[247] "Powrót do starego domu" - Ilona Gołębiewska



Tytuł: "Powrót do starego domu" 
Autor:Ilona Gołębiewska
Liczba stron: 480
Wydawnictwo MUZA S.A.
Rok wydania 2017

Alicja Pniewska ma 37 lat. Jej małżeństwo właśnie się rozpadło, straciła lukratywną posadę, została bez dachu nad głową. Uciekając przed swoim zrujnowanym życiem, znajduje schronienie w starym rodzinnym domu w malowniczej miejscowości Pniewo. Zaskakujące zdarzenia, niezwykli ludzie i tajemnica sprzed lat wystawią Alicję na ciężką próbę.
Pewnej upiornej nocy spotyka Dziada – legendarnego uczestnika wydarzeń, które przed kilkudziesięcioma laty wstrząsnęły Pniewem. Otrzymuje od niego pamiętnik swojego dziadka Jana, który opisuje w nim piekło wojny. Nieoczekiwanie w starej szafie na strychu Alicja znajduje dokument odkrywający przed nią kolejne tajemnice przeszłości. Na idealnym dotąd wizerunku jej rodziny powstaje rysa...
Tragiczny los małego Michałka całkowicie zmieni podejście Alicji do życia, a miłość upomni się o nią w najmniej spodziewanym momencie. Czy prawda o przeszłości rodziny pozwoli odnaleźć jej szczęście u boku kochanego mężczyzny?
Prawdziwa, poruszająca i trzymająca w napięciu do ostatnich stron książka o sile ludzkich pragnień i marzeń. Daje wiarę i nadzieję na to, że nigdy nie jest za późno, by budować swoje życie od nowa. Przenosi do świata dziecięcych wspomnień i miejsca, które w sercu każdego człowieka ma szczególne znaczenie – do rodzinnego domu.[lubimyczytac.pl]




Są takie książki, które sprawiają, że zaczynamy wierzyć w lepsze jutro, bo przecież każdy zasługuje na szczęście, a nasz los nie może mieć cały czas pod górkę. Taka właśnie jest książka "Powrót do starego domu", sprawia, że człowiek zaczyna mieć nadzieje i chcę zrobić coś ze swoim życiem, spełnić marzenia i pragnienia, które gdzieś są głęboko ukryte.

Alicje Pniewską poznajemy jako zrozpaczoną po części kobietę, która jest w trakcie rozwodu, aby zacząć od nowa przeprowadza się na wieś, do domku, który pozostał jej po dziadkach. Tak jak każda mała wioska tak i ta, ma swoje tajemnice. Alicja poznaje na nowo samą siebie, zaczyna ponownie cieszyć się życiem. Nie trudno się domyślić, że jej serce ponownie mocniej zabiję, tylko czy na pewno do odpowiedniego mężczyzny.

"Powrót do starego domu" to ciepła historia o ognisku domowych, pragnieniu miłości, bliskości. Występuję tu również nawiązanie do czasów obozów, a ja lubię takie historycznie wplątania w fabułę, więc jak najbardziej mi się to spodobało. Autorka ma plastyczny styl pisania, dzięki czemu czyta się naprawdę szybko, sporo się dzieję co sprawia, że nie możemy oderwać się od lektury, ponieważ ciągle jesteśmy ciekawi co będzie dalej. Poznajemy szeroką gamę bohaterów, a każdy z nich ma nam do przestawienia swoją indywidualną historię. Mamy tu "Dziada", który przeżył obóz, Michałka, który nie ma rodziców, Alicję, kobietę zdradzoną, po rozwodzie. Myślę, że każdemu przypadnie kto inny do gustu. Z pewnością nie pozostaną wobec was obojętni. 

Jest to książka przede wszystkim dla kobiet, aby uwierzyły w siebie i w swoje możliwości. Dziewczyny spełniajmy swoje marzenia, doceniajmy to co mamy i dążmy do szczęścia naszego i osób w okół. 
Moja ocena 
8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MUZA S.A.

[246] "Wiecznie żywy" - Isaac Marion



Autor: Isaac Marion
Tytuł: "Wiecznie żywy"
Liczba stron: 308
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2013


Wydawać by się mogło, że w świecie, w którym umarli powstają z grobów, a słowa „życie” i „śmierć” tracą swoje znaczenie, nie ma już miejsca na miłość.
Martwy R nie pamięta swojej przeszłości. Jest zombie i działa instynktownie, dopóki nie spotka na swej drodze wyjątkowej dziewczyny z krwi i kości. Julie staje się promykiem światła w szarym krajobrazie R. I choć serce chłopaka od dawna nie bije, w jego wnętrzu zaczyna rozkwitać… życie.
Na styku dwóch wrogich światów, żywych i martwych, rodzi się miłość, jak u najsłynniejszych kochanków wszech czasów...[lubimyczytac.pl]


Są książki po które sięgam mimo obawy, że mogą mi się nie spodobać. Tak właśnie było w tym przypadku. Film o tym samym tytule oglądałam już jakiś czas temu, ale mnie nie urzekło praktycznie nic w nim. Na książkę natrafiłam w bibliotece i postanowiłam zobaczyć czy jest lepsza. Niestety nie.

Niewiele w tej historii trzymało mi się kupy. Nigdy jakoś za specjalnie na Zoobie nie przepadałam, a ta książka nic w tym kierunku nie zmieniła. Przyznam się wam, że skończyłam ją czytać tydzień temu i teraz nawet nie jestem w stanie wiele o niej powiedzieć. Z pewnością nic nie wniosła do mojego życia. Bohaterowie byli nijacy, niczym szczególnym się wobec siebie nie wyróżniali. Zabrakło mi z pewnością również jakiegoś efektu czy zdarzenia, które bym zapamiętała na dłużej, a czytanie o jedzeniu mózgów ludzkich to chyba nie dla mnie.

"Wiecznie żywy" to nie była dla mnie ciekawa książka i nie będę poświęcała jej dużo czasu. Co do porównania filmu z książką. Sporo wątków jest innych jednak moje zdanie o obu jest niskie.

A wy czytaliście, oglądaliście? Podobało się wam?

Moja ocena 5/10

English Matters




Kolejny raz mam okazję zapoznać się z czasopismem pomagającym w nauce języka angielskiego.


W tym wydaniu możemy między innymi przeczytać o cydrze jabłkowym. Dowiedziałam się jak powstaje i gdzie. Dość  obszerny artykuł poświęcony jest naszym milusińskim, więc jeśli lubicie psy to z pewnością was zainteresuje.

Tak jak zawsze do każdego tekstu dołączony jest mały słowniczek najtrudniejszych słów i wyrażeń, który zdecydowanie jest pomocny. Szczególnie dla mnie, gdzie jak już nie raz wspominałam język obcy zdecydowanie nie jest mocną stroną. I tu chciałabym się pochwalić, ostatnio zainstalowałam sobie pewną grę na telefon, która pomaga mi w poznawaniu angielskich słówek, więc może kiedyś i dla mnie będzie nadzieja.

Dla kogo to czasopismo?
Dla tych, którzy mają język obcy na dobrym poziomie, a ta gazetka pomoże im udoskonalić swój warsztat po przez przytoczenie paru przydatnych i nowych zwrotów.
Ci którzy z językiem obcym są trochę na bakier tak jak ja, również nie będą zawiedzeni, bo teksty nie należą do szczególnie trudnych i choć owszem parę razy musiałam wspomóc się "wujkiem google" to i tak czytanie English Matters dawało mi frajdę.

Za możliwość nauki języka dziękuję wydawnictwu  Colorful media




Wiosenne rozdanie książkowe


Wiosna już chyba zagościła u nas na dobre, a każda okazja jest dobra dla konkursów.
Co można zgarnąć?
Oto i propozycje:


1. Organizatorką rozdania jestem ja - właścicielka bloga ja-sie-dystansuje.blogspot.com
2. Nagrodą w konkursie jest jedna z powyższych książek
3. Książka pochodzi z mojej biblioteczki
4.Rozdanie trwa od dziś do 15 kwietnia 2017 roku.
5. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu w ciągu siedmiu dni od zakończenia konkursu, a w ciągu kolejnych dwóch tygodni nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy.
6. Zgłoszenie należy umieścić pod tym postem.
7. Aby wziąć udział w konkursie należy zaobserwować blog, w komentarzu podać pod jaką nazwą obserwujecie. Jak również poproszę o e-maila, abym mogła się z wami skontaktować w razie wygranej.
8. Po ogłoszeniu wyników napiszę do zwycięskiej osoby.
9. W konkursie mogą brać udział tylko osoby, mające adres korespondencyjny na terenie Polski.
10. Aby konkurs miał miejsce musi zgłosić się co najmniej 10 osób\
Wzór
Zgłaszam się
Obserwuję jako:
Mój e-mail:
Wybieram:

[245] "Dziedzictwo ognia" - Sarah J. Maas



Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: "Dziedzictwo ognia"
Liczba stron:565
Rok wydania: 2015
Seria: "Szklany tron" cz 3
Wydawnictwo: Uroboros


Celaena Sardothien przeżyła już wiele – brutalne szkolenia, niewolę, turniej o pozycję Królewskiej Obrończyni… Tym razem jednak przyjdzie się jej zmierzyć z własnymi demonami, z ciężarem jej dziedzictwa. Aby uzyskać informacje – kluczowe w wojnie z okrutnym królem Adarlanu – musi nauczyć się panować nad ogniem, który nosi w sobie. Podczas gdy codziennie ćwiczy pod czujnym okiem nieśmiertelnego Rowana, król wciela w życie kolejne z jego mrocznych planów. Jednak i na dworze władcy zawiązują się sojusze, mające na celu zakończenie jego panowania i przywrócenie magii na kontynencie.
Celaena, nieświadoma tego, co się dzieje w Rifthold, ma jeden cel – dostać się do legendarnego Doranelle, którym rządzi Maeve, i uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jak jej władca zdołał usunąć magię? Co zrobić, by ją przywrócić? Jednak opanowanie jej mocy to niejedyna rzecz, z którą będzie musiała się przedtem zmierzyć – król Adarlanu już o to zadbał. Czy dziewczynie uda się wyjść cało z koszmaru, jaki zgotował jej władca pozbawionego magii kontynentu? Co jeszcze planuje król? I jaki los czeka rebeliantów?
[lubimyczytac.pl]


W końcu znalazłam chwile na sięgnięcie kontynuacji "Szklanego tronu" i muszę wam powiedzieć, że jak zawsze przy tej autorce jestem pod wrażeniem. Niemal od pierwszych stron wciągnęły mnie przygody Celaeny. Pojawili się również nowi bohaterowie. Co do Rowana nie mam jeszcze o dziwo ugruntowanego zdania. Chyba wolałam Doriana i Kapitana. 

Książkę mieliśmy podzieloną na trzy historie. Jedna oczywiście opowiadała przeżycia Celaeny i Rowana, a trochę się u nich działo, drugą zajął zamek, czyli Dorian i Chaolem, a trzeci Manom. Ta ostatnia jakoś najmniej mnie interesowała, ale zapewne nie bez powodu pojawiła się w tej całej historii. Jak nie trudno się domyślić sporo się działo, zdecydowanie jest lepszą częścią pod tym względem niż poprzednia. 
W końcu pojawili się Feriie, które spodobały mi się w innej serii tej autorki. Myślę, że fani fantastyki nie będą zawiedzeni. Autorka w tej części zamieściła sporą ilość magii. 

Kolejny już raz zakończenie części rozwaliło mnie na łopatki. Sarah J. Maas sprawia, że zaczynam lubić jakiegoś bohatera, chyba tylko po to żeby go uśmiercić. W tej historii nikt nie jest bezpieczny. Zaskakująca, pełna emocji książka dla każdego. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii. Jeśli jeszcze jej nie poznaliście to jak najszybciej musicie to zmienić. 

Moja ocena
9/10

[244] "Pryncypium" - Melissa Darwood


Autor: Melissa Darwood
Tytuł: "Pryncypium"
Liczba stron: 370
Rok wydania:2017
Wydawnictwo : Genius Creations

Jak masz na imię? – słyszymy setki razy w życiu. 
Imię towarzyszy nam od narodzin aż po kres naszych dni. Czy jednak mamy świadomość, że imię może nas definiować, wpływać na to, jacy jesteśmy? Czy kierują nami impulsy ciała (Lokum), odruchy psychiki (Ipsum), czy też może tajemnicze, odwieczne Nomen – imię?
Zoltan jest członkiem starożytnej tajnej organizacji, stojącej na straży praw Pryncypium i strzegącej wiedzy o Nominach. Aniela zaś młodą, lecz doświadczoną przez los dziewczyną, starającą się zapewnić swoim najbliższym byt i uratować rodzinne gospodarstwo. Dzieli ich wszystko: status społeczny, osobowość i wyznawane wartości. Łączy mająca tysiące lat wspólna historia. Jej najnowsza odsłona pełna jest silnych uczuć, niefortunnych decyzji i katastrofalnych pomyłek. 
Co wydarzy się, kiedy połączą ich uczucia, ale rozdzielą zasady, według których żyją? Czy Aniela będzie potrafiła przyjąć trudny dar Zoltana?
 [lubimyczytac.pl]

"Pryncypium" nie należy zdecydowanie do książek, które zawładnęły blogsferą, dlatego do końca nie wiedziałam czego mam się po niej spodziewać. Tak, jestem podatna na wpływy wiem o tym.

"Nikt przecież nie jest do cna zły, każdy ma w sobie odrobinę dobra, choć bywa, że ukrywa je na samym dnie serca."

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to fakt, że w ogóle nie odczuwałam, że autorką jest polka. Jak wiecie nasi mają specyficzny styl pisania, który mimo, że mi zazwyczaj nie przeszkadza, to nie zmienia faktu, że łatwo go rozpoznać. 
W tej historii to jak się nazywamy ma ogromne wrażenie, bo to ono charakteryzuje nas na tego kim jesteśmy. Podczas czytania książki nawet sama zastanawiałam się co oznaczałoby moje imię, ale nic sensownego nie wymyśliłam. Każdy człowiek składa się z trzech filarów - Lokum, czyli impulsy ciała, Ipsum, czyli psychika, Nomen, znaczenie mojego imienia.Główną bohaterką książki jest Aniela i jak już po samym jej imieniu nasuwa nam się na myśl, że jest to dobry, pomocny człowiek, dla którego dobro drugiego człowieka jest ważniejsze od własnego.Podczas jednego dnia swojej pracy poznaje Zoltana, który nosi w sobie dar, niekoniecznie dobry.

"Pryncypium" to przede wszystkim książka z gatunku fantasy, gdzie pojawia się motyw miłosny. Powiecie, że to już było i to nieraz, a nawet całkiem często. Jednak nie przypominam sobie historii, gdzie najważniejszą rzeczą było to jak się nazywamy. Melissa Darwood stworzyła oryginalną historię, która potrafi zatrzymać przy sobie czytelnika. Język i styl autorki jest bardzo plastyczny co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Przypadli mi również do gustu bohaterowie, a mianowicie relacje między nimi. Jeśli lubicie aroganckich, zdecydowanie niemiłych mężczyzn w książkach to zdecydowanie Zoltan spełni wasze wymagania. 

Historia Anieli i Zoltana spodoba się przede wszystkim młodym kobietą, bo tak jak już mówiłam występuję tu wątek romantyczny i to taki z pazurem. Cieszę się, że to nie była kolejna słodka historyjka. "Pryncypium" udowadnia, że również polskie paranormalne książki potrafią trzymać wysoki poziom. Tak więc jeśli szukacie dobrej książki zerkajcie również do polskiej literatury. 
Zdecydowanie polecam. 

Moja ocena 
8/10

[243] "Dobrze ci tak" - -Tammara Webber



Autor: Tammara Webber
Tytuł: "Dobrze ci tak!"
Seria: Między wierszami. cz 1
Rok wydania:2017
Wydawnictwo: Jaguar

Reid Alexander jest śledzonym przez paparazzi celebrytą. Każda informacja o nowym związku, każde potknięcie natychmiast trafiają do mediów – nic nie pozostaje tajemnicą. Za swój ostatni błąd Reid zapłacił wysoką cenę – zniszczony samochód, zdemolowany dom oraz długi pobyt w szpitalu. Wszyscy agenci starają się odbudować wizerunek nastoletniego aktora, lecz jedno jest pewne – nie uda mu się uciec od konsekwencji.
Dori Cantrell jest dokładnym przeciwieństwem Reida. Mocno zaangażowana społecznie, nadzoruje przebieg prac, które musi odbyć Reid, aby wypełnić postanowienia sądu. Dziewczyna nie zwraca uwagi na osiągnięcia młodej gwiazdy. Jej pełne poczucia wyższości zachowanie sprawia, że Reid pragnie za wszelką cenę udowodnić dziewczynie, że ona również jest tylko człowiekiem.[lubimyczytac.pl] 


Przyznam się od razu, że z tej serii czytałam jedynie pierwszą część, którą średnio wspominam, natomiast drugą sobie całkowicie odpuściłam. Tak się stało, że jednak postanowiłam dać jeszcze szanse temu cyklowi. W "Dobrze ci tak" jest niewiele nawiązań do poprzedniej części przynajmniej miałam takie odczucie i potraktowałam to jako oddzielną książkę.

Reid jest właśnie tą osobą, która występowała w poprzednich częściach. Chłopak jest młodym, bogatym i rozpoznawalnym aktorem. Nie trudno się domyślić więc, że bywa arogancki i przede wszystkim potrafi się  zabawić. Po jednej z takich imprez, zakrapianej alkoholem rozwala swój nowy samochód o dom innej rodzinny.Dzięki temu poznaje Dori, ponieważ za karę staję się wolontariuszem, który odbudowuje zniszczone mienie.

Twórczość Tammary Webber znam przede wszystkim dzięki serii "Tak blisko", która bardzo mi się ta podobała. Po tej książce zdecydowanie mogę powiedzieć, że poprzeczka nie została przebita. Z pewnością czytało mi się ją bardzo lekko, była to niewymagająca lektura, a szczerze powiem za inne teraz ciężko mi się zabrać. Jednak historia Reida i Dorii nie wniosła mi nic świeżego oryginalnego. Wszystko to co tu spotkałam gdzieś już było.

Chyba mam kaca książkowego, albo to po prostu przemęczenie, bo coraz ciężej mi się czyta, a potem piszę te informacje dla was. "Dobrze ci tak" ma jednak niemal wszystkie cechy młodzieżówek. Jest przystojny i bogaty młodzieniec i dziewczyna skromna, lekko w nim zauroczone, są i przeciwności i problemy życiowe, a wszystko to opisane plastycznym językiem. 
Polecam książkę na jeden wieczór, kiedy to nie będziecie mieli na nic sił, a jednak coś byście przeczytali, wtedy tego typu pozycje są wprost idealne.
Moja ocena
7/10

[242] "Aż do dna" - Renata Chaczko



Tytuł: "Aż do dna"
Autor: Renata Chaczko
Liczba stron 288
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Zysk S-ka

Roxi ma 19 lat i jest piękną dziewczyną. Pewną siebie, pozbawioną hamulców i kompleksów. Jej życie to ciąg imprez, używek, seksu z przypadkowymi mężczyznami dającego jej poczucie władzy nad nimi. Do czasu…
Roxi poznaje starszego, intrygującego mężczyznę i z zaskoczeniem odkrywa, że życie to nie tylko wieczna balanga, ale też samotność, konieczność wyboru, potrzeba miłości. Czy pod zasłoną imprezowiczki kryje się wrażliwa, łaknąca prawdziwej bliskości dziewczyna? Czy przeżycia kobiet w poprzednim pokoleniu mogą wpływać na jej wybory?
Roxi będzie musiała zadecydować, jak dalej pokierować swoim życiem. Jedna z dróg będzie prowadzić do upadku, druga – do ocalenia. Którą z nich wybierze? O tym w jej pamiętniku – tak kontrowersyjnym i tak bardzo osobistym, że najlepiej czytać go w ukryciu…
[lubimyczytac.pl]


Po "Aż do dna" sięgnęłam całkiem przypadkiem i choć myślałam, że nie uda mi się jej skończyć, jednak po kilku podejściach udało się.

Książka napisana jest w formie pamiętnika, którego właścicielem jest główna bohaterka, czyli Roxi. Dziewczyna ma dziewiętnaście lat, mam uczucie, że w głowie ma tylko imprezy. W sumie nie tylko, uwielbia również uwodzić starszych od siebie mężczyzn, to znaczy tak mniej więcej około trzydziestki. Jak nietrudno sobie to wyobrazić, jej opisy dnia, uczuć są raczej płytkie. Cały czas miałam uczucie, że mam do czynienia z typową platynową blondynką[bez urazy dla blondynek]. Wiem, że dzięki językowi i stylowi pisania mogliśmy bardziej w czuć się w sytuacje głównej bohaterki, ale to nie zmienia faktu, że czytało mi się "Aż do dna" bardzo ciężko. 

Owszem rozumiem, że ta historia ma swoje drugie dno. Dziewczyna tak naprawdę nie ma sielankowego życia, ponieważ  rodzice w najmniejszym stopniu się nią nie interesują. Nie sprawiło to jednak, że moje zdanie na temat Roxi uległo zmianie. Pragnęła miłości, a sama w pełni nie potrafiła jej okazać. Uprzedzam, że w książce znajdziecie pełno wulgaryzmów, które wypłynęły z ust Roksany, jak i ciętych ripost. 

Tak jak wspomniałam, "Aż do dna" napisana jest w formie pamiętnika. Opowiada o kilku miesiącach z życia głównej bohaterki. Wydaję mi się, że głównie w skupia się w swoich przemyśleniach na płci przeciwnej, ciągle ich porównując, zastanawia się, który jest dla niej odpowiedni, z którym teraz się umówić, który jest lepszy w łóżku. 

Powiem wam jednak, że jest nadzieja dla głównej bohaterki. Albowiem im bardziej dostaje w kość tym zaczyna pojawiać się u niej logiczne myślenie i rozsądek. Bohaterka bardzo powoli przechodzi wewnętrzną przemianę, jednak do pełni szczęścia jeszcze mi trochę brakowało.


Moja ocena
5/10


Wyniki rozdania

Witam, przychodzę dziś do was z wynikami rozdania, które oczywiście miało miejsce na moim blogu. Do wygrania była jedna z dwóch książek. Zgłosiło się 30 osób



 Gratuluję wygranej i już niedługo ruszamy z kolejnym konkursem
Zapraszam

[241] "Poszukiwaczka" Arwen Elys Dayton




Tytuł: "Poszukiwaczka"
Autor: Arwen Elys Dayton
Seria: Poszukiwaczka cz.1
Liczba stron: 476
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Uroboros
Bycie Poszukiwaczem to misja i służba ludzkości. To obrona słabszych i cierpiących oraz wielki honor dla rodziny. Tak myśli Quin Kincaid, która niebawem ma złożyć przysięgę włączającą ją do grona Poszukiwaczy. W dniu ceremonii Quin przekona się jednak, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje… Czy bycie Poszukiwaczem naprawdę oznacza obronę ludzkości przed złoczyńcami? Bańka mydlana, w której Quin dotychczas żyła, pęka, gdy okazuje się, że szkolono ją nie na obrończynię, ale zabójczynię… Jaką rolę w tej historii odegrają jej daleki kuzyn Shinobu i John, w którym nastolatka kiedyś się kochała? Jakie mroczne tajemnice skrywa jej ojciec Briac? Pytania się mnożą, a grono osób, którym można ufać, zmniejsza się w zatrważającym tempie. 
[lubimyczytac.pl]

Książkę skończyłam czytać jakiś tydzień temu, albo i dłużej, ale jakoś nie mogłam zabrać się za jej recenzje.

Głównymi bohaterami książki jest troję przyjaciół. Quin, Shinobu i John. Razem szkolą się, aby pójść w ślady swoich przodków i zostać Poszukiwaczami. Jednak nie wszystkim się to udaje. Okazuję się również, że ich marzenie kiedy już zostaje spełnione okazuje się zupełnie inne niż się tego wcześniej spodziewali. Nie od wszystkiego da się uciec, jak już się coś zacznie często trzeba to skończyć.

Jak mówiłam wcześniej miałam problem z tą recenzją. Czemu? Z jednej strony mi się podobała. Ciekawa fabuła, na swój sposób oryginalna. Sceny walk są dopracowane i z pewnością zrobiły na mnie wrażenie. Przynajmniej wtedy coś się działo.
Jednak mimo to ciężko mi się ją czytało. Lektura ciągnęła mi się i to nawet fragmentami nawet bardzo. Według mnie autorka nieco zgasiła potencjał jaki miała ta książka na początku. Opis na okładce jak najbardziej zachęcił mnie po sięgnięcia po nią i w sumie narobił za bardzo wygórowanych nadziei. Mam uczucie, że niektóre fragmenty były niepotrzebnie, szczególnie te pisane z perspektywy Młodej Sędzi.Cała historia opowiedziana jest z perspektywy czterech bohaterów, mnie najbardziej ciekawiły te o których opowiadał John. Było tam najwięcej niewyjaśnionych i tajemniczych zagadek, a ja lubię kiedy nie mam od razu wszystkiego podanego na tacy, tylko muszę trochę pogłówkować. 
Główna bohaterka była nijaka, w sumie teraz po tygodniu od lektury nawet nie jestem w stanie dużo o niej powiedzieć. I oczywiście nie mogło nam zabraknąć wątku miłosnego, a dokładniej trójkąta. Zasmuciło mnie to, że niemal już po paru pierwszych stronach domyśliłam się, że będzie miał on miejsce.Bohaterowie sami nie wiedzieli co chcieli, robili jedno, choć myśleli co innego. 
 
Dla kogo "Poszukiwaczka"?
Jest to książka typowo młodzieżowa, zresztą opowiada historię o nastolatkach. 
Wydaję mi się, że to będzie jedna z tych serii, których nie skończę czytać, ponieważ nie zaciekawiła mnie na tyle, abym miała ją kontynuować. Czytał ktoś z was? Jestem ciekawa waszych opinii? 
Moja ocena
6/10

[240] "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" - Kirsty Moseley

Tytuł:"Chłopak, który chciał zacząć od nowa"
Autor: Kirsty Moseley
Seria: Fighting to Be Free cz.1
Liczba stron: 384
Rok wydania:2017
Wydawnictwo: Harper Collins

Poznali się w nocnym klubie.
Jamie chce zmienić swoje życie i zerwać z kryminalną przeszłością. Nie potrzebuje komplikacji i nie szuka problemów. 
Ellie kończy szkołę, niedawno rozstała się z chłopakiem. Chce być wolna. Nie sądziła, że tego wieczoru spotka nieziemskiego przystojniaka, któremu nie sposób się oprzeć. 
Ellie i Jamie zakochują się w sobie do szaleństwa. Szybko planują wspólne życie: chcą podróżować, realizować marzenia, zawsze być razem. Jednak mroczna przeszłość Jamiego nie daje o sobie zapomnieć. Ellie nie ma pojęcia, czym naprawdę zajmuje się jej chłopak, gdy nie może się z nią spotkać. Prawdy nie można jednak ukrywać w nieskończoność, szczególnie przed kimś, kogo się kocha…[lubimyczytac.pl]


Lubię to uczucie kiedy po przeczytaniu danej książki czuję, że jest lepsza niż się spodziewałam kiedy po nią sięgałam. Tak własnie było tym razem. Czytałam poprzednią książkę autorki, która owszem mi się podobała, ale nie mogę powiedzieć, że czymś szczególnym się wyróżniła. Tu czuję, że to ciekawy początek wciągającej serii. 

Jak pewnie niektóre z was zauważyło podoba mi się motyw kiedy to chłopak należy do jakiegoś gangu przestępczego czy coś w tą stronę. Jamie od małego, aby przetrwać zmuszony był, być na bakier z prawej. Nauczył się kraść samochody i to tym się głównie zajmował. Kiedy wychodzi z poprawczaka postanawia zmienić swoje życie, w końcu żyć jak prawy obywatel, jednak przeszłość lubi się o sobie przypominać. Ellie w sumie również chce zacząć w swoim życiu coś od nowa, otóż kończy swój długotrwały związek z chłopakiem. Kiedy tych dwoje się spotkało, na przyciąganie fizyczne długo nie musimy czekać. 

"Chyba wszystko sprowadza się do tego: nazywam się Jamie Cole i jestem mordercą."

Całą książkę przeczytałam w jeden wieczór. Czyta się ją bardzo szybko, dzięki prostemu językowi i stylowi autorki. Mimo to autorka nie nudzi czytelników, a wręcz przyciąga. Tak jak wspomniałam wcześniej największym plusem jest dla mnie fabuła. Jak widać w książce dla tak zwanych młodych dorosłych może być coś więcej niż  wątku miłosnego, gdzie bohaterowie nie mają praktycznie problemów. Podobało mi się to, że kiedy już wydaje nam się, że wszystko się układa, że teraz będzie tylko szczęście i amorki, autorka wyskakuję nam z nowym wydarzeniem, które wywraca życie bohaterów do góry nogami. Takie coś to ja lubię. 

Ach i to zakończenie z wielką nadzieją na kolejną część. Mam czuja, że będzie równie dobra jak ta.

Mam więc nadzieję, że przekonałam was do sięgnięcia po tą książkę. Razem Jamie spróbujcie zacząć wszystko od nowa, zobaczycie czy jest to łatwe, czy nie.

Moja ocena 
8/10


[239} "Podbój" Elle Kennedy

Tytuł"Podbój"
Autor: Elle Kennedy
Seria: Off-Campus (tom 3)
Liczba stron: 448
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

On wie, co to podbój, zarówno na, jak i poza lodowiskiem. On wie, jak celnie strzelać….
Allie Hayes przechodzi kryzys. Zakończenie studiów zbliża się wielkimi krokami, a ona wciąż stoi przed dylematem, którą ścieżkę kariery wybrać. Na domiar złego leczy złamane serce po rozstaniu z wieloletnim chłopakiem. Dziki seks bez zobowiązań, by zapomnieć, nie jest lekarstwem na jej problemy, ale nie sposób oprzeć się Deanowi Di Laurentisowi, przystojniakowi z drużyny hokejowej. Tylko ten jeden raz, bo mimo że przyszłość rysuje się niewyraźnie, to jasne jak słońce, że nie ma w niej miejsca dla króla jednorazowych numerków.
Lans i pewność siebie nie wystarczy, by ją do siebie przekonać…
Dean zawsze dostaje to, czego chce. Dziewczyny, oceny, dziewczyny, uznanie, dziewczyny… To kobieciarz, zgadza się, i póki co nie spotkał kobiety odpornej na jego wdzięki. Aż poznał Allie... Przebojowa blondynka zawojowała jego świat przez jedną noc – i teraz chce, żeby zostali przyjaciółmi? O nie. To on mówi, kiedy jest koniec. Dean nie ustąpi w pogoni za swoim celem, ale gdy na drodze pojawiają się nieoczekiwane przeszkody, zaczyna się zastanawiać, czy nie nadszedł czas, by przestać zaliczać… a oddać strzał prosto w serce.
[lubimyczytac.pl]

"Podbój" to już trzecia część cyklu Off-Campus i jak do tej pory mam z nim pewien problem. Pierwsza książka, "Układ" podobała mi się bezapelacyjnie, druga "Błąd" pozostawiła niesmak, po prostu to nie było to czego się spodziewałam. Teraz "Podbój" i no cóż nie oszukujmy się, mam zdecydowanie mieszane uczucia co do tej książki. Sama jeszcze nie zdecydowałam czy mi się podobała czy nie. 

Pierwsze co rzuca się w oczy to język w książce, a mianowicie wulgaryzm. Trochę mi miejscami zalatywało słabym erotykiem. Bohaterowie jak już w pewnym momencie zaczynają myśleć o seksie tak już jest do samego niemal końca. Ach niewyżyci normalnie. 

"-Ojej, spójrz tylko na niego, G, jest taki słodki, gdy śpi.-Istny aniołek.
-Bardzo puszczalski aniołek.
-Czekaj no, czy anioły w ogóle się bzykają? A jeśli tak, to czy niebiańskie orgazmy są milion razy lepsze niż te ziemskie? Założę się, że tak.
-No przecież. A jak myślisz, skąd się biorą tęcze? Za każdym razem, gdy widzisz jedną na niebie, to znak, że jakiś anioł właśnie zaliczył orgazm.
-Ej, to nawet ma sens. Jak w tym powiedzeniu, że ilekroć zadźwięczy dzwonek, jakiś anioł dostaje skrzydła i aureolę.
-Dokładnie.
Zerkam jednym okiem w kierunku drzwi.
-Wiecie, że was słyszę, prawda?
Mój rozzłoszczony głos położył kres najbardziej dziwacznej rozmowie, jaką w życiu usłyszałem.
-O dobrze, nie śpisz już- świergocze Logan.
-Oczywiście, że nie-gderam, przecierając oczy.- Jak niby mam spać, gdy takie dwa kutafony stoją o krok od mojego łóżka i pieprzą o dymających się aniołach?"

Co do samych bohaterów, są oni trochę płytcy, przynajmniej takie wrażenie po sobie zostawiają przez to jak ze sobą rozmawiają, o czym myślą. Zabrakło mi tu trochę fabuły, a dokładniej tła do tej całej miłosnej historii. Autorka skupia się przede wszystkim na schemacie ułożonej dziewczyny, lubiącej stałe związki, zakochanej w chłopaku, który myśli tylko swoim członkiem. Tak wiem co macie na myśli, oczywiście okazuję się, że dziewczyna okazuje się boginią seksu. Standard. 

Przejdźmy może trochę do plusów tego wszystkiego. "Podbój" jest zdecydowanie książką, którą czyta się w mgnieniu oka. Mimo braku głębszego sensu nie dłużyła mi się. Jest to typowa pozycja do zrelaksowania się, ponieważ należy do lekkich lektur, o nie zmusza do przemyśleń. Czyli idealna na jeden wieczór po ciężkim dniu. Jeśli jesteście zawiedzeni po przeczytaniu "Błędu" to myślę, że ta jest trochę lepsza, ale do "Układu" jej zdecydowanie brakuję. Potwierdza się więc stwierdzenie mojego taty, że pierwsze części są najlepsze. 

Z tego co wiem, autorka napisała już czwartą część, która jak na razie jest dostępna w języku angielskim. Szczerze wam powiem, że jeszcze nie wiem czy sięgnę po nią jak już ukaże się na naszym rynku. Choć może jak znów będę chciała się odstresować, a do tego ta była idealna. 

"Podbój" zdecydowanie ma swoje wady, ale czasem i takim książką może warto dać szanse. Decyzje pozostawiam wam. 

Moja ocena
6/10

[338] "Naznaczeni śmiercią" Veronica Roth


Tytuł:"Naznaczeni śmiercią"
Autor:Veronica Roth
Seria: Carve the Mark cz.1
Liczba stron:534
Rok wydania:2017
Wydawnictwo: Jaguar

Nowa powieść autorki kultowej serii „Niezgodna”. Jednoczesna premiera w 33 krajach! 
Na jednej z planet w odległej galaktyce żyją dwa nienawidzące się wzajemnie i walczące o władzę ludy. Losy Cyry i Akosa splatają się brutalnie. Początkowa wrogość przeradza się we wzajemne ukojenie. Kiełkujące uczucie wymaga zaprzeczenia dawnym relacjom, obsesjom, wyobrażeniom. Naznaczeni śmiercią, naznaczeni stratą. Wyzwoleni przez miłość.
[lubimyczytac.pl]

     Veronice Roth znamy za sprawą serii "Niezgodna", którą w sumie wspominam bardzo dobrze. Teraz ruszyła z nową historią "Naznaczeni śmiercią", którą musiałam przeczytać.

     Szczerze powiem, że w tej książce zaleciało mi motywem Romeo i Julii, ale tak tylko po części. Cyra i Akos należą do walczących ze sobą rodzin, a między nimi pomimo wszystko rodzi się przyjaźń, zaufanie i zrozumienie. Okazuję się również, że się dopełniają. Każdy w tej historii ma jakiś dar, choć nie zawsze jest on dobry. Cyra ciągle czuję ból jak również swoim dotykiem może nim obdarzyć drugą osobę, natomiast chłopak jest jej ukojeniem, bo wyłącza nurty.

     Nie trudno się domyślić, że tak jak wszędzie tak i tu możemy podzielić bohaterów na tych dobrych jak i złych. Z pewnością do tych drugich zalicza się brat Cyry, Ryzek. Książka pełna bólu, dążenia do władzy i przemocy. Tu nic nie jest do końca czarno-białe. Nie wszystkie strony bohaterów widzą od razu światło dzienne, dzięki czemu historia ta jeszcze bardziej potrafi wciągnąć i zaciekawić czytelnika.Czy osoba, która zadaję swoim dotykiem potworny ból drugiej osobie, może być dobrą osobą? Nic nie jest do końca takie jak mogłoby nam się wydawać na pierwszy rzut oka. Zresztą o dziwo nawet nie mogłam domyślić się w większości jak potoczy się akcja, bo co do jednego przebiegu wątku nie miałam wątpliwości.

"Miękkie serca sprawiają, że warto żyć na tym świecie."

    Już po przeczytaniu pierwszej części mam przeczucie, że to będzie całkiem dobra seria, przy której spędzę trochę dobrego czasu. Nie od dziś wiadomo, że lubię sięgać po fantastykę, szczególnie tą młodzieżową. Podobało mi się, że świat wykreowany w książce był dokładnie przemyślany, nie ma w nim nie dociągnięć, dzięki czemu łatwo nam się do niego przenieść.

    "Naznaczeni śmiercią" czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Z pewnością nie odczułam, że ma ona ponad pięćset stron, a do tego zakupiłam ją w naprawdę w dobrej cenie w supermarkecie. Tak więc nie trzeba tylko do księgarni po książki chodzić.

     Z pewnością mogę ją polecić fanom autorki, choć muszę przyznać, że seria "Niezgodna" podobała mi się nieco bardziej, ale dajmy tej jeszcze szanse, może po kolejnym tomie zmienię zdanie. "Naznaczeni śmiercią" z pewnością ma potencjał. Pomysł na fabułę oceniam jak najbardziej na plus, tak więc czekam na więcej. Ma ktoś chęć na nową książkę Veronicy Roth?

Moja ocena
8/10

[337] "Bez szans" - Mia Sheridan


Tytuł: "Bez szans"
Autor: Mia Sheridan
Liczba stron: 320
Rok wydania:2017
Wydawnictwo: Otwarte 

W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości. 

Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły. Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania?
[lubimyczytac.pl]

Już tak jest, że książki Mii Sheridan potrafią chwycić mnie za serce. Tak było również i w tym przypadku. 

Autorka zabiera nas do małego miasteczka, w którym to właśnie mieszkają Ten i Kyland. Choć mieszkają to trochę naciągane słowo. Oboje żyją w takich warunkach, że aż ciężko w to uwierzyć. Muszą liczyć się z każdym groszem, a o nowych ubraniach mogą sobie pomarzyć. Zresztą większości mieszkańców się nie przelewa. 

"Bez szans" to książka o radzeniu sobie w trudnych chwilach, a także o miłości, która nie ma szans przetrwania. To już moja trzecia książka tej autorki i jak dotąd każdą z nich czytało mi się z zapartym tchem. Mia Sheridan bez problemu potrafi przyciągnąć do siebie czytelnika, aby umiejętnie grać na jego emocjach. Przez cały czas przeżywałam losy bohaterów, ich sytuacje mieszkalną, jak również ich czasem szczęście pomimo wszystkiemu. Polubiłam ich obydwoje. Czemu? Chyba głównie za ich wewnętrzną siłę, honor, lojalność, a także to, że ważniejsze dla nich było dobro drugiego niż ich samych. Ta ostatnia cecha ostatnio nie jest zbyt często widoczna. 

Kto już czytał jakąś książkę napisaną przez Mie Sheridan wie, że po kolejne można sięgać w ciemno. Są zachowane po części w tym samym klimacie, ale przy tym mają na tyle interesującą fabułę, że nie nużą podczas czytania. Obstawiam, że jak wyda jakąś kolejną książkę to również podzielę się z wami wrażeniami z przeczytania jej. 
 
Polecam tą książkę każdemu, szczególnie fanom niby lekkich książek, jednak posiadające ważne przesłanie. 
Moja ocena
8/10

[336]"Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" - Stephanie Garber



Tytuł: "Caraval. Chłopak,który smakował jak północ"
Autor: Stephanie Garber
Seria: Caraval cz.1
Liczba stron: 415
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Znak Literanova

Scarlett i Tella całe życie spędziły na maleńkiej wyspie. Ich okrutny i wpływowy ojciec zaaranżował już dla Scarlett małżeństwo. Oznacza to, że jej tragiczny los jest przesądzony, a dziewczyna nigdy nie weźmie udziału w Caravalu, dorocznej grze, w której stawką jest spełnienie marzenia. Jednak szczęście niespodziewanie się do niej uśmiecha. Scarlett wraz z Tellą mają być gośćmi honorowymi mistrza ceremonii, tajemniczego Legendy. Dziewczyny widzą w tym szansę na uwolnienie się spod władzy despotycznego ojca. Ich sprzymierzeńcem zostaje przybyły zza morza Julian. Choć Scarlett początkowo nie podoba się jego towarzystwo, stopniowo ulega jego urokowi. Jednak szybko okazuje się, że Legenda uprowadza Tellę, a jej odnalezienie jest przedmiotem gry.
Czy Scarlett wygra i uratuje siostrę? Czy zainteresowanie Juliana jest prawdziwe, czy stanowi tylko element gry?
[lubimyczytac.pl]

Co mnie skusiło po sięgnięcie po tą pozycję?
Okładka. Zdecydowanie skutecznie przyciągnęła moją uwagę w księgarni. 
Popularność. O tej książce jest pełno informacji na blogach. Choć opinie są czasem podzielone.

Caraval to wydarzenie, gdzie magia jest obecna pod każdą postacią, a nic nie jest takie jak nam się wydaję. I co najważniejsze, lepiej jest nikomu nie ufać. Caraval to gra, gdzie każdy chce wygrać różnym kosztem.
W lutym to szczególnie na tą książkę wyczekiwałam i teraz jak już jestem po jej lekturze mam uczucie, że chyba miałam jej zupełnie inne wyobrażenie.

Scarlett jako mała dziewczynka słuchała opowieści o Legendzie, które opowiadała jej babka. Później co rok piszę do niego listy z prośbą o przyjechanie. Kiedy dziewczyna jest już dorosła, a jej ślub z niepoznanym Hrabią ma się odbyć już niedługo, dostaję list od samego Legendy, z zaproszeniem na Caraval.

"Caraval" to lekka historia, w której pełno zwrotów akcji. Autorka przez całą książkę podaje nam tropy, które okazuję się często fałszywe i od nowa musimy się zastanawiać co gdzie i dlaczego. Lektura potrafi tak więc zaskoczyć i wciągnąć. Bardzo szybko mi się ją czytało. Zresztą lubię książki z nutą magii, pozwalają się one w skuteczny sposób oderwać od rzeczywistości.
Minusem z pewnością jest dla mnie główna bohaterka, jak dla mnie była trochę nijaka. Brakuję mi w niej jakieś charakterystycznej cechy dzięki której zapamiętałabym ją na dłużej. Zdecydowanie bardziej moje serce pobił Julia, czyli po części człowiek zagadka. Jednak mimo to z chęcią przeczytałam kontynuacje serii.

Zdecydowanie nie jest to książka wymagająca. Skierowana przede wszystkim dla dziewczyn, które chcą się zatracić w magicznym świecie. Dla mnie zabrakło jakieś iskry, która sprawiłaby, że wyróżniałaby się z pośród innych pozycji z tego gatunku.

Moja ocena 7/10


© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators