[148] "Między wierszami" - Tammara Webber

Autor: Tammara Webber
Tytuł: "Między wierszami" 
Seria: "Między wierszami" cz.1
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 384
Wydawnictwo Jaguar
Reid Alexander dobrze wie, czego oczekuje od życia. Kolejnego kasowego filmu, dobrej zabawy i gorących dziewczyn. Jego status gwiazdy zazwyczaj wszystko to mu zapewnia… Teraz rozpoczyna zdjęcia do współczesnej adaptacji „Dumy i uprzedzenia”. W roli jego ekranowej miłości ma wystąpić Emma Pierce, dla której występ w tym filmie może być wstępem do wielkiej kariery. Reid dobrze wie, co chce osiągnąć i wszystko układa się po jego myśli. Do czasu… Przez ostatnich dziesięć lat Emma występowała głównie w reklamach – soku grejpfrutowego, sklepów i tamponów, z rzadka tylko pojawiała się w telewizyjnych produkcjach. Główna rola w wysokobudżetowej produkcji powinna być dla niej spełnieniem marzeń. Problem w tym, że w skrytości ducha dziewczyna niczego nie pragnie tak bardzo, jak normalności. Kiedy Reid i Emma spotykają się na planie, zaczyna iskrzyć. Ale sytuacja daleka jest od idealnej. Po pierwsze, jedną z ról gra była dziewczyna Reida. Po drugie, byłą dziewczynę Reida coś łączy z Grahamem Douglasem. Po trzecie Graham Douglas wyraźnie klei się do Emmy. Po raz pierwszy w życiu jego aktorska gwiazdorskość, Reid Alexander musi walczyć o względy dziewczyny, na którą ma ochotę. A to mu się wcale nie podoba…[lubimyczytac.pl]

Doskonale pamiętam moje pierwsze spotkanie z tą autorką, dlatego też miałam spore oczekiwania co dej pozycji. Jednak już po przeczytaniu opisu z okładki stwierdziłam, że ta fabuła może mieć trudno mnie do siebie przekonać. Tak więc już od samego początku miałam mieszane uczucia i w sumie do końca tak już zostało. 
Znów przyszło mi czytać książkę, gdzie główna bohaterka ma na imię Emma. Zdecydowanie to imię zaczyna należeć do niezbyt lubianych przeze mnie. Ponownie główna postać w lekturze nie przypadła mi do gustu. Wydaję mi się, że dziewczyna sama do końca nie wiedziała czego tak naprawdę chce. Z jednej strony nieśmiała, a z drugiej latała na dobrą sprawę za dwoma chłopakami. Owszem wierzę, że nie mogła się zdecydować, że do obydwu coś czuła no bo tak się zdarza. Jednak jakoś mi te jej wszystkie cechy nie współgrały ze sobą. Sama fabuła jak dla przypominała trochę coś w stylu disneyowskich filmów. Jakoś tak mało zainteresowałam się problemami tych nastolatków. Nie emocjonowały mnie tak zdarzenia z ich życia tak jak powinno być. 
Nie myślcie jednak, że ta książka jest aż tak zła. Po prostu w związku z tym, że większość książek po jakie sięgam to właśnie z tego gatunku więc czas podnieść poprzeczkę. Ta pozycja jest średnia. Przeczytałam ją bardzo szybko, jednak wątpię żebym ją zapamiętała jakoś szczególnie. 
Dużym plusem był dla mnie Reid, u którego zachowanie często nie potrafiłam wyjaśnić. Jednak miał swój charakter i od samego początku był taki, a nie inny. W sumie dzięki niemu mam lekką ochotę sięgnąć po kontynuację, gdyż jestem ciekawa co zawojuje w kolejnej części. Hmm, a może po prostu darzę go sympatią, bo lubię tych złych chłopców?
Bądź co bądź ocenę książki pozostawiam wam. Być może po prostu ta książka trafiła na mój gorszy dzień.
Moja ocena
7/10
Czytam ile chce
Czytam Young Adult
Olimpiada

[147] "Biorąc oddech" - Rebecca Donovan

Tytuł: "Biorąc oddech"
Autor: Rebecca Donovan
Seria: Oddechy cz.3
Liczba stron: 488
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo:Feeria

Po trudnych przeżyciach najpierw z dręczącą ją ciotką, a następnie z uzależnioną od alkoholu matką, Emma zupełnie odcięła się od tego, co było. Ale tylko pozornie. Ma nowe życie i nowych znajomych w Kalifornii, a mimo to każdego dnia ścigają ją te same wspomnienia. Broni się przed natrętnymi głosami z przeszłości, również za pomocą tego, czego tak się brzydzi – alkoholu. Tak rozpaczliwie próbuje zapomnieć i ochronić bliskich przed sobą samą…
Co jeszcze ją czeka? Czy nauczy się kochać siebie? Czy wybierze miłość i nadzieję zamiast rozpaczy i mroku? Czy Evanowi uda się ją ocalić? A może zrobi to ktoś inny?
Oto trzeci tom serii Oddechy – ostatnie spotkanie z Emmą i Evanem, ostatnia szansa na to, by wsiąść do kolejki górskiej i wstrzymać oddech aż do ostatniej strony… [lubimyczytac.pl]



To już moje ostatnie spotkanie z serią "Oddechy". Myślę, że szczerze mogę powiedzieć, że mi się podobała. Była inna niż książki z tego gatunku. 
Początkowo chciałabym się skupić na głównej bohaterce, czyli Emmie. Jak dla mnie była naprawdę specyficzna i do samego końca nie dałam rady zrozumieć jej toku myślenia i ją polubić. Zapewne gdyby nie ona oceniłabym tą pozycję wyżej. Jak dla mnie była ona samolubna i widziała tylko swoje cierpienie, a nie innych, albo zdawała sobie sprawę, że inni również mają uczucia, ale było już za późno. Owszem no dobra dziewczyna nie miała łatwego życia, ale to ją  nie usprawiedliwia. W tym o to miejscu chcę powiedzieć, że podziwiam siłę miłości i to jak wiele to uczucie potrafi znieść. 

-Każdy mój oddech zawdzięczam tobie(...)-Nawet gdy nie było cię przy mnie,by mnie ocalić,byłeś moim powodem,by oddychać.

Co mnie niezmiernie cieszy to fakt, że autorka nadal daleka jest od schematów dzięki czemu czytamy lekturę w napięciu, gdyż nie wiemy co się dalej może wydarzyć. Znów miałam tysiąc różnych wersji jak dana sytuacja się potoczy. Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania pisarki jak i jej sposób opisywania emocji. Jestem pewna, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z nią. 

W życiu doświadczyłam miłości i straty.Utrata rzuciła mi wyzwanie,czyniąc mnie silną,ale to miłość mi pomagała,gdy byłam słaba.Przetrwałam.

Wiecie co tak sobie i piszę o tej książce i myślę, że może gdyby właśnie Emma nie była taka to ta historia byłaby jak każda inna. W sumie kto wie, więc może i w tym był jakiś sposób i wytłumaczenie. 

Podsumowując stwierdzam, że po tą serie trzeba sięgnąć. Są w niej emocje, ciągle się coś dzieje, bardzo różnorodni bohaterowie, którzy wywołują w czytelniku chęć ich oceniania. Jednych kochałam, a innych nienawidziłam. Możecie być pewni, że to nie jest kolejna łzawa historyjka miłosna, gdzie cała akcja opiera się na tym jak ciągle sobie wyznają miłość. Ta książka to coś więcej, mogę powiedzieć, że to taki lekki dreszczowiec. 
Jeśli szukacie czegoś innego z gatunku Young Adult to na co jeszcze czekacie? Sięgajcie po serie Oddechy!

Moja ocena 
8/10
Czytam ile chcę
Czytam Young Adult
Olimpiada

[146] "Urodzeni, by przegrać" - Iga Wiśniewska

Tytuł: "Urodzeni, by przegrać"
Autor: Iga Wiśniewska
Liczba stron: 300
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Mieli się już nigdy nie spotkać. Los jednak chciał inaczej...
Diana – ukrywa tajemnicę, która nie pozwala jej żyć normalnie. Pięć lat temu przez jej nieuwagę wydarzyła się tragedia. Odtrącona przez rodziców wyjechała na studia do innego miasta, nie potrafi jednak zapomnieć o przeszłości. Kiedyś najbardziej pragnęła przebaczenia. Teraz nie pragnie już niczego.
Karol – z wyglądu niegrzeczny chłopiec, wychowany „na złej ulicy”, student ekonomii i bokser. Kiedyś, w innym życiu, Diana i Karol spotykali się. Nie traktowali tego poważnie, ale to, co ich rozdzieliło, było śmiertelnie poważne. Pięć lat później wpadają na siebie na studenckiej imprezie. Przypadek? Żadne z nich nie wierzy w przypadki. Szybko okazuje się, że stają się dla siebie bardzo ważni. Czy razem uda im się zbudować wspólną przyszłość? Bez względu na wszystko…
Niezwykła opowieść o młodych ludziach, którzy zdążyli już poznań gorzki i słodki smak życia oraz o ich walce o szczęście. [lubimyczytac.pl]


To moje pierwsze spotkanie a tą młodą, polską autorką. Dużo dobrego o niej słyszałam i stwierdziłam, że najwyższy czas zapoznać się z jej twórczością. tym samym pozwałam wam i sobie odetchnąć od serii którą czytam. Znów sięgnęłam więc po pozycje z gatunku Young Adult, myślę, że pasowałoby w końcu sięgnąć jednak po coś z klasyki, bo co za dużo to nie zdrowo. Jednak ostatnio mam sporo nauki związanej z pracą, więc te książki po które sięgam pozwalają mi się zrelaksować.

W książce "Urodzeni, by przegrać" możemy znaleźć zarówno te dobre momenty jak i smutne, pełne cierpienia, wydaję mi się, że jednak te drugie przeważają w tym zestawieniu.Oboje z głównych bohaterów nie mają szczęśliwej przeszłości. Choć już jako nastolatkowie byli razem to ze względu na okoliczności musieli się rozstać. Teraz po latach znów się spotykają na jednej z imprez studenckich. Przypadek? Przeznaczenie?

Cieszy mnie ogromnie fakt, że polskie książki z tego gatunku nie ustępują kroku tym zagranicznym, choć kiedyś właśnie takie miałam zdanie teraz z pewnością tak nie sądzę. "Urodzeni, by przegrać" potrafi wzbudzić emocje w czytelniku. Wraz z treścią książki akcja się wzmaga, a na koniec był po prostu emocjonalny rollercoaster. Pamiętam jak podczas czytania w mojej głowie pojawiła się myśl, że przecież ona nie może tak zakończyć tej książki, że to będzie takie oklepane i w sumie nie pasujące. Na szczęście moje modły zostały wysłuchane i zakończyło się tak jakbym tego chciała. Choć w sumie z małym wyjątkiem, ale o tym mówić nie będę, żeby wam za dużo nie zdradzać.

Bohaterowie książki dają się lubić. Chyba nie jestem w stanie podać żadnego, który bardzo działał mi na nerwy, więc kolejny plusik dopisujemy do tej pozycji. Zarówno Diana jak i Karol to zwykli studenci, a ich historia nie jest bajkowa i nie realna jak to często bywa w tego typu książkach. Chyba właśnie przede wszystkim za to polubiłam autorkę.

Zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po tą książkę, a siebie po inne pozycję Igi Wiśniewskiej. [może coś doradzicie?]. Mam nadzieje, że podobnie jak ja polubicie bohaterów tej historii i wraz z nimi będziecie przeżywać ich wzloty i upadki. Będziecie trzymać za nich kciuki, aby im się w końcu wszystko udało tak jak i było w moim przypadku.

"Urodzony By Przegrać Żyje By Wygrać "

Moja ocena
Mocne 8/10

Czytam ile chcę
Czytam Young Adult
Olimpiada
 

[145] "Oddychając z trudem" - Rebecca Donovan

Tytuł: "Oddychając z trudem"
Autor: Rebecca Donovan
Seria:Oddechy cz.2
Liczba stron: 544
Rok wydania:2015
Wydawnictwo: Feeria
Druga część bestsellerowej serii „Oddechy”.

Emma przetrwała dramatyczną noc w domu swojej ciotki, ale niewiele z niej pamięta. Obudziła się w szpitalnym łóżku, w koszmarnym stanie. Odbył się proces sądowy, w którym na szczęście nie musiała uczestniczyć. Teraz Carol nie może już zrobić jej nic złego, ale wysoką ceną za to jest utrata kontaktu z Laylą i Jackiem.
Emma wróciła do szkoły i na boisko, i stara się po prostu prowadzić zwyczajne życie nastolatki, z wierną Sarą i oddanym Evanem u boku. Nie jest to jednak łatwe – wciąż budzi się zlana potem po koszmarnych snach, a na ulicach prześladują ciekawskie spojrzenia. Gdy decyduje się zamieszkać ze swoją matką, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Tak trudno oddychać, gdy trzeba radzić sobie z tak silnymi emocjami…[ lubimyczytac.pl]


Tak jak zapowiadałam od razu zabrałam się po kolejną część przygód Emmy i Evana. Tym razem jej wujostwo zobaczycie tylko w snach, bo teraz dziewczyna ma inne problemy, pijącą matkę. Dobra pewnie tu nasuwa wam się pytanie, że wiecznie jest coś nie tak w życiu Emmy i wszystko o dziwo co złe spotyka właśnie ją, a ona nadal jest taka naiwna. Może coś prawdy w tym jest, jednak dzięki temu w książce nie ma nudy. 
"Tak trudno oddychać,gdy upiorna przeszłość wciąż daje o sobie znać,a teraźniejszość nie daje taryfy ulgowej..."
Po wydarzeniach z poprzedniej części Emmy postanowiła zamieszkać z matką i dać im szanse na poznanie się bliżej. Jednak szybko okazuje się, że kobieta ma problemy z alkoholem, a jej obecny facet jest niewiele starszy od córki. To właśnie w nim Emily odnajduje wsparcie i może mu się ze wszystkiemu zwierzyć. Bardziej ufa nowo poznanemu Jonathanowi niż własnemu chłopakowi. 
"Oddychając z trudem" jest dobrą kontynuacją swojej poprzedniczki. Nadal jestem ciekawa jak potoczą się losy bohaterów i znów autorka zakończyła w takim momencie, że moje nerwy musiałam trzymać na wodzy. Mam tyle pytań, tyle oczekiwań i znów muszę czekać do kolejnej części. Więc będzie pewni, pojawi się na tym blogu z pewnością jeszcze w tym miesiącu. Jak kiedyś mówiłam nie lubię czytać serii na raty.
Wydaję mi się, że coraz trudniej mi zrozumieć postępowanie głównej bohaterki. Czuję, że chce być taką "Zosią samosią", ale jej to nie wychodzi. Muszę mięć jednak na uwadze fakt, że zapewne jakby nie miała takiego charakteru to w tej historii nie wydarzyłoby się aż tak wiele. Evan mam wrażenie, że w tej części zszedł na dalszy plan, już nie był taki żywiołowy jak wcześniej. Chcę starego Evana, tego którego wszędzie było pełno. 
"Kiedy patrzę w niebo i mam przed oczyma cały wszechświat, wszystko wydaje się możliwe."
Książkę przeczytałam bardzo szybko i muszę stwierdzić, że wiele wydarzeń i rozwiązań w niej mnie zaskoczyło. Więc plus dla autorki, że nie leci schematami i nie jest przewidywalna. 
Przede mną będzie ostatnia część serii i przyznam się, że sama już nie wiem czego mogę po niej oczekiwać, czego się spodziewać. Czy nadal będą te same postacie? Czy znów pojawi się ktoś nowy i namiesza? Te pytania sprawiają, że chcę przerwać to pisanie i już zasiąść do kolejnej książki.

Moja ocena... Hmm.. długo się zastanawiałam nad nią, bo poprzedniej części dałam 8, ale bardziej mi się podobała, jednak, że ta była bądź co bądź dobrą kontynuacją, ale te z góry u mnie mają trudniej stwierdziłam, że również będzie:
8/10

Czytam ile chcę
Czytam Young Adult
Olimpiada

[144] "Powód, by oddychać" - Rebecca Donovan

Tytuł: "Powód, by oddychać"
Autor: Rebecca Donovan
Seria: Oddechy cz.1
Liczba stron:494
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Feeria

Pierwsza z trzech części chwytającej za serce i pełnej trudnych emocji serii dla dziewcząt pt. Oddechy.
Gdy Emma wraca do miejsca, które nazywa domem, bo nie ma żadnego innego, o którym mogłaby tak myśleć, nigdy nie wie, co ją tam spotka. Tylko wyzwiska? A może bolesne uderzenia? Ile kolejnych ran i siniaków będzie musiała skrywać pod długimi rękawami?
Dlatego Emma nie ma przyjaciół i robi wszystko, by mieć jak najlepsze wyniki w nauce – marzy o dniu, w którym będzie mogła wyrwać się z tego piekła.
Tylko jedna osoba zna jej tajemnicę. Ale jest jeszcze ktoś, kto bardzo pragnie się do niej zbliżyć. Emma jednak za wszelką cenę chce tego uniknąć. Chociaż to rozrywa jej serce na kawałeczki.
Poruszająca historia o próbie normalnego życia za wszelką cenę… i o miłości, która pozwala w końcu zaczerpnąć powietrza.[ lubimyczytac.pl]


Już od jakiegoś czasu miałam chęć na tę serie, gdyż głównie pozytywne opinie słyszałam na jej temat. Teraz w końcu wiem dlaczego były takie, a nie inne.W ostatnim czasie wyczuwam u mnie już lekkie przesycenie książkami i coraz ciężej mi się w nie wczytać. Często po przeczytaniu kilku stron odkładam daną książkę i sięgam po kolejną. Tak na szczęście nie było tym razem. 
Emma jest młodą, wszechstronnie utalentowaną dziewczyną, ma znakomitą średnią, gra w drużynach sportowych, które odnoszą sukcesy i przyjaźni się z najładniejszą dziewczyną w szkole. Pewnie od razu pomyśleliście, że ma wszystko, że jest szczęśliwa. Nic bardziej mylnego, bo co z jej rodziną, domem. To właśnie tam przechodzi piekło. Jej ojciec zmarł jak była mała, matka oddała ją pod opiekę wujostwu, które nie jest zaistniałą sytuacją szczęśliwe. Carol jest ciotka cały czas daje jej jasno do zrozumienia, że nie jest tam mile widziana. 


"W rozrachunku między miłością a stratą to miłość popychała mnie do walki o to, by... oddychać."

Tak sobie myślę, czy byłabym wstanie wytrzymać to wszystko co Emma żeby tylko  jej małe kuzynostwo miało prawdziwą rodzinę. Szczerze wątpię i z jednej strony podziwiam ją a z drugiej konkretnie nie rozumiem. Choć z pewnością możemy stwierdzić, że samolubna nie była.
"Powód, by oddychać" nie jest typową książką dla nastolatków, jest w niej coś więcej. Książka ta jest pełne emocji, sprawia, że nie możemy się od niej oderwać, a zakończenie wbija w fotel i sprawia, że od razu chcemy sięgnąć po kolejną część. Właśnie mam trochę problem z takim sposobem zakończenia tomu serii. Z jednej strony przerwanie w nagłym momencie sprawia, że mamy większą potrzebne poznania kontynuacji, a z drugiej niedosyt, szczególnie kiedy nie mamy kolejnej części w pobliżu. Ja mam więc spodziewajcie się kolejnej recenzji.


"Był jak haust rześkiego powietrza po gwałtownej burzy, która przeszła nade mną, pozostawiając w sercu bolesne rany." 
Bardzo polubiłam bohaterów tej książki. Sara była idealną przyjaciółką, na którą Emily zawsze mogła liczyć, szkoda tylko, że nie wyciągnęła dziewczyny z piekła. Z drugiej strony jednak to dobrze, że nie robiła nic wbrew jej woli. Pozostaję jeszcze Evan, czyli zakochany chłopak, który naciska i w sumie i nie. Wesoły, troskliwy, przystojny. Hmm.. wydaję mi się, że większość męskich bohaterów książkowych cechuje się podobnymi cechami, ale chyba to właśnie w tym lubię.

Ogólnie książkę myślę, że zapamiętam na dłużej, bo naprawdę warto, lecz okładka nie będzie należała do moich ulubionych, gdyż to głównie przez nią tak długo zabierałam się za książkę. Polecam ją wszystkim, którzy nadal zastanawiają się nad sięgnięciem po nią, ludziska warto.

Moja ocena 
8/10
Czytam ile chcę
Olimpiada
Czytam Young Adult

[143] "Żyj szybko, kochaj głęboko" - Samantha Young

Tytuł: "Żyj szybko, kochaj głęboko"
Autor: Samatha Young
Seria:Into the Deep cz.1
Liczba stron: 356
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Burda książki

Czy można przyjaźnić się z kimś, kto był miłością twojego życia?
Ona była najfajniejszą dziewczyną w mieście, on właśnie się sprowadził z rodzicami i szybko zdążył złamać niejedno serce.
Charley i Jake. Zakochali się w sobie niemal od pierwszego wejrzenia. Byli dla siebie stworzeni, snuli wielkie plany. Aż do tamtego feralnego dnia...
Na urodzinowym przyjęciu byłego chłopaka Charley dochodzi do tragedii. Niektórzy zrzucają winę na Jake'a. Po tym zdarzeniu chłopak zrywa związek i razem z rodziną wyjeżdża na zawsze z miasta.
Dała mu wszystko, każdą cząstkę siebie. A on... od niej odszedł.
Przez kolejne cztery lata Charley stara się zapomnieć o Jake'u, ale los postanawia z niej zażartować. Dziewczyna wyjeżdża na studia do Szkocji, a tam na imprezie trafia na Jake'a i jego dziewczynę. Zranione serce daje znać o sobie z ogromną siłą. Mimo że Charley stara się unikać dawnego ukochanego jak ognia, on cały czas próbuje się do niej zbliżyć.
Ale czy można zaufać komuś, kto wcześniej tak bardzo zranił?
Żyj szybko, kochaj głęboko to książka o miłości niewinnej i szalonej. Takiej, o której się marzy i tak naprawdę nigdy nie zapomina. [ lubimyczytac.pl]


Miłość, czyli uczucie, które zazwyczaj pojawia się niespodziewanie, jak grom z nieba, który pochłania nas w całości i zdecydowanie o osobie, którą się kochało nigdy się nie zapomina. Tak właśnie było w książce "Żyj szybko, kochaj głęboko". 

To moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale mam nadzieje, że nie ostatnie. Pomysł na książkę mi się podobał, choć nie był jakiś nadzwyczaj oryginalny, bo jak zauważyliście to już kolejna pozycja z gatunku Young Adult, która się w ostatnim czasie u mnie pojawiła. Szczerze to zaczynam mieć uczucie, że ciężko w tym temacie mnie czymś zaskoczyć. 

Objętość książki jest taka jak zazwyczaj w tym gatunku, a dzięki lekkiemu językowi autorki przeczytałam ją bardzo szybko. Napisana jest również w dwóch strefach czasowych. Opisane są losy bohaterów w teraźniejszości i przyszłości, najczęściej na zmianę. Pasował mi ten sposób, gdyż dzięki niemu mogliśmy lepiej zrozumieć działanie bohaterów. Co do nich to hmm.. Jake nie będzie należał do moich ulubionych męskich postaci. Wiecznie nie wiedział czego chcę, pod pewnymi względami przypominał mnie co najbardziej mi się nie podobało. Nie potrafił podejmować męskich decyzji, albo szło mu to bardzo opornie.  Zdecydowanie nie byłby to facet dla mnie. 

Z tego co zauważyłam to w listopadzie wychodzi wychodzi kontynuacja tej historii. Przyznam się, że ciekawa jestem co tym razem autorka wymyśliła, bo już w opisie przeczytałam, że tym razem to Jake będzie tym porzuconym. Ha, dobrze mu tak. 

Mimo tych minusów, muszę powiedzieć, że to nie jest ani wyróżniająca się książka, ani zła. Po prostu lekka, lektura do zrelaksowania się wieczorem i odciągnięcia się od realnego życia. 

Moja ocena
7/10
Czytam ile chcę
Olimpiada
Czytam Young Adult

[142] "Nerve" - Jeanne Ryan

Tytuł: "Nerve"
Autor: Jeanne Ryan
Liczba stron: 300
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
JESTEŚ WIDZEM CZY GRACZEM?

Vee, otoczona popularnymi przyjaciółmi, zawsze pozostaje w cieniu. Któregoś dnia postanawia to zmienić i bierze udział w internetowej grze NERVE. Z przystojnym Ianem u boku żadne zadanie nie jest trudne. Początkowo gra wydaje się ekscytująca, jednak wkrótce przybiera zaskakująco niebezpieczny obrót[https://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie/oferta/beletrystyka-dla-mlodziezy-15/nerve]



Czy wzięlibyście udział w niebezpiecznej realnej grze, gdzie wygraną będzie spełnienie waszych indywidualnych marzeń jak np, opłacona szkoła, nowe modne buty? Ja chyba nie byłabym na tyle odważna. 
Kiedy tylko zobaczyłam zwiastun filmu "Nerve" wiedziałam, że muszę go obejrzeć, a niedawno przekonałam się, że jest również książka. Tak więc poznałam tą grę jak na razie ze stronic pisanych, a ekranizacja nadal przede mną. 
Na wstępie chciałabym powiedzieć, że sama historia jest dość oryginalna, bo jakoś chyba nie zdarzyło mi się czytać o tego typu grze. Po obejrzeniu zwiastunu już mogę stwierdzić, że będzie się film różnił od książki. Ogólnie jestem pod wrażeniem, bo nawet przez moment nie nudziłam się czytając. Cały czas się coś działo, cały czas byłam ciekawa jakie kolejne zadanie, czy im się uda. Miałam ją kończyć dziś, ale wczoraj nie mogłam się oderwać i trochę zarwałam noc, żeby móc ją skończyć i dowiedzieć się jak wszystko się zakończy. Już po samym wprowadzeniu wiemy, że Nerve to nie jest zwykła gra, którą można tak po prostu przerwać. 
Oczywiście nie można nie wspomnieć, że pojawił się tu również wątek miłosny. W sumie uwaga spoiler, to uczucie narodziło się od tak z niczego. O i ten wątek był dla mnie w tej książce chyba najgorzej przemyślany. 
Zdecydowanie mogę wam polecić tą pozycję, bo mnie pochłonęła już od pierwszej strony i nie chciała wypuścić. Dla kogo ta książka? No tu muszę powiedzieć, że jest chyba głownie skierowana do młodych ludzi, zresztą bohaterowie są właśnie w takim wieku. 
Moja ocena
8/10
Czytam ile chcę
Olimpiada
Czytam Young Adult

[141] "Gus" - Kim Holden

Tytuł: "Gus"
Autor: Kim Holden
Seria: "Promyczek"
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 500
Rok wydania: 2016
Oto historia Gusa.
Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.

Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką,
była moją drugą połówką. 
Drugą połową mojego umysłu,
mojego sumienia, mojego poczucia humoru,
mojej kreatywności… 
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić
do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie? [ lubimyczytac.pl]


"Gus", czyli książka wyczekiwana przeze mnie szczególnie, a czemu?
Jak pamiętacie "Promyczek" mną po prostu zawładnął, ryczałam i śmiałam się wraz z jej bohaterami, a po przeczytaniu pozostała pustka, bo zakończyła się ta historia tak jak się zakończyła. Teraz jestem po jej kontynuacji. 

Już przed sięgnięciem po tą pozycję wiedziałam, że wprost uwielbiam głównego bohatera. W "Promyczku" było mi go bardzo szkoda i czułam, że nie zasługiwał na taki los. Gustov to utalentowany z dobrym, ale złamanym sercem mężczyzna. Teraz na początku książki ciężko było go polubić, ale w głębi duszy nadal był tym samym idealnym facetem. Nadal jednak twierdzę, że mi Kate szczególnie pasowała do niego, ale no cóż, wyszło inaczej. Na szczęście nie aż tak źle jak się bałam. Tu muszę się przyznać, że trochę się obawiałam sięgając po tą historię, że nie podoła swojej poprzedniczce i w sumie stwierdzam, że pierwszy tom był bardziej poruszający i zapowiadający w pamięć, lecz "Gus" zdecydowanie drepcze jej po piętach.

Kim Holden już coś w sobie ma, że potrafi idealnie grać na emocjach czytelnika. Znów zdarzyło się, że w moich oczach zakręciła się łza, a także uśmiechałam się do tekstu na kartkach. Akcja książki była podzielona na dni, tak trochę jak forma dziennika i przedstawiona z dwóch perspektyw zarówno Gusa jak i Scout, czyli tak zwanej Niecierpliwej. Nie będę tej dziewczyny porównywała z Kate, bo moim zdaniem to nie ma sensu, bo obie są zupełnie z innego świata, a która mi się bardziej podobała chyba możecie się domyślić. 

Oczywiście muszę wspomnieć o okładkach, czyli oprawie graficznej książki, zresztą obu. Zdecydowanie będą piękną iskierką na mojej półce i będę stały w szczególnym miejscu. Samą serie "Promyczek" zaliczam do moich ulubionych, do których często będę wracać pamięcią i pewnie przyrównywać kolejne przeczytane lektury. Zapewne nie sięgnę po nie po raz kolejny, bo już mam taką zasadę, bo jak to mówią nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale nie oddam ich nikomu.

Dla kogo jest ta seria?
Zdecydowanie dla wszystkich, którzy chcą przeżyć emocje podczas czytania i szukają pięknych historii zarówno z łezką jak i śmiechem. Dla którzy również mają w swoim życiu jakiegoś "Promyczka", który daję im światło i nadzieje każdego dnia. 
Seria "Promyczek" jest zdecydowanie lekturą obowiązkową dla fanów Young Adult.

Moja ocena 
9/10

Czytam ile chcę
Czytam Young Adult
Olimpiada czytelnicza

[140] "Silver. Pierwsza Księga Snów" - Kerstin Gier

Tytuł: "Silver. Pierwsza księga snów"
Autor: Kerstin Gier
Seria: Silver - księgi snów cz.1
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Media Rodzina

Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?
Pierwsza część bestsellerowej serii Kerstin Gier, autorki niezwykle popularnej Trylogi czasu. [lubimyczytac.pl]


I tak o to stwierdziłam, że przyszedł najwyższy czas przeczytać coś, gdzie nie będzie na każdej stronie pisane o pocałunkach, seksie i tego rodzaju rzeczy. Choć od razu przyznaje, wątek miłosny również i tu się pojawił. Nadszedł czas na nutkę fantastyki.

"Silver. Pierwsza księga snów" już jakiś czas temu wpadła mi w oko, ale zawsze coś stawało nam na drodze, a teraz w końcu udało mi się ją przeczytać. Bardzo mnie to cieszy i od razu powiem zamierzam zapoznać się z kontynuacją tej pozycji.

Sam pomysł ze snami jak dla mnie jak najbardziej trafiony. Mało jest książek z tym wątkiem, a z pewnością mało w ten sposób rozwinięty. Pomyślcie jakby to było jakbyście byli świadomi śniąc, a do tego przechodząc do snów innych osób, bo chyba tak mogę nazwać to co miała Liv. Wszystko za sprawą starego notatnika i przywoływania demonów. Co więcej mogę was zapewnić, że akcja tej książki was zaskoczy, a bohaterowie zupełnie nie są tacy jak to się wydaję na początku czytania.

Niestety książkę musiałam czytać na raty, ponieważ sporo miałam w ostatnie dni na głowie, jednak jakbym mogła to z chęcią przeczytałabym ją za pierwszym zamachem. Autorka potrafi budować napięcie w lekturze, w raz z biegiem akcji czytelnik jest coraz bardziej zaciekawiony tym co wydarzy się dalej, przez co ciężko jest się oderwać. Do tego jeszcze to zakończenie, przez które jestem zła, że od razu nie mogę zabrać się za kontynuację. W sumie myślę, że powinnam częściej sięgać po tego typu pozycję, bo to zdecydowanie coś dla mnie. Może znacie coś podobnego?

Uważam, że nie zawiedziecie się sięgając po "Silver. Pierwsza księga snów", a co więcej będziecie miło zaskoczeni tak jak to było ze mną. Książka ma w sobie coś oryginalnego, a sama autorka doskonale zna się na rzeczy, zresztą to nie jest jej pierwsze dzieło, które mam okazję przeczytać. Sama okładka jest na swój sposób jedyna w swoim rodzaju i z pewnością będzie się u mnie wyróżniać na półce.

Teraz nie pozostaję mi nic innego jak śnić i życzę wam tego samego.

Moja ocena
8/10

Czytam ile chcę
Olimpiada


[139] "Podniebny lot" - R.K. Lilley

Tytuł:"Podniebny lot"
Autor: R. K.  Lilley
Liczba stron: 320
Seria: W przestworzach cz.1
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Editio
Bianca jest wysoką, szczupłą pięknością o jasnozłotych włosach, stewardessą w pierwszej klasie luksusowych linii lotniczych. Jest pewna siebie, wyniosła i chłodna, profesjonalna w każdym calu, nie pozwala nikomu na najmniejszą poufałość. Nawet jeśli ma do czynienia z ludźmi z pierwszych stron gazet, pozostaje uprzejma i niewzruszona — niczym piękny posąg.
Tylko jeden mężczyzna przyprawia ją o bicie serca, niepokój i drżenie głosu. Sprawia, że traci panowanie nad sobą, nie umie pozbierać myśli, a w kolanach odczuwa zdradliwą miękkość. James Cavendish. Najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego widziała. Najpiękniejsze, turkusowe oczy, w jakie się wpatrywała. Miliarder o zniewalającym głosie i cudownie umięśnionym ciele. Bez wysiłku zyskuje nad Bianką władzę nieograniczoną, uwodząc ją niewypowiedzianą obietnicą dominacji, rozkoszy i bólu, uwalniając najbardziej podstawowe instynkty.
Pan Cavendish. Pan Uparty. Pan Perwersyjny. Pan Czarodziej. Pan Dominujący. Pan Zaborczy. Pan Czuły Kochanek. Pan Cavendish...
Tę historię przeżyjesz głęboko. Doświadczysz niezwykłych emocji, świdrującego strachu, tęsknoty i słodyczy uległości. Zatracisz się bez reszty w tej fascynującej opowieści o instynkcie, dotyku, pożądaniu i rozkoszy.
Pan Cavendish. Jak długo oprzesz się tym turkusowym oczom? [lubimyczytac.pl]

Kolejna książka z cyklu erotyku, co więcej kolejna z tych typu "Pięćdziesiąt twarzy Greya", lecz powiedziałabym, że łagodniejsza. Zapytacie więc czemu znów sięgałam po taką tematykę skoro mi ostatnio przeszkadzała? Nie mam pojęcia. Chyba miałam nadzieję, że w końcu się do niej przekonam. Niestety znów tak się nie stało. 

Po pierwsze trochę dla mnie dziwne jest zrządzenie losu, powtarzające się w tego typu książkach, że piękna dziewica, która wcześniej stroniła od płci przeciwnej, jak na skinienie palca ląduję w łóżku jakiegoś mężczyzny i okazuję się od razu boginią seksu. Nie ma miejsca na jakieś skrępowanie, niedociągnięcia, wszystko jest wprost idealne. 

Sama fabuła jak dla mnie schematyczna i mało rozbudowana. Jest coś tam niby wspomniane o przeszłości bohaterów żeby wyjaśnić ich obecne zachowanie, jednak słabo pociągnięty ten temat. Nie wiem nawet w sumie czy znalazłam jakikolwiek szczegół, który wyróżniałby ją z pozostałych podobnych historii. 

Do plusów muszę zaliczyć fakt, że nie jest to książka obszerna, bo ma tylko lekko ponad trzysta stron, a samo odczucie jest, że ma jakieś dwieście. Tak więc bardzo szybko przez nią przebrnęłam, lecz nie miałam uczucia, że muszę ją skończyć tu i teraz. 

Bohaterowie.. hmm.. To co mi się kojarzy to fakt, że autorka przedstawiała nam w ich opisie pochodzenie, np Bianca miała korzenie Skandynawskie. Po za tym tak naprawdę nie wiele pamiętam. Zresztą co tu pamiętać, on pan i władca, a ona ta uległa no i to chyba wystarczy do wyjaśnienia. 

Okładka sama nas naprowadza do tematu książki, więc uznajemy, że jest odpowiednia. Nie wydaję mi się jednak, żeby była jakaś wyjątkowa, ale jak wiadomo, każdy ma inne gusta. 

"Podniebny lot" jest zdecydowanie pozycją dla tych osób, którym spodobało się "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Myślę, że znajdą w niej dużo podobieństw do tamtej znanej lektury. A ja chyba znów przejdę na razie na zwykłe młodzieżówki. 

Moja ocena
6.5/10
Czytam ile chcę
Olimpiada


[138] "Początek mnie i ciebie" - Emery Lord

Autor: Emery Lord
Tytuł: "Początek mnie i ciebie"
Rok wydania: 2015
Liczba stron 320
Wydawnictwo:Amber

Paige ma siedemnaście lat. Mówią o niej Dziewczyna, Której Chłopak Utonął. Chce żyć normalnie, pokonać lęki, ale nie potrafi znaleźć swego miejsca w szkole i w domu. Pewnego dnia siada w jednej ławce z dziwnym chłopakiem… Nastoletni bohaterowie są niezwykle prawdziwi i przeżywają prawdziwe emocje: kochają, rozpaczają, śmieją się, płaczą i wspierają się nawzajem. Piękna historia o odnajdowaniu własnej tożsamości i podnoszeniu się z tragedii. „ Kirkus Reviews” [lubimyczytac.pl]

Fakt, że cierpisz, znaczy, że pozwoliłaś, aby ktoś miał dla ciebie znaczenie.

Chyba nikt z nas nie chciałby być kojarzony z tego, że kogoś znał lub był z tą osobą. Peige czuję, że wszyscy oceniają ją pod pryzmat tego, że jej chłopak utonął, choć nawet długo z nim nie była.Choć minął już rok od tragedii dziewczynę nadal nawiedzają w nocy koszmary, a ona sama panicznie boi się wejść do wody. W końcu postanawia spisać sobie listę rzeczy, które zamierza zmienić w swoim życiu.

"Początek mnie i ciebie" to przede wszystkim książka o dorastaniu, o uczeniu się stawiania czoła przeszłości i zaczynaniu od nowa. Pokazuję, że czasem trzeba zamknąć pewien rozdział w swoim życiu, aby móc normalnie funkcjonować. Myślę, że to naprawdę dość dobra młodzieżówka, przy której można miło spędzić czas. Bohaterowie są normalnymi nastolatkami z własnymi problemami, co najważniejsze nie z przesadzonymi problemami. Spodobał mi się fakt, że jak zaczęłam czytać książkę to miałam zupełnie inne wyobrażenie jej zakończenia, ale okazało się, że akcja przebiegła zupełnie inaczej. Plus za to.Okładkę mogę również zaliczyć do zalet, gdyż grafika odnosi się do samej treści, a nie jak często bywa że zupełnie z innej bajki. O i kolejny ważny plus dla mnie w ostatnim czasie, czyli brak scen łóżkowym.

Owszem może zapytacie czym ta książka niby różni się od innych z tego gatunku, powiem wam, że nie ma niby w niej nic charakterystycznego. Jednak mimo to uważam, że spodoba się osobą, które lubią Young Adult.

Moja ocena
7/10
Czytam ile chce
Olimpiada
Czytam Young Adult

[137] "Złodziej pioruna" - Rick Riodan

Tytuł: "Złodziej pioruna"
Autor: Rick Riodan
Seria: Percy Jackson i bogowie olimpijscy [t.1]
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo; Galeria Książki
Liczba stron: 360
Co by było, gdyby olimpijscy bogowie żyli w XXI wieku? Co by było, gdyby nadal zakochiwali się w śmiertelnikach i śmiertelniczkach i mieli z nimi dzieci, z których mogliby wyrosnąć wielcy herosi – jak Tezeusz, Jazon czy Herakles? Jak to jest – być takim dzieckiem? To właśnie przydarzyło się dwunastoletniemu Percy’emu Jacksonowi, który zaraz po tym, jak dowiedział się prawdy, wyruszył w niezwykle niebezpieczną misję. Z pomocą satyra i córki Ateny Percy odbędzie podróż przez całe Stany Zjednoczone, żeby schwytać złodzieja, który ukradł przedwieczną „broń masowego rażenia” – należący do Zeusa piorun piorunów. Po drodze zmierzy się z zastępami mitologicznych potworów, których zadaniem jest go powstrzymać. A przede wszystkim będzie musiał stawić czoła ojcu, którego nigdy wcześniej nie spotkał, oraz przepowiedni, która ostrzegła go przed… [lubimyczytac.pl]

W końcu udało mi się rozpocząć serie o bogach olimpijskich z czego bardzo się cieszę. Od razu się przyznam, że mam już dawno za sobą ekranizacje dwóch pierwszych części tego cyklu więc od razu wiedziałam czego mogę się spodziewać po tej historii, jednak nie przeszkadzało mi to. Ogólnie staram się oglądać ekranizacje książek, które mi się podobały i odwrotnie.

Percy Jackson zawsze myślał, że jest zwykłym dzieckiem, którego wychowywała matka z ojczymem, gdyż jego ojciec zaginął. Tak przynajmniej sądził, bo prawda okazała się inna. Pewnego dnia dowiaduję się, że jest herosem, a jego ojcem jest nie kto inny jak Posejdon. Od tej pory życie chłopaka nie jest takie samo jak do tej pory. Poznaje ludzi podobnych do niego, lecz nie wszyscy są do niego przyjaźnie nastawieni, a także spotyka stworzenia, o których do tej pory nawet nie miał pojęcia, że istnieją. 

"Złodziej pioruna" to dobry przerywnik pomiędzy moimi wszystkimi historiami miłosnymi, które zazwyczaj czytam, gdyż tu tego z pewnością nie znajdziecie. Książka ta przede wszystkim przygodówka, więc na nudy nie liczcie, gdyż ciągle się coś dzieje. Bohaterowie są różnorodni, każdy ma inne cechy charakteru. Występują również postacie mitologiczne takie jak Minotaur, heros, bogowie. Myślę, że to też dobre przypomnienie mitów i faktów z mitologii na język polski. Choć owszem trochę się różnią niektóre fakty. 


Zdecydowanie książki Ricka Riodana będą częściej pojawiać się na moim blogu. Na początku mam nadzieje, że uda mi się przeczytać całą serie o Percy Jacksonie, a potem będę sięgała po inne z tej tematyki. 
Jeżeli szukacie historii, gdzie dużo się dzieję, bohaterowie nie są mdli tylko wyraziści, a wszystko oprawione jest fantastyką z pewnością ta książka przypadnie wam do gustu. 

Moja ocena
8/10
Czytam ile chcę
Olimpiada

[136] "Sny Morfeusza" - K.N.Haner

Tytuł:"Sny Morfeusza"
Autor: K.N. Haner
Seria: Mafijna miłość cz.1
Liczba stron: 416
Rok wydania:2016
Cassandra Givens od zawsze nie ma szczęścia do facetów. Jej przelotne romanse za każdym razem kończą się złamanym sercem, a wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwe poczucie humoru często wpędzają ją w kłopoty. Przeprowadzka do Miami otwiera nowy rozdział w jej życiu, a rozmowa kwalifikacyjna o pracę marzeń ma stać się drzwiami do lepszego jutra. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a poznanie Adama McKeya — jej przyszłego szefa — komplikuje wszystko jeszcze bardziej. 
Początek tej znajomości staje się źródłem fascynującego romansu, ale i dużych kłopotów. Cassandra traci głowę dla demonicznego Morfeusza. Między tą dwójką wybucha namiętność, nad którą nie potrafią zapanować. Adam vel Morfeusz wciąga Cassandę do gry, której zasady są bardzo proste, ale narażają oboje na ogromne ryzyko. 
Jak potoczy się historia, która nigdy nie powinna się wydarzyć? 
Sny Morfeusza to intensywna, pełna namiętności i niebezpiecznych tajemnic lektura, która rozpali Twoje zmysły i wciągnie w świat mrocznych doznań. Daj się ponieść historii pięknej Cassandry i tajemniczego Adama!
K.N. Haner – to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią Na szczycie,. cieszącej się uznaniem wśród czytelniczek literatury kobiecej. Jeszcze w tym roku ma się ukazać druga część serii: Miłość w rytmie rocka. Prywatnie K.N. Haner jest osobą bardzo rodzinną, wesołą i otwartą. Uwielbia pisać, czytać i gotować. Kocha polskie morze i Mazury. Marzy jej się nurkowanie na rafie koralowej u wybrzeży Australii.[lubimyczytac.pl]

Tym razem postanowiłam sięgnąć po typowy moim zdaniem erotyk. Tak sobie myślę, że ten gatunek jest niekoniecznie dla mnie, albo po prostu trafiłam na zły dzień.Kiedyś częściej brałam się za ten gatunek, a teraz jakoś mam chyba z tym problem.
Sam pomysł na fabułę przypadł mi do gustu i zaciekawił. Wciągnęłam się w historie Cassandry i Adama. Nurtowało mnie wiele pytań, niestety nie na wszystkie znalazłam odpowiedź.[ Ogólnie trochę ta historia przypominała mi "Pięćdziesiąt twarzy Graya", lecz sam pomysł na tło tej książki podobał mi się chyba bardziej. Było bardziej tajemniczo]. Adam to zabójczo przystojny, bogaty i wpływowy mężczyzna, choć jest znany to o jego życiu prywatnym w świecie medialnym wiadomo niewiele. Tak był przedstawiony przez autorkę, dla mnie to cham, z którym nie chciałabym mieć do czynienia i wątpię żeby mnie pociągał, no chyba, że tylko z wyglądu. 
Najbardziej irytowała mnie główna bohaterka i jej myśli. Jak można być aż tak niezdecydowanym i sprzecznym? I jej ciągłe gadanie, że już więcej się z Adamem nie spotka, że nie wejdzie mu do łóżka, a już na kolejnej stronie książki, jęczy z rozkoszy przed nim. Chore. 
Ogólnie chciałam powiedzieć, że najbardziej polubiłam Tommiego.  Pozytywny młody chłopak, dla którego los nie był łaskawy. Jednak za każdym razem kiedy pojawiał się w książce wiedziałam, że oto nadeszła chwila wytchnienia. 
I owszem rozumiem, że to jest erotyk, ale nie raz z tego gatunku książki czytałam i nie przeszkadzały mi te sceny tak jak tu. Styl, język podczas tych scen wydawał mi się aż nadto przesadzony. Zresztą były bardzo często w trakcie książki i bardzo szybko się kończyły. To znaczy chcę przez to powiedzieć, że dosłownie ich "numerki" były mega szybkie, on ją dotknął ledwo, a ona już odpływała w rozkosz. Mogły być zdecydowanie rzadziej, a o wiele bardziej rozbudowane. 

Po tej książce stwierdzam, że kolejna która tu się ukaże to nie będzie romans, obiecuje.  Na prawdę nie rozumiem o co ten cały szum wokół tej książki i tej autorki. Zdecydowanie spodziewałam się czegoś innego. Jestem zła i zawiedziona i tyle w tym temacie. 
Dla kogo ta książka? Myślę, że jeśli spodobał wam się Grey, to ta historia również przypadnie wam do gustu, dla innych chyba zdecydowanie  pas. No chyba, że oczekujecie po lekturze, że praktycznie cała będzie przedstawiać sceny seksu to uwaga ta książka jest do tego idealna. 
Moja ocena 
5/10
Czytam ile chcę
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators