TEA BOOK TAG

Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.

Duma i uprzedzenie. Kocham romanse, a to jest zdecydowanie klasyk, który każdy powinien przeczytać 

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.

Nie miałam nigdy tak, że zasnęłam. Jednak z pewnością Zycie i śmierc było nudną 

książką Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają. 
O niech będzie seria którą teraz czytam, czyli "Zwiadowcy". Oni tam w miejscu długo nie usiedzą. Ogólnie jak na razie jestem zachwycona tymi tomami.

 Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Wiele jest takich. Ogólnie myślę, że często naszym autorom poświęca się mało uwagi, szczególnie tym debiutującym. 

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.
50 twarzy Greya. Nie wiem o co tyle szumu. 

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.
W tej chwili nie potrafię sobie przypomnieć takiej książki. 

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała.
Nie czytano mi książek 

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka. 
"Promyczek" Myślę, że mogę zaliczyć to do lekkich książek, bo przeczytałam ją bardzo szybko i wprost rozwaliła mnie na łopatki. Oby więcej takich. A druga "Kochając pana Danielsa"


Iced Tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.
Mało czytam takich książek, wiec Carrie, Stephana Kinga. Myślę, że nie raz podczas czytania się wystraszyłam, wstrzymałam oddech czy też krew mi się zmroziła. 


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators