[85] "Kiedy patrzysz na mnie" - Agata Czykierda-Grabowska

Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Tytuł: "Kiedy na mnie patrzysz"
Data wydania:2015
Liczba stron 487

Karina i Aleksander poznają się przypadkiem w deszczowy wakacyjny dzień, ratując potrąconego psa. Oboje są młodzi i straszliwie samotni. Szybko rodzi się między nimi intensywne, namiętne uczucie, ale na jego drodze stoi tragiczna przeszłość Kariny, tajemnica Aleksandra i ogromna odległość – ona na stałe mieszka w Polsce, on w Kanadzie.

„Kiedy na mnie patrzysz” to poruszająca opowieść o uzdrawiającej mocy miłości, która jest najlepszym lekarstwem na głębokie psychiczne rany, a także o intymności i erotycznej bliskości pomiędzy dwojgiem ludzi. [z lubimyczytac.pl]


Jakoś ostatnio stwierdziłam, że mało czytam książek naszych rodzimych autorów, więc postanowiłam to zmienić. Dziś czas na książkę "Kiedy na mnie patrzysz".
Karina to młoda dziewczyna mieszkająca w Polsce. W swoim życiu przeżyła coś strasznego i do tej pory nie potrafi powrócić do normalności, stara się przez to odstraszać od siebie niepopoznawane osoby, szczególnie płci przeciwnej. Aleksander z pochodzenia jest polakiem chodź na co dzień mieszka w Kanadzie. Teraz przyjeżdża do rodzinnego miasteczka z okazji ślubu siostry, która chce stanąć na ślubnym kobiercu właśnie w tym miejscu. Sam jest inteligentnym, przystojnym i młodym mężczyzną, jednak samotnym. W pewny ulewny wieczór stają na swojej drodze za sprawą potrąconego psa, któremu postanawiają pomóc. Od tej pory wciąż wpadają na siebie. Czy to tylko przypadek, a może wzajemne przyciąganie?

"Kiedy na mnie patrzysz"  to lekka i przyjemna lektura, głownie dla płci pięknej. Opowiada o rodzącym się uczuciu dwojga ludzi opowiedziana z różnych perspektyw co jak najbardziej mi się podobało. Choć jest o miłości to nie jest to historia przesłodzona, co jak najbardziej się ceni w tej pozycji. Akcja książki głównie skupia się na głównych bohaterach, poznajemy ich uczucia, przeszłość, znajomych. Każde z nich ma jakieś tajemnice, których boją się wyjawić drugiej stronie. Szczerze, jakoś to już chyba jakaś norma, w książkach, że któreś z bohaterów ma dramatyczne wspomnienia. 
Książka napisana jest lekkim piórem, przez co czytanie z pewnością nie męczy.
 Minusem dla mnie są dialogi po angielsku, które nie są przetłumaczone. Owszem język ten jest powszechny, ale jedni znają go lepiej inni mniej. Mi obce języki nie idą. 

Myślę, że książkę warto przeczytać. Lekka, wciągająca idealna na wieczór. 
7/10

[84] "Moja walka o każdy metr" - Thomas Morgenstern

"Bałem się przed każdym skokiem, ale mimo to skakałem. Kochałem to".

Kiedy obudził się w szpitalu, nic nie pamiętał. Czuł tylko przeszywający ból i paraliżujące pieczenie twarzy. Kilka godzin wcześniej w Kulm przeżył dramatyczny upadek, po którym cały narciarski świat na moment wstrzymał oddech.

Mimo że do igrzysk w Soczi pozostał niespełna miesiąc, zdecydował, że musi tam wystartować. Rehabilitacja, powrót do formy, ale przede wszystkim walka ze strachem. Z poczuciem, że może już nigdy nie zobaczyć swojej córeczki Lilly…

W tej książce Thomas Morgenstern przypomina swoje zwycięskie skoki, opowiada o rywalizacji z Gregorem Schlierenzauerem, tłumaczy, dlaczego nienawidzi skoczni w Planicy, i wyjaśnia, czemu postanowił rozstać się z Kristiną.

Po raz pierwszy zdradza też, co naprawdę czuje skoczek narciarski. Jakie myśli towarzyszą mu, gdy z ogromną siłą uderza o twardy zeskok. I co dzieje się w jego głowie, gdy po kolejnych upadkach ponownie siada na belce. [ z lubimyczytac.pl]

Moje zainteresowanie skokami narciarskimi liczy x lat. Nie mam pojęcia kiedy to się zaczęło i od czego. Jedno jest pewne jednym z moich ulubionych skoczków był właśnie Thomas Morgenstern. Dlatego też ani przez moment nie wahałam się przed sięgnięciem po tą autobiografie, choć zazwyczaj takowych nie czytam. 
"Morgi" opowiada przede wszystkim o swoich uczuciach, które towarzyszyły mu podczas swoich ostatnich dwóch poważnych upadkach, a także o próbie powrotu do skakania. Książka ta tak naprawdę chyba ma nam dać odpowiedź na pytanie, dlaczego już nie skaczę, co kryło się za jego decyzją. Nie od dziś wiadomo, że skoki nie należą do najbezpieczniejszych sportów, chwila nie uwagi, silny podmuch wiatru, czy też usterka techniczna sprzętu, walka o cenne metry może prowadzić do groźnego upadku. Thomas Morgenstern w swojej karierze miał kilka, za każdym razem walczył aby powrócić do skakania. 
Porusza również kwestie swoich relacji z innym skoczkiem kadry Gregorem, a także swoich zwiazek z Kristiną, a także ich obecnie relacje. Z pewnością skoczek po przez napisanie tej książki  pozwala nam się lepiej poznać, zrozumieć jego decyzje. 

Lubisz skoki narciarskie, polecam
moja ocena 
9/10

[83] "Tak słodko..." - Tammara Webber

Tytuł: "Tak słodko..."
Autor: Tammara Webber
Seria: Kontury serca
Liczba stron: 398
Rok wydania: 2016

On jest miłością jej życia, chociaż o tym nie wie. Ona jest jego chwilą wytchnienia w tym wymagającym przetrwania życiu. Był zraniony i dziki, ale potrafił się dostosować. Ona zawsze była posłuszna. Teraz jest niespokojna. Pearl Torres Frank spędzając lato w domu nauczyła się dwóch rzeczy: Boyce Winn jest ucieleśnieniem wszystkiego, od czego powinna trzymać się z dala i wszystkim tym, co sprawia, że chce być blisko. Zbuntowany i głośny. Nie dbający o to, co myślą o nim ludzie. Namiętny. Silny. Niebezpieczny. I jest jeszcze jedna cecha, którą chowa przed wszystkimi, ale nie przed nią: Słodki. [z lubimyczytac.pl]

Tammara Webber urzekła mnie swoją wcześniejszą książką "Tak blisko..." i to właśnie głownie dlatego zdecydowałam się sięgnąć po kolejny tom tej serii. Opis książki na okładce jak na mój gust słabo zachęcający i zupełnie nie oddaję treści. Myślę, że mogłabym po nią nie sięgnąć gdyby nie jej poprzedniczka. 


Pearl pochodzi z bogatej rodziny, choć nie zawsze tak było. Ma od dłuższego czasu chłopaka, z którym wiąże dalsze plany, wspólne studia, mieszkanie. Właśnie skończyła colage i wraz z oczekiwaniami jej matki i chłopaka miała iść na medycynę, jednak jej marzeniem jest zupełnie inny kierunek. Pragnie badać oceany, tylko czy będzie wstanie się postawić najbliższym, nawet jeśli będzie ją to kosztowało ich utratę. Jej zainteresowanie jest trochę dziwne, gdyż to właśnie przez wodę o mały włos nie zginęła kiedy była małą dziewczynką. Uratował ją o niewiele od niej starszy Boyce i od wtedy był jej aniołem stróżem, który zawsze był przy niej kiedy tego potrzebowała i ratował ją z opresji. 
Życie Boyce nigdy nie wyglądało słodko i kolorowo. Kiedy był jeszcze dzieckiem z domu wyprowadziła się matka, która jak dotąd nie dawała już znaku życia, ojciec ciągle pił, a brat zginął na wojnie. Teraz został sam na świecie. Nigdy nie miał problemu ze zdobywaniem dziewczyn, ale marzył zawsze tylko o jednej. 

"Tak. Mój anioł stróż. Mężczyzna, którego
uwielbiam. Proszę, nie zostawiaj mnie, Boyce.
– Kochanie, decyzja w sprawie tego, czy i kiedy
cię zostawię, nie należy do mnie. Będę cię kochał
przez całą wieczność. – Powieki same mu opadały,
ale jak to on, nie przestawał mówić. – Czy to
odpowiedni moment, żeby ci powiedzieć, iż chcę
się z tobą ożenić? Chcę dać ci dzieci i dom, chcę
kochać się z tobą i kochać ciebie każdej nocy.
Oczywiście pod warunkiem, że przeżyję i że ta
kula nie uszkodziła części ciała niezbędnych dla
dotrzymania tej obietnicy."

"Tak słodko.. " to książka przede wszystkim o miłości, uczuciu, które narodziło się bardzo dawno temu, ale dopiero po latach wychodzi na światło dzienne. To również historia o podejmowaniu własnych ważnych decyzji, o usamodzielnianiu się od rodziców. Bohaterowie pokazują, że życie nie zawsze jest słodkie, że często nie wszystko układa się po naszej myśli, ale trzeba potrafić wyjść z tej sytuacji. Perl musi walczyć o swoje marzenia związane ze studiami, a Boyce o warsztat i dom. 

Książkę czyta się szybko i przyjemnie, choć moim zdaniem miejscami było aż za słodko, może na mój zły dzień ta lektura trafiła. Jest też niestety trochę słabsza niż jej poprzedniczki, nie pochłonęła mnie aż tak jak "Tak blisko...". Jednak bohaterowie mieli jakąś swoją historie do przekazania, którymi mogli zainteresować czytelnika. Trochę irytowało mnie ich to zbieranie się w sobie żeby pokazać, że coś do siebie czują, długo się to ciągnęło. Miejscami wiało nudą, a w innych działo się dużo i szybko. Sam pomysł na historie ciekawy, choć oczywiście nie obyło się bez schematów. 
Zdecydowanie jednak nie żałuję sięgnięcia po tą pozycję. Spędziłam z nią miłe dwa wieczory i kawałek przerwy w pracy. Zdecydowanie  jestem pewne, że jeśli zobaczę jakąś kolejną książkę z pod pióra Tammary Webber to z pewnością po nią sięgnę. 

Podoba mi się, że każda z książek serii ma podobną okładkę i tytuł.  Widać, że coś je łączy, a nie jak to często jest, każda z innej bajki. 

Polecam tą książkę wszystkim tym którzy lubią historie miłosne. 
Moja ocena
7/10

Kontury serca
"Tak blisko..."
"Tak krucho..."
"Tak słodko..."

[82] "Próby ognia" James Dashner

Autor: James Dashner
Tytuł: Próby ognia
Seria: Więzień Labiryntu[t.2]
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 424

Próby Ognia to długo oczekiwany drugi tom bestsellerowej trylogii Więzień Labiryntu.
Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie.
W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu.
Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą.
Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.
Ale DRESZCZ przygotował im na tej drodze wiele niespodzianek. Wiele krwawych niespodzianek...
Thomas może tylko zastanawiać się, czy sekret do wolności tkwi w jego głowie, czy też na zawsze będą zdani na łaskę DRESZCZU...[ z lubimyczytac.pl]

Na tą serie polowałam już dawno, mniej więcej kiedy na ekrany kin trafiła ekranizacja pierwszej części i tak o to mam już za sobą drugi tom. Zarówno przeczytany jak i obejrzany. 
Kiedy Thomasowi i innym Streferą udało się wyjść z Labiryntu wydawało się, że najgorsze mają już za sobą, a teraz czeka ich tylko to co dobra, a co najważniejsze myśleli, że w końcu są bezpieczni. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że wcale nie uwolnili się od DRESZCZU, a on zgotował im jeszcze wiele przeszkód do pokonania na swojej drodze. Streferzy trafiają na ziemie spaloną przez panujący teraz klimat, a w okół kręci się od ludzi chorych na Pożogę zwanych Poparzeńcami. Teraz muszą przemierzyć kilkadziesiąt kilometrów w upale żeby sprostać kolejnej próbie postawionej przez DRESZCZ. 
Okazuję się również, że ich Labirynt nie był jedyny, a oni nie byli jedynymi ludźmi w nim zamieszkałymi.

"Próby ognia" to zdecydowanie to co lubię. Pomysł na historie jak najbardziej oryginalny. Ani przez sekundę czytania książki się nie nudziłam, bo w sumie nie było kiedy. Cały czas coś się działo, cały czas dowiadywaliśmy się czegoś nowego, a zarazem pojawiały się kolejne pytania bez odpowiedzi, na które szukaliśmy rozwiązania. Lektura wciągnęła mnie i pochłonęła. Potrafiła wzbudzić we mnie emocje, które dotyczyły bohaterów. 
W ostatnim czasie nie mam aż tak dużej styczności z fantastyką i chyba czas to zmienić, bo to gatunek zdecydowanie, który lubię. 

Tak jak wspominałam oglądałam również film, który bardzo różni się od powieści. W niektórych momentach zastanawiałam się czy nie pomyliłam filmów, bo wiele wątków było zupełnie innych, a bohaterowie przedstawieni w innym świetle. Miałam aż taki mętlik, że od razu po przeczytaniu postanowiłam obejrzeć ponownie film. I powiem, że ekranizacja jednak mogłaby być lepsza, choć nadal potwierdzam, że podobała mi się kiedy pierwszy raz ją oglądałam. 

Teraz muszę złapać w swoje ręce ostatnią część i mam nadzieje, że uda mi się to za nim zostanie sfilmowana. Z tego co zauważyłam wyszedł nawet dodatek do tej serii, może też się kiedyś skuszę. Okaże się, bo nie lubię wracać do tego co było przed tym o czym czytałam i raczej nie sięgam po takie pozycję. 

Oglądaliście film i stwierdziliście, że wam się podoba? Sięgnijcie po książkę to was dopiero pochłonie. Polecam.  


Moja ocena 
10/10


[81] "Czy wspomniałem, że Cię potrzebuję?" - Estelle Maskame

Tytuł: "Czy wspomniałem, że Cię potrzebuję?"
Autor: Estelle Maskame
Rok wydania: 2016
Seria: Dimily tom 2
Liczba stron:360
Drugi tom popularnej trylogii o zakazanej miłości.
Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że ich miłość wykracza poza zwykły wakacyjny flirt.
Teraz czas na zmierzenie się z rzeczywistością i kilka ważnych postanowień. Jak zareaguje na nie rodzina? Czy związek Eden i Tylera przetrwa katastrofalne skutki ich decyzji? [z lubimyczytac.pl]

Jakiś czas temu poznałam pierwszą część tej serii i muszę przyznać, że trafiła do mnie. Oczywiście byłam całkowicie ciekawa jak potoczą się losy głównych bohaterów. Więc kiedy w księgarni [będąc tak nawiasem po inną książkę] zobaczyłam ją to stwierdziłam, że idealnie pasowałaby na moją półkę.
Eden i Tyler nie widzieli się długi okres czasu, a teraz mają spędzić razem sześć tygodni z dala od znajomych i rodziny. Główna bohaterka jedzie na wakacje do Nowego Jorku, gdzie mieszka właśnie on. Oboje doskonale pamiętają w jakich okolicznościach rozstali się poprzednim razem i zdają sobie sprawę, że uczucie które było między nimi nadal gdzieś istnieje. Choć początkowo starają się udawać, że nic się nie dzieje. Ona ma kochającego narzeczonego, a Tyler za sobą przeszłość, z która jak się okazuję nadal potrafi o sobie przypomnieć. Jednak czy ta miłość może ujrzeć światło dzienne skoro są przyrodnim  rodzeństwem? Czy rodzina będzie potrafiła tą sytuację zaakceptować?

"Nie wiem, jak powinien się czuć człowiek, który kogoś kocha (…) ale jeśli miłość oznacza, że człowiek myśli o drugiej osobie w każdej sekundzie dnia… Jeśli oznacza, że cały twój nastrój poprawia się, gdy ta osoba jest w pobliżu… Jeśli oznacza, że zrobiłbyś dla tej osoby absolutnie wszystko (…) to jestem w tobie bezgranicznie zakochany."

Kolejna książka tego gatunku, którą przeczytałam w ostatnim czasie i zdecydowanie nie ostatnia. Na wstępnie chciałabym powiedzieć, że strasznie podoba mi się okładka, szczególnie fakt, że miejscami jest szorstka. A po za tym lubię jak poszczególne tomy danej serii mają jakąś łączącą w całość fakturę okładki, a nie że każda jest z innej bajki. 
Mój początkowy zachwyt nad tą serią po przeczytaniu pierwszej części trochę osłab, ale nadal mi się podoba na tyle, żeby mieć chęć na finałowy tom. Uczucie łączące Eden i Tylera nie powinno mieć miejsce i oboje zdają sobie z tego sprawę. Ona próbuje się odkochać u boku Deana i chwilami wydaje jej się, że może się jej ta sztuka udać. Jednak kiedy jest w pobliżu swojego przyrodniego brata okazuje się, że od tej miłości nie da się uciec. Czytając "Czy wspomniałem, że Cię potrzebuję" musimy być przygotowani na to, że jak już nam się wydaje, że jest wszystko dobrze to może się to w jednej chwili zmienić i odwrotnie, Więc zwroty akcji są zdecydowanie obecne w książce. Czyta się zdecydowanie szybko, napisana lekkim i przyjaznym stylem. Pomysł na fabułę jak najbardziej ciekawy, choć autorka nie ustrzegła się schematów, zresztą to dość bardzo częste w tym gatunku, więc przymknę na to oko, gdyż właśnie za to uwielbiam poznawać tego typu historie.
Co do bohaterów to mam mieszane uczucia, bo troszkę zaczęła mi przeszkadzać Eden, dlatego oceniam ten tom niżej niż poprzedni. Reszta jak najbardziej barwna, ciekawa. Jedni są po to, żeby nas zabawić inni podenerwować. Chyba właśnie o to chodzi, żeby każdy wytwarzał w nas inne emocję.

Zdecydowanie polecam tą pozycję na jakiś wolny wieczór tym którzy chcą się zrelaksować odpłynąć od naszego świata.
Moja ocena
8/10

Seria Dimily
"Czy wspomniałam, że Cię kocham?"
"Czy wspomniałem, że Cię potrzebuję?"
"Did I Mention I Miss You?"

---
Taka mała prośba... Macie jakąś fajną obyczajówkę polskiej autorki do polecenia?

[80] "Szeptucha" - Katarzyna Berenika Miszczuk

Tytuł: "Szeptucha"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Seria: Kwiat paproci
Liczba stron:352
Rok wydania: 2016
A wszystko przez to, że Mieszko I zdecydował się nie przyjąć chrztu…
Gosława Brzózka, zwana Gosią, po ukończeniu medyny wybiera się do świętokrzyskiej wsi Bieliny na obowiązkową praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki. Problem polega na tym, że Gosia – kobieta nowoczesna, przyzwyczajona do życia w wielkim mieście – nie cierpi wsi, przyrody i panicznie boi się kleszczy. W dodatku nie wierzy w te wszystkie słowiańskie zabobony. Bogowie nie istnieją, koniec, kropka!
Pobyt w Bielinach wywróci jednak do góry nogami jej dotychczasowe życie. Na Gosię czeka bowiem miłość. Czy jednak Mieszko, najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego do tej pory widziała, naprawdę jest tym, za kogo go uważa? I co się stanie, gdy słowiańscy bogowie postanowią sprawić, by w nich uwierzyła?
Słowiańskie bóstwa, pradawne obrzędy, romans, a przede wszystkim – solidna dawka humoru! [ z lubimyczytac.pl]

Już jakiś czas temu miałam styczność z autorka tej książki i bardzo mi się to podobało, dlatego tez stwierdziłam,   ze trzeba sięgnąć również po tą pozycje.

Co byłoby gdyby nadal w Polsce wierzono w różnych bogów, między innymi Świętowita? Co jeśli można byłoby spotkać rusałki, ubożęta i różne dziwne stwory?

Gosława, czyli po naszemu Gosia jest młodą dziewczyną studiującą medycynę. Kiedy nadchodzi czas jej praktyk, mama załatwia jej możliwość uczenia się i szeptuchy we wsi Bieliny. Gosce ten pomysł się nie podoba, od samego początku chciała zostać normalnym lekarzem. Zdecydowanie uważa, że praca na wsi jak i sam pobyt nie jest dla niej. Dziewczyna nie potrafi pojąc jak tamtejsi ludzie mogą wierzyć w bogów jak i różnego typu przesądy. Okazuję się jednak, że jej przyjazd to nie był tylko przypadek.

Nie od dziś lubię fantastykę, jednak rzadko po nią sięgam, sama w sumie nie wiem czemu. Książki Katarzyny Bereniki Miszczuk już od jakiegoś czasu mnie zaciekawiły i zdecydowanie czas z nimi spędzony nie należał do straconych. Autorka zdecydowanie potrafi zaciekawić czytelnika i wciągnąć go w świat, który chciała przedstawić. Pomysł na fabułe i tło jak najbardziej mogę uznać za oryginalny, bo nie przychodzi mi do głowy druga tego typu historia. Może się mylę, bo jak mówiłam po fantastykę często nie sięgam.

Bohaterowie książki są wyraziści, ciekawi. Zdecydowanie można się z nimi również pośmiać. "Szeptucha"  jest to pozycja zdecydowanie z humorem, na mojej twarzy co róż pojawiał się uśmiech. Możecie być pewni, że nudzić się nie będziecie, a czas spędzony z książką nie zaliczycie do straconych.

Nie trudno się domyślić, że ta lektura musi zawierać również wątek miłosny.  Od razu zaznaczam, że nie jest on najważniejszy i nie musicie się bać, że przytłoczy was wzdychanie do siebie głównych bohaterów co jej dość często spotykane. Tu ten wątek ma swoje miejsce, pojawia się, ale nie jest główny. Tu od razu zaznaczę, że zupełnie nie podoba mi się zakończenie, gdyż  czuję się jakbym została z niczym. Autorka przerwała w takim momencie, że od razu chciałoby się sięgnąć po jej kontynuację, a tu lipa, jeszcze jej nie ma. W sumie dlatego nie lubię od razu sięgać po jakieś serie, bo potem trzeba czekać na kolejne części, a w miedzy czasie zgubie niektóre wątki. Więc staram się jak już to poczekać i przeczytać wszystkie po kolei co jest dość trudne do zrobienia.

Podsumowując "Szeptuche" polecam wszystkim. Książka naprawdę ciekawa, oryginalna, barwna i nie pozwalająca się nudzić czytelnikowi.

Moja ocena
9/10

[79] "Candy" - Kevin Brooks

Tytuł: "Candy"
Autor: Kevin Brooks
Data wydania: 2008
Liczba stron: 351

Jak we wszystkich swoich powieściach, tak i tym razem, Kevin Brooks nie oszukuje swoich czytelników. Rzeczywistość, którą przedstawia, na poły okrutna i bezwzględna, na poły piękna i pełna nieodpartego uroku, wciąga czytelnika swoją prawdziwością. 

W życiu Joe wszystko zmieniło się od chwili, kiedy spotkał Candy. Co takiego przyciągnęło jego wzrok? Jej włosy, uśmiech, a może sposób poruszania się? 
Joe myśli o Candy dzień i noc, uczucie do niej wyraża także poprzez muzykę. Ale Candy zabiera go do swojego świata: gorzkiej otchłani narkotyków, przemocy i rozpaczy.
Kiedy ponura prawda wychodzi na jaw, Joe musi zdecydować, czy miłość i nadzieja – oraz oczywiście Candy – warte są walki. I jak uciec przed niebezpieczeństwem, które czai się za każdym rogiem. [lubimyczytac.pl]

Już od dłuższego czasu miałam ochotę na tą książkę i teraz znalazłam ją w bibliotece. W sumie nie miałam pojęcia czego po niej się spodziewać. Czy mi się podobał czas z nią spędzony?

Joe to młody chłopak kochający muzykę. Mieszka wraz z ojcem i starszą siostrą, gdyż ich matka odeszła, choć nadal spotyka się ze swoim byłym mężem [trochę to dziwne, ale cóż]. Kiedy pewnego dnia jedzie do lekarza, na stacji spotyka dziewczynę ubraną w skąpy top i krótką spódniczkę. Okazuje się, że ma na imię Candy i skrywa kilka mrocznych tajemnic. Joe nie potrafi odejść od niej obojętnie, pragnie jej pomóc, nawet jeśli będzie to niebezpieczne. 

"Candy" czyta się dość szybko, napisana jest prostym językiem. Jednak porusza ona trudne kwestie, takie jak narkotyki czy prostytucja. Właśnie zdałam sobie sprawę, że to już druga książka tego typu przeczytana przeze mnie w krótkim okresie czasu. I chyba na razie sobie takie odpuszczę. 
Aż dziwne, że młoda, piękna dziewczyna z dobrego domu wylądowała na ulicy i do tego z nałogiem. Widocznie to prawda, że pieniądze szczęścia nie dają. Autor doskonale potrafi wyzwalać w czytelniku emocję i w miarę upływu książki je potęgować. 
W miarę czytania książki zauważyłam, że ma takie  czasem odniesienia co do tego co będzie dalej... No i w sumie nawet mi się to podobało więc mogę uznać to na plus. 
Jakoś nie potrafię nic skleić o tej książce, ją po prostu trzeba przeczytać, żeby wiedzieć co jak gdzie no i że warto. Więc przepraszam i obiecuję poprawę przy następnej. 
Moja ocena
8/10

[78] "Układ" - Elle Kennedy

Tytuł: "Układ"
Autor: Elle Kennedy
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 464
Cykl: Off-Campus
Ona ma właśnie pójść na pewien układ z niegrzecznym studentem…

Hannah Wells w końcu znalazła chłopaka, który rozbudził jej namiętność. Wydaje się, że ta dziewczyna jest pewna siebie w każdym aspekcie życia… ale jeśli chodzi o seks i uwodzenie okazuje się, że ciągnie za sobą dotkliwy bagaż doświadczeń. Żeby zwrócić uwagę swojego wybranka, będzie musiała porzucić kokon bezpieczeństwa i sprawić, by to on się nią zainteresował. By osiągnąć swój cel, gotowa jest pójść na pewien układ i w zamian za udzielenie korków nieznośnemu, wkurzającemu i zadufanemu w sobie kapitanowi drużyny hokejowej, idzie na fałszywa randkę…
On dla kariery sportowej ma zamiar przyjąć od pewnej dziewczyny niemoralną propozycję…
Garrett Graham od zawsze marzył o zawodowej karierze w hokeju, ale gdy średnia jego ocen gwałtownie spada, wszystko na co tak ciężko pracował do tej pory, staje pod znakiem zapytania. Decyduje się pomóc pewnej brunetce z ciętym językiem wzbudzić zazdrość w innym chłopaku, bo w zamian za to może zabezpieczyć swoją pozycję w drużynie. Ale jeden nieoczekiwany pocałunek rozpala żar dwojga ciał i Garrett szybko uświadamia sobie, że udawanie nie wchodzi w grę. Musi teraz przekonać Hannah, że mężczyzna o którym marzy, wygląda dokładnie tak jak on… [ z lubimyczytac.pl]


Coś już jest w tego typu książkach, że mnie wciągają na maksa i nie potrafię się od nich oderwać? Czemu? Przecież praktycznie za każdym razem wiadomo jak się zakończy, każda jest podobna do drugiej.
Jednak na swój sposób docierają do mnie, może dlatego że opowiadają historie ludzi w podobnym do mnie wieku.

Hannah jest młodą dziewczyną studiującą muzykę. Wydarzenia z przeszłości sprawią, że ma problem w pełni zbliżyć  się do płci przeciwnej. To właśnie w campusie spotyka chłopaka, który wydaje się dla niej idealny, tylko jak sprawić aby on ją zauważył?
Garret od dziecka wiedział co będzie robił, a mianowicie grał w hokeja. To właśnie sport jest dla niego najważniejszy, a na związki w których trzeba się zaangażować nie ma czasu. Kiedy okazuję się, że przez słabą ocenę jednego z przedmiotów obniża średnią do tego stopnia, że jego gra w szkolnej drużynie staje pod znakiem zapytania, poszukuje korepetytora. 
Oboje postanawiają pomóc sobie nawzajem. Ona pomoże poprawić mu stopień, a on zdobyć wymarzonego chłopaka. Jednak czy wszystko pójdzie zgodnie z ich planem kiedy lepiej się poznają. 

"Układ" to lekka książka o miłości młodych ludzi i ich problemach. Czytając książkę nie odczułam w żadnym stopniu, że ma ona ponad 400 stron, przeleciałam przez nią jak torpeda. Odnajdziemy w niej zarówno smutek jak i cierpienie, czyli w sumie powiedzie, że to przecież norma w tym gatunku. Jednak jest coś w niej wyjątkowego co sprawia, że wyczekiwałam momentu kiedy coś zacznie iskrzyć, kiedy zrozumieją co się dzieję między nimi. Z pewnością zapamiętam tą historię na długo. 
Oczywiście nie zabrakło wątku erotycznego, jak na mój gust dość dobrze opisane, ze smakiem. 
Bohaterowie są barwni, z pewnością każdy jakiegoś sobie upatrzy i powie oo ten mi przypadł do gustu. Już sobie wyszukałam, że autorka napisała również historie dwóch innych osób z tej książki. Na jedną czekam w szczególności.Szukacie książki do zrelaksowania się?
Polecam "Układ"

Moja ocena 
8/10
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators