[93] "Kota lubi szanuje" Michalina Kłosińska-Moeda

Tytuł: "Kota lubi szanuje"
Autor: Michalina Kłosińska-Moeda
Liczba stron: 212
Rok wydania: 2014

Historia Hanki – młodej dziewczyny, która dopiero co ukończyła studia i przeprowadziła się do odziedziczonego po ciotce mieszkania w Warszawie. Na nieszczęście, mieszkanie owo znajduje się w sąsiedztwie agencji towarzyskiej „Syrenka”, co jest dla Hanki przyczyną niejednego kłopotu. Właściciel agencji, Alek, próbuje wykurzyć Hankę z mieszkania, aby dzięki temu powiększyć swój lokal. Dziewczynę ratuje przyjaźń z Rychem, ochroniarzem z „Syrenki”. 
Hanka w poszukiwaniu pracy rozsyła swoje CV po licznych korporacjach. Zostaje zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną do agencji reklamowej. Szczęśliwa dziewczyna pędzi na spotkanie, na którym okazuje się, że przez nieuwagę aplikowała na stanowisko sprzątaczki. Sytuacja finansowa zmusza ją do przyjęcia oferty. Praca przez dwie godziny z samego rana pozwala jej jednocześnie zajmować się wytwarzaniem biżuterii artystycznej, którą później sprzedaje handlarkom na targu. 
Nowy pracodawca Hanki z wyglądu bardzo przypomina znanego aktora. Okazuje się, że dorabia on sobie, bywając na różnego typu spotkaniach towarzyskich, podczas których podszywa się pod aktora. Proponuje Hance, aby towarzyszyła mu weekendami podczas tych spotkań, ponieważ nie wypada, aby „celebryta” pojawiał się samotnie. Wyjazdy te zapewniają Hance dodatkowe pieniądze, jednak... [ z lubimyczytac.pl]

Już od dłuższego czasu miałam chrapkę na tą książkę, a wszystko za sprawą tytułu. Jestem kociarą, przyznaję się do tego otwarcie, dlatego niezmiernie spodobała mi się nazwa książki. 
Hanka dzięki spadku po ciotce zamieszkuje w Warszawie. Choć nie jest to najlepsza dziennica, gdyż jej mieszkanie sąsiaduje z agencją towarzyską to cieszy się, że wylądowała w stolicy. Podczas rozsyłania swojego CV myli się i wysyła je z prośbą o pracę sprzątaczki. Postanawia jednak przyjąć tą pracę.

"Kota lubi szanuje" to ciepła opowieść o dziewczynie jej wkraczaniu w dorosłe i poważne życie. Pokazuję, że ukończenie studiów nie powoduje, że świat staje przed nami otworem, a wszyscy biją się o to żeby nas zatrudnić. Z pewnością nie jest to zła książka, ale nie ma nic co by ją wyróżniało, oprócz trzech kotów, a jak wspomniałam ja z tych kociar. 
Jak to w tego typu lekturach, tak i w tej, nie mogło się obejść bez wątku miłosnego, który dzięki bogu nie był przesłodzony. No i przy okazji dodam, że spodobało mi się imię Gniewko. 
Moja ocena
6/10



5 komentarzy :

  1. Tymczasowo nie mam ochoty na tę książkę, jednak zapamiętam sobie tytuł, może kiedyś najdzie mnie ochota na taką opowieść.
    Pozdrawiam Justyna z książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak najbardziej lubię czytać takie książki,więc z wielką chęcią przeczytałabym i tę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jak najbardziej :) Miło ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja ją już tyle razy widziałam i jakoś nigdy się nie skusiłam. teraz też nie czuje się przekonana. ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Odnoszę wrażenie, że to nie jest książka z tych "rzucam wszystko i idę ją czytać". Ja akurat jestem w stosunku do niej dość sceptycznie nastawiona. Ale coś mi mówi, że jako lekka lektura na wieczór ta pozycja może się sprawdzić.
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators