[191] "Uratuj mnie" - Anna Bellon


Autor:  Anna Bellon
Tytuł: „Uratuj mnie”
Liczba stron: 352
Seria: The Last Regret
Wydawnictwo: OMGBooks
Rok wydania: 2016
Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.
Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.
„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.
W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić?
I czy to na pewno przyjaźń?
„Uratuj mnie” to pierwsza część serii „The Last Regret”, opowiadającej o grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad milion odsłon.[lubimyczytac.pl]

Lubię sięgać po książki debiutujących autorów, a szczególnie takich, gdzie swoją przygodę z pisaniem zaczynali w świecie Internetu. Tak było tym razem.
Maia jest dziewczyną, którą niemal każdy kojarzy ze względu na jej brata, a raczej ze względu na to, że zginął tragicznie. Nastolatka postanowiła więc ogrodzić się murem od rówieśników i stać się typem samotnika. Jednak czy jest on na tyle gruby, żeby uparty Kyler nie znalazł w nim furtki?
„-Słodka jak cukierek. Z pieprzem cayenne i papryką chilli –
burknął i swoim martensem lekko kopnął siedzenie mojego krzesła”

Za co polubiłam „Uratuj mnie”?
Zdecydowanie za dialogi, pełne humoru, wzajemnych docinek. Widać od razu, że bohaterowie mają charakterek i nie są milusi, że może zemdlić. Każdy z nich ma coś do przekazania i każdy swoje w życiu przeżył. Dialogi nie są sztuczne, lecz wyraziste i pełne życia.

Sam pomysł na książkę może nie jest szczególnie wyjątkowy, bo mam już za sobą wiele książek o tym jak ktoś z najbliższych głównego bohatera ginie, a ten ma ciężko dojść po tragedii do siebie. Jednak podobała mi się ta historia i uważam debiut wydawniczy autorki jak najbardziej udany. Co więcej zamierzam się zabrać za kolejne części tej serii, które przybliżają nam sylwetki innych członków zespołu muzycznego. 
„-Dobra, dobra. Koniec nabijania się ze mnie. Teraz rusz swój zgrabny tyłeczek z krzesła i łaskawie pokaż mi, gdzie w tej małpiarni jest sala biologiczna. – Wyszczerzyłem zęby w uśmiechu, próbując rozładować napięcie.
A tyłek rzeczywiście miała zgrabny…”

 Książkę tą czyta się dość szybko. Lubię sięgać po książki, gdzie akcja wciągnie mnie na tyle żebym przeczytała je zapartym tchem od deski do deski na raz, a nie na raty. Tak było właśnie tym razem. Anna Bellon pokazała nam historię o wzajemnej akceptacji, bądź jej braku, szczególnie wśród nastolatków. Czasem jak ktoś przyklei ci jakąś metkę, to ciężko nam się jej pozbyć, najczęściej sami zaczynamy w nią wierzyć.
Zachęcam was więc po sięganie po polskich młodych autorów, bo naprawdę warto, a książki Anny Bellon mam nadzieję, że jeszcze pojawią się u mnie na blogu.
Moja ocena
7/10

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators