[293] "Franco" - Kim Holden



Tytuł: "Franco"
Autor: Kim Holden
Liczba stron: 400
Rok wydania 2017
Wydawnictwo Filia


Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota. 
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?
[lubimyczytac.pl]


Dziś będzie krótko, bo jak ktoś czytał „Promyczka” i „Gusa” to z pewnością „Franco” już ma za sobą, albo czeka w kolejce.

„Promyczek” powalił mnie na kolana. „Gus” łagodził rany. A jak było z „Franco”?

Pierwsze co od razu przychodzi mi do głowy to myśl, żeby nie oceniać tej pozycji pod okiem tamtych, bo to zupełnie inna historia, gdzie istnieje tylko lekkie nawiązanie do poprzednich.

Franco jest jednym z członków zespołu znanego z poprzednich części serii. Ma już dość dziewczyn na jedną noc, pragnie znaleźć tą wyjątkową. W końcu spotyka Gemme, jednak ona ma inne priorytety w życiu. 

"Życie jest tak skomplikowane, jak sam je sobie utrudnisz."

Kim Holden zdążyła już nam udowodnić, że potrafi pisać porywające historię, które potrafią rozśmieszać i zarazem chwytać za serca. Tak było również w tym przypadku, tylko powiedziałabym, że w lekko mniejszym stopniu. Również mieliśmy do czynienia zarówno z wesołymi momentami, jak i tymi wzruszającymi. Podobało mi się, że Gus, zawsze gdzieś z boku był obecny, bo jak już nie raz wspominałam, to mój ulubiony bohater tej serii.

Polubiłam głównych bohaterów książki. Dlaczego? Pomimo tego w jakich sytuacjach życiowych się znaleźli, są realni. Dialogi pomiędzy nimi nie są sztuczne, a chemia pomiędzy nimi wyczuwalna jest na kilometr. Tak są sceny, ale wszystko opisane z taktem, więc nie musicie się przejmować.

"Mawiają, że dom jest tam gdzie serce,
Swoje zostawiam z Tobą."

Nie spodziewajcie się z pewnością takiego wybuchu emocji, jaka miała miejsce w „Promyczku”. „Franco” należy z pewnością do tych lekkich książek, przy której można odprężyć się po ciężkim dniu. Myślę, że sięgając po tą pozycję nie będziecie zawiedzeni o ile nie postawicie jej zbyt wygórowanych oczekiwań.

Tak po przeczytaniu książki, naszły mnie myśli co ja zrobiłabym gdybym była na miejscu Gemmy.
Moja ocena
7/10

[292] "Bilet do szczęścia" - Beata Majewska




Autor: Beata Majewska
Tytuł: "Bilet do szczęścia"
Liczba stron: 288
Seria: "Konkurs na żonę" tom 2
Rok wydania 2017
Recenzja przedpremierowa
Wydawnictwo Książnica 


Kontynuacja "Konkursu na żonę".

Łucja, zakochana bez pamięci w młodym prawniku z Krakowa, przeżywa szok, gdy dowiaduje się, że mężczyzna ją uwiódł, aby odziedziczyć spadek. Czuje się oszukana i wykorzystana, a na dodatek jest w ciąży. W pierwszym odruchu chce zerwać związek z Hajdukiewiczem i wrócić w rodzinne strony. Kiedy jej chora babka trafia do krakowskiego szpitala, dziewczyna postanawia pozostać w mieszkaniu Hugona na czas jej rekonwalescencji. Dla mężczyzny, który odkrywa, że naprawdę kocha Łucję, staje się to jedyną szansą na jej odzyskanie. Ale czy Łucja zdoła uwierzyć w szczerość jego uczuć?
[lubimyczytac.pl]


Przeszedł czas na przedpremierową opinie na temat „Bilet do szczęścia”. Przypomnę wam, że byłam pod ogromnym wrażeniem po przeczytaniu „Konkursu na żonę” i nie mogłam się doczekać kiedy dane będzie mi poznać kontynuacje losów Łucji i Hugona.

I w tym momencie pojawia się pierwszy plus tej całej historii, a mianowicie kontynuacja pojawiła się bardzo szybko. Nie zdążyłam jeszcze na dobre złapać oddechu po pierwszej części, a już listonosz dostarczył mi kontynuacje. Zdecydowanie wolę, kiedy pomiędzy tomami danej serii nie ma długich odstępów czasowych, wtedy lepiej w czuć się w historię.

Drugi plus pojawił się po rozpakowaniu koperty otrzymanej od listonosza. Ponownie mamy do czynienia z piękną oprawą graficzną książki, a kokardka, którą był przewiązany egzemplarz, wszystko idealnie współgrał.

Rozpakowałam przesyłkę, w której również znalazłam „bilet do szczęścia”[mam nadzieje, że przyniesie mi szczęście w najbliższym czasie] i zabrałam się za poznawanie dalszych losów bohaterów.

Oboje przeszli przemianę w porównaniu z poprzednią częścią. Łucja nie jest tą samą głupiutką i naiwną dziewczyną, którą była do tej pory. Teraz potrafi zawalczyć o swoje jak również pokazuje, że nie tak łatwo jest odzyskać jej ponowne zaufanie. Hugon natomiast, przekonał się, że nie jest wstanie wszystkiego zdobyć tylko za machnięciem ręki. Staję się troskliwy, opiekuńczy.

„Bilet do szczęścia” jest spokojniejszy od swojego poprzednika. Jednak mimo to czytałam go z zapartym tchem. Ciepła, przyjemna historia, która złagodzi wieczór po ciężkim dniu. Tak zdecydowanie można ją przeczytać jednego dni, bo dzięki lekkości stylu autorki czyta się bardzo szybko i po za kończeniu chce się więcej. Spodobało mi się, że całość nie była przesłodzona, bohaterowie zachowywali się realnie czym wzbudzali emocje w czytelniku. Zresztą to właśnie miłość porusza nas najbardziej.

Serię będę polecać każdemu przy każdej możliwej okazji. Ciepła, wesołą, wzruszająca, czyli w skrócie wzbudzająca skrajne emocje, ale o to chyba właśnie chodzi, żeby nie była kolejną książką, tylko została w pamięci na długo.

Nie pozostaję wam nic innego jak sięgnąć po tą serie i podzielić się wrażeniami z innymi. Nie będziecie żałować.



Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu
Moja ocena 9/10

TBR na wakacje

Witam w związku z tym, że rozpoczęły się wakacje[choć ja już ich nie mam], chciałam się z wami podzielić listą książek, które planuję przeczytać.
Nie będę już uwzględniać tych książek, które zagoszczą u mnie w tym tygodniu.

Tak więc zaczynamy: Lipiec

"Co przyniesie wieczność" -Jennifer L. Armentrout



Tej pozycji jestem ciekawa, ponieważ niejednokrotnie spotkałam się z pozytywnymi opiniami na jej temat.













"Światło, które utraciliśmy" -Jill Santopolo



Wydana będzie w lipcu. Jest to jedna z tych książek na które szczególnie czekam w te wakacje. Już wiem, że sprawie ją sobie na urodziny














"Zdrajca tronu" - Alwyn Hamilton


Pierwszą część czytałam dość niedawno. Wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, więc nie pozostaję mi nic innego jak przeczytać kontynuacje. Zdecydowanie polecam tę serie.
















"Ostatnia szansa" -Samantha Young


Bo w lato nie może zabraknąć lekkich romansów

[291] "Fobos. Tom 2" - Victor Dixen

Tytuł: "Fobos tom.2"
Autor: Victor Dixen
Liczba stron: 520
Wydawnictwo: Moondrive
Rok wydania 2017

Lot statkiem Cupido trwa, ale Léonor i pozostali uczestnicy programu Genesisjuż wiedzą, że zostali oszukani – na Marsie będą w stanie przetrwać zaledwie kilka miesięcy. W wyniku buntu załogi transmisja reality show zostaje przerwana, a Serena, której zależało tylko na wzbogaceniu się, musi zacząć działać, by ratować swoją reputację. 

Tymczasem zbliża się moment ujawnienia Listy Serca. Uczestnicy dowiedzą się, czy ich uczucia zostały odwzajemnione. Najważniejsza decyzja jednak wciąż przed nimi: wylądować czy spróbować wrócić na Ziemię? Jedno jest pewne – łatwo się nie poddadzą.[lubimyczytac.pl]


Druga część serii pojawiła się na rynku po cichutku. W sumie nawet nie zwróciłam uwagi kiedy.

Czytając pierwszą wiedziałam, że ta również się u mnie pojawi. Ciekawił mnie los bohaterów, jak również kogo ostatecznie wybierze Leonor. Zresztą byłam pod ogromnym wrażeniem pomysłu na tą książkę i programu Genesis, choć motyw wyboru kandydatów sercowych był dość popularny w ostatnim czasie.

Akcja drugiej części rozpoczyna się kiedy to bohaterowie zastanawiają się czy wylądować na Marsie, a także muszą wybrać Listę Serca. I teraz nie mam pojęcia co napisać o drugiej części żeby wam za dużo nie zdradzić pierwszej…

Więc fabułę sobie odpuszczę. Powiem wam, że akcja dzieli się na trzy miejsca. Jedna dzieje się wśród dwunastki szczęśliwców, który polecieli na Marsa. Druga to oczywiście w placówce Genesis, a trzecie jest nowością. Pojawiają się dwoje nowych bohaterów, a jednym z nich jest córka Sereny.

Możecie być jednak pewni, że autor niejednokrotnie was jeszcze zaskoczy rozwojem akcji i decyzjami bohaterów. Książka zdecydowanie należy do lekkiej literatury. Treść i styl nie jest wymagający, dzięki temu czyta się ją szybko. Cały czas odczuwamy napięcie spowodowane tajemnicami i programem Genesis.

Jednak jest jakieś ale. Po przeczytaniu pierwszej części już miałam w głowie obraz tego co chciałabym zobaczyć w jej kontynuacji i chyba to nie było to co zastałam. W moim odczuciu bohaterowie i ich zachowanie zmieniło się na gorsze. Zostali wysłani na Marsa, żeby zaludnić planetę, czyli powinni zachowywać się dojrzale, a wcale tak nie jest. To po prostu banda dzieci pod każdym względem. Również chemia i uczucia pomiędzy bohaterami były bardziej realne w pierwszej części, tu ich relacje wydają mi się sztuczne.

Zawiodłam się, to chyba najlepsze słowo, żeby opisać to co teraz czuję. Czy będę chciała przeczytać kontynuacje, nie wiem, bo w sumie nie chciałabym jeszcze bardziej popsuć sobie wrażenia po pierwszej części.


Moja ocena

6/10

Wyniki rozdania

Wczoraj zakończyło się rozdanie książkowe, w którym wzięły udział 44 osoby[43 tu i 1 na fb]
Tak więc gratuluję Angelice Wojtyle, która już niedługo otrzyma "Diabolikę" 

[290]"Ember in the Ashes. Imperium Ognia" - Sabaa Tahir



 
Tytuł: "Ember in the Ashes. Imperium Ognia" 

Autor: Sabaa Tahir 
Liczba stron:416
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Akurat 

Zapierająca dech w piersi historia o honorze, miłości, poświęceniu i walce o wolność, która podbiła serca młodych czytelników na całym świecie. Laia należy do kasty Uczonych – w bezwzględnym Imperium tacy jak ona są zepchnięci na margines, stale inwigilowani i prześladowani. Aby ocalić brata oskarżonego o zdradę, dziewczyna wstępuje w szeregi buntowników i wyrusza ze śmiertelnie niebezpieczną misją do gniazda zła: zostaje niewolnicą w Akademii szkolącej najwierniejszych, najbardziej bezwzględnych żołnierzy Imperium. Jednym z nich jest Elias. Choć należy do wyróżniających się studentów , w jego sercu narastają wątpliwości, czy rola okrutnego egzekutora jest rzeczywiście tą, jaką chce odgrywać przez całe dorosłe życie. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi nie tylko całkowicie odmieni ich losy, lecz także wstrząśnie posadami świata, w którym oboje żyją.
[lubimyczytac.pl] 

Kiedy układałam sobie plan książek na drugą połowę miesiąca to tej pozycji w nim nie było. Przyznam się, że nawet nie słyszałam o tej lekturze, czego teraz bardzo żałuję. Jednak udało mi się i poznałam tą historię.

Lai’e i jej brata Doriana, wychowali dziadkowie, ich rodzice zginęli podczas pomagania ruchowi oporu. Pewnego dnia Maski robią nalot na ich dom, zabijając opiekunów i porywając brata. Jedynie dziewczynie udaję się uciec. To właśnie dla Doriana, aby go uwolnić, decyduje się na niebezpieczną misję. Zostaje niewolnicą komendantki i to właśnie tam po raz pierwszy spotyka Eliasa.
Chłopak został porzucony tuż po porodzie na pustyni. Jednak trafia on do akademii, w której szkolą Maski, aby tam stać się jednym z najlepszych jej uczniów. Elias marzy o czym innym, a mianowicie o wolności.

Przed przeczytaniem książki nie czytałam żadnej jej recenzji, więc zupełnie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Powiem wam, że tak jest nawet lepiej. Już od niemal pierwszych stron miałam uczucie, że to może być to coś co mi przypadnie do gustu.W książce wiele się dzieję. Poznajemy sporą ilość bohaterów, którzy w noszą do historii coś nowego. Również na brak akcji nie mamy co narzekać. Non stop coś się dzieje, nie każdy jest tym za kogo mamy go na początku. Również pojawia się motyw fantasy, czyli między innymi nadprzyrodzone zdolności u nielicznych, jak i stworzenia, które nie wszyscy mogą zobaczyć.O wątku miłosnym, a raczej jego iskierce nie będę się rozpisywać, powiem tylko, że jestem ciekawa czy się rozwinie w kontynuacji książki.

"Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą.A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia."

„Ember In the Asher. Imperium Ognia” to ciekawa książka dla fanów młodzieżówek, w których występuję również fantastyka. Autorka doskonale potrafi grać na emocjach czytelnika więc nie przejdziecie wobec tej lektury obojętnie. Cały czas zadawałam sobie pytania, czy on zginie, czy ona jest dobra czy zła, jakie on będzie miał zamiary. Na szczęście wcześniej czy później na większość moich pytań odzyskałam odpowiedzi.

Jest to pierwsza część serii, która w moich oczach zapowiada się naprawdę interesująco. Zawiesiła ona wysoko poprzeczkę, więc ciekawa jestem jak kontynuacja to zniesie. Więc jeśli szukacie fantastycznej książki, która was porwie w swój świat to będzie idealny wybór. 



Moja ocena '8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

[289] "Zakręty losu. Nowe pokolenie" - Agnieszka Lingas- Łoniewska





Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: „Zakręty losu. Nowe pokolenie”
Liczba stron: 284
Seria: „Zakręty losu” cz.4
Rok wydanie 2016
Wydawnictwo Novae Res

Bohaterowie znanej czytelnikom trylogii Zakręty losu, Łukasz i Krzysztof Borowscy prowadzą szczęśliwe i stateczne życie rodzinne u boku ukochanych kobiet. Wydaje się, że tragiczne wydarzenia z przeszłości nigdy nie wrócą. Jednak rosyjska mafia nie zapomina doznanych krzywd, a żądza zemsty każe jej przez lata przygotowywać misterny plan odwetu. Tymczasem w dorosłość wkracza nowe pokolenie Borowskich, które próbuje wyrwać się spod kurateli nadopiekuńczych rodziców. Młodzi nie znają dawnych losów swoich ojców i nie rozumieją, że od złej przeszłości nie da się uciec, dlatego zawsze trzeba mieć się na baczności. Okazuje się, że pierwsza miłość nie zawsze jest tą najpiękniejszą. Czasem przynosi tylko ból i rodzi się tam, gdzie człowiek zaplanował nienawiść.
[lubimyczytac.pl]

Za sobą mam sporą liczbę książek autorki, a seria „Zakręty losu” jest jedną z ulubionych spod jej pióra. Niezmiernie ucieszył mnie fakt, że powstała nowa część, w której pojawili się nowi bohaterowie. Oprócz oczywiście braci Borowskich poznajemy również ich dzieci, które właśnie wkraczają w dorosłe życie.

Nigdy tak naprawdę nie jesteśmy w stanie odciąć się od naszej przeszłości, zacząć wszystko od nowa. Zawsze jest jakiś cień szansy, że przeszłość nas dopadnie, często w momencie, w którym najmniej się tego spodziewamy.

"Tak było zawsze. Niewypowiedziane słowa, ukryte gesty, spojrzenia. To wszystko sprawiało, że rozumieli się bez słów. I wiedzieli, że są dla siebie całym światem."

Zarówno Łukasz jak i Krzysztof mają po dwoje dzieci, po dziewczynie i chłopaku. Zdarzenia obecne przeplatają się z minionymi, a dokładniej co jakiś czas mamy przytoczone wspomnienia tajemniczego Grzegorza Iwańskiego. To właśnie one szczególnie pomagają nam zrozumieć sens i przyczynę obecnych zdarzeń.

"Grzechy ojców… są naszymi grzechami. I on, i ona musieli za nie zapłacić."

„Zakręty losu. Nowe pokolenie” jest mieszaniną sensacji, kryminału, akcji z romansem. Z jednej strony mamy pojawienie się przeszłości, czyli mafijne porachunki, niebezpieczni mężczyźni, nuta grozy. Z drugiej jednak na tle książki rozwijają się dwa, a nawet w sumie trzy wątki miłosne, które nadają jednak lekkiego charakteru książki. Autorka udowadnia czytelnikowi, że nigdy nie wiemy kiedy i do kogo mocniej zabiję nasze serce, jak również nie znamy reakcji otoczenia na to zdarzenie. Całość przeczytałam z zapartym tchem, nie mogąc się odciągnąć od losów młodych Borowskich. To właśnie oni wyszli na pierwszy plan i uważam, że to wspaniały pomysł, żeby ta historia powstała. Od razu nasuwa mi się myśl, czy ta część będzie ostatnią czy czeka nas kolejna niespodzianka. Po takim zakończeniu powiem wam, że możemy spodziewać się wszystkiego.

"Nie da się kontrolować całego świata, każdy ma swój własny zakręt losu, który musi pokonać i zobaczyć, co znajduje się dalej."

W całej tej historii pokazane są jak ważne w życiu człowieka posiadanie jest rodziny, przyjaciół i miłości. To właśnie ich mamy najbliżej siebie, to na nich możemy liczyć w każdej sytuacji.
Wciągająca i emocjonująca seria, którą z pewnością musicie poznać jeśli nadal tego nie zrobiliście. Wobec takich bohaterów wprost nie da się obejść obojętnie, więc na pewno pozostaną w mojej pamięci na długo

Moja ocena
9/10

[288] "Boss" - Sierra Cartwright


Autor: Sierra Cartwright 
Tytuł "Boss"
Seria: Rodzina Donovanów cz.3
Liczba stron: 300
Wydawnictwo Burda 
Rok wydania 2017

Jeszcze pikantniejsza od „Pięćdziesięciu twarzy Greya“! – Mail Online
Tom trzeci z serii Rodzina Donovanów
Jego erotyczne wymagania wystawiają na próbę wszystko, w co wierzyła.
Może się okazać, że zażądał od niej zbyt wiele…
Kiedy pewny siebie, charyzmatyczny Nathan Donovan zostaje jej szefem, życie Kelsey Lane całkowicie się zmienia. Multimilioner pragnie mieć ją u swego boku, ale jego wymagania na tym się nie kończą.

Kelsey unika angażowania się w miłosne związki, zwłaszcza z tak przebojowymi mężczyznami jak Nathan. Szybko jednak odkrywa, że jego zainteresowanie i zmysłowe pragnienia rozpalają coś ukrytego głęboko w niej samej, pchają ją ku przygodzie, która wystawi na próbę wszystko, w co dotąd wierzyła.

Nathan, młodszy, odważniejszy z energicznych braci Donovanów, przywykł, że dostaje wszystko, czego zapragnie. Teraz jego uwagę przyciągnęła bystra, seksowna Kelsey Lane. Szybko odkrywa, że dziewczyna jest inna od wszystkich kobiet, jakie dotąd znał.

Spotyka się z nim, pożądaniem odpowiadając na pożądanie, dociera głęboko do jego wnętrza, łamiąc bariery, którymi otoczył swoje serce.

Jednak Nathan zastanawia się, czy Kelsey zechce dać mu to jedno, czego się od niej domaga…

[lubimyczytac.pl]

Erotyk.. hmm..

Zadaniem tego gatunku jest pozostawianie wypieków na twarzy czytelników. I zdecydowanie powinien pobudzać wszystkie zmysły i emocje. Do tego drugiego potrzebna jest jakaś fabuła, a nie tylko sceny koło łóżka.

Od razu się przyznam, nie czytałam poprzednich części serii, zaczęłam od trzeciego tomu i wątpię żeby ten fakt miał jakiś wgląd na moją końcową ocenę.

Kalsey jest ambitna i zaangażowaną w pracę osobą. Pewnego dnia nieoczekiwanie dowiaduję się, że jej szefa ma zastąpić Nathan, z tych Donovanów. Okazuję się również, że to właśnie on może jej przybliżyć BDSM, czyli to co czego jest ciekawa.

I tu przechodzimy do schematów, tych ciągle powtarzających się.

On, bogaty, piękny, każda chciałaby go mieć, taki „bóg” i dominator w łóżku. Ona niedoświadczona, wrażliwa, pragnie odkryć nowe przyjemności. W ostatnim czasie erotyki nie są tym gatunkiem po który często sięgam, jednak czasem tak wychodzi, że jakiś ląduję w moich rękach. Najczęściej jednak kończy się to rozczarowaniem. Już nie raz mówiłam, że nie rozumiem fenomenu „Greya” jak również naśladowania tej historii w innych. Wiem, wielu właśnie to się podoba.

Głównie akcja książki opiera się na scenach domina, sub. Sceny napisane są różnorodnie więc tu rutyny nie ma. Jednak tak jak wspominałam brakuję mi tu wątku pobocznego, który byłby idealnym tłem tej historii i nadawał jej charakter. O bohaterach nie jestem w stanie dużo powiedzieć, jednak nie są tak charakterystyczni i wyjątkowi, abym ich na dłużej zapamiętała.

Pozostaję mi nadal szukać erotyka, który spełni moje oczekiwania i tym razem wiem, żeby trzymać się daleko od BDSM.

A wy czytacie tego typu książki? Co polecacie, a co wręcz przeciwnie?

Moja ocena 6/10

[287] "Kroniki Jaaru. Księga luster" - Adam Faber



Tytuł "Kroniki Jaaru. Księga Luster."
Autor: Adam Faber
Liczba stron: 451
Rok wydania 2017
Wydawnictwo Czwarta Strona


Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!​ ​​

Kate jest typową nastolatką. Mieszka u swojej ciotki w Londynie​ i wiedzie spokojne życie. Pewnego dnia staje na progu tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, lecz czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

Fion jest ferem, baśniową istotą. Jego stosunki z ojcem są coraz gorsze, więc w akcie buntu opuszcza dom, by odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Wpada w ręce niebezpiecznej nimfy Erato​ i przez swoją naiwność wprowadza do świata magii wielki zamęt.

Tymczasem w Londynie ciotka dowiaduje się, że ze sklepu pani Selene zniknął magiczny kamień o potężnej mocy. Czy uda się go odnaleźć? Jak Kate, początkująca wiedźma, poradzi sobie w świecie Jaaru, mając u boku ekscentryczne fery i wyniosłego jednorożca? I co tak naprawdę skrywa plan nikczemnej Erato? ​​[lubimyczytac.pl]

Na wstępie chciałabym napisać, że nie rozumiem tego porównania do Harrego Pottera. Dla mnie „Kronika Jaaru” to zupełnie inny świat, nowa i zdecydowanie wciągająca historia.

Kate Hallander mieszka w raz z ciotką w Londynie. Uczęszcza do bardzo dobrego liceum, gdzie ma swoją przyjaciółkę. Tam również poznaje Jonathana, który wpada jej w oko. Może nic złego nie wróżyłoby to, gdyby nie fakt, że dziewczyna otrzymuję księgę, w której znajduję miłosny czar, a to zawsze ma jakieś skutki uboczne. Również Fion, który jest ferem potrafi najpierw działać potem myśleć. Jak nietrudno się domyślić, tych dwoje czeka wiele ciekawych przygód.

Jedyne co mi przypomina Harrego Pottera to miejsce akcji, czyli Londyn, i fakt, że główna bohaterka jest czarownicą. Trochę mało podobieństw żeby porównywać te dwie książki.

„Kroniki Jaaru” to zupełnie inna historia, zupełnie nowi bohaterowie i ich przygody. Na szczególną uwagę zasługuję oprawa graficzna książki. Wszystko zachowane w klimacie, a do tego gruba okładka, która cudnie się prezentuje i tak łatwo nie niszczy. Irytował mnie tylko trochę brokat, który musiałam ściągać chusteczką zanim mogłam zabrać się zaczytanie. Teraz są już go śladowe ilości, więc to już mi odpowiada.

Akcja rozgrywa się w dwóch światach, jednym rzeczywistym, czyli Londynie, a drugim baśniowych, w Jaarze. Mamy tu do czynienia z takimi postaciami jak feere, jednorożce. Bohaterowie swoimi pomysłami potrafią przyciągnąć uwagę więc czytało mi się bardzo przyjemnie.

Fantastyczny, baśniowy świat, w którym można się zatracić. Wszystko idealnie dopracowane i przemyślane. Tak się zastanawiam, czy będzie jakaś kontynuacja „Kronik Jaaru”. W sumie z chęcią poczytałabym jeszcze o Fionie i Kate.
Moja ocena
8/10


Lato 2: Złap licznik

Witam dziś przychodzę do was z kolejnym konkursem. Tym razem mam dla was zadanie, a mianowicie musicie ustrzelić licznik wyświetleń na blogu, a mianowicie 150000. Wiem, że do tej liczby jeszcze daleko, więc to wydarzenie na dłuższy okres. 
Nagrodą dla was będzie wybrana przez was książka z niePrzeczytane.pl
Sponsorem nagrody jestem ja. 
Czas: Bawimy się do skutku. 
Kto może wygrać: Osoba, która jako pierwsza wyśle mi zdjęcie, screen właśnie z 150000  wyświetlenia na mój mail roberta1994@onet.pl


150 000!

[286] „Kropla zazdrości, morze miłości” - Natalia Sońska

Tytuł: "Kropla zazdrości, morze miłości"
Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo Czwarta strona 
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 368


Kinga pogrąża się w rozpaczy po stracie ukochanego, zaniedbując pracę i przyjaciół. Czy otrząśnie się na czas, by nie stracić tego, co najważniejsze i co dotąd trzymało ją przy życiu? Nie jest to łatwe, bo ilekroć Kinga wyjdzie na prostą, powracają do niej koszmary…

Tymczasem Hania, przyjaciółka Kingi, staje na początku nowej drogi – niestety bardzo wyboistej. Przeszkodą w dążeniu do szczęścia okazują się liczne zobowiązania oraz chęć osiągnięcia sukcesu. Rosnąca ambicja przyćmiewa wartości, dla których jeszcze nie tak dawno Hania była w stanie poświęcić wszystko.

„Kropla zazdrości, morze miłości” to nie tylko wspaniała opowieść o miłości, lecz także o emocjach – nie zawsze tych łatwych. Bohaterki Natalii Sońskiej wiedzą, że życie wymaga od nas dużo zaangażowania i dobrej woli, by ład i harmonia mogły zagościć w nim na dobre.
[lubimyczytac.pl]


To już moje trzecie spotkanie z Kingą i Hanią. I teraz tak, postanowiłam, że nie będę wam za wiele zdradzać z samej fabuły. Dlaczego? Nie chcę psuć radości z czytania tym, którzy mają w planach jeszcze poprzednie części. Jednak wydaję mi się, że śmiało nie czytając poprzednich części można zabrać się za tą. Można ją traktować jako serie, lecz również jako oddzielne historię.

"Człowiek tak naprawdę uczy się chodzić przez całe życie. Podnosi się i upada, raz kroczy pewniej, a raz patrzy pod nogi. Czasem musi się zatrzymać i przepuścić kogoś szybszego. Oczywiście można też chodzić na czworaka, tak jest pewnie bezpieczniej, ale ma się wówczas bardzo ograniczone pole widzenia."

Pierwsza część była poświęcona Hani, druga Kindze, a ta obu. Pierwsza ma wysokie ambicje, zatraca się w pracy, zaniedbując życie prywatne. Kinga natomiast próbuję poradzić sobie z żałobą, szczególnie, że już niedługo będzie miała dla kogo żyć. Moją sympatie zdecydowanie bardziej zdobyła Kinga, z nią bardziej się utożsamiam.

"Przez nieporozumienia rozstają się tylko ludzie słabi, którzy boją się wyzwań."

„Kropla zazdrości, morze miłości” jest lekką książką, skierowaną przede wszystkim dla kobiet. Twórczość autorki i jej styl pisania to jak najbardziej moje klimaty, więc z chęcią sięgam po jej dzieła. Treść daje do myślenia, zachęca do przemyśleń i refleksji.

Mamy tu również wątek kryminalny, lecz nie będę się nad nim rozwodzić, bo jest go niewielka ilość i raczej wszystko to tylko dodatek i tło do reszty wydarzeń.

Z pewnością mamy tu do czynienia z miłością, zaufaniem, przebaczeniem, zdradą. Dokładnie, książka ta jest pełna emocji, które z pewnością udzielą się czytelnikom, a Natalia Sońska, z pewnością zalicza się do moich ulubionych polskich pisarek.

Moja ocena

8/10

[285] "Wszystko wina kota!" - Agnieszka Lingas- Łoniewska

Tytuł: "Wszystko wina kota!"
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Liczba stron: 400
Rok wydania:2017
Wydawnictwo: Novae Res

Czasami życie pisze najlepsze scenariusze!
Romantyczna komedia omyłek. 
Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści. 
Jednocześnie namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito. 
„Wszystko wina kota!” to optymistyczna historia o zaufaniu i przyjaźni, a także o tym, jak cienka może być granica dzieląca dwa pozornie odległe światy.
A gdzie w tym wszystkim wina futrzaka?
Przeczytajcie ☺
[lubimyczytac.pl]

Z książkami tej autorki już tak mam, że po prostu mogę po nie sięgać w ciemno, bo wiem, że będą zachowane w moim klimacie.

Tym razem miałam okazję poznać „Wszystko wina kota”, a że ja do kociar należę to już na starcie lek truta miała u mnie plusa.

Lidka, która w świecie literatury znana jako Róża, jest znaną pisarką wśród płci pięknej choć nie tylko. Każdą jej napisaną książkę recenzuję niejaki Jack Sparow, który w swych recenzjach wytyka wszystkie błędy pisarki. Oboje łączy fakt, że tworzą pod pseudonimem, a ich prawdziwa tożsamość znana jest nie licznym. Jednak wszystko do czasu.

Od razu powiem, że nie jest to moja ulubiona książka autorki, bo mam takie które ciężko będzie przebić. Jednak owszem podobała mi się również ta. Po prostu powiedziałabym, że była trochę inna.

Może tym razem zacznę od tego co spowodowało, że nie została moją ulubioną. Było ciut za słodko i idealnie. Pisarka, która nie miała szczęścia w miłości spotyka na swojej drodze przystojnego sąsiada i okazuję się, że oboje przypadają do gustu. Zabrakło mi zaskoczenia, bo od razu przeczuwałam co się wydarzy. A „Pluton” mnie w tym upewnił. Wiadomo książki nie są tylko od zaskakiwania czytelnika.

Tak jak każdą książkę autorki tak i tą przeczytałam na jednym wdechu, nie mogąc się od niej oderwać. Tak już mam, że jej styl aż tak mnie do siebie przyciąga i nie chce puścić. Ta lekkość, emocję, które są z czytelnikiem od pierwszych po ostatnie strony książki. W książce sporo się dzieję, a to dzięki temu, że mamy do czynienia aż z czterema historiami: Lidki, Tatiany, Karoliny i Anety. Każda z nich jest inna, każda ma inne problemy, więc mamy tu do czynienia z różnorodnością wśród bohaterów.

„Wszystko wina kota” to historia, dzięki której mogłaby powstać bardzo ciekawa komedia romantyczna. Z pewnością spotkałaby się ona z dużą aprobatą. Historia pewna omyłek, czasem tajemnic, prób zaufania, miłości i przede wszystkim kota, który jest wszystkiemu winny, bo kto jak nie on.

Jestem pewna, że ta książka wielu sympatyków, bo jeśli już coś autorka wydaję to po prostu musi tak być. Z pewnością to nie jest ostatnia książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, którą miałam okazję przeczytać.

Moja ocena

7,5/10

[284] "Kości Skryby" - Brandon Sanderson




Autor: Brandon Sanderson
Data wydania: 2017
Liczba stron: 320
Wydawnictwo IUVI
Cykl: „Alcatraz kontra bibliotekarze” cz 1

Mroczni Bibliotekarze znowu atakują – i pokazują swoje najgroźniejsze oblicze w II tomie serii „Alcatraz kontra Bibliotekarze” – „Kości skryby”.

Alcatraz powraca w wielkim stylu. Infiltruje Bibliotekę Aleksandryjską, która bynajmniej nie została zniszczona i jest jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi, szuka swojego ojca, który prawdopodobnie wcale nie umarł, i odkrywa dziwny złoty sarkofag, w którym może znajdować się klucz do jego zdumiewającego talentu do psucia różnych rzeczy. Biblioteki strzegą jednak kustosze – wytrwali i podstępni złodzieje dusz.

Oczywiście jest przy nim Bastylia – po to, by spuścić manto mrocznym Bibliotekarzom, ma się rozumieć. I nowo poznani, dość ekscentryczni członkowie rodziny. A walczyć przyjdzie im z najstraszniejszymi spośród Bibliotekarzy: tajną sektą najemników, Kośćmi Skryby.

Czy Alcatraz odzyska ojca? Czy wraz z przyjaciółmi zdoła uratować dziadka Smedry’ego i ujść z życiem?[lubimyczytac.pl]

To już moje drugie spotkanie z autorem Brandonem Sandersonem. Oj przepraszam, przecież to nie on napisał książkę tylko Alcatraz, tylko nie mógł wydać jej pod własnym nazwiskiem. Wiecie, Bibliotekarze ciągle go ścigają.

Kolejny już raz mamy do czynienia z zabawnymi przygodami chłopca, który w pocie czoła, wraz z dziadkiem, który ma dar do spóźniania się i Bastylią, dzielną wojowniczką, uciekają przed złymi Bibliotekarzami. Tak jak i w poprzedniej części tak i tu mamy do czynienia z akcją. Bohaterowie ciągle coś działają, przemieszczają się, przez co nie mamy chwili wytchnienia na nuda. Dzięki językowi, dziwnym darom rodzinnym ciągle się śmiałam. Książka wprost idealna po ciężkim dniu w pracy. I nie, nie jest tylko dla młodszych czytelników, myślę, że starszym również się spodoba,
Całość napisana jest w pierwszej osobie. Sam Alcatraz opowiada nam swoją niesamowitą historię. Choć opisuje wszystko poważnie i pełen emocji to robi to w zabawny sposób. 

W tej części pojawiają się również nowi bohaterowie, między innymi kolejny Smerdy, który uchodził za zmarłego. Dobrze myślicie, to przyniosło z sobą kolejną osobę z dziwnie przydatnym darem. 

Oczywiście znów w książce mamy pełno ciekawych ilustracji, które nadają charakteru i wyjątkowości lekturze. Jak również nie obyło się bez utarcia nosa tym czytelnikom, którzy są aż nadto nadgorliwi i ciekawscy.

Polecam tą serie każdemu kto chce się odprężyć po ciężkim dniu i poprawić sobie humor. Całość napisana jest lekkim językiem, przez co czytelnik po prostu płynie przez kolejne strony książki nie chcąc się od niej oderwać. 

Pamiętajcie książki czytamy zawsze od pierwszej strony do ostatniej i od pierwszej części przez kolejne. Niczego nie pomijamy, bo to możemy przegapić coś ważnego, a tego przecież byśmy nie chcieli. 
Tak więc życzę  przyjemnej lektury z Alcatrazem.



Moja ocena 8/10

[283] "Sekretny świat" - Ohana

Autor: Ohana
Tytuł""Sekretny świat"
Cykl: "Nadzwyczajni cz.1"
Liczba stron:372
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Novae Res


Effie, nastolatka z Nowego Jorku, przeprowadza się wraz z mamą i starszym bratem do niewielkiego miasta w Australii. Poznaje Phoebe, dziewczynę o fioletowych włosach, która zabiera ją na imprezę. Tam prosi ją do tańca przystojny kolega z klasy. Zaczyna między nimi iskrzyć. Tymczasem w mieście grasuje morderca, wycinający na ciele swoich ofiar tajemniczy wzór. Okazuje się, że Effie jest jednym z jego celów. Ma jednak szczęście, ponieważ w jej klasie uczą się Nadzwyczajni…
[lubimyczytac.pl]

Nadzwyczajni to osoby, które posiadają nadnaturalną moc. Jedni mają to od dzieciństwa, drudzy doświadczają jej po zabiciu człowieka. Dla jednych moc jest darem, dla innych przekleństwem.

Effie wraz ze starczym bratem i matką przeprowadza się do niewielkiego miasta w Australii. W nowej szkole poznaje Phoebe, która zostaję jej przyjaciółką i Theo, który ma tajemniczych znajomych w tym Nathanela.

Sam pomysł na książkę jak dla mnie całkowicie w porządku. Mamy tu do czynienia z paranormal romance. Napisana lekkim językiem, co dla mnie było wybawieniem po ostatniej przeczytanej książce i przez tą przebrnęłam w zaledwie parę godzin i nie znużyła mnie. To na dzień dzisiejszy ogromny plus. Po za rozwijającym się wątkiem miłosnym, który akurat był do przewidzenia mamy również zagadkę. W mieście grasuję nożownik, który zabija młode dziewczyny, a Effie ma być kolejną ofiarą. Byłam bliska odgadnięcia kto za tym stoi jednak się myliłam, więc nie wszystko mogłam przewidzieć czytając więc to również zaleta.

Są w książce takie wątki, które zostały zaczęte, a nie do końca wyjaśnione. Może coś pominęłam, nie wiem. Między innymi przeszłość Effie, dobra jest powiedziane co zrobiła, ale motyw tego? Nie lubię takich nie domówień.

Bohaterowie… hmm… I tu mamy problem, bo zdecydowanie bardziej polubiłam tych drugoplanowych, czyli Phoebe i Theo od głównych. Tamci mieli więcej ikry w sobie i dzięki temu zapamiętam ich na dłużej. Zresztą sam Theo bardziej pasował mi do głównej bohaterki niż Nathanel.

Podsumowując „Nadzwyczajni” to przede wszystkim książka młodzieżowa, więc nie spodziewajmy się po niej nie wiadomo czego.
Moja ocena 
7/10

[282] "W sercu oceanu" - Elvira Menendez




Tytuł: "W sercu oceanu"
Autor: Elvira Menendez
Liczba stron: 544
Rok wydania:2016
Wydawnictwo Black Publishing


W XVI wieku Korona Kastylii prowadzi intensywny podbój Nowego Świata. Karol V pragnie wprowadzić chrześcijaństwo w odległych rejonach imperium. Aby zapobiec mieszaniu się krwi kolonizatorów z tubylcami, hiszpańska Rada do spraw Indii wysyła do Ameryki pierwszą ekspedycję kobiet w historii: osiemdziesiąt dziewcząt pochodzących z najznakomitszych rodzin szlacheckich, które utraciły swe fortuny na skutek kryzysu dotykającego wówczas Hiszpanię. Trudy podróży za ocean oraz „nieporządek” Nowego Świata wystawią je na niejedną próbę.

Książka "W sercu oceanu" to emocjonująca powieść o przygodzie, bohaterstwie i namiętności.
[lubimyczytac.pl]


Po przeczytaniu ostatniego zdania w opisie książki, który znajduję się na okładce stwierdziłam, że to coś dla mnie. Zresztą przyciągnęła mnie również okładka, której nie można pominąć wzrokiem kiedy przegląda się książki w bibliotece.

Jednak ciężko było mi się wciągnąć w tą historię. Już po pierwszych stronach czułam, że będzie to długa przeprawa, szczególnie, że liczy ona ponad pięćset stron. Na akcje było mi długo czekać. Zresztą wielkich porywów namiętności nie zauważyłam podczas czytania, chyba że gdzieś przegapiłam.

Kolejną rzeczą, która mi się nie podobała to liczne hiszpańskie zwroty, które nie zostały przetłumaczone. Czytelnik ma się domyślać co mogą one oznaczać?

Dobra, czas trochę wspomnieć o plusach.
Sam temat książki jest ciekawy. Akcja książki dzieję się w XVI wieku, opowiada przede wszystkim o kolonizacji Nowego Świata przez Hiszpan. Tak jak już nie raz mówiła, lubię po przez czytanie dowiadywać się nowych faktów, a taką właśnie możliwość miałam podczas czytania tej pozycji. Jeżeli przebrniecie przez pierwsze rozdziały to dalej jest nieco ciekawiej i doroślej.

Nie zamierzam was ani zachęcać, ani odradzać tej książki, bo jak już mówiłam to po prostu nie moje klimaty, a innym być może się spodoba.

Moja ocena

6/10

Konkurs:Lato 1

 Wakacje co raz bliżej tak więc przychodzę do was z paroma rozdaniami. Oto pierwsze:

1. Organizatorką rozdania jestem ja - właścicielka bloga ja-sie-dystansuje.blogspot.com
2. Nagrodą w konkursie jest jedna z poniższych książek
3. Sponsorem nagrody jestem ja.
4.Rozdanie trwa od dziś do 24 czerwca 2017 roku.
5. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu w ciągu siedmiu dni od zakończenia konkursu.
6. Zgłoszenie należy umieścić pod tym postem.
7. Aby wziąć udział w konkursie należy zaobserwować blog, w komentarzu podać pod jaką nazwą obserwujecie. Jak również poproszę o e-maila, abym mogła się z wami skontaktować w razie wygranej. Miło będzie również jak udostępnicie informacje o konkursie. Choć nie jest to koniecznie to im więcej zgłoszeń tym więcej konkursów, tak więc przy 50 zgłoszeniach od razu zamieszczam kolejne rozdanie
8. Po ogłoszeniu wyników napiszę do zwycięskiej osoby.
9. W konkursie mogą brać udział tylko osoby, mające adres korespondencyjny na terenie Polski.
10. Aby konkurs miał miejsce musi zgłosić się co najmniej 10 osób




Wzór zgłoszenia 
Zgłaszam się 
Obserwuję jako: 
Mój e-mail
Wybieram:

[281] "Falcon" Katarzyna Wycisk


Autor: Katarzyna Wycisk

Tytuł:"Falcon"

Liczba stron:302

Rok wydania: 2017

Wydawnictwo: Ridero

Kiedy całe życie nagle się zmienia, a wszystko, co do tej pory znaliśmy, okazuje się być wielkim kłamstwem.

Byli niczym maszyny, marionetki spełniające rozkazy. Pozbawieni przeszłości. Bez rodzin, bez przyjaciół, bez tożsamości.
Zabrano im wolną wolę, zakazano podejmowania własnych decyzji. Nie pozostawiono nawet imion, w zamian poczęstowano cyframi.
Ich oczy były puste, a spojrzenia zimne jak lód.
Bezwzględni, brutalni, nielitościwi. Wolni od wyrzutów sumienia, obdarci z emocji i uczuć.

W drodze do domu, Alex jest świadkiem makabrycznego zdarzenia.
Widzi grupkę ludzi, których ciała płoną żywcem. Po ich środku stoi nieznajomy chłopak władający śmiercionośnym ogniem.
Incydent jest tak potworny i niewytłumaczalny, że dziewczyna zastanawia się, czy nie są to halucynacje lub wytwór jej wybujałej wyobraźni.
Cała teoria szybko lega w gruzach, kiedy następnego dnia staje twarzą w twarz z tajemniczym chłopakiem.
[lubimyczytac.pl]

Doskonale zdaję sobie sprawę, że pozycja „Falcon” zapewne nie jest dla większości z was znana. Powiem wam, że szkoda.

Alex wydaję się, że jest zupełnie zwyczajną dziewczyną wiodącą zwyczajne życie. Jednak do czasu. Najpierw jej rodzice zostają zamordowani, od tego dnia ciężko ma komukolwiek zaufać. Pewnego dnia w drodze do domu jest świadkiem jak młody chłopak pali inne osoby. Jest to dla niej tak niewiarygodne, że nie wie czy to jawa czy sen.

Zacznijmy może od najważniejszego, czyli od fabuły. Choć książka zaczyna się tak jak większość tego typu historii to im głębiej się w nią wczytujemy zdajemy sobie sprawę, że jest zupełnie inna. Falcon to organizacja skupiająca się przede wszystkim na młodych wyjątkowo uzdolnionych osobach. To właśnie tam są oni szkoleni, często bestialski sposób, a wszystko po to, żeby mogli skutecznie zabijać. Do tej organizacji należał Jeden. Dzieci nazywano właśnie cyframi, [przynajmniej się nie powtarzały]a własnych imion nie pamiętali. W całej tej historii jest mnóstwo tajemnic i zagadek do rozwiązania, a wszystko to sprawia, że czyta się ją z zapartym tchem.

Autorka podzieliła książkę na dwie części, które są naprzemienne. Jedna z nich opowiada to co się dzieje obecnie, a druga bliżej nieokreśloną przeszłość skupioną przede wszystkim na wydarzeniach, które miały miejsce w organizacji, ale nie tylko. To właśnie te przytoczenia pomagają nam zrozumieć bohaterów, ich zachowanie i sytuacje w jakiej się znaleźli.

Oczywiście nie obyło się bez wątku miłosnego, ale tu nie wspomnę praktycznie nic. Powiem wam jedynie, że pod tym względem czekam na kontynuacje książki. Ciekawi mnie jak to wszystko się potoczy, mam tylko nadzieję, że będzie tak jakbym ja chciała, bo akurat w tym aspekcie jestem szczególnie zaskoczona. Raczej nie spodziewałam się takiego rozwiązania.

Całość napisana jest lekkim językiem, przez co czyta się ją szybko. Mankamentem dla mnie jest fakt, że jak na razie jest jedynie ebook, tak więc na wersje papierową trzeba poczekać.

Zakończenie.. Ja się pytam czemu? Czemu zakańcza się w książki w taki sposób? Nie ładnie. Aż się nie mogę kiedy będę mogła sięgnąć po kontynuacje żeby dowiedzieć się co się dalej wydarzyło.

„Falcon” to interesująca i mająca wiele tajemnic pozycja dla każdego. Idealnie sprawdzi się do czytania na świeżym powietrzu, aby się odprężyć. Polubiłam bohaterów książki, szczególnie za to, że każdy jest inny, a dzięki autorce nie możemy być pewni co się z nimi wydarzy za parę stron. Polecam

Za możliwość przeczytania dziękuję autorce

Moja ocena

8/10

Wyniki "Żniwiarz. Pusta Noc"

Witam, wczoraj zakończył się czas na zgłoszenie się do rozdania, więc przychodzę do was z wynikami.
Gosiaczek gratuluję 

A w najbliższych dniach kolejne konkursy. Im więcej osób zgłaszających tym częściej będą się one pojawiać, a mam sporo pozycji do rozdania

[280] "Ciemniejsza strona Greya" - E L James




Tytuł: "Ciemniejsza strona Greya"
Autor: E L James
Seria:"Pięćdziesiąt odcieni" cz.2
Liczba stron: 632
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo Sonia Draga

Kobiety na jej punkcie szaleją.
Mężczyźni wiele zawdzięczają.
Biblioteki apelują, by wycofać z obiegu.
A powieść sprzedaje się w tempie egzemplarza na minutę!

Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni” rozpętała na świecie prawdziwe szaleństwo.
Sprzedaż w Stanach Zjednoczonych sięgnęła 15 milionów już w pierwszych trzech miesiącach sprzedaży. Dla porównania osiągnięcie takiego sukcesu zajęło trylogii Stiega Larssona trzy lata!
Powieść okupuje nieprzerwanie jednocześnie pierwszą, drugą i trzecią pozycję na prestiżowej liście bestsellerów e-bookowych magazynu „The New York Times”!
Prawa do zagranicznych wydań sprzedano w kilka dni do kilkudziesięciu krajów!
Prawa filmowe nabył Universal Pictures na drodze aukcji za niebagatelną kwotę pięciu milionów dolarów!
Sprzedaż w Wielkiej Brytanii sięgnęła 100 000 egzemplarzy zaledwie w 7 dni od premiery!
Pięćdziesiąt twarzy Greya to również najlepiej sprzedający się e-book w historii Random House UK!
Młodziutką studentkę Anę Steele i charyzmatycznego miliardera Christiana Greya połączył niecodzienny układ, który z czasem przerodził się w coś znacznie głębszego. Jednak demony Greya zwyciężyły, Ana zerwała uzależniający związek i zajęła się karierą.
Rozstanie okazuje się bolesne. Ogarnięci obsesyjną tęsknotą kochankowie nie potrafią bez siebie żyć. Kiedy więc Christian proponuje Anie zupełnie nowy układ, dziewczyna nie potrafi mu odmówić. Wkrótce zaczynają uczyć się siebie nawzajem. Christian walczy z wieczną potrzebą kontroli i stopniowo oswaja drzemiące w nim demony. Ana uczy się życia w luksusie i bronienia własnej niezależności. Kiedy wydaje się, że świat miłości, pasji i nieskończonych możliwości stoi przed nimi otworem, ciemne chmury gromadzą się nad luksusowym wieżowcem, w którym mieszkają…
Drugi tom wyczekiwanego bestsellera wszech czasów.

[lubimyczytac.pl]

„Kobiety na jej punkcie szaleją.”

Nie oszalałam. Pierwszą część książki czytałam jak był na nią szał, nie urzekła mnie, ale wiadomo czasem można dawać drugą szanse. Pożyczyłam od siostry kontynuacje i tak sobie leżała na półce kilka miesięcy aż się za nią zabrałam. Chyba to był gwóźdź do trumny. Po trójkę nie sięgnę.

Swego czasu czytałam sporą ilość erotyków i wiem, że są w nich perełki, które posiadają ciekawą fabułę, dla tego ciężko mnie zadowolić. Z pewnością wolę jak jest coś pomiędzy scenami, a nie tylko sceny i myślenie bohaterów kiedy one znów będą.

Główna bohaterka pod żadnym względem nie zdobyła mojej sympatii choć tu jest pewien progres zaczęły się przebłyski charakteru. Próbowała pokazać swoje zdanie, choć średnio jej to wychodziło., ale dobra, była zmiana w jej postawie więc za to należy się plus. Zdecydowanie wole kobiety z mocnym charakterem, a nie te kruche i bezbronne. W sumie były momenty, w których zalatywało mi melodramatem.

Ogólnie pomysł na fabułę oklepany i nie rozumiem tych książek, które ten motyw powielają. Skoro ta książka ma tyle fanów to może i te inne będą. Nie wiem.

Owszem nie mogę się nie zgodzić z tym, że coś ta trylogia w sobie ma, że jest aż tak popularna, że została zekranizowana. Może pojawiła się w odpowiednim momencie? Może czytelniczki właśnie czegoś takiego potrzebowały? Ciężko mi to stwierdzić, bo mojego serca nie zdobyła. Co więcej przez większość lektury się nudziłam. Jeszcze w pierwszej części lekki dreszczyk czułam, to tu jeszcze bardziej on zmalał.

Moja ocena

4/10

Z pewnością to nie moja bajka.

[279] "Małe życie" - Hanya Yanagihara

Tytuł: "Małe życie"
Autor: Hanya Yanagihara
Liczba stron: 816
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: W.A.B.

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2016 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.
Poruszający obraz dojrzewania, sukcesu, traumy i przyjaźni. Najgłośniejsza amerykańska powieść 2015 roku, która wzbudziła falę zachwytu, a zarazem gorącą dyskusję wśród krytyków i czytelników.
Pochodząca z Hawajów amerykańska pisarka opisuje kilkadziesiąt lat z życia czterech przyjaciół. Bohaterów powieści poznajemy w chwili, gdy kończą studia i przenoszą się do Nowego Jorku. Przetrwanie, nie mówiąc już o sukcesie, w jednym z najwspanialszych miast świata nie jest łatwe, lecz szczęście wydaje się im sprzyjać. Pełen temperamentu JB jest malarzem i z czasem zaczyna brylować w kręgach nowojorskiej bohemy. Malcolm zostaje uznanym architektem, a Willem robi błyskotliwą karierę aktorską. Najbardziej tajemniczy z nich, Jude, przejawia wybitny talent matematyczny, a jako prawnik również odnosi sukces za sukcesem. W przeciwieństwie do przyjaciół nigdy jednak nie wspomina o swojej przeszłości ani o rodzinie, choć poważne problemy zdrowotne i emocjonalne wskazują na to, że w jego życiu wydarzyło się coś, o czym nie potrafi zapomnieć.

Willem, Malcolm i JB stopniowo odkrywać będą straszną prawdę, która kładzie się cieniem na całym życiu przyjaciela. Nieuchronnie nadchodzi dla nich czas trudnej próby empatii i dojrzałości. Co będą gotowi poświęcić, by ratować Jude’a, pogrążającego się w mroku? Oto poruszająca do głębi opowieść o życiu w wielkim mieście, które daje szansę na zapomnienie o przeszłości, oraz o życiu w bólu, który nie pozwala zapomnieć. To proza, która w całym swoim pięknie opisuje doświadczenie zła, granice ludzkiej wytrzymałości i tyranię pamięci.
[lubimyczytac.pl]




Dziś przyszedł czas na książkę, która należy do tych wysoko ocenianych. Raczej rzadko sięgam po takie pozycję, bo z natury wole jakieś” odmóżgowce”, jednak ta pozycja już od dłuższego czasu zalega na mojej półce więc czas na nią.

„Małe życie” to historia o losie czwórki przyjaciół, która wkracza w dorosłe życie. Każdy z chłopaków jest zupełnie inny, ma inne pragnienia przeżycia i możliwości. Jednak każdy pragnie spełnić swoje marzenia i być samodzielny. JB zostaje malarzem, Malcolm architektem, Willem aktorem, a Jude umysł ścisły. Każdy z nich jest dobry w tym czym się zajmuję. 
Jednak najbardziej istotną postacią w książce jest Jude. Chłopak jest pełen tajemnic, skryty, a do tego ma problemy zdrowotne. 

Po przeczytaniu książki, ani trochę nie mam wątpliwości co do jej nagrody "Książki roku 2016". "Małe życie jest pełne emocji: smutku, żalu, współczucia, ale i trochę szczęścia. I zdecydowanie jest pozycją o której ciężko jest pisać, bo z jednej strony chcę was jak najbardziej zachęcić do przeczytania, jednak z drugiej zdradzić wam jak najmniej, aby się z większą ciekawością czytało. 

Książka dopracowana w stu procentach i chyba nic nie zmieniłabym w niej. Akcja dzieje się na przełomie kilkudziesięciu nawet lat, zresztą po liczbie stron nie jest to dziwne. Kolejnym atutem pokazanym w lekturze jest siła przyjaźni. Bohaterowie pokazują nam jak ważne w życiu jest mieć przyjaciela i być dobrym przyjacielem. To on zna nas najlepiej i wie najlepiej jak nas można uszczęśliwić. To oni pomagają nam przeżyć kolejny dzień, to im ufamy. 

"Zapewne tego, co chcę teraz powiedzieć nie zrozumiesz, jednak pewnego dnia zdasz sobie z tego sprawę, że sposobem na przyjaźń, jak uważam, jest znalezienie ludzi, którzy są lepsi niż ty sam. Nie mądrzejszych, nie fajniejszych, lecz bardziej szczodrych, hojniejszych oraz takich, którzy potrafią wybaczać. Gdy już ich znajdziesz, doceniaj ich za to czego mogą cię nauczyć i staraj się ich słuchać, kiedy będą mowić coś o tobie, nie ważne jak złe lub dobre by to było. Przede wszystkim jednak ufaj im, co okaże się być najtrudniejszą rzeczą, jednak najlepszą z możliwych."

Z pewnością jest to jedna z lepszych książek jakie mogłam przeczytać. Polecam ją każdemu, bo naprawdę warto.
Moja ocena 
10/10
Po prostu trzeba ją poznać. 

[278] "Nigdy nie jesteś sama"- Renata Adwent

Autor: Renata Adwent
Tytuł: "Nigdy nie jesteś sama"
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Feeria 


fAniela dorastała w otoczeniu trzech sióstr: bliźniaczki Róży, Milki i Agaty. Zawsze była niepokorna, inna, zadziorna i trudna. Nieustannie walczyła o swoją pozycję w rodzinie. Rodzinie, która jednocześnie daje wsparcie i jest przekleństwem. Rodzinie, z której wyszła z poważną chorobą psychiczną i od której uciekła niemal na drugi koniec świata. Tam w końcu znalazła spokój i miłość, która ją uratowała. Powoli uczucie zburzyło mur, który wokół siebie wybudowała i dało jej nadzieję na szczęście. Dzięki temu po latach mogła powrócić do domu, ale już na innych zasadach.

Pełna ciepła historia o tym, jak ważne są więzi rodzinne, i o tym, że wyzwolenie od nich nie zawsze oznacza odrzucenie.[lubimyczytac.pl]

„Nigdy nie jesteś sama” opowiada historie czterech, zupełnie różnych sióstr. Każda z nich jest inna, a co za tym idzie mają różne problemy w życiu.

Najstarsza jest Agata, czyli ta najpoważniejsza, najodpowiedzialniejsza. Jednym słowem „naj”. Jako pierwsze dziecko w rodzinie, była oczkiem w głowie tatusia. To właśnie ona spędzała z nim najwięcej czasu dopóki go nie braknie. Dziewczyna nie dzieli się swoim wnętrzem z innymi, cierpi w milczeniu. Milki jest wszędzie pełno. Jest to przebojowa dziewczyna, o sercu, które szybko zmienia kierunki swojego bicia. Aniela i Róża to siostry bliźniaczki, które różnią się od siebie pod każdym względem. Jedna jako nastolatką ciągle wychodzi ze znajomymi, a druga woli spędzać wieczory w domu w towarzystwie starszej siostry.

"Siostry to wspaniały wynalazek, bo są obok, kiedy ich potrzebujesz. Wśród nich jesteś zawsze kimś, masz swoje miejsce i dobrze znaną rolę."

Posiadanie rodzeństwa ma swoje wady i zalety, a ta pozycja oddaje to idealnie. Kto z nas nie doświadczył tego ciągłego porównywania do siostry lub brata? Jednak kiedy mamy problem to właśnie oni najchętniej nam pomogą.

"Choć życie wydaje się czasami podłe i sytuacje są z pozoru bez wyjścia, to jedyną radą jest żyć dalej i się nie poddawać."

Książkę czytało mi się dość szybko i przyjemnie. Styl autorki jest plastyczny i niczym nie ujmuje zagranicznym. Pomysł na fabułę dla mnie jak najbardziej na plus. Skupia się przede wszystkim na relacjach pomiędzy siostrami, a nie jak to zazwyczaj bywa na wątkach miłosnych. Jest to zdecydowanie lekka lektura, jednak poruszająca ciekawe tematy i zachęcająca do refleksji.  

Uważam, że "Nigdy nie jesteś sama" jest lekturą, którą z pewnością warto przeczytać. Ciekawy temat, nietuzinkowe bohaterki i powiewy westchnień miłosnych. Czego można chcieć więcej.

Moja ocena 
8/10

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators