[285] "Wszystko wina kota!" - Agnieszka Lingas- Łoniewska

Tytuł: "Wszystko wina kota!"
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Liczba stron: 400
Rok wydania:2017
Wydawnictwo: Novae Res

Czasami życie pisze najlepsze scenariusze!
Romantyczna komedia omyłek. 
Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści. 
Jednocześnie namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito. 
„Wszystko wina kota!” to optymistyczna historia o zaufaniu i przyjaźni, a także o tym, jak cienka może być granica dzieląca dwa pozornie odległe światy.
A gdzie w tym wszystkim wina futrzaka?
Przeczytajcie ☺
[lubimyczytac.pl]

Z książkami tej autorki już tak mam, że po prostu mogę po nie sięgać w ciemno, bo wiem, że będą zachowane w moim klimacie.

Tym razem miałam okazję poznać „Wszystko wina kota”, a że ja do kociar należę to już na starcie lek truta miała u mnie plusa.

Lidka, która w świecie literatury znana jako Róża, jest znaną pisarką wśród płci pięknej choć nie tylko. Każdą jej napisaną książkę recenzuję niejaki Jack Sparow, który w swych recenzjach wytyka wszystkie błędy pisarki. Oboje łączy fakt, że tworzą pod pseudonimem, a ich prawdziwa tożsamość znana jest nie licznym. Jednak wszystko do czasu.

Od razu powiem, że nie jest to moja ulubiona książka autorki, bo mam takie które ciężko będzie przebić. Jednak owszem podobała mi się również ta. Po prostu powiedziałabym, że była trochę inna.

Może tym razem zacznę od tego co spowodowało, że nie została moją ulubioną. Było ciut za słodko i idealnie. Pisarka, która nie miała szczęścia w miłości spotyka na swojej drodze przystojnego sąsiada i okazuję się, że oboje przypadają do gustu. Zabrakło mi zaskoczenia, bo od razu przeczuwałam co się wydarzy. A „Pluton” mnie w tym upewnił. Wiadomo książki nie są tylko od zaskakiwania czytelnika.

Tak jak każdą książkę autorki tak i tą przeczytałam na jednym wdechu, nie mogąc się od niej oderwać. Tak już mam, że jej styl aż tak mnie do siebie przyciąga i nie chce puścić. Ta lekkość, emocję, które są z czytelnikiem od pierwszych po ostatnie strony książki. W książce sporo się dzieję, a to dzięki temu, że mamy do czynienia aż z czterema historiami: Lidki, Tatiany, Karoliny i Anety. Każda z nich jest inna, każda ma inne problemy, więc mamy tu do czynienia z różnorodnością wśród bohaterów.

„Wszystko wina kota” to historia, dzięki której mogłaby powstać bardzo ciekawa komedia romantyczna. Z pewnością spotkałaby się ona z dużą aprobatą. Historia pewna omyłek, czasem tajemnic, prób zaufania, miłości i przede wszystkim kota, który jest wszystkiemu winny, bo kto jak nie on.

Jestem pewna, że ta książka wielu sympatyków, bo jeśli już coś autorka wydaję to po prostu musi tak być. Z pewnością to nie jest ostatnia książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, którą miałam okazję przeczytać.

Moja ocena

7,5/10

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators