[200] "Pięćdziesiąt twarzy Greya" - E.L. James


Tytuł: "Pięćdziesiąt twarzy Greya"
Autor: E. L. James
Seria: Pięćdziesiąt odcieni cz.1
Liczba stron: 608
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Sonia Draga

Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć.
Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie.
Młoda, niewinna dziewczyna wkrótce ze zdumieniem odkrywa, że pragnie tego mężczyzny. Że po raz pierwszy zaczyna rozumieć, czym jest pożądanie w swej najczystszej, pierwotnej postaci. Instynktownie czuje też, że nie jest w swej fascynacji osamotniona. Nie wie tylko, że Christian to człowiek opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych warunkach…
Czy wiszący w powietrzu, pełen namiętności romans będzie początkiem końca czy obietnicą czegoś niezwykłego? Jaką tajemnicę skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?[lubimyczytac.pl]


W ostatnich dniach chorowałam więc nie miałam głowy do recenzji, a skoro dziś czuję się już lepiej to czas to nadrobić, żeby na Nowy Rok być z czystym kontem.

Do "Pięćdziesięciu twarzy Greya" podchodzę drugi raz, wcześniej udało mi się przeczytać zaledwie parę stron. Tym razem czytanie zakończyło się sukcesem.
": ... Trzeba pocałować wiele żab,nim trafi się na księcia."
Od razu postawię sprawę jasno, nie jestem i nie będę fanem tej serii, ale zawsze warto wiedzieć czym tak wszyscy się zachwycają dlatego postanowiłam poznać tą książkę. 
Zacznijmy od bohaterów. Anastasia dla mnie jest bez charakteru, naiwna, typowa postać w tego typu książkach, która w sumie niczym mnie nie zaskoczyła. W sumie można powiedzieć, że była po prostu nijaka. Za to Christian przedstawiony jest jako istny bóg seksu, przystojny, bogaty, popularny. Po prostu krótko mówiąc każda takiego pożąda, ale on pragnie jej. 
Schemat, goni schemat. Ile to książek jest gdzie on jest władczy, a ona poddana mu bez reszty, wierzy, że to właśnie dla niej będzie kochający i troskliwy. 
Ach..
No wiem, to właśnie przede wszystkim ta książka daję początek temu tematowi, ale skoro ja ją czytam w dopiero teraz to nie wnosi ona w moje życie nic nowego.
Do tego wszystkiego w książce, jak to w typowym erotyku jest mnóstwo scen łóżkowych, czasem brutalnych. Brakuję  mi w tej książce przede wszystkim drugiego dna. Jakieś fabuły, która nada temu wszystkiemu jakiegoś sensu, ładu i składu. Dla mnie "Pięćdziesiąt twarzy Greya" to historia banalna, którego fenomenu chyba w życiu nie zrozumiem.
Niedługo do kin trafi kontynuacja tej serii. Czy obejrzę? Możliwe, choć książkę sobie raczej odpuszczę, bo z tą się miejscami trochę męczyłam.
Tak więc utwierdziłam się jedynie w przekonaniu, że fanem Greya nie byłam i nie będę. 
A wy jesteście? Każdy musi ocenić to chyba sam. 

Moja ocena
6/10

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators