Podsumowanie lipca.

Miała być dziś jeszcze recenzja, ale w końcu będzie podsumowanie lipca.
Sądziłam, że ten miesiąc będzie nieco lepszy, w końcu miałam tydzień urlopu, więc czasu na czytanie było sporo. Jednak pierwszy raz mam tak, że nie zrecenzowałam aż 4 książek, które przeczytałam w danym miesiącu. Czy zawitają na blogu, tego nie wiem.
W sumie zrecenzowałam 15 książek, co dało mi 6132 strony. Jak na mnie to ani dużo, ani mało. Taki standard.
 W tym miesiącu udało mi się nawiązać dwie nowe współpracę, więc jestem z tego bardzo zadowolona.
Jestem w trakcie reorganizacji biblioteczki, więc możecie się spodziewać w najbliższym czasie rozdań lub wyprzedaży. Jeszcze nie postanowiłam co i jak.

W następnym miesiącu spodziewajcie się na blogu takich książek jak:
"Miłość, która przełamała świat"
"Love Line"
"Tajemnica diabelskiego kręgu"
"Kształt gruszki"
"Urok Grace'ów
I oczywiście parę innych, które pojawią się w moich rękach przy okazji.

[308] "Król kruków" - Maggie Stiefvater

Autor: Maggie Stiefvater
Tytuł: "Król Kruków"
Seria: The Raven Cycle cz.1
Liczba stron 496
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo Uroboros 



Pierwszy tom magicznej sagi.
Jedna dziewczyna i trzech chłopaków.
Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.
Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele w elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera.
Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń.
Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...
Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii...[lubimyczytac.pl]



Blue mieszka w domu pełnym kobiet, które są wróżkami, choć jej zdolności różnią się od nich. To właśnie one przepowiadają jej przyszłość, która nie ścieli się w jasnych barwach, a szczególnie dla chłopaka, w którym się zakocha i pocałuję.
Gansey marzy o odnalezieniu legendarnego Króla Kruków – Glendowera. Pragnie przekonać się, że magia istnieje naprawdę. Z pewnością nie będą to nudne poszukiwania.


„Krzyczą tylko ci ludzie, którzy mają zbyt ubogie słownictwo, żeby szeptać.”

„Król Kruków” to pełna magii historia, w której pełno tajemnic. Wraz z bohaterami rozwiązujemy szereg zagadek, dzięki którym aż trudno oderwać się od lektury. Czytelnik musi być gotowy na nieprzewidywalność tej historii. Przez całość przewija się spora liczba bohaterów. Każdego charakterystyka jest dopracowana, dzięki czemu mamy różnorodnych bohaterów, których zapamiętamy na dłużej. Adam, który jest nieśmiały, nieco niepozorny przyjaźni się z Ganseyem, pewnym siebie, bogatym chłopcem. Tak więc gama bohaterów jest ogromnie szeroka. Spodobało mi się szczególnie, że wielu z nich jest tajemniczych i na pierwszy rzut oka inni niż się później okazuję.

Kilkakrotnie byłam zaskoczona decyzjami autorki co nie jest powszechne w tym gatunku książkowym, szczególnie jak często się po niego sięga. Sam pomysł na fabułę również mogę zaliczyć do zalet, bo do tej pory to moja pierwsza książka o Glendowerze i w sumie nie mam pojęcia czy jeszcze jakieś są.
Wątek miłosny jest bardzo leciutki, a wręcz niemal nie zauważalny, ale coś czuję, że z kolejnymi częściami się rozbuduję.

„Król Kruków” to naprawdę dobry początek serii. Będzie to już druga przeze mnie przeczytana spod pióra autorki. Tak jak w poprzednim przypadku tak i teraz wiem, że spędzę przy niej naprawdę dobrze spędzony czas. Oczywiście, że mam w planach kontynuować tą historię, bo już się nie mogę doczekać kolejnych przygód Blue i rozwikłania kolejnych tajemnic. Dajcie więc przenieść się w ten magiczny świat, w którym zatracicie się już od pierwszych stron.



Moja ocena
8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Uroboros



[307] "Wojowniczka" - Natasha Lucas



Autor: "Wojowniczka"
Tytuł: Natasha Lucas
Liczba stron 222
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo RW2010

Serena urodziła się i wychowała w zakładzie karnym dla najbardziej niebezpiecznych i agresywnych kobiet na Nowej Ziemi. Jej życie nie należy do niej, a teraz, po śmierci matki, łajdacki naczelnik więzienia zamierza wystawić dziewczynę na sprzedaż. Serena prawie poddaje się rozpaczy, kiedy nieoczekiwanie spotyka Jace′a, przedstawiciela siejącej grozę Rasy. Jest ogromny, niebezpieczny i niesamowicie gorący, a jego niezwykłe oczy sprawiają, że miękną jej kolana. Chcąc poczuć się panią własnego losu, dziewczyna wpada na szalony i ryzykowny pomysł. Nie spodziewa się, że nieznajomy ma wobec niej własne plany... 
[lubimczytac.pl]



Dziś zabieram was do świata, w którym króluję namiętność z nutą fantastyki. Tak, dzieję się tu i to naprawdę sporo. 

Świat bohaterów podzielony jest na trzy strefy. W pierwszej żyją ludzie, którzy przybyli na planetę. Drugą zamieszkuję Rasa, czyli jej rdzenni, nietuzinkowi mieszkańcy. Natomiast trzecia to wyrzutki społeczeństwa, to właśnie tam znajduję się w więzienie, w którym urodziła się Serena. 

Książka spodoba się przede wszystkim kobietą, które lubią książki pełne namiętności, chemii i wzajemnego przyciągania. Przede wszystkim to właśnie tego typu sceny tu górują, lecz nie martwcie się, bo wszystko jest jak najbardziej opisane ze smakiem, ale też i z charakterem. Cieszę, że oprócz tego książka ma również inne rzeczy do zaoferowania, bo tak jak wspominałam na początku „Wojowniczka” to również książka z gatunku fantasy. Mamy tu zupełnie nowy i ciekawie wykreowany świat jak również ich mieszkańców. Rasę porównałabym nieco do wilkołaków, choć oczywiście nimi nie są, to zupełnie coś nowego i świeżego. Mają wyostrzony węch, słuch i wzrok, a partnerów dobierają sobie po przez „wpojenie”. Mieszkają wszyscy razem w jednym obozie i zdecydowanie unikają kontaktów z ludźmi. 

Autorka ma plastyczny styl pisania dzięki czemu czyta się szybko i lekko. Polubiłam główną bohaterkę, bo mimo tego, że nie miała łatwego dzieciństwa, a później mieszkała wśród większych od siebie, to potrafiła o siebie zadbać. Posiada silny charakter żeby potrafić postawić na swoim. 

Jedynym minusem jest dla mnie fakt, że Serena choć nie doświadczona od razu była znakomita w łóżku i przede wszystkim wytrzymała. Ten fakt, akurat bardzo często powtarza się w książkach, więc powiedzmy, że jestem w stanie przymknąć na to oko. 

„Wojowniczka” to całkiem ciekawa pozycja na wieczór. Dziewczyny z pewnością się nie zawiodą, bo jest miłość, chęć zemsty i sporo się dzieję. Z pewnością nie będziecie się nudzić podczas czytania. Mi pozostaję mieć nadzieje, że już niedługo pojawi się nowa historia, tym razem z innym bohaterem tej książki. Również marzy mi się, aby została wydana w wersji papierowej, sądzę, że wtedy zyskałaby większą liczbę fanów, bo na to zasługuję. 

Mamy naprawdę porządny potencjał na wciągającą serię. 

Moja ocena 
8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję autorce

[306] "Mitologia nordycka" - Neil Gaiman


Autor: Neil Gaiman
Tytuł: "Mitologia nordycka"
Liczba stron:240
Rok wydania:2017
Wydawnictwo: Mag


Wielkie nordyckie mity to jeden z korzeni, z których wyrasta nasza tradycja literacka – od Tolkiena, Alana Garnera i Rosemary Sutcliff po „Grę o tron” i komiksy Marvela. Stały się też inspiracją dla wielu obsypanych nagrodami bestsellerów Neila Gaimana. 

Teraz sam Gaiman sięga w odległą przeszłość, do oryginalnych źródeł tych opowieści, by przedstawić nam nowe, barwne i porywające wersje największych nordyckich historii. Dzięki niemu bogowie ożywają – pełni namiętności, złośliwi, wybuchowi, okrutni – a opowieść przenosi nas do ich świata – od zarania wszechrzeczy, aż po Ragnarok i zmierzch bogów. Barwne przygody Thora, Lokiego, Odyna czy Frei fascynują współczesnego czytelnika, a żywy, błyskotliwy język sprawia, że aż proszą się o to, by czytać je na głos przy ognisku w mroźną gwiaździstą noc.[lubimyczytac.pl] 



Wcześniejsza książka była z domieszką mitologii greckiej, teraz kolej przyszła na nordycką.

Do tej pory miałam niewielką wiedzę na ten temat, a mianowicie opierała się na tym co dowiedziałam się z ekranizacji Marvela. Wiedziałam więc kim jest Thor, Odyn czy Loki, ale bez żadnych głębszych szczegółów. Kiedy dowiedziałam się o tej pozycji wiedziałam, że może mnie zainteresować.


„-Loki-rzucił. -Loki to zrobił.
- Czemu tak myślisz? (...)
- Ponieważ- odparł Thor- kiedy coś idzie nie tak, najpierw zawsze myślę, że to wina Lokiego. Oszczędza mi to mnóstwo czasu.” 


Trochę dziwi mnie fakt, że te historie nie są tak powszechne jak choćby mitologia grecka, bo powiem wam są naprawdę niczemu sobie. Całość podzielona jest na krótkie opowiadania. Autor wyjaśnia nam między innymi historie stworzenia świata i ludzi, a także wyjaśnia skąd wzięli się tamtejsi wielcy bogowie. Teraz już nawet wiem skąd Thor ma swój młot. Co tu dużo mówić, ja i tak najbardziej uwielbiam Lokiego. Szczególnie za jego pomysły, przebiegłość i za to, że zawsze potrafi wyjść z opresji. Wiedziałam, że kiedy się już pojawiał to będzie się działo.


„Dzięki Lokiemu świat jest ciekawszy, ale mniej bezpieczny.” 


Jest to moja pierwsza książka tego autora, choć nazwisko gdzieś już mi się obiło o uszy. Jestem jednak pewna, że to nie ostatnia moja przygoda z jego twórczością. Spodobał mi się przede wszystkim sposób opowiadania tej opowieści przez autora. Kiedy już się zacznie czytać to ciężko się oderwać, bo wiemy, że na kolejnych stronach zastanie nas kolejna fantastyczna przygoda. Tylko szkoda, że to wszystko było takie krótkie, bo jednak rzadko sięgam po książki, które mają mniej niż trzysta stron. Do zalet lektury można również zaliczyć okładkę, które świetnie wpasowuję się w klimat i zdecydowanie będzie wyróżniać się na półce spośród innych książek.

Po tej książce mam aż ochotę po raz enty obejrzeć filmy Marvela. Jestem pewna, że teraz będę inaczej patrzyła na niektóre sceny. Co więcej dzięki tej książce czuję się mądrzejsza, bo w sumie nauczyłam się nieco o innej mitologii.

Myślę, że naprawdę warto przeczytać „Mitologię nordycką”. To właśnie historię zawarte na tych stronach ukształtowało wielu autorów i były bazą do powstania tak cudownych arcydzieł, które znamy teraz. To nie tylko Marverl, ale i „Gra o Tron”, „Wikingowie”, Tolkien. Myślę, że warto wiedzieć skąd to wszystko się wzięło.

Moja ocena

10/10

[305] "Klątwa Tytana" - Rick Riordan



Tytuł: "Klątwa tytana"
Autor: Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i bogowie olimpijscy
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 312
Wydawnictwo Świat Książki 


Kiedy Percy Jackson dostaje od swojego najlepszego kumpla Grovera pilną wiadomość z prośbą o pomoc, natychmiast przygotowuje się do walki. Przyjaciele ruszają na ratunek i odkrywają, że Grover spotkał kogoś wyjątkowego: dwoje potężnych dzieci półkrwi o nieznanym pochodzeniu. Ale to nie wszystko, co ich czeka. Król tytanów, Kronos, uknuł najbardziej podstępny ze swoich planów, a młodzi herosi mają być jego ofiarami. Nie tylko oni są w niebezpieczeństwie. Przebudził się starożytny potwór - zdolny zniszczyć Olimp, a Artemida, jedyna bogini, która potrafi go wytropić, zaginęła. Percy i przyjaciele wraz z Łowczyniami Artemidy mają tylko tydzień, żeby odnaleźć porwaną boginię i rozwiązać tajemnicę potwora, na którego polowała. A po drodze będą się musieli zmierzyć z najniebezpieczniejszy wyzwaniem: mrożącą krew w żyłach klątwą tytana.[lubimyczytac.pl] 



Kto z nas nie zna podstaw mitologii., czyli historii o bogach greckich, herosach i tytanach. Percy Jackson jest synem Posejdona, władcy mórz. To właśnie o jego przygodach jest ta seria.
Wcześniejsze dwie części czytałam już jakiś czas temu, ale dość dobrze pamiętałam przygody, z którymi przyszło się wtedy zmierzyć. Plus dla autora, że potrafi tak pisać i kreować historię, która potrafi zapaść nam w pamięć, szczególnie jak czyta się tyle co ja obecnie. Tym razem bohaterowie muszą odnaleźć Artemidę, boginie łowów i Annabeth, córkę Ateny. W tej części pojawiają się również dwie nowe postacie, które z pewnością odegrają ważną rolę nie tylko w tym tomie, ale również w kolejnych.

Całość napisana jest z perspektywy głównego bohatera, czyli Jacksona. Dzięki temu możemy lepiej poznać charakter bohatera, a akurat jego polubiłam, szczególnie jego nieprzemyślane decyzje. Możecie chyba się domyślić czemu akurat to. Już od pierwszych stron autor nie daje nam chwili wytchnienia, od razu bohaterowie muszą zmierzyć się z kolejnymi złymi siłami. Lubię tę serie, właśnie dlatego, że nie ma kiedy się ponudzić, po gdybać, bo ciągle coś się dzieję. Autor wykreował świat wprost z mitologii greckiej. Wszystko dopracował w najmniejszym szczególe. Potrafi zaskoczyć czytelnika, dzięki czemu nie możemy się spodziewać co zastaniemy na kolejnej drodze. Kolejnym plusem jest fakt, że nie kojarzy mi się żadna podobna historia do tej. Jeśli coś znacie to napiszcie w komentarzu, z chęcią sprawdzę.Uważam tę pozycję, za świetną, aby oderwać się od tych wszystkich historii miłosnych, które poznawałam w ostatnim czasie.

Oczywiście nie mogę pominąć zakończenia, a mianowicie książka została zakończona w taki sposób, aby zaostrzyć apetyt czytelnika na kolejną przygodę syna Posejdona. Takie rozwiązanie spraw to ja lubię.

Seria ta jest naprawdę warta poznania nie tylko przez młodzież, bo również nieco dojrzalsi mogą tu znaleźć coś dla siebie. Świetnie napisana, ciekawi i wyraziści bohaterowie, fantastyczny mityczny świat pomieszany z rzeczywistością, czego chcieć więcej.

Trochę mnie dziwi, że nie została zekranizowana ta część, bo z chęcią obejrzałabym sobie po przeczytaniu książki.

Moja ocena

8/10

[304] "Tysiąc pocałunków" - Tille Cole


Autor: Tillie Cole
Tytuł: "Tysiąc pocałunków"
Liczba stron: 440
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Filia


Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia…
Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie. 
Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali.
Kiedy siedemnastoletni Rune Kristiansen wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy Litchfield, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przyrzekła wiernie czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?
Serce Rune’a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Jednak, gdy chłopakowi przyjdzie odkryć prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.
[lubimyczytac.pl] 



Wiem, mówiłam, że na razie kończę z tą tematyką, ale że byłam w trakcie tej książki to postanowiłam ją skończyć. Nie żałuję.

Rune i Poppy poznają się jako małe dzieci kiedy to stają się sąsiadami. Już od pierwszego dnia rodzi się między nimi wyjątkowa więź, która z biegiem czasu przeradza się w miłość. Ponadto dziewczyna otrzymuję od babci magiczny słoik, który ma zapełnić 1000 wyjątkowych pocałunków. 1000 z jednej strony wydaję się mało kiedy mamy tą jedyną osobę, jednak nigdy nie wiemy co wydarzy się w przyszłości.

"Dlaczego trzeba stanąć w obliczu śmierci, by nauczyć się doceniać każdy dzień? Dlaczego musimy czekać, aż niemal skończy nam się czas? Dopiero wtedy zaczynamy spełniać marzenia, które mieliśmy, gdy wydawało nam się, że jesteśmy nieśmiertelni. Dlaczego nie patrzymy na ukochaną osobę, jakbyśmy mieli jej już nie zobaczyć? Gdybyśmy to robili, nasze życie byłoby cudowne. Byłoby prawdziwe i pełne... "

„Tysiąc pocałunków” powaliło mnie na łopatki. Niemal od połowy do samego końca przeryczałam. Autorka idealnie potrafi wbić się w emocję czytelnika i pogrywać nimi. Śmiałam się miejscami przez łzy. Historia piękna, magiczna. Z jednej strony chce się samemu spotkać taką miłość, a z drugiej…

Bohaterowie są młodymi ludźmi, jesteśmy świadkiem ich dorastania. Pomimo, że za sobą nie mają wiele lat przeżytych to są dojrzali i odpowiedzialni. Oboje mają pasję, marzenia, które chcą spełnić w przyszłości, lecz najważniejszy dla nich jest los drugiego.

Może powiecie, że miejscami jest przerysowana, nierealna. Bohaterowie na każdym kroku wyznają sobie miłość, dbają o to, aby drugie było szczęśliwe. I co z tego, że tak jest. Pragnę wierzyć, że taka głęboka miłość i oddanie jest prawdziwe. Nie potrzebna mi w tej książce jakaś porywająca akcja, bo tu chodzi przede wszystkim o emocje, a ich mamy pod dostatkiem.

„Żyj mocno, kochaj mocniej. Doganiaj marzenia, szukaj przygód... chwytaj chwile. Żyj pięknie.” 

„Tysiąc pocałunków” jest jedną z bardziej emocjonujących książek dla młodzieży. Nie da przejść obojętnie obok siebie, więc nawet tym najtwardszym może zakręcić się łza w oku. Po prostu magiczna, emocjonująca i pełna miłości historia.

A wy co myślicie na temat sprawienia sobie takiego słoiczka na najlepsze momenty w swoim życiu?

Moja ocena 8/10

[303] "Friendzone" - Sandra Nowaczyk

Autor: Sandra Nowaczyk
Tytuł: "Friendzone"
Liczba stron: 408
Rok wydania:2017
Wydawnictwo Feeria Young 




Świetny debiut nastoletniej autorki!
Tatum i Griffin przyjaźnili się prawie od kołyski. Byli dla siebie jak brat i siostra. Tak zawsze było i tak już miało pozostać.
Jeden taniec na balu maskowym zmienił wszystko.
Teraz oboje są pełni sprzecznych emocji. Czy będą chcieli za wszelką cenę pozostać przyjaciółmi? Przecież to ona zawsze miała być najważniejsza. Kiedyś sobie to obiecali. I do tego oboje mają partnerów. A co, jeśli tylko jedno z nich będzie chciało… no właśnie, czego?
Gdy do głosu dochodzą uczucia, czasami wszystko zdaje się rozpadać… i kiedy nie masz na kim się oprzeć, czujesz, że spadasz i że już nigdy się nie podniesiesz.
Przeczytaj pierwszą, pełną emocji książkę polskiej Estelle Maskame!
[lubimyczytac.pl]



Już nie raz mówiłam, że nie znoszę porównań w opisach książek. Czy Sandra Nowaczyk nie może pozostać po prostu Sandrą Nowaczyk?

"Ktoś kiedyś powiedział, że albo się kogoś kocha na zawsze, albo nigdy się go nie kochało."

Tatum i Griffin przyjaźnią się od małego, dzielą się ze sobą tajemnicami, pragnieniami. Jednak czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa? Zdania na ten temat zawsze były podzielone.

Choć obydwoje kogoś mają to podczas balu maskowego na ten czas zapominają o swoich drugich połówkach. Bohaterowie książki są nastolatkami, którzy właśnie doświadczają swoich pierwszych porywów miłości. Podoba mi się, że akcja nie rozgrywa się w Polsce, jakoś wtedy zawsze historia wydaję mi się smaczniejsza.

„Friendzone” jest książką lekką i przyjemną. Debiut autorki zdecydowanie można zaliczyć do udanych i owszem niczym nie ustępuję zagranicznym pisarką w tym gatunku. Jednak ja w ostatnim czasie mam chyba przesyt tego typu książek, bo zaczynam się w nich gubić, nie pamiętam co było w której, szczególnie jeśli nie piszę od razu recenzji. Tak, zabrakło mi czegoś charakterystycznego, co wyróżniłoby tą historię na tle pozostały. Przez to, że w ostatnim czasie czytam głównie takie książki to ciężko mi znaleźć to coś.


"Mówią, że kiedy się zakochujesz, czujesz, jakbyś mógł latać wysoko nad ziemią i dotykać chmur. Ja czuję coś całkowicie przeciwnego, ale jestem gotowa przysiąc, że tak właśnie wygląda miłość."

Autorka opowiada nam historię z perspektywy obojga bohaterów, pisaną na zmianę. Ten zabieg lubię i to nawet bardzo. Pomaga nam lepiej poznać bohaterów, zrozumieć ich zachowanie jak i poznać potrzeby. Tak jak wspomniałam nie mam nic do zarzucenia jeśli chodzi o styl pisania, bo jest on smaczny, a całość czyta się szybko i przyjemnie.

Jestem pewna, że to nie ostatnia książka Sandry Nowaczyk. Z pewnością w tej historii jest potencjał i będzie miała wielu fanów. Ja tak jak mówiłam, muszę sobie odpocząć trochę od Young Adult, aby mieć świeże spojrzenie na to wszystko. Polecam książkę fanom lekkich pozycji, z pewnością będziecie zadowoleni sięgając po nią w ten wakacyjny okres. Tym którzy szukają tego czegoś to mogą się niestety nieco zawieść.



Moja ocena

7/10





[302] "Słowik" - Kristrin Hannah


Autor: Kristin Hannah
Tytuł"Słowik"
Liczba stron: 560
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki 


Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2016 lubimyczytać.pl w kategorii Powieść historyczna.

Miłość pokazuje nam, kim chcemy być.
Wojna pokazuje, kim jesteśmy.

Światowy bestseller już w Polsce! 

Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności.
Zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Opuszczona przez zmobilizowanego męża Vianne musi przyjąć do swego domu wroga. Cena za uratowanie własnego życia i dzieci z czasem staje się dramatycznie wysoka…
Inspirowana życiorysem bohaterki ruchu oporu Andrée de Jongh opowieść o sile, odwadze i determinacji kobiet zachwyciła miliony czytelniczek na całym świecie. 
[lubimyczytac.pl] 



Na tą pozycję chęć miałam już od dawna, szczególnie, że nie jedna osoba mi ją polecała. Tak więc w końcu udało mi się poznać tę piękną historię.

Kiedy sięgniecie po „Słowika” to musicie być gotowi na grat emocji, który będzie was otaczał z każdej strony i oczywiście nie zapominajcie o opakowaniu chusteczek, przydadzą się.

Główna akcja „Słowika” rozgrywa się przede wszystkim we Francji, w okresie drugiej wojny światowej. Opowiada historie dwóch z pozoru różnych sióstr, pokazuje jak sobie radziły podczas tego trudnego okresu, jak również ukazuję skomplikowaną relacje wśród rodzeństwa.

Druga wojna światowa przyniosła bardzo wiele cierpienia, ofiar. To właśnie w takich trudnych momentach wychodzi na jaw prawdziwa ludzka twarz. Ciężko czyta się takie historię, a co dopiero jakby nam przyszło żyć w tamtych czasach. Szczerze powiem, że nie wiem czy byłoby mnie stać na bohaterskie czyny.

W zgiełku wojny pojawia się uczucie, silne, prawdziwe i szczerze. Trzymamy za tą relacje kciuki, chcąc, aby bohaterowie choć przez chwile byli szczęśliwi.Ten wątek jest taką iskierką nadziei w tym całym piekle, o którym pisze autorka. Życie jednak bywa podłe. 

"Jeżeli moje długie życie czegoś mnie nauczyło, to tego, że miłość pokazuje nam, kim chcemy być, wojna zaś -kim jesteśmy."

„Słowik” jest cudowną, wzruszającą historią o odwadze, miłości, zaufaniu i przyjaźni. Naprawdę uważam, że tego typu książki trzeba czytać, bo dzięki nim możemy choć w taki sposób poczuć to co się działo kiedy nas nie było na naszym świecie, a nasi dziadkowie musieli się z tym zmierzyć.

Zapewniam was, że nie będzie żałować ani minuty spędzonej przy lekturze, która już od pierwszych stron was wciągnie w swe sidła. Polecam, bo nawet nie mam nic jej do zarzucenia.

Moja ocena

10/10



[301] "Blisko ciebie" - Kasie West


Autor: Kasie West
Tytuł: "Blisko ciebie"
Liczba stron: 390
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Feerie Young 


Autumn spotyka nieprzyjemna sytuacja: przez przypadek zostaje zamknięta w szkole na cały weekend. Gdy wydaje jej się, że gorzej już być nie może, okazuje się, że ma towarzysza. Dax to gość, o którym niewiele wiadomo, poza tym że nie cieszy się dobrą opinią: ciągnie się za nim wspomnienie bójki i poprawczaka. Autumn cały czas ma nadzieję, że Jeff, jej prawie-chłopak, odgadnie, co się jej przydarzyło, i zaraz po nią wróci. Ale Jeff nie przychodzi. Nikt jej nie szuka.

Wygląda więc na to, że Autumn spędzi następne dni, jedząc przekąski z automatu i gadając z gościem, który ewidentnie nie ma na to ochoty. Na początku rozmowa się nie klei, ale gdy Autumn i Dax stopniowo otwierają się przed sobą, dziewczyna widzi, że coś między nimi iskrzy... i zaskakuje. Ale czy poza szkolną biblioteką ich uczucia mają szansę na przetrwania? Czy każde pójdzie swoją starą drogą, czy może… wyruszą wspólną ścieżką? 
[lubimyczytac.pl] 


To nie jest moja pierwsza książka autorki. Jak pewnie wiecie uważam, że każda następna była łudząco podobna do poprzedniej. Jak było z tą? Sama nie wiem. W sumie klimat podobny, ale jednak była w niej ta iskierka, która sprawiła, że „Blisko ciebie” wysunęło się u mnie na prowadzenie.

Autumn jest nastolatką, lubianą w szkole, a teraz prawdopodobnie będzie miała chłopaka o imieniu Jeff. Razem z przyjaciółmi ma zamiar wyjechać na weekend, jednak dziwnym trafem nikt nie orientuje się, że jej z nimi nie ma, nawet jej przyszły chłopak. Autumn zostaje zamknięta w bibliotece, lecz nie jest sama, bo towarzyszy jej Dax, uważany przez wielu za margines.

Nie spodziewajcie cię po tej lekturze nagłych zwrotów akcji, szybszego bicia serca, czy też mrożących krew w żyłach scen, bo to nie ten typ. „Blisko ciebie” jest lekką, przyjemną książką, idealną na wakacje, opowiadająca o rodzącym się uczuciu wśród młodych ludzi. Pozycja świetnie sprawdzi się tym, którzy pragną oderwać się od kłopotów codziennego życia. Bohaterów jestem pewna, że nie zapamiętam, bo nie jestem w stanie odróżnić ich w książkach tej autorki, bo z charakteru są bardzo do siebie podobni. W tym przypadku przeszkadzało mi to nieco mniej. Zresztą skoro jedna historia się kupiła, to czemu kolejne, podobne miałyby się nie sprzedać.

Sięgając po książki Kasie West wiem, że dostanę przyjemną, młodzieżową książkę, która zajmie mi parę godzin i nie będę się nudzić, ani trudzić podczas czytania. Z jej twórczością jest tak, że już po pierwszej książce wiemy czego możemy się spodziewać w kolejnych. Wiem, narzekam, a jednak to kolejna już pozycja po którą sięgnęłam. Czemu? Nie mam pojęcia i to właśnie w tym wszystkim jest najciekawsze.

Tak więc fani autorki i tym razem nie będą zawiedzeni czytając historie Autumn i Daxa, ponieważ w całości komponuję się ona z poprzednimi książkami. Ci którzy chcą być zaskakiwani na każdym kroku niech szukają dalej.

Czy przeczytam kolejną książkę autorki?

Nie wiem czas pokaże. Na pewno nie sięgnę po żadną, która już była wydana.

Moja ocena

7/10

[300] "Milion odsłon Tash" - Kathryn Ormsbee


Autor: Kathryn 
Tytuł "Milion odsłon Tash"
Liczba stron ok 300
Rok wydania 2017 [recenzja przedpremierowa]
Wydawnictwo Otwarte


Natasha, zwana Tash, to prawdziwa fangirl. Uwielbia czytać, a jej ukochany pisarz to Lew Tołstoj. Jej pokój wypełniają cytaty z jego książek i plakaty.
Jest też vlogerką. Na jednym ze swoich kanałów na podstawie „Anny Kareniny” Tołstoja tworzy wraz z paczką przyjaciół serial internetowy „Nieszczęśliwe rodziny”.
Pewnego dnia Tash nie może uwierzyć własnym oczom: liczba subskrybentów jej kanału na YouTubie rośnie w błyskawicznym tempie. I zaczyna się: GIF-y, fanarty, szaleństwo na Twitterze, ciągły przyrost followersów… Pisze do niej nawet Thom Causer, jeden z najseksowniejszych youtuberów, prosząc o numer telefonu, bo chce ją lepiej poznać. Nominacja do najważniejszej nagrody vlogerów staje się dla niej ukoronowaniem ciężkiej pracy.
Jednak wraz z rosnącą liczbą odsłon swojego kanału dziewczyna poznaje też samą siebie. Czy znajdzie odwagę na miłość w realu? Czy razem z przyjaciółmi udźwignie ciężar sławy?
Oto utrzymana w duchu „Fangirl” oraz „Girl Online” opowieść o internetowej sławie, vlogowaniu i życiu, które zna każdy nastolatek. „Milion odsłon Tash” to powieść wypełniona humorem i celnymi spostrzeżeniami dotyczącymi dorastania, którą pokochasz od pierwszej strony i będzie to miłość z wzajemnością.
[lubimyczytac.pl] 



Tash jest vlogerkową, a mianowicie na jednym ze swoich kanałów zamieszcza swoją własną adaptacje filmową „Anny Kareniny”[czyli książki, którą ja chcę przeczytać, ale jakoś mi z nią nie po drodze]. Pomagają jej w tym przyjaciele i to właśnie oni odgrywają w tym przedsięwzięciu najważniejsze rolę. Jak nie trudno się domyślić dziewczyna pragnie, aby jej serial oglądało jak największa liczba odbiorców. Pewnego dnia jej marzenie się spełnia, liczba wyświetleń nagle wzrasta do naprawdę wysokiej liczby, a jej serial nominowany zostaję do Złotych Tub. Jak wiadomo takie zainteresowania są czasochłonne, czy aby główna bohaterka nie zatraci się w rosnącej sławie pomijając osoby, które ma obok siebie.

Sięgnęłam po tą pozycję, głównie ze względu na jej temat, ponieważ jakiś czas temu również myślałam nad stworzeniem kanału na YouTube na szczęście ten pomysł prysł, bo raczej to nie moja bajka. Zresztą świat Internetu jest przecież mi bliski. Wracajmy jednak do samej książki. 

"Nie należy bać się zmian, ponieważ zmiany przypominają ci, że żyjesz, że w twoim życiu coś się dzieje."

Tash to młoda, siedemnastoletnia dziewczyna, zakochana w Lwie Tołstoju i to właśnie stąd wziął się pomysł na „Nieszczęśliwe rodziny”. Do tej pory nigdy nie interesowała się innymi, żyjącymi chłopcami, aż do pojawienia się w jej życiu innego vlogera, Thoma, którego będzie miała okazję poznać podczas festiwalu.

Jest to przede wszystkim książka napisana lekkim i przyjemnym językiem, przez co czyta się ją w błyskawicznym tempie. Zdecydowanie literatura idealnie w wpasowuję się w wakacyjny klimat. Wraz upływem stron jesteśmy świadkami zmian, które zachodzą w głównej bohaterce. Choć początkowo mnie drażniła przez swoją samolubność to później co raz bardziej ją lubiłam i rozumiałam. Dziewczyna uświadamia sobie jak ważni są dla niej przyjaciele i rodzina. Często jest tak, że dopiero kiedy cos tracimy, uświadamiamy sobie jak ważni dla nas byli. Tak właśnie jest w przypadku Tash.

"Jeśli chcesz szansy na szczęście, trwaj. Tak, życie potrafi dokopać, ale dopóki żyjesz, masz szansę na szczęście."

„Milion odsłon Tash” to całkiem ciekawa pozycja. Pokazuje jak chęć zdobycia sławy może nas kształtować i sprawić, że myślimy tylko o sobie. Mimo tego, że pokazuję wiele wartości, zachowana jest w lekkim klimacie. Jeśli chcecie przeczytać historie prawdziwej fan girl to lepiej trafić nie mogliście.
Miłość, lekka zazdrość, przyjaźń, błysk sławy i uśmiechu to i wiele więcej możecie spotkać właśnie w tej książce.



Moja ocena 8/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu.

[299] "Eperu" - Augusta Docher



Autor: Augusta Docher
Tytuł: "Eperu"
Seria: Wędrowcy cz.1
Liczba stron: 552
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo BIS 

Pierwsza część cyklu „Wędrowcy”
Anna Wilk z pozoru jest zwykłą nastolatką, która powoli wkracza w dorosłe życie. Pasjonuje się malowaniem, wybrała studia artystyczne. Choć urodzona w Polsce, od wielu lat mieszka razem z matką i Wiką, serdeczną przyjaciółką, w Londynie. Z okazji ukończenia szkoły matki Anny i Wiki zaplanowały dziewczynom niespodziankę: wyjazd do Francji. Przebojowa Wika odkrywa, że znajdą się tam akurat wtedy, gdy niedaleko, w Cannes, odbywać się będzie słynny festiwal filmowy. A że kocha się w jednym z popularnych aktorów, Leo Blacku, wymusza na Annie wspólne pójście po autografy. Wydarzenia w Cannes wywracają życie Anny do góry nogami, bowiem Leo Black nieoczekiwanie wyławia ją z tłumu i proponuje spotkanie. Szybko pojawia się zauroczenie. Leo nie jest jednak zwykłym człowiekiem – jest Wędrowcem, człowiekiem odradzającym się w nowych wcieleniach. Jak zmieni się życie Anny i jak potoczą się losy tego niezwykłego związku?[lubimyczytact.pl]



Twórczość Beaty Majewskiej poznałam za sprawą „Konkursu na żonę”. W związku z tym, że styl pisania, sposób kreowania bohaterów spodobał mi się i to bardzo, postanowiłam poznać jej inne historię. Czas na „Wędrowców”.

Anna jest zwykłą nastolatką, która jako dziecko przeprowadza się wraz z przyjaciółką Wiką i ich matkami do Londynu. Od niemal pierwszych stron czujemy, że gdzieś w głębi bohaterowie skrywają swoje tajemnice. Główna akcja książki zaczyna się kiedy we cztery postanawiają wyjechać do Francji, gdzie akurat odbywa się festiwal filmowy.

Tytułowe Epru to jedno z plemion Wędrowców, a ci z kolei to osoby, które po śmierci odradzają się na nowo, a kiedy dorastają przypominają sobie kim są, a także kim byli w poprzednim wcieleniu. Leo Black jest właśnie taką osobą. Kiedy przed jego oczami staje Anna wydaję mu się, że widzi swoją dawną miłość, postanawia poznać osobę tak łudząco podobną do niej.

Tak jak mówiłam to moja pierwsza styczność z tą serią i wydaję mi się, że wcześniej o niej nie słyszałam. Trochę żałuję, bo mi się spodobała. Szczególnie, że główny bohater nie jest wilkołakiem, wampirem, czy czymś takim, jest wędrowcem, więc to dla mnie nawet coś świeżego, bo ten temat rzadko jest poruszany. Głównym wątkiem tego wszystkiego jest uczucie, które połączyło dwoje powiedzmy młodych ludzi. Tu wszystko dzieję się dość szybko, ale wiem, że tak już czasem w życiu bywa, wiec tym razem nie będę się czepiać.

"Kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą."

W „Epru” jest pełno tajemnic do rozwikłania, nie każdy wydaję się tym za kogo się podaję. Możecie być pewni, że autorka zaskoczy was niejednokrotnie przebiegiem akcji. Bądźcie gotowi na emocję, bo to was nie ominie. Książka liczy ponad pięćset stron, ale wcale tego nie odczułam, bo tak jak już mówiłam na samym początku styl autorki kupuje w stu procentach. Jest lekki, przyjemny, czasem zadziorny i zabawny.

Całość kończy się w takim momencie, że nie pozostaję mi nic innego jak już zamieścić kolejną część w moim planach czytelniczych. Ogromnie jestem ciekawa jak potoczą się losy Anny i Leo.



Moja ocena
8/10



[298] "Ember in the Ashes. Pochodnia w mroku" - Sabaa Tahir


Autor: Sabaa Tahir 
Tytuł: "Ember in the Ashes. Pochodnia w mroku"
Liczba stron 512
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo:Akurat

Po dramatycznych wydarzeniach podczas czwartej Próby, Elias i Laia uciekają z Serry i ścigani przez wojańskich żołnierzy ruszają w podróż po bezdrożach Imperium. Laia musi uwolnić z okrytego złą sławą więzienia w Kauf swojego brata, Darina, jedynego zdolnego przynieść wolność Scholarom. Elias jest zdecydowany pomóc Lai za cenę swojej wolności, a nawet życia. Tymczasem przeciwko Lai i Eliasowi sprzysięgają się wszystkie siły, ludzkie i nadludzkie. Przyjdzie im zmierzyć się z licznym gronem nieprzyjaciół: żądnym krwi imperatorem Markusem, bezwzględną komendantką Czarnego Klifu, sadystycznym naczelnikiem więzienia, a przede wszystkim z Heleną, zakochaną w Eliasie a jednocześnie wierną imperatorowi. Helena, zgodnie z wolą imperatora zostaje wysłana z misją odszukania Eliasa Veturiusa oraz scholarskiej niewolnicy, która pomogła mu w ucieczce i jak się okazuje jest obdarzona nadprzyrodzonymi zdolnościami. [lubimyczytac.pl]



Dziwi mnie fakt, że seria “An Ember in the Ashes” jest tak mało rozpoznawana i obecna w blogsferze. Przynajmniej ja rzadko na nią trafiam.
Laila i Elias uciekają przed Markusem. Ich główny plan to uwolnić Darina, brata dziewczyny, który ma pomóc w obaleniu Imperium. Nie jest to łatwa ucieczka, nie obędzie się bez trudnych decyzji, ran, ofiar.
W tej historii mamy do czynienia zarówno z wątkami, które pojawiają się naprawdę często w literaturze, jednak pachnie tu również świeżością.

Musicie być gotowi na przygodę pełną intryg, tajemnic, a nawet miejscami brutalności. W raz z biegiem akcji uświadamiamy sobie, że nie każdy bohater jest taki jak nam się wydawało na samym początku. Tak więc autorka wykreowała wielo wymiarowych bohaterów, którzy wiele wnoszą do całości, a co najważniejsze potrafi zaskoczyć nas ich zachowaniem. Przez całą książkę czułam dreszcz emocji, czekając na to co wydarzy się na kolejnych stronach. Wszystko to za sprawą ciągłych zwrotów akcji i ciągłego ścigania głównych bohaterów przez Imperium.

W tej części jest więcej fantastyki niż w poprzedniej. Pojawiły się nowe moce wśród innych bohaterów, a także istoty, które nie można spotkać na co dzień wśród żywych, zwykłych ludzi. Całość jest doskonale przemyślana, pasująca do siebie nawzajem i uzupełnia się.

„Każda udana misja to seria katastrof, którym udało się w porę zaradzić.”

Z pewnością minusem całej tej historii jest pojawienie się trójkąta miłosnego. Dla mnie jest to tak oklepany temat i niezależnie od tego jak był przedstawiony to mam uczucie, że gdzieś już to czytałam. Cieszy mnie jednak fakt, że to przede wszystkim fantastyczna książka pełna przygód i akcji, a nie romans, więc uczucia są na dalszym planie.

Polecam tą książkę, zresztą serie każdemu kto lubi fantastykę, a przede wszystkim przygodę. Jestem pewna, że bohaterowie wciągną was do swojego świata tak jak to zrobili ze mną.



Moja ocena
9/10

Zapraszam na facebooka, gdzie pojawiło się rozdanie, w którym można zgarnąć tą oto książkę.

[297] "Indeks szczęścia Junpier Lemon" - Julie Israel



Autor: Julie Israel
Tytuł: "Indeks szczęścia Juniper Lemon
Liczba stron: 372
Rok wydania 2017
Wydawnictwo IUVI

„Indeks szczęścia Juniper Lemon” jest przezabawną, a jednocześnie poruszającą opowieścią o ważnych, a także z pozoru błahych wydarzeniach, które przewracają życie do góry nogami.

Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem.
Pewnego dnia Juniper odkrywa list siostry napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym „Ty”. Juniper jest w szoku – nic nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się jeszcze większa: kim tak naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość adresata i dostarczyć mu list.
Ale wtedy coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych „wzlotów i upadków dnia”. A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć.
Do czego prowadzi grzebanie (dosłownie i w przenośni) w cudzych śmieciach?
Czy odkrywanie małych i wielkich tajemnic otaczających ją ludzi to jest właśnie to, czego Juniper potrzebuje, aby uporządkować własny życiowy bałagan?
Idealna lektura na lato dla każdego, kto pokochał „Gwiazd naszych wina” Johna Greena czy „Oddam ci słońce” Jandy Nelson.[lubimyczytac.pl]



Dziwi mnie to porównanie do „Gwiazd naszych wina”, bo ja tu szczególnego podobieństwa nie zauważyłam. „Indeks szczęścia Juniper Lemon” to zupełnie inna, naprawdę interesująca i mądra historia.

Juniper każdego dnia od śmierci swojej siostry zapisuje na fiszkach rzeczy które przytrafiły jej się danego dnia, dobre i złe, a szczególnie te które mogły mieć związek z jej siostrą. Wszystko zamieszcza później w swoim indeksie. Niestety kartka z 65 dniem ginie kiedy dziewczyna zderza się z nowym chłopakiem w szkole. W obawie, że ktoś może ją znaleźć, postanawia odnaleźć ją w kontenerze na śmieci. Dzięki tym poszukiwaniom poznaje tajemnice innych ludzi, którym postanawia pomóc.

Juniper odnajduje również w torebce swojej siostry list do tajemniczego Ty. Kim on jest?

Jedno jest pewne „Indeks szczęścia Juniper Leomon to przede wszystkim książka młodzieżowa, a co za tym idzie czyta się ją lekko, sprawnie i przyjemnie. Bohaterów lektury jest kilku. Poznajemy ich tajemnice, potrzeby, pragnienia, dzięki czemu wydają nam się jeszcze bardziej realni.

Autorka pokazuje nam jak przez przypadek można uratować komuś życie, znaleźć przyjaźń, czy kogoś więcej. Jednak najważniejszym czym porusza jest żałoba i próba pogodzenia się po stracie bliskiej nam osoby, tym razem siostry. Juniper z Camillą były ze sobą blisko. Młodsza siostra w drugiej widziała swojego idola i osobę do naśladowania. Camilla potrafiła stanąć w obronie słabszego, miała cięte riposty i wydaję mi się, że po jej utracie Lemon chciała również pomagać innym. Myślała, że nie mają przed sobą tajemnic, lecz się myliła.

Mamy w książce zagadkę do rozgryzienia, a mianowicie kim był chłopak, który skradł serce Cam i dlaczego wszystko to było owiane tajemnicą. Szczerze? Już dawno nie spotkałam się z taką sytuacją, żebym nie mogła tego rozwikłać. Brawo.

„Indeks szczęścia Juniper Lemon” to pozycja przyjemna do przeczytania. Mimo, że ma w sobie wątek śmierci to wydarzył się on w przeszłości, więc nie bójcie się, nie rozniesie waszych emocji. Spodobała mi się ta historia przede wszystkim za głębie i wartości, które posiada. Ktoś się mnie kiedyś zapytał czy nie jestem za stara na tego typu historię… Nie, zdecydowanie nie, bo w duszy wciąż mam osiemnaście lat, a po za tym skoro książka jest dobra to czemu mam po nią nie sięgać.

Tak sobie myślę, że ten Indeks szczęścia to naprawdę fajny pomysł. Może by tak spróbować?

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

Moja ocena 8/10

[296] "MMA Fighter. Szansa" - Vi Keeland


Tytuł: " MMA Fighter. Szansa"
Autor: VI Keeland
Liczba stron: 368
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Kobiece 

KLASYCZNY FIGHTER? ZADZIORNY, ZABORCZY I SZALENIE SEKSOWNY. CZY DAĆ MU SZANSĘ?

Przeszłość pozostawia trwały ślad w naszej osobowości, choć czasami usilnie staramy się o niej zapomnieć.

Liv Michaels jest na najlepszej drodze do szczęścia. W końcu otrzymała fantastyczną ofertę pracy i czuje, że spełnia się niemal na każdym polu. Co prawda nie znalazła miłości, ale nauczona przykrym doświadczeniem nie ma w planach romantycznych uniesień.

Vince „Niezwyciężony” Stone jest fantazją niejednej kobiety. Przystojny, niezwykle pociągający zawodnik MMA wzbudza powszechne pożądanie. Choć nie wierzy w miłość, potrzeby kobiet przedkłada nad własne – przynajmniej w łóżku. Zbliża się najważniejsza walka w jego karierze, więc nie może się rozpraszać.

Tak się składa, że ta para miała już ze sobą do czynienia. Kiedyś łączyły ich nietypowe stosunki, ale zostały bezprecedensowo przerwane. Jednak niektóre sprawy pozostały niedokończone. Kiedy drogi Vince’a i Liv przecinają się ponownie, trudne do określenia napięcie wisi w powietrzu. Nieufność i zaskoczenie miesza się z niepohamowanym pożądaniem. Ale jak można zapomnieć o starych ranach, skoro blizny są jeszcze widoczne?

NAJBARDZIEJ SKRAJNE EMOCJE, IŚCIE ZWIERZĘCE INSTYNKTY, GENIALNE PANOWANIE NAD CIAŁEM W DZIKIEJ WALCE W KLATCE 
[lubimyczytac.pl 



Ponownie za mną romansik. Do tej recenzji zabieram dość długo, bo w sumie nie mam dużo powiedzenia na temat tej książki.

Motyw głównego bohatera walczącego w na ringu, w klatce jest dość popularny w ostatnim czasie i niestety dość przewidywalny. Już na pierwszych stronach wiadomo jak to wszystko się zakończy. Dobra, wiem, w większości tego typu książki są w ten sposób napisane.

Vince to typowy, pewny siebie mężczyzna. Nie trudno się domyślić, że nie jedna kobieta go pragnie, a on nie widzi się w stałych związkach. Jednak na jednych ze swoim zajęć z samoobronny spotyka dziewczynę, którą znał już wcześniej.

Z pewnością dużą zaletą jest lekki język książki. Czyta się ją naprawdę szybko i dość przyjemnie. Nie powiem, że mnie jakoś szczególnie wciągnęła, ale i tak pomimo swojej przewidywalności nie zanudziła. Mamy tu również do czynienia ze scenami erotycznymi. Wiadomo mają one za zadanie pobudzić zmysły czytelnika, sprawić aby pojawił się rumienieć. U mnie tak nie było. Niestety.

Nie czytałam pierwszej część tej serii, ale nie sądzę aby zmieniło to moje. Z tego co się zorientowałam, to opowiada on historie jednej z par z tej części, ale to zupełnie odrębna historia.

Podsumowując dla mnie ta książka to taki po prostu zabijacz czasu. Zaczęłam ją to i skończyłam, ale nie sądzę żebym za parę dni mogłabym wam opowiedzieć o czym była. Niczym się nie wyróżniła na tle tych wielu książek, które mam za sobą w tym roku, a trochę ich było.

Moja ocena 
6/10

[295] "Zdrajca tronu" - Alwyn Hamilton



Autor: Alwyn Hamilton
Tytuł: "Zdrajca tronu"
Seria: Buntowniczka z pustyni cz.2
Liczba stron: 560
Wydawnictwo Czwarta strona 
Rok wydania 2017


Los pustyni spoczywa w jej rękach​.

Druga część Buntowniczki z pustyni, bestsellerowej powieści według „New York Timesa”, autorstwa laureatki nagrody Goodreads dla najlepszego debiutującego pisarza w 2016 roku.

Zaledwie kilka miesięcy temu Amani Al-Hiza, pragnąc wolności, uciekła z domu położonego na końcu świata i zaczęła przemierzać bezkresne piaski magicznej pustyni w towarzystwie tajemniczego obcokrajowca, Jina.

Teraz jednak sytuacja diametralnie się zmienia. Kiedy Amani wbrew własnej woli trafia do epicentrum reżimu – pałacu sułtańskiego – przyświeca jej jeden cel: obalenie tyrana.

Zapomnij o wszystkim, co wiesz o Miraji, o rebelii, o dżinach i Jinie oraz Niebieskookiej Bandytce. W Zdrajcy tronu jedyne, czego możesz być pewien, to to, że nic nie jest pewne.
[lubimyczytac.pl] 



W końcu przyszedł czas na drugą odsłonę serii o Niebieskookiej Bandytce. Jeśli podobała się wam pierwsza cześć to tą będziecie wręcz zachwyceni.

„Nie próbowałam tego wyjaśniać. Winny zawsze odzywa się pierwszy.”

Zabierając się za drugą część już wiemy, że w świecie Buntowniczki istnieją Dżiny i Półdżiny. Już od pierwszych stron autorka nie daję nam chwili wytchnienia od akcji przebiegająca książek. W książce pojawiają się nowi bohaterowie, którzy sporo wnoszą do przebiegu fabuły, lecz również pojawiają się starzy, o których już zapomnieliśmy, myśląc, że ich rola się już skończyła. Autorka wykonała kawał dobrej roboty pisząc „Zdrajca Tronu”. Wszystko dopracowane do najmniejszego wątku. Nie ma chyba czegoś w tej historii co nie przypadłoby mi do gustu. Są fantastyczni, różnorodni, a przede wszystkim z charakterem bohaterowie, a nie jacyś bezpłciowi. Ciągle coś się dzieję, akcja goni akcję, emocję, napięcie towarzyszy nam przez cały czas czytania książki. Co rusz ktoś musi uciekać, kogoś odbijają, ktoś inny jest ranny. Naprawdę jest tego sporo. Jest oczywiście również wątek miłosny, czyli to co uwielbiam w książkach. Jest on zaledwie tłem do całości i takim niewielkim dodatkiem, jednak i tak kocham tą parę.

Tym razem w kopercie nie zastałam piasku pustyni jak poprzednio, tym razem przywitała mnie moc cekinów. Królewskich cekinów. Już mogło mnie naprowadzić do tego, że spora część akcji rozgrywać będzie się na dworze Sułtana.

Czytając zakończenie wiem, że już się nie mogę doczekać kolejnej części. Mam nadzieję, że będzie wydana równie szybko jak i ta.

Z pewnością jest to jedna z ciekawszych serii młodzieżowych, które miałam okazję przeczytać w tym roku. Jak już zacznie się ją czytać to chcę się więcej i więcej. Ciężko się od niej oderwać, a jak już nam się to uda okazuję się, że właśnie przeczytaliśmy świetną książkę. Czas wracać do rzeczywistości.

Zapraszam was do magicznego świata pełnego intryg, tajemnic, gdzie nie możesz być pewnym komu możesz powierzyć swoje życie, a kto jest wstanie ochronić twoje tyły.

Moja ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

[294] "Woda, która niesie ciszę" - Brittainy C. Cherry

Autor: Brittainy C. Cherry
Tytuł: "Woda, która niesie ciszę"
Liczba stron: 400
Seria: "Żywioły. tom 3
Rok wydania 2017
Wydawnictwo Filia

Ulotne chwile.
Nasze życie jest tylko ich sumą. Niektóre są bolesne, pełne cierpienia. Inne piękne, pełne nadziei i przyszłych obietnic.
Miałam w życiu wiele ważnych, zmieniających, stawiających przede mną wyzwania chwil. Momentów, które przerażały i pochłaniały. Jednak największe z nich – najbardziej wzruszające i chwytające za serce – dotyczyły jego.
Miałam dziesięć lat, gdy straciłam głos. Skradziono dużą część mnie, a jedyną osobą, która naprawdę mnie słyszała, był Brooks Griffin. Stanowił światło moich mrocznych dni, był obietnicą jutra, dopóki jego samego nie spotkała tragedia. Dramat, który zatopił go w morzu wspomnień.
Oto historia chłopaka i dziewczyny, którzy kochali siebie nawzajem, ale nie kochali samych siebie. Opowieść o życiu i śmierci. O miłości i niedotrzymanych obietnicach
.[lubimyczytac.pl]

Są taki serie, które pomimo tego, że wzajemnie się nie łączą to i tak kiedy już przeczytam jedną, nie mogę doczekać się jej kontynuacji. Tak właśnie jest z serią „Żywioły”. Do tej pory miałam okazję poznać powietrze i ogień, teraz przyszedł czas na wodę.

Zaczyna się jak bajka o „Kopciuszku”, mała dziewczynka wraz z ojcem przeprowadza się do kobiety, która ma już własne dzieci, ale niech was to nie zmyli, bo na tym podobieństwa się kończą. Maggie jako dziecko przeżyła traumę i od tej pory boi się wychodzić z domu, a co więcej przestała mówić. Jedynie Brooks jest przy niej, spiera ją, lecz ona czuję do niego nie tylko przyjaźń. Jednak co może ofiarować złamana dziewczyna, jednemu z najbardziej popularnych chłopaków w szkole?

Pierwsze co chcę poruszyć to okładka, która nic a nic nie pasuję mi do zawartości. Mężczyzna nic a nic nie pasuję mi do Brooksa, a co więcej nie wygląda mi żeby był w tym samym wieku co bohater. Wiadomo najważniejsze jest wnętrze, ale bądź co bądź pierwsze wrażenie robi również swoje.

„Czas pożegnać się z przeszłością i znaleźć przyszłość.”

Autorka świetnie potrafi bawić się emocjami, tak aby oddziaływały na czytelniku. Cudowny styl pisania, który wprost ubóstwiam. Wszystko napisane lekkim piórem, choć opisujący trudne sytuacje. Całość pochłonęłam w jeden wieczór i zdecydowanie chciałam więcej. Świetnie i wykreowani bohaterowie jak i ich historia. Poznajemy ich jako małe dzieci i jesteśmy świadkiem ich dorastania, aż po przejście w dorosłość. Widzimy jak bohaterowie się zmieniają i ich uczucia stają się silniejsze.

Dobra, mamy też do czynienia z wątkiem kryminalnym, który według mnie jest nie potrzebny i wiele nie wnosi do całości. W sumie mogłoby go nie być, a całość miałaby ten sam wymiar.

Mogę was zapewnić, że historia Maggie i Brooksa nie jednokrotnie przysporzy wam szybsze bicie serca, czasem wzruszy, czasem rozśmieszy. Jednym słowem spędzicie z tą książką przyjemne chwile.

Moja ocena
8/10
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators