75 Ryszard Botwina - "Małe wieczności"

Tytuł : "Małe wieczności"
Autor: Ryszard Botwina
Rok wydania:2011
Liczba stron: 288
On – życiowy nieudacznik.
Ona – kobieta bez przyszłości.
Połączy ich uczucie, które przeciwstawi się światu.

Henryk Woźny to były górnik, który wiedzie życie miałkie i bezcelowe. Większość dnia spędza na pilnowaniu upadającego zakładu pracy i dokarmianiu bezdomnego psa. Z żoną nic go nie łączy.
Ania Tarkowska to bezrobotna ćpunka, która oddaje się za pieniądze kierowcom tirów. Z chłopakiem jest tylko dla narkotyków.

Choć los skazuje obydwoje na zapomnienie, Ania i Henryk spotykają się i rozpoczynają budowanie własnego świata opartego na uczuciu, którego nigdy nie zaznali – miłości, zarówno tej fizycznej, jak i tej płynącej z serca. Jednakże rzeczywistość nie pozostaje bierna i postanawia zniszczyć enklawę rozkoszy. O Anię upomina się przeszłość, a Henryk musi zmierzyć się z piętnem niewierności. Kochankowie mają jednak pewien plan...

"Małe wieczności" to opowieść o miłości wbrew okolicznościom, to pełna erotyki historia dwojga straconych dla społeczeństwa ludzi, którzy postanawiają za wszelką cenę walczyć o swoje szczęście. [ lubimyczytac.pl]

Na "Małe wieczności" natchnęłam się przez przypadek w bibliotece. Przeczytałam opis na okładce i stwierdziłam, że można byłoby przeczytać. Zapowiadała się naprawdę obiecująco, przynajmniej na samym początku.
Ania jest młodą kobietą, która ze względu na wiele czynników, które ją dotknęły została "tirówką". Niestety również uzależnienie jej nie ominęło a są nim narkotyki, bez których nie potrafi się obejść tak samo jak i jej partner. Kobieta prawie całość zarobionych przez siebie pieniędzy przeznacza właśnie na towar dla siebie i Stefana. Nie widzi dla siebie szansy.
Henryk jest dojrzałym mężczyzną, pracujący jako portier zakładu i to właśnie tam spędza większość swojego wolnego czasu. Kiedy na swojej drodze spotyka Anie jest pewny, że z żoną jest tylko z przyzwyczajenie, a prawdziwa miłość łączy go właśnie z nowo poznaną kobietą. Obydwoje postanawiają stworzyć sobie swój własny świat, w którym są tylko oni we dwoje, a wszelkie problemy nie mają dla nich znaczenia. Jednak czasem wszystko musi mięć swój koniec. 

Po przeczytaniu tej książki mam całkowicie mieszane uczucia. Najpierw zacznijmy od tej dobrej strony, a mianowicie sam pomysł na historie. Jak na mój gust dost oryginalny i ciekawy. Dwoje straconych już dla środowiska ludzi i całkowicie różnych spotyka się i postanawiają, że szczęście może dać im jedynie bycie razem. Książka pokazuję co może stać się z człowiekiem uzależnionym od narkotyków. Zdecydowanie poruszyła mnie historia tych dwojga ludzi, więc dobrze jest bo lektura powinna wzbudzać emocję. 
Minusów jest niestety więcej. Czytając i czytając miałam wrażenie, że ciągle jest to samo, wszystko się ciągnęło i wolno brnęło wolno. Miałam wrażenie, że książka ma jakieś czterysta stron, a nie niespełna trzysta. Największą porażką były dla mnie dialogi pomiędzy głównymi bohaterami, jakoś zupełnie dla mnie nie rzeczywiste. W pewnym momencie miałam ich zupełnie dość. Kolejną kwestią jest erotyka, która zupełnie mi nie pasowała do tej historii, owszem coś mogło jej być ale nie tyle. Miałam do czynienia z książkami z erotyką, która się w nich pojawiała, ale nigdy nie przeszkadzała mi ona tak jak tutaj. 

"Małe wieczności" to nie jest lekka i przyjemna lektura którą można polecić do oderwania się. Historia jest smutna, a nawet w sumie można powiedzieć brutalna. Pokazuję, że są ludzie którzy nie mają szczęśliwego życia, a także że za swoje błędy i nieprzemyślane decyzję czasem trzeba srogo i długo płacić. Zdecydowanie zapadną mi w pamięci na dłużej chwile spędzone przy książce. 
Moja ocena 
6/10
Powinno być niżej ale za pomysł jeden stopień wyżej 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators