[293] "Franco" - Kim Holden



Tytuł: "Franco"
Autor: Kim Holden
Liczba stron: 400
Rok wydania 2017
Wydawnictwo Filia


Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota. 
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?
[lubimyczytac.pl]


Dziś będzie krótko, bo jak ktoś czytał „Promyczka” i „Gusa” to z pewnością „Franco” już ma za sobą, albo czeka w kolejce.

„Promyczek” powalił mnie na kolana. „Gus” łagodził rany. A jak było z „Franco”?

Pierwsze co od razu przychodzi mi do głowy to myśl, żeby nie oceniać tej pozycji pod okiem tamtych, bo to zupełnie inna historia, gdzie istnieje tylko lekkie nawiązanie do poprzednich.

Franco jest jednym z członków zespołu znanego z poprzednich części serii. Ma już dość dziewczyn na jedną noc, pragnie znaleźć tą wyjątkową. W końcu spotyka Gemme, jednak ona ma inne priorytety w życiu. 

"Życie jest tak skomplikowane, jak sam je sobie utrudnisz."

Kim Holden zdążyła już nam udowodnić, że potrafi pisać porywające historię, które potrafią rozśmieszać i zarazem chwytać za serca. Tak było również w tym przypadku, tylko powiedziałabym, że w lekko mniejszym stopniu. Również mieliśmy do czynienia zarówno z wesołymi momentami, jak i tymi wzruszającymi. Podobało mi się, że Gus, zawsze gdzieś z boku był obecny, bo jak już nie raz wspominałam, to mój ulubiony bohater tej serii.

Polubiłam głównych bohaterów książki. Dlaczego? Pomimo tego w jakich sytuacjach życiowych się znaleźli, są realni. Dialogi pomiędzy nimi nie są sztuczne, a chemia pomiędzy nimi wyczuwalna jest na kilometr. Tak są sceny, ale wszystko opisane z taktem, więc nie musicie się przejmować.

"Mawiają, że dom jest tam gdzie serce,
Swoje zostawiam z Tobą."

Nie spodziewajcie się z pewnością takiego wybuchu emocji, jaka miała miejsce w „Promyczku”. „Franco” należy z pewnością do tych lekkich książek, przy której można odprężyć się po ciężkim dniu. Myślę, że sięgając po tą pozycję nie będziecie zawiedzeni o ile nie postawicie jej zbyt wygórowanych oczekiwań.

Tak po przeczytaniu książki, naszły mnie myśli co ja zrobiłabym gdybym była na miejscu Gemmy.
Moja ocena
7/10

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators