Podsumowanie listopada 2016

W końcu kończy nam się ten paskudny miesiąc, który jest dla mnie najmniej lubiany. Choć sporo się naczytałam.
W sumie za sobą mam 18 książek
6797 stron co nam daję średnią 227 stron dziennie.
Jak widać w końcu przekroczyłam oczekiwane 6 tys.
Najlepszą książka dla mnie była "Osobliwy dom pani Peregrine"


Po za książkami ten miesiąc był dla mnie raczej ciężki i już się nie mogę doczekać poniedziałku kiedy zacznę mój długo oczekiwany główny urlop.
Czego mnie nauczył listopad?
Myślę, że głównie tego, że ludzie nie mają szacunku dla innych, uważają się za lepszych. Jak również, że dostrzegają tylko błędy innych, a nie swoje.



Przed nami w grudzień...
Miesiąc świąteczny, choć w tym roku nieszczególnie dla mnie, ale o tym będę pisała przed świętami.
Jakich książek możecie się spodziewać?
 "Chemia naszych serc"
"Potomkowie"
"Mogę wszystko"
"Wyśnione miejsca"
Taki przynajmniej będzie początek miesiąca.

 A wam jak minął miesiąc?

Przypominam, że dziś jest ostatnia szansa zapisania się do rozdania książkowego.
A już w następnym tygodniu zapraszam na grudniowe. 

Napisz i wygraj:)FANBOOK

Czytasz książki?
Piszesz recenzję?
Masz swoją ulubiona książkę z 2016 roku, którą chcesz żeby poznali inni?



Podziel się wrażeniami z innymi i pomóż stworzyć listę najlepszych książek 2016 roku. Wybrane recenzje zostaną nagrodzone książkowymi nagrodami oraz publikacją na łamach magazynu FANBOOK, który jest organizatorem konkursu.
Zasady konkursu

Przypomnij sobie najlepszą książkę, którą czytałeś z  2016 roku, napisz jej recenzję (do 2 tys. znaków ze spacjami) i wyślij ją na poniższy adres redakcji magazynu FANBOOK



Termin nadsyłania recenzji to 15 stycznia 2017. W temacie należy wpisać: NAJLEPSZA KSIĄŻKA 2016, a w samej wiadomości zawrzeć oświadczenie, że nadawca wiadomości jest wyłącznym autorem recenzji. 

Więcej informacji o konkursie znajdziecie tutaj

[180] "Dziecko Rosemary" - Ira Levin

Tytuł: "Dziecko Rosemary"
Autor: Ira Levin
Liczba stron: 296
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Rebis
Dziwni sąsiedzi, niepokojące odgłosy zza ściany i sny przerażające jak horror, tajemnicze napoje, zioła o odstręczającym zapachu, śmierć przyjaciela, mroczne książki zawierające informacje, od których cierpnie skóra - czego jeszcze potrzebuje młoda, prostoduszna, oczekująca swego pierwszego dziecka kobieta, by uwierzyć, że jej mąż oddał duszę diabłu i jemu poświęcił dziecko, które ona nosi w sobie?

Na podstawie tej przejmującej powieści Roman Polański nakręcił oscarowy film z Mią Farrow i Johnem Cassavetesem w rolach głównych. Muzykę skomponował Krzysztof Komeda (między innymi słynną kołysankę).

W maju 2014 roku miał premierę miniserial w reżyserii Agnieszki Holland, w którym jedną z ról gra Weronika Rosati. 

[lubimyczytac.pl]

Raz na jakiś czas staram się sięgnąć po klasykę i tak właśnie było tym razem.
"Dziecko Rosemary" do tej pory głównie kojarzyło mi się z filmem, choć go nie miałam okazji obejrzeć. Dane mi było najpierw zmierzyć się z książką. Wiązałam z tą pozycją wielkie nadzieje, choć nie przepadam za książkami poniżej 300 stron. Początek zapowiadał się obiecująco. Autor ma przyjemny styl pisania, potrafi budować emocję, jednak brakowało mi punktu kulminującego, który byłby czymś godnym zapamiętania z tej książki. Akcja się rozwijała, emocje wzrastały i kiedy myślałam, że to będzie teraz, coś się wydarzy tak, że zmrozi mi krew żyłach jak to powinien uczynić horror. Nic takiego nie miało miejsca. 
Mimo to nie zmienia to faktu, że nadal jestem ciekawa ekranizacji i zapewne niedługo się za nią zabiorę. 
Tak więc sięgając po "Dziecko Rosemary" nie musicie się obawiać, że nie będziecie spać po nocy. 
Pomysł na książkę myślę, że dobry. Zakończenie mnie zaskoczyło, ponieważ nie tego się spodziewałam. Z jednej więc strony cieszę się, że pozycja ta nie była schematyczna, jednak z drugiej strony sposób zakończenia tej historii podziałał na niekorzyść moich odczuć co do lektury.  
Moja ocena
7/10

[179] "Chłopak, który stracił głowę" -John Corey Whaley

Autor: John Corey Whaley
Tytuł: "Chłopak, który stracił głowę"
Liczba stron: 350
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Otwarte
W końcu you only live twice.
Hej!
Poznaj Travisa. Ma 16 lat, superdziewczynę i nieuleczalnego raka. Gdy staje przed wyborem: śmierć lub eksperymentalna operacja, nie zastanawia się długo. Godzi się na to, by ciało od szyi w dół przeszczepiono mu od zdrowego człowieka. Jest tylko jeden problem – na razie rozwój medycyny nie pozwala na przeprowadzenie tak skomplikowanego zabiegu, dlatego chłopak musi zostać wprowadzony w śpiączkę podobną do hibernacji i czekać. Żegna się więc z bliskimi, bo nie wie, czy i kiedy się z nimi zobaczy.

Budzi się pięć lat później. Ma własną głowę i atrakcyjne, choć obce ciało. Świat z pozoru jest taki sam jak dawniej. Jednak powrót do życia wygląda inaczej, niż Travis to sobie wyobrażał. Jego przyjaciele są już na studiach, rodzice coś przed nim ukrywają, a dziewczyna… Hmm, wygląda na to, że ma narzeczonego. Trudno się dziwić, że chłopak nie ma zamiaru się z tym pogodzić.

[lubimyczytac.pl]



Jakbyście się czuli, gdybyście byli w śpiące przez 5 lat,  życie waszych najbliższych toczyłoby się dalej, a wy po tym czasie musielibyście znów znaleźć się wśród nich?

Travis dowiaduję się, że umiera i obecny poziom medycyny nie daję mu szans na przeżycie. Pewnego dnia do jego domu puka osoba, która uważa, że w przyszłości będzie mógł żyć, tylko musi poddać się eksperymentowi. 
Kiedy czytałam opis tej książki jakiś czas temu to owszem zainteresował mnie, bo w sumie to coś nowego dla mnie jednak z drugiej nie potrafiłam tej historii sobie wyobrazić tak więc wątpiłam w to, że mi się spodoba. I tak sobie leżała ta książka na półce i leżała, a ja nie potrafiłam się za nią zabrać, aż do teraz. 
Już niemal od pierwszych stron niebanalna historia Travisa mnie zaciekawiła. Autor po przez lekką książkę skierowaną przede wszystkim do młodzieży przekazuję nam ważne przesłania. Pokazuję, że nie tylko nasze dobro jest najważniejsze, ale też uczucia innych osób w około nas. 
Mówi się, że kiedy ktoś umiera, wraz z nim umiera jakaś cząstka nas wszystkich. I pewnie dlatego to musi boleć. Przez całe życie tracimy różne części siebie, aż w końcu nie mamy już nic do stracenia.
Tak więc uważam książkę "Chłopak, który stracił głowę" za pozycje oryginalną, bo gdzie indziej czytamy o kimś kto miał przeszczepioną głowę? Przyszłościową, bo wierzę, że kiedyś naprawdę będą tego typu operację robić, choć ja sama nigdy nie zgodziłabym się na takie coś. 
Jedyne co mi się nie podobało to wątek miłosny, a mianowicie, że nie było tu jakiegoś przełomu, zwrotu akcji, itp. No cóż, w końcu nie to było najważniejsze w tym wszystkim. 
Podsumowując, szukacie książki lekkiej, z nutą humoru, skłaniającej do przemyśleń dotyczących przyszłości jak i nas samych to zdecydowanie lektura dla was. 
Moja ocena
8/10

[178] "Historia pszczół" - Maja Lunde

Tytuł: "Historia pszczół"
Autor: Maja Lunde

Liczba stron: 514
Rok wydania:2016
Wydawnictwo Literackie
Jeden z największych norweskich bestsellerów ostatnich lat. Książka, którą jeszcze przed premierą zakupiło 15 krajów.
Trzy intrygujące historie, zwyczajni, a jednak niezwykli bohaterowie, pszczoły i walka o przyszłość naszej cywilizacji.
Epicka w swoim wymiarze, rozgrywana na trzech płaszczyznach czasowych, opowieść, której spoiwem są… pszczoły.
Anglia, rok 1857. William marzył o karierze naukowca przyrodnika. Los jednak chciał inaczej. Żona, gromadka dzieci i sklep z nasionami. Poczucie życiowej porażki sprawiło, że William pogrąża się w depresji. Ponowne natchnienie przychodzi wraz z dawnym naukowym wywodem na temat życia pszczół. William postanawia zbudować ul. Ul, który przyniesie jemu i jego potomkom zaszczyty i sławę…
Stany Zjednoczone, rok 2007. George jest hodowcą pszczół i właścicielem kilkuset uli. Chce rozwijać swoją farmę, by przekazać ją w spadku jedynemu synowi. Cóż z tego, skoro jego marzenia są tak dalekie od marzeń żony i syna. W dodatku wśród pszczelarzy coraz częściej pojawiają się pogłoski o niewyjaśnionej śmierci setek tysięcy owadów.
Chiny, rok 2098. Jedyne miejsce na ziemi, które poradziło sobie z katastrofą. Młoda kobieta Tao całymi dniami ręcznie zapyla drzewa owocowe, które są podstawą gospodarki Chin. Rozpaczliwe chce dać synkowi szansę lepszego życia - życia nadzorcy…
Historia pszczół to do bólu prawdziwa powieść doskonale ukazująca meandry ludzkiej psychiki, napięcia między rodzicami i dziećmi, dojmującą szarość dnia codziennego i pasję, która daje siłę do walki o lepsze jutro. Maja Lunde porusza te wszystkie tematy snując równoległą i porywającą opowieść o niezwykłych owadach, ich miejscu w przyrodzie i ludzkiej cywilizacji.

[lubimyczytac.pl]

O tej książce słyszałam wiele naprawdę dobrych opinii i choć opis nieszczególnie mnie przekonywał to wiedziałam, że ją przeczytam kiedy tylko będę miała ku temu okazję. "Historię pszczół" wypożyczyłam z biblioteki. 

Autorka przedstawia nam trzy historie. Pierwsza z przeszłości, a dokładnie z roku 1857. Druga z teraźniejszości, a w trzeciej pokazuję to co może wydarzyć się w przyszłości. Tu się przyznam z największym zaciekawieniem poznawałam losy Tao, czyli ostatniej historii, choć pozostałe również nie były niczego sobie. 

"Historia pszczół" to pozycja pełna emocji, smutku, ale też nadziei na lepsze jutro. Bowiem zawsze po burzy powinno przynajmniej pojawić się słońce. Autorka przybliża nam relację między ludzkie, a także fakt, że każdy z nas jest różny, ma inne cele w życiu pragnienia i nie powinniśmy mu narzucać własnego zdania. Tak jak wspominałam wcześniej, opowieść ta daję nam również wizji przyszłości, czyli tego jak będzie wyglądał nasz świat kiedy zabraknie pszczół, których tak na dobrą sprawę nie doceniamy. 
Mimo ponad 500 stron książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. Wydanie również nie budzi we mnie żadnych negatywów, gdyż lubię powieści wydane w grubych okładkach.

W sumie nie dziwi mnie, że ta książka uznana jest za międzynarodowy bestseller, bo ze swojej strony nie mam nic jej do zarzucenia, oprócz tego, że to nie do końca moja tematyka. Jednak coś czuję, że ta książka ma szanse wejść do klasyki literatury. Mądra, pełna przesłań, rozbudowana. 

Moja ocena 
8/10




[177] "Obudź się, Kopciuszku" - Natalia Sońska

Autor:Natalia Sońska
Tytuł: "Obudź się, Kopciuszku"
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Czwarta strona
Czy widzisz, jak śnieg skrzy się za oknem? Zaparz herbatę, otul się kocem i zakochaj się w zimie.
Alicja jest samotną, młodą lekarką, która całkowicie poświęca się swojej pracy. Zamknięta w sobie i wycofana stroni od towarzystwa ludzi. I chociaż z pozoru wydaje się twarda i nieprzystępna, tak naprawdę skrycie marzy o miłości.
Jej życie zmienia się, gdy przyjaciele Alicji zabierają ją do Zakopanego. Tam, podczas sylwestrowej nocy, poznaje jego – przystojnego ratownika TOPR. Ku jej zaskoczeniu w towarzystwie Michała czuje się nad wyraz dobrze. Jej myśli przestają obsesyjnie krążyć wokół pracy, a zaczynają skupiać się na mężczyźnie, który staje się kimś więcej niż zwykłym znajomym.
Czy Alicja obudzi się ze snu i zawalczy o miłość?
Obudź się, Kopciuszku to nowa powieść Natalii Sońskiej, która poruszy niejedno serce.

[Lubimyczytac.pl]
Święta zbliżają się co raz większymi krokami, tak więc w tym okresie lubię sięgać po książki, które nawiązują choć w najmniejszym stopniu do tego okresu. Zimowa historia wprost z Zakopanego jest chyba do tego idealna. 
Dlatego ja ci dziecino, mówię, cokolwiek się tam w twoim życiu podziało, ileś się nie wycierpiała z różnych powodów, o siebie zawsze trzeba walczyć i o szczęście swoje.
Autorka zabiera nas do śnieżnych polskich gór, gdzie spotykamy Michała, ratownika górskiego. Już niemal od jego pierwszego spotkania z Alicją możemy wyczuć, że coś się święci. Uwielbiam tego typu książki polskich autorów za to ciepło bijące od bohaterów. Tu szczególnie ich polubiłam, choć miałam ochotę coś zrobić Alicji za te jej czarne scenariusze. Jednak o to chodzi, żeby postacie wywoływały u nas emocje niż byli nam obojętni. "Obudź się, Kopciuszku" pokazuję, że zawsze trzeba mieć nadzieję, że w końcu wszystko się ułoży, że każdy z nas zasługuję na szczęście przy boku drugiej bliskiej osoby. 
Natalia Sońska napisała bajkową historię, pełna nadziei na lepsze jutro. I chyba każda z nas chciałaby mieć takiego księcia jak Michał. Który nas uratuje z opresji, a do tego będzie silny, przystojny, a do tego wolny. Po takiej książce, aż chcę się wsiąść w pociąg i ruszyć do Zakopanego. Mam nadzieję, że uda mi się to za dwa tygodnie. 
Wstyd mi się przyznać, że to dopiero pierwsza książka tej polskiej, utalentowanej autorki, którą przeczytałam. Jak już zaczęłam czytać to nie mogłam oderwać się od treści, ani przez chwile nie byłam znużona losami bohaterów. Styl i lekkość pióra autorki przypadł mi do gustu i szkoda było mi, kiedy książka już się skończyła. Czas więc sięgać po inne pozycje. 
Wiem, że moje słowa w tym wszystkim niewiele pewnie znaczą, ale musisz wierzyć, że wszystko się jakoś ułoży. Zawsze jakoś się układa.
Tak więc zróbcie sobie gorącą herbatkę, nakryjcie się kocem i sięgnijcie po "Obudź się, Kopciuszku", a zapewniam was, że żaden zimowy wieczór nie będzie wam straszny.Jeśli nadal was nie przekonałam to polecam obejrzenie zapowiedzi książki:)

Moja ocena
9/10

[176] "Ziemia skuta lodem" - John Flanagan

Tytuł: "Ziemia skuta lodem"
Autor: John Flanagan
Seria: "Zwiadowcy cz 3.
Liczba stron: 350 
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Jaguar
Trzeci tom bestsellerowej sagi dla młodzieży pióra australijskiego pisarza Johna Flanagana. 
Po spaleniu mostu, przez który Morgarath chciał przeprowadzić armię na ziemie Araluenu, Will i Evanlyn trafiają do niewoli. Porwani przez Skandian pod dowództwem budzącego postrach Eraka, odpływają na nieznane północne ziemie. Halt poprzysiągł ocalić Willa i uczyni wszystko, by dotrzymać obietnicy, nawet jeśli przyjdzie mu okazać niesubordynację i złamać rozkazy króla. W korpusie zwiadowców nie ma jednak miejsca dla tych, którzy kierują się własnym interesem! Pozbawiony wsparcia, odrzucony przez towarzyszy, Halt wyrusza na niebezpieczną wyprawę do odległej, skutej lodem Skandii. Towarzyszy mu najlepszy przyjaciel Willa Horacy, którego niezwykłe szermiercze zdolności mogą się bardzo przydać na dzikich i nieprzystępnych terenach, przez które przyjdzie im podróżować. Ale budzące zachwyt i grozę umiejętności młodego rycerza ściągają na mężczyzn uwagę okolicznych lordów. Czas biegnie nieubłaganie. Czy Halt i Horace ocalą Willa od losu niewolnika?[lubimyczytac.pl]


Tak jak uprzedzałam przychodzę dziś do was z kolejną częścią serii, którą ostatnio sobie upodobałam. 
Autor tym razem zabiera naszego głównego bohatera na "ziemie skutą lodem", czyli Skandie. Książkę możemy podzielić na pół, ponieważ naprzemiennie opisane są losy Willa i Evanlyn, a Halta i Horacego. Tu muszę przyznać, że o wiele bardziej ciekawiły mnie dzieje tych drugich. Brakowało mi tego samego młodego zwiadowcy jaki był w poprzednich częściach. 
Wydaję mi się, że jak do tej pory ta część była najsłabsza. Zabrakło mi jakiegoś kulminującego wydarzenia, w którym coś konkretnego zadziałoby się. Uważam tą część za typowo przejściową, więc miejmy nadzieje, że w kolejnej będzie to wielkie bum, które teraz się ledwie budowało. 
Owszem miała ona swoje fajne momenty i naprawdę ciekawe. Miedzy innymi zmagania Horacego z rycerzami. Bądź przybliżenie nam postaci Eraka i mam nadzieję, że to nie będzie ostatni raz jak się pojawił w tej opowieści. 
Jednak nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro. Najważniejsze, żeby wierzyć, nie poddawać się. Tego nauczył mnie Halt. Nigdy się nie poddawaj, bowiem kiedy pojawi się sposobność, musisz być gotów, żeby z niej skorzystać.
Oczywiście warto wspomnieć, że styl pisania autora nadal nic się nie zmienił. Książkę czytało mi się szybko, lekko. W sumie przysiadałam do niej na dwa razy i po połowie ją przeczytałam. 
Seria "Zwiadowcy" jest skierowana głównie dla młodszych czytelników, ale na przykład ja już do najmłodszych nie należę,  a również seria mnie wciągnęła. Choć w sumie wolę jednoczęściowe historię to z tą nie mam najmniejszego problemu jak do tej pory. Jednak recenzje mi się ich ciężko piszę, bo nie chce wam nic a nic zdradzić z fabuły, nawet z poprzednich części. 
Kolejna część na razie na mnie nie czeka na półce tak więc będziecie mieć dłuższą chwilę wytchnienia. Tym którzy się wahają nad tą serią chcę powiedzieć, że jeśli szukacie historii pełnej przygód, pokazującą siłę przyjaźni to z pewnością jest strzał w dziesiątkę. I oby więcej takich książek. 


Moja ocena 
7/10

 "Ruiny Grlanu" //  "Płonący most"  // "Ziemia skuta lodem"  //  "Bitwa o Skandię"  //  "Czarnoksiężnik z Północy" // "Oblężenie Macindaw" // "Okup za Eraka" // "Królowie Clonmelu" // "Halt w niebezpieczeństwie" // "Cesarz Nihon-Ja"  // "Zaginione historie"  // "Królewski Zwiadowca"

TEA BOOK TAG

Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.

Duma i uprzedzenie. Kocham romanse, a to jest zdecydowanie klasyk, który każdy powinien przeczytać 

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.

Nie miałam nigdy tak, że zasnęłam. Jednak z pewnością Zycie i śmierc było nudną 

książką Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają. 
O niech będzie seria którą teraz czytam, czyli "Zwiadowcy". Oni tam w miejscu długo nie usiedzą. Ogólnie jak na razie jestem zachwycona tymi tomami.

 Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Wiele jest takich. Ogólnie myślę, że często naszym autorom poświęca się mało uwagi, szczególnie tym debiutującym. 

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.
50 twarzy Greya. Nie wiem o co tyle szumu. 

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.
W tej chwili nie potrafię sobie przypomnieć takiej książki. 

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała.
Nie czytano mi książek 

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka. 
"Promyczek" Myślę, że mogę zaliczyć to do lekkich książek, bo przeczytałam ją bardzo szybko i wprost rozwaliła mnie na łopatki. Oby więcej takich. A druga "Kochając pana Danielsa"


Iced Tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.
Mało czytam takich książek, wiec Carrie, Stephana Kinga. Myślę, że nie raz podczas czytania się wystraszyłam, wstrzymałam oddech czy też krew mi się zmroziła. 


[175] "Matera 2019" -Danuta Markiewicz

Tytuł: "Matera 2019"
Autor Danuta  Markiewicz 
Liczba stron: 30
Rok wydania: 2016
Powieść – parabola. Mieszkańcy drążonej w skale dzielnicy egzystują na napromieniowanej ziemi. Charyzmatyczny breatharianin Falco uczy akceptacji teraźniejszości i żywienia się praną. Młoda Gaia wie, że większość tych, którzy przetrwali chronią się w dużych koloniach i bronią przed skażeniem, przeszczepiając organy pochodzące od zwierząt. Dziewczynę odwiedza tajemniczy Riddick... Opowieść o ludziach z Sassi jest alegorią. To książka o akceptacji życia, przyjęciu tego, co jest.  {https://wolneebooki.pl/book/view/141]


Dziś przychodzę do was z bardzo krótką historią, którą miałam okazję przeczytać. Tak jakoś wydaję mi się, że pierwszy raz zabrałam się za tak krótką książkę. 
Z tego co wygooglowałam Matera to jedno z najstarszych miast na świecie wykute w skale. 
Na pierwszy rzut oka od razu rzuca się okładka nad którą myślę, że powinno się po pracować, bo to ona przede wszystkim zachęca do sięgnięcia po książkę. 
Pomysł na książkę tu jestem pod wrażeniem, bo naprawdę ciekawy. Autorka porównuje i styka ze sobą dwa światy, przeszłość i przyszłość. Pokazuję jak wiele może się zmienić i to, że w raz z upływem czasu na więcej nowatorskich metod się godzimy. Również możemy zobaczyć co być może będzie normalnością w przyszłych czasach. Nie jednokrotnie słychać, że prawdopodobnie kiedyś klonowanie będzie na porządku dziennym. Tylko jak wiadomo nie wszyscy będą wstanie to zaakceptować. 
Książkę tą czytało mi się bardzo szybko. Sam styl pisania uważam za bardzo dobry i nie z nurza on czytelnika. 
Minusem zdecydowanie jest długość książki. Tak ciekawy temat można zdecydowanie rozbudować i zrobić z tego powieść na jakieś trzysta stron, a to z pewnością zachęciłoby czytelnika. Odniosłam wrażenie, że dostałam multum informacji na raz i żadna z nich nie była wystarczająco rozbudowana. 
Moja ocena 
7/10 
Za możliwość przeczytania dziękuję autorce. 

[174] "Osobliwy dom pani Peregrine" - Ransom Riggs

Autor: Ransom Riggs
Tytuł: "Osobliwy dom pani Peregine"
Seria: Pani Peregrine cz.1
Liczba stron: 400
Rok wydania 2016
Wydawnictwo: Media Rodzina
Osobliwy dom pani Peregrine to ekscytujący thriller dla młodzieży. Wprowadza czytelnika do niesamowitego świata osobliwców, pełnego niezwykłych postaci i przerażających potworów.
Młody Jacob po tajemniczej śmierci dziadka wyrusza na odciętą od świata wyspę, by zgłębić jej tajemnice. Świat realny zaczyna przeplatać się z osobliwcami ze starych fotografii. Kiedy jednak chłopak trafia w ruiny osobliwego domu pani Peregrine, odkrywa, że dzieci stamtąd były nie tylko tajemnicze, ale i niebezpieczne. Może więc nie bez powodu zostały izolowane?
Fascynujący, trzymający w napięciu thriller, ozdobiony starymi niecodziennymi ilustracjami stał się kanwą filmu, który wyreżyserował sam Tim Burton. Niniejsze wydanie Osobliwego domu ozdobione jest kadrami z filmu – jednego z najbardziej wyczekiwanych obrazów ostatnich lat. [lubimyczytac.pl]


Jakiś czas temu na ekrany kin wszedł film "Osobliwy dom pani Peregrine" i właśnie dzięki temu dowiedziałam się o tej o to serii, niezmiernie cieszy mnie ten fakt.
Początkowo jak widziałam na internecie okładkę filmową książki to nie specjalnie przypadła mi do gustu, zdecydowanie starsze robiło lepsze wrażenie. Jednak kiedy w księgarni ją zobaczyłam to się po prostu zakochałam. Nie mam pojęcia czy we wcześniejszym również były zdjęcia jak w tym, więc będę wypowiadała się tylko o nowych wydaniu. Niejednokrotnie wspominałam, że uwielbiam kiedy w książce są ilustrację a tu właśnie tak było. Mogliśmy zobaczyć zarówno zdjęcia bohaterów książki, tych "osobliwych" jak i ilustrację z ekranizacji filmu. Zresztą sama okładka również robi o wiele lepsze wrażenie na żywo niż na ekranie komputera. 
Kiedyś marzyłem o ucieczce przed zwykłym życiem, ale tak naprawdę moje życie nigdy nie było zwyczajne. Po prostu nie zauważałem jego niezwykłości.
Miałam okazję obejrzeć zarówno film jak i przeczytać książkę. Od razu mówię, że jak na moje wrażenie to sporo się one różnią od siebie. Film, nie był zły i z pewnością cieszę się, że go obejrzałam, jednak książka bardziej mi się podobała. 
Podobał mi się sam pomysł na książkę i jej dopracowanie. Autor pokusił się o to żeby każdy bohater był zupełnie inny, miał swoje wyjątkowe zdolności. Myślę, że na swój sposób fabułę można uznać za oryginalną. Cała historia przedstawiona była z perspektywy głównego bohatera, czyli Jacoba co mi się osobiście podobało. Jakoś zawsze lepiej mi się czytało książki pisane w pierwszej osobie.
Kurczowo czepiamy się naszych fantazji, dopóki cena wiary nie okaże się zbyt wysoka.
I tu mam dla was ciekawostkę dziadek głównego bohatera pochodził z Polski. Ja mam zawsze tak, że kiedy oglądam jakiś zagraniczny film czy tez czytam książkę to miło mi jest jak wspomniany jest mój kraj.
Książka ta skierowana jest przede wszystkim dla młodzieży, choć dorosłym lubiącym fantastykę, może coś podchodzące pod baśń również powinna się ta historia spodobać. Tak więc zapraszam was do świata osobliwych i do pętli czasu.
Z pewnością będę chciała przeczytać kolejne części tej historii.
Moja ocena
9/10

[173] "Życie i śmierć" Stephanie Meyer

Autor: Stephenie Meyer
Tytuł "Życie i śmierć"
Seria "Zmierzch cz.5
Liczba stron: 792
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Od dnia, w którym Beaufort Swan przeprowadza się do miasteczka Forks i spotyka tajemniczą Edythe Cullen, jego życie przybiera niesamowity obrót. Chłopak nie potrafi oprzeć się fascynującej Edythe, obdarzonej alabastrową cerą, złocistymi oczami i nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Nie wie, że im bardziej się do niej zbliża, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo. Być może jest za późno, by się wycofać…

Z okazji 10. rocznicy wydania Zmierzchu Stephenie Meyer stworzyła Życie i śmierć – zupełnie nową, zdumiewająco śmiałą wersję legendarnej już powieści, wersję, która z pewnością zaskoczy i zachwyci czytelników. To podwójne wydanie jubileuszowe zawiera słowo wstępne autorki oraz pierwotną powieść. [lubimyczytac.pl]


Moja przygoda z czytaniem książek zaczęła się między innymi dzięki serii "Zmierzch" którą do dziś wspominam z sentymentem. Skoro autorka postanowiła dać jej fanom coś jeszcze postanowiłam skorzystać. Książkę kupiłam zaraz po premierze, zaczęłam czytać, ale po kilku stronach ktoś sobie ją ode mnie zapożyczył. W końcu jednak udało mi się przeczytać. 

Sama do końca nie wiem co autorka chciała uzyskać pisząc tą część. Nudziłam się okropnie podczas czytania, ponieważ prawie wszystko co było w niej zawarte miałam już za sobą. Już chyba ciekawiej byłoby gdyby główna bohaterka z wybrała Jacoba i pokazane jak wtedy jej losy potoczyłyby się , a nie zamieniono ich jedynie albo aż płciami. O albo napisanie losów Renesme i Jacoba, to też byłoby coś. Ale no cóż mamy to co mamy, czyli zniewieściałą historyjkę. Bohaterowie mi całkowicie nie pasowali do tej historii, może dlatego, że przyzwyczajona byłam, że to facet był wampirem, a ona człowiekiem. Beaufort był za bardzo ciapowatym mężczyzną i nijakim.
Dobra teraz zapytacie po co w ogóle brnęłam do końca tej książki, bo uważam, że jak coś się zaczęło to powinno się to skończyć. A tak chyba szczerze do końca miałam nadzieje, że jednak moje zdanie na temat tej książki ulegnie zmianie. Myliłam się.
Przez fakt, że autorka zmieniła płci bohaterów niektóre sceny były groteskowe i śmieszne. Choć ciekawa jestem jakby to było przedstawione w filmie. Może o to bohaterce chodziło, żeby książka była komiczna? Któż to wie.
Plusem dla mnie jest fakt, że książka zawiera również oryginalny "Zmierzch", a tego w swojej biblioteczce nie miałam.
Nie polecam wam tej książki, szczególnie tym którym ta seria się podoba, bo po co popsuć sobie wrażenie, które było do tej pory.
Zdecydowanie bardziej wolę "Zmierzch", ten prawdziwy oczywiście 

Moja ocena
5/10

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć.

Wczoraj miałam okazję być na przedpremierowym seansie "Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć". Wychowałam się na Harrym Potterze, więc wiadome było, że musiałam obejrzeć i ten film.
Znów przenosimy się do świata czarodziejów, tym razem do czasów przed Harrym Potterem. Tym razem akcja dzieje się w Nowym Jorku, gdzie czarodzieje przez cały czas przestrzegają się przed ukazaniem swojej mocy przed osobami nie magicznymi. Panuje tu twarde prawo, za którego złamanie czeka sroga kara.
Newton Scamander przybywa do obcego kraju z tajemniczą walizką pełną swoich wyjątkowych stworzeń, wypadek sprawia, że niektóre wychodzą na zewnątrz.
Jakie są moje wrażenia?
Podobał mi się, choć może lepiej nie będę porównywała do HP, bo to dla mnie całkiem oddzielna historia. Uwielbiam bohaterów, gra aktorka po prostu mistrzostwo. Eddie Redmayne idealnie pasował mi do roli głównego bohatera, a miny które strzelał wielokrotnie przyprawiały mnie o uśmiech. Śmiałam się do chłopaka żeby zapuścił sobie włosy jak on. Zresztą również role drugoplanowe  zdobyły moją sympatie, bo jak by ten film wyglądał bez Kowalskiego.


Minusem dla mnie chyba w sumie jedynym był fakt, że jednak za mało miałam tych stworzeń. Z  tego co już wypatrzyłam to w planach są jeszcze dwie części więc poczekajmy co będzie dalej.
Zdecydowanie polecam ten film każdemu kto:
-uwielbiał HP
-lubi lekkie filmy z humorem
-i fantastykę i magię.
Film skierowany myślę do każdej grupy wiekowej. Na sali kinowej siedzieli zarówno dorośli jak i dzieci.
Ktoś się wybiera na ten seans?

[172] "Zwiadowcy. Płonący most" - John Flanagan

Tytuł:"Płonący Most"
Autor: John Flanagan
Seria "Zwiadowcy " Księga 2
Liczba stron 350
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Jaguar
Drugi tom bestsellerowej serii Johna Flanagana o Zwiadowcach - kontynuacja losów Willa i jego przyjaciół.
Królestwo Araluenu przygotowuje się do wojny z okrutnym baronem Morgarathem. Will, zwiadowca Gilan oraz Horace otrzymują ważne zadanie - wyprawiają się do sąsiadującej z Araluenem Celtii, by wezwać jej władcę na pomoc w walce z najeźdźcą.
Gdy docierają na miejsce, ich oczom ukazuje się przerażający widok - wioski Celtii są opustoszałe, wiatr hula po zniszczonych zabudowaniach, na gościńcach zaś królują bandyci. Od wyczerpanej, niemal umierającej z głodu dziewczyny, bohaterowie dowiadują się, że Morgarath uprzedził ich zamiary - zaatakował Celtię, porwał górników, a króla i jego ludzi odrzucił daleko na południe... Gdy Gilan wyrusza z wieściami do Araluenu, Will, Horace i Evanlyn odkrywają, że plan diabolicznego hrabiego jest dalece bardziej wyrafinowany, niż mogliby sądzić.
Tylko dni dzielą Morgaratha od wybudowania mostu, który pozwoli mu przerzucić armię na ziemie królestwa. Nie ma czasu, by poinformować o tym władcę, Will i Horace muszą wziąć sprawę we własne ręcę. Ale spalenie mostu do dopiero początek kłopotów.


Czasem tak jest, że jakaś seria nas pochłonie, musimy przeczytać kolejną część. Tak właśnie u mnie jest z serią "Zwiadowcy". 
Tematyka tej serii jest zupełnie inna niż większość książek po które sięgam. Nie ma tu rozbudowanego wątku miłosnego. To przede wszystkim fantastyczna przygoda, gdzie pojawiają się stwory. 
Znów spotykamy młodego chłopaka, uczącego się na zwiadowce. Will jak w poprzedniej części pokazuję, że nie bez powodu zajmuję się właśnie tym. Ponownie musi się zmierzyć w niebezpiecznych misjach, w których nie zawsze pójdzie wszystko zgodnie z jego planem. 
John Flanagan stworzył wspaniały świat, gdzie wszystko dopracowane jest do perfekcji, więc nie dziwie się, że seria ta była aż tak bardzo popularna. Wstyd mi jedynie, że dopiero teraz ją poznaje. Lepiej późno niż wcale. Cieszę się więc, że mojej miejskiej bibliotece znalazłam tą serię, jednak wiem, że będzie mały problem, bo nie ma bodajże 5 księgi. No cóż będziemy się martwić wtedy. Teraz mogę was zapewnić, że 3 już czeka na swoją kolej na półce.
Myślę, że nie ma co dużo mówić o tej serii, bo nie chcę popsuć wrażeń tym którzy dopiero po nią sięgną. Muszę was jednak zapewnić, że ani na moment nie będziecie się nudzić z Willem, bo tam gdzie ten chłopak tam dużo się dzieję. 
Z pewnością seria "Zwiadowcy" na dłużej zagości u mnie na blogu i trochę was nią pomęczę. 

Moja ocena 
8/10
"Ruiny Grlanu" //  "Płonący most"  // "Ziemia skuta lodem"  //  "Bitwa o Skandię"  //  "Czarnoksiężnik z Północy" // "Oblężenie Macindaw" // "Okup za Eraka" // "Królowie Clonmelu" // "Halt w niebezpieczeństwie" // "Cesarz Nihon-Ja"  // "Zaginione historie"  // "Królewski Zwiadowca"

3 lata

W tym miesiącu mój blog obchodzi 3 urodziny.
Jestem z siebie dumna, nawet bardzo. Choć miałam dłuższą przerwę od blogowania to powróciłam do tego świata i staram się nadrobić stracony czas. Ogólnie w świecie blogowym jestem już 6,5 roku.
Kiedy zaczynałam, mało było blogów o tej tematyce, i tylko kilka osób kojarzę z tamtego okresu, dlatego cieszę się, że teraz aż tyle osób piszę na temat książek.
Przez te 3 lata ukazało się tu 220 postów.
Blog ma 158 obserwatorów, gdzie liczba powoli pnie się do góry.
232 obserwatorów Google+
W ostatnim czasie założyłam również profil na fb
Dziękuję, że jesteście ze mną i mam nadzieję, że jeszcze długo ze mną będziecie:)

Dziękuję 


[171] "Pieśń Dawida" Amy Harmon

Tytuł: "Pieśń Dawida"
Autor: Amy Harmon
Seria: "Prawo Mojżesza cz.2
Liczba stron: 312
Rok wydania 2016
Wydawnictwo: Editio

Czasem najważniejsze walki to te, których nie spodziewamy się wygrać.
Dawid walczył od dzieciństwa. Jeździł po świecie, imprezował, wydawał pieniądze, ale to walka stała się sensem jego życia. Kształtowała go. Dawid, zwany Tagiem, stał się impulsywnym i prowokacyjnym młodzieńcem. Nie stronił od alkoholu. Kiedy zaginęła jego starsza siostra, w poczuciu winy targnął się na własne życie. Kilkakrotnie. Dopiero spotkanie z Mojżeszem umożliwiło mu uporządkowanie własnego wnętrza, choć okoliczności narodzin tej przedziwnej przyjaźni były niecodzienne. W życiu Taga pojawiła się także niewidoma Millie. Od razu wiedział, że to ktoś zupełnie wyjątkowy, o kogo warto walczyć. Millie stała się dziewczyną życia Dawida i kochała go całym sercem. Dzięki niej czuł się bezpieczny i akceptowany. I nagle zniknął bez śladu. Sprzedał mieszkanie, zabrał samochód i wyjechał bez słowa pożegnania, nie zostawiając choćby wskazówki, dokąd i dlaczego odchodzi.
Książka nawiązuje do bestsellerowej powieści Amy Harmon "Prawo Mojżesza". To napisana w niezwykle sugestywny sposób historia o miłości i przyjaźni, o upadkach i podnoszeniu się z kolan, o porażce i zwycięstwach. To emocjonalna opowieść o poszukiwaniach, tęsknocie i rozpaczliwych próbach znalezienia odpowiedzi na najtrudniejsze pytania – o sens życia, miłości i przyjaźni.
Dla Millie Dawid był jak piosenka...[lubimyczytac.pl]


Czasem już tak jest, że pierwsza część serii ustawia bardzo wysoko poprzeczkę dla następnych. Przyznam się, że właśnie tym razem tak było. Kilka osób pisało mi, że skoro "Prawo Mojżesza" mi się spodobało to ta część jeszcze bardziej do mnie dotrze. Jak było?

Tym razem poznajemy bliżej przyjaciela Mojżesza, Dawida, znanego jako Tag. Chłopak nigdy nie był grzecznym chłopcem, wiedział, że nie sprosta oczekiwaniom rodziny jako Dawid, więc zamierza tworzyć własną historie jako Tag. Po utracie siostry nie może sobie poradzić na świecie, dopiero kiedy poznaje Mojżesza, a później Millie uświadamia sobie, że warto jednak zawalczyć o siebie. Jednak nie zawsze wszystko idzie zgodnie z naszym planem. 

Jaka jest książka "Pieśń Dawida"? Przede wszystkim smutna, lekko wzruszająca, pouczająca i sprawiająca, żeby przeanalizować swoje własne życie. Historia przedstawiona jest po przez wspomnienia Taga nagrane na kasety, a także na przemian akcja dzieje się w czasie rzeczywistym. Czy mi się to podobało? No właśnie co do tego mam mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie, mieliśmy dokładnie wyjaśnione powody postępowania głównego bohatera. Jednak z drugiej strony wole jak bieg wydarzeń w książce leci do przodu, a nie skacze po różnych czasach. Bohaterowie książki trochę się zmienili w porównaniu z poprzednią częścią, myślę, że trochę wydorośleli, ale to dobrze. W trakcie lektury kilka razy autorka wracała do tego co działo się w poprzedniej części więc zdecydowanie pasowałoby przeczytać pierwszą część za nim zabierzecie się za tą. 

Mimo to uważam serie "Prawo Mojżesza" za jedną z lepszych z tego gatunku i fani Young Adult po prostu muszą to przeczytać. Tak więc lektura obowiązkowa. Innym myślę, że również się spodoba, lecz pewnie znajdą się i tacy dla których ta książka nie przypadnie do gustu. Chyba właśnie o to chodzi, że każdemu może podobać się co innego, a najlepiej przeczytać i samemu się przekonać czy jest dla nas. Dla mnie zdecydowanie była.
Moja ocena
8/10
Czytam Young Adult 
Olimpiada 
Zaczytajmy się 

[170] "Razem będzie lepiej" - Jojo Moyes

Autor: Jojo Moyes
Tytuł: "Razem będzie lepiej"
Liczba stron: 464
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo:Znak Literanova 
Jess nie należy do kobiet, które łatwo się poddają

Na miejscu Jess każdy miałby dosyć. Pracy na dwa etaty, chodzenia przez cały rok w jednej parze dżinsów, kupowania najtańszych jogurtów na promocji w supermarkecie i wybaczania byłemu mężowi, że nie płaci alimentów.
Jednak Jess nie należy do kobiet, które łatwo się poddają. „Damy sobie radę” mogłaby mieć wydrukowane na koszulce. Kiedy okazuje się, że jej córka ma szansę na zdobycie stypendium w wymarzonej szkole, gotowa jest ruszyć na drugi koniec kraju, zabierając ze sobą: 
1. jednego problematycznego nastolatka,
2. jedną wybitnie uzdolnioną dziewczynkę z chorobą lokomocyjną,
3. jednego kudłatego psa o wielkim sercu.
Oraz...
4. przypadkowo spotkanego mężczyznę na życiowym zakręcie, który w krytycznym momencie wyciąga do nich pomocną rękę.
Czy wspólna podróż pokaże im, że… razem będzie lepiej?[lubimyczytac.pl]


Jojo Moyes urzekła mnie swoją książką "Zanim się pojawiłeś" tak więc tym razem zdecydowałam się sięgnąć po jej kolejne dzieło "Razem będzie lepiej".
Jess jest młodą matką wychowującą utalentowaną matematycznie córkę i dorastającego syna swojego poprzedniego partnera. Choć życie jej nie rozpieszcza, bo musi oglądać każdy pieniądz z dwóch stron zanim go wyda, nauczyła się podchodzić do życia pozytywnie.  Historia ta jest przede wszystkim  pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Bez przerwy coś się dzieję, głównie rzeczy które nie dało się przewidzieć. Nie jednokrotnie podczas czytania na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Tak więc "Razem będzie lepiej" jest idealną książka na poprawę humoru. Pokazuje nam, że w naszym życiu trzeba szukać optymizmu pomimo, że często nie wszystko idzie po naszej myśli. 
Jess jest bohaterką zwariowaną jak na matkę dwójki dzieci, ciężko jest za nią nadążyć, bo ma milion pomysłów na minute. Jest również osobą odważną, nie chowającą głowę w piasek i umiejącą walczyć o szczęście swoich najbliższych i swoje. Ed jest informatykiem, którego do tej pory rodzina mało obchodziła. Nigdy nie musiał się martwić o to czy go na coś stać. Jednak czasem jeden błąd może wywrócić nasze życie do góry nogami.
Znów przekonuję się, że to z pewnością nie będzie moje ostatnie spotkanie Jojo Moys. Ponownie już jej książka mną zawładnęła, choć owszem nie przebiła "Zanim się pojawiłeś". Lubię historię, które przekazują czytelnikowi ważne wartości tak jak było właśnie w tym przypadku. Do tego wszystkiego okładka, która bardzo mi się podoba. Tak więc nie pozostaję mi nic innego jak wam ją polecić. 
Moja ocena 
9/10
Olimpiada

[169] "Prawo Mojżesza" - Amy Harmon

Tytuł: "Prawo Mojżesza"
Autor: Amy Harmon
Seria: Prawo Mojżesza cz.1
Liczba stron: 360
Rok wydania:2016
Wydawnictwo: Editio
Znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go zaraz po narodzinach. Zmarła zresztą kilka dni później. Mojżesz przeżył — dziecko z problemami, z którego wyrósł chłopak z problemami. Był urodziwy i egzotyczny, niespokojny, mroczny i milczący. Samotny. Budził lęk i ciekawość.
I oto któregoś lipcowego dnia osiemnastoletni Mojżesz zjawił się na farmie rodziców niespełna siedemnastoletniej Georgii. Miał pomagać w codziennych zajęciach. Był pracowity i energiczny, ale też oschły i nieprzenikniony. Fascynujący i przerażający. Georgia, wbrew ostrzeżeniom i zakazom, zbliżyła się do niego... I zaczęła tonąć.

Ta historia nie kończy się happy endem. Jest pełna bólu, niespełnionych obietnic, smutku i zawodu. To opowieść o złamanym sercu, o życiu i śmierci, o zaczynaniu od nowa, a także o wieczności. A przede wszystkim o miłości. Poczujesz ją głęboko w sercu. Przeżyjesz niezwykłe emocje, strach, niepokój i słodycz młodzieńczych uczuć. Zatracisz się bez reszty, czytając o trudnej miłości, pozbawionej spełnienia.[lubimyczytac.pl]



Czasem sięgamy po jakoś książkę, bo wszędzie słyszymy jej dobre opinie i chcemy sprawdzić czy i nam się spodoba tak samo jak pozostałym. Tak właśnie było tym razem.
Chyba każdy z nas zna lepiej bądź trochę gorzej biblijną historie o Mojżeszu, dziecku porzuconym w koszu. Ta książka po części do tego nawiązuję. Tu również chłopczyk zostaje odnaleziony w podobnych warunkach, lecz nie miał dobrego i przyjemnego dzieciństwa. Zawsze uważany był za trudne dziecko. Przerzucany był z rodziny do rodziny. Najlepiej rozumiał się jednak ze swoją  babką. To właśnie podczas przebywania u niej poznaje Georgie, dziewczynę kochającą konie.
Historia Mojżesza nie należy do typowych, schematycznych przebiegów zdarzeń z którymi mamy często do czynienia w tym gatunku. Wiele rozwiązań było dla mnie oryginalnych, z którymi się jak dotąd nie spotkałam. Więc zdecydowanie na plus można zaznaczyć fabułę książki. Co więcej lubię kiedy chłopak ma swój charakter i nie lata za dziewczyną jak pantoflarz od razu od pierwszych stron. Polubiłam bohaterów, ich relacje, a skoro druga część nawiązuję do jednego z nich to z pewnością ją przeczytam.
Kolejnych plusem jest nawiązanie do fantastyki i zdolności Mojżesza. Zaintrygowało mnie to. Zresztą całą książkę czytało mi się bardzo dobrze i szybko. Autorka ma lekki styl dzięki czemu czyta się płynnie, a treść nie nuży, gdyż ciągle coś się dzieję. Akcja książki osadzona jest przede wszystkim w czasie kiedy Mojżesz miał 18 lat, a także siedem lat później. Możemy tu zauważyć jak bohaterowie zmienili się podczas dorastania.
"Prawo Mojżesza" mnie pochłonęło, żyłam losami bohaterów i nie jestem ani trochę zdziwiona, że ta pozycja ma aż tylu zwolenników. Więc jeśli nie wiecie co macie przeczytać to już podaje wam oto tą właśnie propozycje. Mogę was zapewnić, że się nie zawiedziecie.
Moja ocena
9/10
Czytam Young Adult
Olimpiada

Konkurs [03]

Już po raz trzeci przychodzę do was z rozdaniem, które pewnie na stałe, raz na miesiąc zagości na blogu. Co mam dla was tym razem?








1. Organizatorką konkursu jestem ja - właścicielka bloga ja-sie-dystansuje.blogspot.com
2. Nagrodą w konkursie jest wybrana przez was książka. Jeżeli będzie dużo zgłoszeń nagrodę być może otrzyma więcej niż jedna osoba. 
3. Sponsorem nagrody jestem ja. Książki nie są nowe, raz czytane i pochodzą z mojej własnej biblioteczki.
4. Konkurs trwa od dzis do 30 listopada 2016 roku.
5. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu w ciągu siedmiu dni od zakończenia konkursu, a w ciągu kolejnych dwóch tygodni nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy. 
6. Zgłoszenie należy umieścić pod tym postem.
7. Aby wziąć udział w konkursie należy zaobserwować blog, w komentarzu podać pod jaką nazwą obserwujecie. Osoby anonimowe poproszę o podanie adresu e-mail w komentarzu. Miło mi będzie jeśli polubicie fan page bloga na facebooku
8. Po ogłoszeniu wyników napiszę do zwycięskiej osoby.
9. W konkursie mogą brać udział tylko osoby, mające adres korespondencyjny na terenie Polski.
10. Aby konkurs miał miejsce musi zgłosić się co najmniej 10 osób

WZÓR ZGŁOSZENIA:
Zgłaszam się!
Obserwuję jako:
Wybieram książkę:
Adres e-mail:
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators