba stron:352
Rok wydania 2017
Wydawnictwo Książnica

Czy można zwlekać z miłością?
Trzydziestoletnia Olga jest kobietą wykształconą, majętną i atrakcyjną. Zmagając się z życiowymi problemami – chorobą i miłosnymi niepowodzeniami – stara się nie okazywać uczuć. Ale to tylko gra pozorów. Kiedy poznaje Kamila, samotnego ojca ośmioletniej Faustyny i czteroletniego Maksia, niespodziewanie odkrywa miłość. Zakochuje się w mężczyźnie z wzajemnością.
Dzieci Kamila całym sercem akceptują Olgę, a ona sama dostrzega w nich dar od losu. Wkrótce para się pobiera, ale czy nowa rodzina wypełni miłością puste miejsca w sercu Olgi?[lubimyczytac.pl]

„Zdążyć z miłością” jest już trzecią odsłoną serii „Konkursu na żonę”. Tym razem bliżej poznajemy Olgę, byłą dziewczynę Hugo z poprzednich części. Jest to bogata kobieta, lecz nieszczęśliwa. Niedawno wygrała walkę z chorobą po której już nigdy nie będzie mogła mieć własnych dzieci. Choć zawsze była wyzwolona kobietą, teraz co raz bardziej czuje się samotna. Pewnego dnia poznaje Kamila i dwójkę jego dzieci. Mężczyzna niemal pod każdym względem różni się od tych, którzy do tej pory gościli w jej życiu. Pojawia się uczucie i pragnienie założenia rodziny.

Przyznam się, że nieco obawiałam się tej książki. Spytacie czemu? Nie darzyłam sympatią Olgi w poprzednich częściach i choć tu wiele jej zachowań zostało wyjaśnionych to jednak nie usprawiedliwiło mi ją. Muszę przyznać, że teraz Olga jest zupełnie inną bohaterką, jej charakter, sposób mycia, przekonania, zmieniły się o sto osiemdziesiąt stopni. Czyżby chorobą, aż tak na nią wpłynęła? Nie wiem czy wierzę w aż taką przemianę kogoś, czy jest ona możliwa.

Podczas czytania targały mną najróżniejsze emocje. Były momenty, w których się uśmiałam. Zarówno Maks jak i Faustyna to takie dwa iskierki, które bardzo często najpierw coś powiedzą, przekręcą, a dopiero potem pomyślą. Wiadomo jak to dzieci, tyle, że naprawdę bardzo mądre jak na swój wiek. Był smutek. Nie wszystkie momenty miały charakter szczęśliwej bajki, oczy nieco zwilgotniały. Jednak cały czas była nadzieja, w końcu każdy zasługuje żeby spotkało go w życiu coś dobrego.

„Zdążyć z miłością” należy do lektur, które warto przeczytać. Czyta się lekko, a przy tym czytelnik wciąga się w historie o poszukiwaniu własnego miejsca i miłości. Przyznam się, że bardziej wolę Łucję i Hugo to i ta książka przypadła mi do gustu. Myślę, że zaczynając czytać takiego zakończenia jakie zgotowała nam autorka się nie spodziewaliście.
Moja ocena
8/10

[338] "Tyberiusz. Cesarstwo nad przepaścią" - Michał Kubicz



Autor: Michał Kubicz
Tytuł: "Tyberiusz. Cesarstwo nad przepaścią"
Liczba stron:448
Rok wydania 2017
Wydawnictwo:Książnica
Ostateczny cios zadadzą najbliżsi...

Po śmierci cesarza Augusta rządy w imperium rzymskim obejmuje jego adoptowany syn Tyberiusz. Rychło okazuje się, że problemy cesarstwa bledną wobec zadawnionych konfliktów trawiących jego rodzinę. Nieoczekiwanie pojawia się kierowany nieposkromioną ambicją człowiek, który nie zawaha się pozbawić Tyberiusza tronu. Panująca dynastia wplątana w sieć intryg staje w obliczu katastrofy. Czy cesarz utrzyma się u władzy? Czy zwaśnionym krewnym uda się pokonać rozłamy i odzyskać pozycję, pozbywając się uzurpatora?

"Tyberiusz. Cesarstwo nad przepaścią" to powieść o trudach rządzenia i i związanym z nimi śmiertelnym ryzyku. To historia przebiegających w ukryciu dramatów, a także pychy i arogancji, które przyczyniają się do upadku ludzi wyniesionych na wyżyny władzy. To wreszcie ukazanie gorzkiej prawdy o tym, że największy wróg może być wśród najbliższych...[lubimyczytac.pl]

Czasem zdarza mi się sięgać po zupełnie inne książki niż zazwyczaj. Tak właśnie było tym razem, bo pozycję opowiadające o starożytnym Rzymie nie za często lądują w moich rękach.

Tyberiusz jest następcą cesarza Augusta, to właśnie na nim spoczywa teraz obowiązek rządzenia Imperium. Choć początkowo wydaje się, że właśnie to będzie największym problemem, szybko okazuję się, że to relacje rodzinne przysporzą mu najwięcej kłopotów. Otóż nie każdy właśnie jego widzi na czele państwa.

Michał Kubicz przybliża nam nieco historii, o której nie dowiemy się ze szkolnych murów. Już na pierwszych stronach mamy pokazaną mapę Rzymu jak i objaśnione drzewo genologiczne Tyberiusza. To drugie jest szczególnie przydatne żeby połapać się kto jest kim dla kogo.

Choć wiadome jest, że tamte czasy rządziły się własnymi prawami to i tak niektóre wydarzenia, czy też decyzje były dla mnie zaskoczeniem i czymś o czym nie pomyślałabym. Mamy tu do czynienia z wieloma intrygami i konfliktami, a wszystkiemu jest winna władza, a szczególnie dążenie do jej otrzymania. Okazuję się wtedy, że nawet na z pozoru na najbliższych nie można liczyć.

„Tyberiusz. Cesarstwo nad przepaścią” jest pełną napięcia lekturą, która wciąga w swój świat już niemal od pierwszych stron. Niemal każdy z bohaterów, którzy przewijają się w książce jest tak wykreowany, że ma ważną rolę do odegrania, a co za tym idzie zapada nam w pamięci na długi czas. Ludzie tu nie mają skrupułów jeśli już o coś walczą, kierują się zasadą po trupach do celu. Choć jest to książką historyczna styl jej jest przystępny, a zarazem przyciągający uwagę.
Moja ocena 7/10

[337] "Listy do utraconej" - Brigid Kemmerer



Tytuł "Listy do utraconej"
Autor: Brigid Kemmerer
Liczba stron:400
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo YA!

Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy…

Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy”. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet i Declanem rodzi się nić porozumienia.[lubimyczytac.pl]

Ludzie mają różne sposoby na pogodzenie się ze stratą ukochanej i najbliższej dla nas osoby. Jedni cierpią w środku, inni się buntują, a jeszcze inni szukają zupełnie innych alternatywnych sposobów.

Matka Juliet zginęła w wypadku samochodowym, od pogrzebu dziewczyna co dzień odwiedza cmentarz, co rusz zostawiając na nagrobku list do rodzicielki. Zazwyczaj następnego dnia już nie ma śladu po jej korespondencji, jednak pewnego dnia ponownie widzi swój list, a do tego na samym jego końcu ktoś dopisał „Ja też”. Te dwa słowa wywracają świat Juliet do góry nogami, od tej pory zaczyna pisać nie do matki, a do tajemniczej osoby, która naruszyła jej prywatność.

W tej książce zaintrygował mnie już sam tytuł, czyli „Listy do utraconej”, choć bałam się początkowo, że będzie to historia szczególnie melancholijna, na szczęście moje obawy się nie sprawdziły. Many tu do czynienia z młodymi bohaterami, a co za tym idzie jest żywiołowość, temperament i pełno nieprzemyślanych decyzji. To wszystko sprawia, że historia Juliet i Declana wciągnęła mnie w swój świat. Ogólnie bohaterowie przypadli mi do gustu i tu każdy za coś innego, ponieważ byli różnorodni jak i ich problemy. Oprócz dwójki głównych mamy również przyjaciela Reva, który jest tajemniczym samotnikiem, ciągle noszącym bluzy z kapturem i długim rękawem niezależnie od pogody. Z jednej strony ma własne problemy, a z drugiej wspiera Declana, potrafi świetnie doradzać, ale również potrząsnąć przyjacielem kiedy popełnia błędy.

„Listy do utraconej” jest dla mnie książką, która również niesie nadzieję, że można być innym człowiekiem niż ten za którego cię inni mają. Podobały mi się szczególnie listy, które pisała do siebie ta dwójka. Pełno było w nich mądrości i inteligentnego postrzegania świata, aż ciężko uwierzyć, że oboje mają tylko po siedemnaście lat. Ciekawe jest to czemu już tak mamy, że częściej łatwiej nam się podzielić swoimi zmartwieniami z osobą, której nie znamy, nie widzimy, niż z taką, którą mamy co dzień przy sobie.

Moja ocena

8/10

Wyniki rozdania

Witam, czas na wyniki rozdania, które miało miejsce w ostatnim czasie.
Tym razem padło na szczęśliwą trzynastkę.
Lex May gratuluję

[336] "Podtrzymując wszechświat" - Jennifer Niven



Autor:Jennifer Niven
Tytuł: "Podtrzymując wszechświat"
Rok wydania:2017
Wydawnictwo Bukowy Las
Liczba stron:408

Przejmująca historia o znajdowaniu osoby, która widzi cię takim, jakim jesteś naprawdę

Wszystkim się wydaje, że dobrze znają Libby, dziewczynę kiedyś zwaną „najgrubszą nastolatką w Ameryce”. Nikt jednak nie zadaje sobie trudu, żeby dojrzeć cokolwiek poza jej wagą, poznać ją tak naprawdę. Po śmierci mamy Libby zajadała się w czterech ścianach swojego domu w towarzystwie załamanego ojca i własnego smutku. Teraz dziewczyna wraca do szkoły, jest gotowa na nowych przyjaciół, miłość, na wszystko, co życie ma jej do zaoferowania.

Wszystkim się wydaje, że dobrze znają Jacka. Owszem, to popularny i lubiany uczeń, ale i osoba, która nauczyła się nie rzucać w oczy. Nikt nie zna wielkiego sekretu Jacka: chłopak nie rozpoznaje twarzy, nawet rodzeni bracia wyglądają dla niego jak obcy ludzie. Jack potrafi zaprojektować i zbudować niemal wszystko, ale nie jest w stanie zrozumieć, jak działają trybiki jego własnego mózgu.

Aż w końcu Jack spotyka Libby. Połączeni okrutną licealną zabawą lądują na szkolnej terapii. Oboje są wściekli, ale wściekłość powoli przeradza się w zaskoczenie. Odkrywają, że im więcej czasu spędzają ze sobą, tym mniej samotni się czują.[lubimyczytac.pl]


Libby jest dziewczyną, którą wszyscy kojarzą głównie dlatego, że niegdyś była najgrubszą nastolatką w kraju. To właśnie to określenie ciągle ją prześladuje, nawet teraz kiedy powracając do szkoły pragnie zacząć swoje życie na nowo od zera.

Jack zadaje się przede wszystkim z charakterystycznymi osobami, nawet jego dziewczyna od razu jest zauważalna wśród tłumu osób. Choć nie do końca utożsamia się z nimi i z ich zachowaniem to nie chce zmieniać znajomych, bo ich jest w stanie cokolwiek odróżnić.

Jeden nieprzemyślany żart sprawia, że mają okazję poznać się lepiej. Okazuję się, że to właśnie sobie nawzajem potrafią zwierzyć się ze swoich utrapień i pragnień.

„Podtrzymując wszechświat” to przede wszystkim lektura o tym, że nie łatwo sobie radzić w otoczeniu, które ma cię za kogoś kim nie jesteś, a starych etykiet ciężko jest się pozbyć. Autorka pokazuje nam jak często mamy już wyrobione o kimś zdanie nawet jeśli tej osoby dobrze nie znamy, albo praktycznie wcale.

Lubię książki młodzieżowe właśnie dlatego, że często dają nam do myślenia, poruszają tematy, które na co dzień uważamy za mało istotne, a w rezultacie jest zupełnie inaczej.

Książka podzielona została na dwie perspektywy, tak więc możemy poznać bliżej sytuacje zarówno Jacka i Libby. Lubię kiedy podgląd akcji w książce nie jest tylko ograniczony do jednego bohatera.

To już moja druga lektura spod pióra autorki i muszę przyznać, że tym razem również się nie zawiodłam. Styl jej potrafi zaciekawić i wciągnąć czytelnika w wykreowany świat. Spędziłam z książką dwa przyjemne wieczory, a do kompletu ten wątek miłosny, który jest zarazem delikatny jak i troszkę słodki.

Polecam
Moja ocena 8/10

[335] "Nieśmiertelni strażnicy" Eliot Schrefer



Autor: Eliot Schrefer
Tytuł: "Nieśmiertelni strażnicy"
Rok wydania 2017
Liczba stron:224
Wydawnictwo Wilga


Nowa seria dla wielbicieli "Spirit Animals".

"Upadek Bestii" to druga seria "Spirit Animals". Ty razem stara, ciemna siła, która przez wieki spała pod powierzchnią świata odradza się. Może rozerwać więzi łączące duchy zwierząt. Aby to się stało musi uprowadzić Zwierzoduchy i ich ludzkich towarzyszy.[lubimyczytac.pl]

Spirit Animals jest dla mnie nową serią, której postanowiłam przyjrzeć się nie co bliżej. Nie zaczynam jej od samego początku, ale nie wydaję mi się, żeby był to jakiś większy problem, ponieważ naprawdę szybko się odnalazłam w tym świecie.

Mamy tu ludzi, którzy potrafią przywoływać swoje zwierzoduchy. Czwórce przyjaciół udało się przywołać legendarne Wielkie Bestie. Są oni uważani za tych, którzy uratują Wszechdrzewo od choroby, która je dopadła, bo bez niego nie będzie już obecna więź ze zwierzętami.

Mam na uwadze, że głównymi bohaterami książki są w sumie dzieci i to szczególnie do takiej grupy wiekowej skierowana jest ta seria, jednak sądzę, że nie tylko. Przy „Upadku bestii” odnajdą się zarówno młodsi jak i nieco starsi czytelnicy jak ja. Dla tych drugich to będzie ciekawa odskocznia od codzienności to niezwykłego świata.

Właśnie szczególną uwagę trzeba skupić na wykreowaniu tego świata, który jest przemyślany i pomysłowy idealnie. Mamy tu do czynienia tak jak mówiłam ze zwierzoduchami. Dzieci mają swoich powiedzmy za opiekunów zwierzęta, z którymi wiąże ich specyficzna więź. Oczywiście mamy również te wyjątkowe zwierzoduchy, silniejsze, mądrzejsze i większe od pozostałych, a co za tym idzie znajdzie się osoba, która pragnie mieć je wszystkie. Autor stworzył różne krainy, które przyjdzie przemierzyć głównym bohaterom. Jedne są na powierzchni ziemi, a inne nawet w podziemiach. Pomysłom autora nie ma końca, widać, że jego wyobraźnia jeszcze niejednokrotnie mnie zainteresuję, w końcu przede mną jeszcze dwie części.

Zatrzymajmy się również na samej oprawie graficznej. Uwielbiam kiedy w książkach z fantastyki zamieszczana jest mapa, niby zbytnio z niej nie korzystam, ale już od samego początku wyczuwalny jest dzięki temu magiczny klimat historii. Do tego mamy do czynienia z twardą okładką, których grafika jest spójna i malownicza na wszystkich częściach. Cudnie się prezentuję.

Jeśli chcecie poczuć w sobie młodego ducha, lekko się rozluźnić, uciec myślami do magicznego świata to zapraszam do poznania serii „Spirit Animals”

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu
Moja ocena 7/10

Stosikowo na jesień

W ostatnim czasie nazbierało się u mnie książek, jak również na kilka jeszcze oczekuję.
1. Brigid Kemmerer - "Listy do utraconej"
2. "Consolation" - Corinne Michaels recenzja
3. "List z przeszłości" - Mairi Wilson
4. "Najtwardsza stal" - Scarlett Cole recenzja
5."Czerwone słońce" - Paulina Hendel recenzja
6. "Mroczne zakamarki" - Kara Thomas recenzja
7. "Podtrzymać wszechświat" - Jennifer Niven
8.Seria Sprint Animals[3tomy]
9 "Tyberiusz" - Michał Kubicz
Tak jak widać, na brak książek do czytania nie narzekam, raczej na brak czasu.

[334] "Mroczne zakamarki" Kara Thomas



Autor: Kara Thomas
Tytuł: "Mroczne zakamarki"
Liczba stron:416
Rok wydania 2017
Wydawnictwo Akurat

W Fayette, prowincjonalnym miasteczku w Pensylwanii, na każdym kroku czają się ponure tajemnice. Tessa, która wyjechała stąd w dzieciństwie, cały czas starała się nie myśleć o tym, co wydarzyło się tamtej letniej nocy. Tak mroczne przeżycia mogą zostawić w pamięci niezatarty ślad, jeśli tylko im się na to pozwoli.

Callie, jej przyjaciółka, została w Fayette. Przeprowadziła się do innego domu, więc nie musi codziennie patrzeć na te same ściany, ale Callie zawsze była tą silniejszą. Dlatego potrafi stawiać czoła demonom i ma nadzieję, że pewnego dnia znikną na dobre, jeśli będzie ostro imprezowała.

Jako dziewczynka Tessa nigdy nie rozmawiała ze swoją przyjaciółką o tym, co wtedy widziały. Nie przed procesem, w którym obie zeznawały. Ani tym bardziej potem. Po procesie Callie zamknęła się w sobie, a Tessa wyjechała, co tylko sprawiło, że przyjaciółki całkowicie straciły ze sobą kontakt. Ale od wyjazdu Tessę nurtują pytania. Pewne rzeczy nieustannie budziły jej podejrzenia. A teraz musi wrócić do Fayette – tam, gdzie Wyatt Stokes czeka w celi śmierci na proces apelacyjny, gdzie przed laty zginęła Lori Cawley, kuzynka jej przyjaciółki, i gdzie ukrywa się ktoś, kto może znać prawdę. Tylko że szukając rozwiązania zagadki Tessa z każdym krokiem zbliża się do mordercy – a tym razem uciec nie będzie tak łatwo.[lubimyczytac.pl]

„Mroczne zakamarki” jest typem książki po jakie nie sięgam za często, zresztą niejednokrotnie pisałam, że nie chodzę w parze z kryminałami. Jednak fabuła tej lektury zaciekawiła mnie na tyle, że chętnie ją przeczytałam i się nie rozczarowałam.

Tessa wraca po latach do miasteczka, w którym spędziła swoje dzieciństwo .Nie ma najlepszych wspomnień związanych z ty miejscem, szczególnie, że w raz z przyjaciółką zeznawała w sprawie morderstwa, które zdarzyło się jak była dzieckiem. Teraz demony przeszłości powracają, bo być może skazały na więzienie nie tą osobę co potrzeba, a prawdziwy morderca czai się tuż za rogiem.

Pierwszym atutem książki są bohaterowie, którzy są nastolatkami, ale nie typowo naiwnymi jak to bywa w literaturze, a pomysłowymi i odważnymi. Każde z nich jest dojrzałe jak na swój wiek, wydaję mi się, że to dzięki temu z czym musieli się zmierzyć.

Jak przystało na kryminał musi być zagadka do rozwiązania, a nawet kilka po części łączących się ze sobą. I tu należą się brawa, bo z pewnością były tak skonstruowane, że non stop, miałam inne ich rozwiązanie i niestety nie trafione. Nie zgadłam kto za tym wszystkim stoi, wiec plus za to, że przebiegu akcji nie dało się przewidzieć.

Tak jak wspominałam spraw jest kilka, pierwsza dotyczy potwora, który przed latami zabijał młode dziewczyny. W więzieniu już siedzi osoba, którą osądzono za ten czyn, lecz właśnie dochodzi do kolejnej zbrodni, niemal identycznej jak te sprzed lat. Tessa również postanawia rozwiązać tajemnice swojej rodziny. Zarówno z matką jak i siostrą nie ma kontaktu już od dawna, pragnie dowiedzieć się, gdzie teraz są.

Nie można pominąć, że jest to debiut autorki. Postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko, co sprawia, że z chęcią sięgnę po kolejne pozycję spod jej pióra. Kara Thomas świetnie potrafi budować napięcie, kształtować bohaterów, a przy tym wszystkim czytało mi się w zawrotnym tempie.

Moja ocena
8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu, a jeżeli spodobała wam się książka zapraszam na rozdanie blogowe
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators