[77]"Więzień labiryntu" -James Dashner (i film)


 Tytuł: Więzień labiryntu
Autor: James Dashner
Cykl: Więzień labiryntu tom 1
Data wydania: 2011
Liczba stron: 424
Wyd. Papierowy księżyc

Światowy bestseller, na podstawie którego powstał film wytwórni Twentieth Century Fox. Film już w kinach!

"Więzień labiryntu" to pierwszy tom trylogii amerykańskiego autora Jamesa Dashnera, która stała się światowym bestsellerem i jest uznawana za jedną z najlepszych książek tego gatunku, obok takich tytułów jak "Igrzyska Śmierci" czy "Niezgodna". 

"Więzień labiryntu" to pełna akcji i nieustającego napięcia książka, która chwyci czytelnika za gardło, i nie puści aż do ostatniej strony, ponieważ każde wejście do Labiryntu może stać się przepustką do koszmaru, i walką na śmierć i życie...
Kiedy Thomas budzi się w ciemnej windzie, jedyną rzeczą jaką pamięta jest jego imię. Kiedy drzwi się otwierają jego oczom ukazuje się grupa nastoletnich chłopców, która wita go w Strefie – otwartej przestrzeni otoczonej wielkimi murami, która znajduje się w samym centrum wielkiego i przerażającego labiryntu.
Podobnie jak Thomas, żaden z mieszkańców Strefy nie wie z jakiego powodu się tu znalazł i kto ich tu zesłał. Czują jednak, że ich obecność nie jest przypadkowa i każdego ranka próbują znaleźć odpowiedź, przemierzając korytarze otaczającego ich labiryntu. Jednak ta droga nie jest łatwa, bowiem labirynt skrywa swoje okrutne tajemnice.
Kiedy następnego dnia po Thomasie windą do Strefy po raz pierwszy zostaje dostarczona dziewczyna przynosząc tajemniczą wiadomość, wszyscy Streferzy zdają sobie sprawę, że od tej pory nic nie będzie już takie jak było. Thomas podświadomie czuje, że to właśnie on i dziewczyna są kluczem do rozwiązania zagadki Labiryntu i znalezienia wyjścia. Ale z każdą chwilą czasu na to jest coraz mniej, a pytań wciąż więcej.
Dlaczego w ogóle znaleźli się w Strefie?
Jaka jest ich rola?
Kim są Stwórcy, którzy sprawują nad nimi kontrolę?
Czym jest labirynt i czy można znaleźć z niego wyjście?
Jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić i czy są na to gotowi?
Szansa jest tylko jedna: 
Znajdź wyjście albo giń. [ z lubimyczytac.pl]

To przeczytania książki skusił mnie film, który obejrzałam już jakiś czas temu. Nie trzeba nic dodawać, że mi się podobał. Jakoś tak do tej pory nie miałam po drodze, żeby dostać w swoje ręce tej pozycji, aż do teraz kiedy wylądowała na mojej półce. 

Thomas budzi się pewnego dnia w pudle w miejscu dla niego nieznanym, a w okół niego stoją osoby których nie zna. Jedyne co pamięta to swoje imię. Okazuje się, że chłopak raz z resztą młodych osób znajduje się w labiryncie, a dokładniej w jego środku i żadne z nich nie ma pojęcia jak się z niego wydostać. Co miesiąc przybywa im nowa osoba, regularnie tego samego dnia miesiąca i za każdym razem niepamiętająca swojej przeszłości. Jednak coś ulega zmianie, bo już następnego dnia pojawia się nowa i jedyna dziewczyna w labiryncie i jak się później okazuję ostatnią osobą. Jak się okazuję jest ona w jakiś tajemniczy sposób powiązana z Thomasem  Wszyscy zdają sobie sprawę, że coś się zmieniło, a drogi wyjścia z tej sytuacji nadal nie mają. 
W związku z tym, że film miałam już za sobą to po części wiedziałam czego mogę się spodziewać po książce. Jednak ekranizacją zajmę się później.
Thomas jest młodym chłopakiem, który trafia do labiryntu. Od pozostałych mieszkańców Strefy różni się od razu tym, że nie jest przestraszony zaistniałą sytuacją, a już od pierwszego dnia dąży do odnalezienia wyjścia z labiryntu, a także dowiedzenia się dlaczego w ogóle tam się znajdują. Bohaterowie książki są bardzo różnorodni. Mi najbardziej przypadł do gustu Newt. Sama do końca nie wiem czemu, ale już podczas oglądania filmu zwróciłam na niego uwagę. Rozsądny, mądry, odważny, sprawiedliwy, po prostu nie dało się go nie lubić.
Pomysł na fabułę jak najbardziej ciekawy. Wraz z czytaniem książki mamy coraz więcej niewiadomych, coraz więcej pytań, na które chcemy odpowiedzi i tak nie możemy oderwać się od lektury. Z pewnością nie będziecie się nudzić podczas czytania. Tak sobie myślę czy jakaś inna historia przypomina mi tą, owszem znajdzie się w kilku jakieś podobne wątki, ale nie na tyle żeby nie móc powiedzieć, że jak najbardziej jest ona oryginalna.


 Na plus również można zaliczyć wydanie książki, podobały mi się, że na każdym początku rozdziału był rysunek labiryntu, fajny symbol i zdecydowanie pasujący.
Trzeba również dodać, że autor zastosował swoje słowa, zastępcze do naszych, którymi posługiwali się chłopcy w Strefie. Można powiedzieć, że mieli swój własny język. Więc słowa "klump", "sztamaka", "purwa"i sporo innych można spotkać podczas czytania.

Film oglądałam jakiś czas temu, możliwe, że w telewizji, pewna nie jestem, bo było to jakiś czas temu. Z pewnością przed obejrzeniem nie miałam pojęcia o jego istnieniu, a tym bardziej, że jest on na podstawie książki. Z pewnością nie był to stracony czas. Co charakteryzuję ten film? Ciekawa fabuła, brak nudy, niezła gra aktorów, których wcześniej nie kojarzyłam, a także wiele znaków zapytania.

Nie mam pojęcia czy lepiej najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć film czy na odwrót. Pewne jest to, że podczas oglądania filmu o pewnych faktach nie będziemy mieć zielonego pojęcia, a także trochę się różni. W końcu rzadko książki ekranizowane są w słowo w słowo, w sumie może to i lepiej, bo chętniej chce się je obejrzeć, aby sprawdzić jak zostały przedstawione.
Nie zamierzam oceniać co podobało mi się bardziej, bo ciężko to stwierdzić. Zdecydowanie zachęcam do przeczytania książki, a tym którzy za książkami nie przepadają polecam film.Z pewnością was pochłonie ta historia. A moje plany? Oczywiście sięgniecie po pozostałe części trylogii.. Przyznam się, że drugą ekranizacje również mam już za sobą
 Moja ocena
9/10
i tym samym trafia to the best

LBA

Zostałam nominowana do LBA przez Zastępczyni Upadłych Aniołów z bloga http://czy-to-koniec-maleca.blogspot.com/ Wysłała mi nominację na mój drugi blog, ale stwierdziłam, że odpowiem na pytania tutaj.

1. Ulubiony film?
Myślałam i myślałam co napisać, bo dużo filmów lubię. Wybieram Szkołę uczuć, bo mogę to oglądać dziesiątki razy, a za każdym i tak odczuwam te same emocje co za pierwszym.

2. Ulubiony bohater i dlaczego?
Szczerze powiedziawszy nie mam jakiegoś ulubionego, nigdy w ten sposób nie myślałam. W każdym filmie czy książce miałam jakiegoś który mi się podobał najbardziej, ale żeby spośród nich wybrać tego naj to nie dam rady się zdecydować.

3. Jaki cytat został w twojej pamięci?
"Kiedy się kogoś kocha, to nigdy nie jest skończone (...) Żyje się dalej, bo tak trzeba, ale nosi się tę osobę w sercu." Elizabeth Chandler – Pocałunek Anioła

4.Przy której piosence chcę ci się płakać?
Dżem - "Do kołyski"

5. Ulubione mistyczne zwierze?
hmm. Pegaz chyba

6. Gdzie chcesz spotkać swoją prawdziwą miłość? (rozpisz się)
Ja swoją miłość już spotkałam.. w mojej pracy. Pierwsze spojrzenie. Pierwszy uśmiech. Pierwsze zagadanie. Miłość od pierwszego wrażenia? Co to to nie, w takie rzeczy nie wierzę, ale no zwrócenie na siebie uwagi od razu było na pewno no i może lekkie zauroczenie. Dopiero po takich spotkaniach kilku.. albo nastu.. okazało się, że iskrzy i że się wyczekuje tych spotkań niby przypadkowych.
Rozpisywać się nie będę.

7. Co robisz w wolnym czasie?
Według mojej mamy to albo jestem w pracy, albo telefon, albo komputer, albo mnie nie ma. Wiec kiedy nie pracuję, czytam książki, piszę blogi (ten i z opowiadaniem), spotykam się ze znajomymi, utrzymuje z nimi oczywiście kontakt telefoniczny. Trochę rzadziej, pichcę w kuchni smakołyki, coś szyję, przynajmniej próbuję, oglądam filmy.

8. Kogo (z książki) byś ożywiła?
Harry Potter, a niech wszystko zaczaruje.

9. Miałaś kaca książkowego?
A czym to się objawia?

10. Kiedy człowiek jest w pełni szczęśliwy?
Kiedy ma obok siebie właściwe osoby.

11. Na co nie możesz patrzeć?
Cóż za złowrogie pytanie. Jak na coś nie mogę patrzeć to na to nie patrzę.
A tak po za tym to nie wiem, ciężko mi patrzeć na cierpiące dzieci.

Nominować nie nominuję nikogo...
Jeżeli macie do mnie jakieś pytania, chcecie się dowiedzieć czegoś to pytamy, pytamy. Podobno kto pyta nie błądzi więc pytaj i ty.

[76] "Tajemnice prowincji" - Joanna Jurgała-Jureczka

Tytuł: "Tajemnice prowincji"
Autor: Joanna Jurgała-Jureczka
Data wydania: 2014
Liczba stron:304

Justyna Skotnicka powraca do swoich rodzinnych stron. Zostaje kustoszem niewielkiego muzeum hrabiny Doenhoff. Pełna obaw, czy poradzi sobie w nowej sytuacji, przejmuje również tymczasową opiekę nad synami siostry: niesfornym pierwszoklasistą, Kubą i jego dużo starszym bratem, Maciejem. W Brzozowie zamierza spędzić tylko rok. Wbrew oczekiwaniom nadchodzący czas przyniesie jej sporo niespodziewanych wrażeń.

Kobieta pozna związaną ze Śląskiem Cieszyńskim rodzinę Kossaków i ekscentrycznego Witkacego, porozmawia z dawną dziedziczką Brzozowa, spotka wyniosłego prawnuka hrabiny, a także mieszkańców prowincji. Odtworzy niezwykłe wydarzenia z przeszłości, wpisane w rytm wielkiej historii, dostrzeże urok zmieniających się pór roku, które z dala od zgiełku wielkich miast każą spojrzeć na życie i ludzi z innej perspektywy.

Czy Justyna znajdzie prawdziwe i dojrzałe uczucie? Jaki wpływ na nią i mieszkańców prowincji będą miały rozwiązane zagadki i ujawnione tajemnice? [z lubimyczytac.pl]

Justyna na prośbę siostry powraca do rodzinnej miejscowości żeby zaopiekować się swoimi siostrzeńcami. Choć początkowo nie jest do końca przekonana do obecnej sytuacji i tęskni za swoim poprzednim domem powoli przekonuje się do tej zmiany. Dostaje prace w lokalnym muzeum, gdzie ma za zadanie przywrócenie mu dawnego blasku. Poznaje stare dzieje jej rodzinnej okolicy, a także odnajduje wiele cennych rzeczy. Poznaje nowych ludzi, między innymi przodków hrabiny, która nie gdyś mieszkała w obecnym teraz muzeum.
Oczywiście jak to w każdej książce przeze mnie przeczytanej nie zabrakło również wątku miłosnego, dość w sumie słabo rozbudowanego. Joanna mimo upływu czasu nadal nie pozbierała się po swojej studenckiej miłości Andrzeju, szczególnie teraz jej uczucia powracają na nowo gdyż chłopak zechciał ją odszukać po latach. Jednak czy to na pewno jest odpowiedni mężczyzna dla niej, czy miłość jest prawdziwa, czy to tylko złudzenie?

Z literaturą polską, szczególnie z książkami takimi jak ta mam jakiś problem, nie mam pojęcia czemu. Za każdym razem kiedy sięgam po tego typu pozycję mam wrażenie, że dialogi pomiędzy bohaterami są wymuszone, często aż nadto powiedzmy grzeczne(?). Sama nie wiem do końca jak to powinnam nazwać. 
Po książce nie należy spodziewać się czegoś co poruszy wasze serca, wbije w fotel podczas czytania czy też poniesie was w stan przed zawałowy. "Tajemnice prowincji" to lekka książka do przeczytania wieczorem przy herbacie. Myślę, że miło spędzicie z nią czas jeśli nie będziecie wymagali nie wiadomo czego. Bohaterowie książki są różnorodni, jednych zapamiętałam bardziej, innych mniej. Najbardziej przypadli mi do gustu siostrzeńcy Justyny czyli Maciej i Kuba, jak się pojawiali zawsze sprawiali, że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. 
Nie wiem, czemu, ale ta okładka ma coś w sobie co przyciąga co zachęciło mnie do sięgnięcia po książkę. 

Moja ocena 6/10

75 Ryszard Botwina - "Małe wieczności"

Tytuł : "Małe wieczności"
Autor: Ryszard Botwina
Rok wydania:2011
Liczba stron: 288
On – życiowy nieudacznik.
Ona – kobieta bez przyszłości.
Połączy ich uczucie, które przeciwstawi się światu.

Henryk Woźny to były górnik, który wiedzie życie miałkie i bezcelowe. Większość dnia spędza na pilnowaniu upadającego zakładu pracy i dokarmianiu bezdomnego psa. Z żoną nic go nie łączy.
Ania Tarkowska to bezrobotna ćpunka, która oddaje się za pieniądze kierowcom tirów. Z chłopakiem jest tylko dla narkotyków.

Choć los skazuje obydwoje na zapomnienie, Ania i Henryk spotykają się i rozpoczynają budowanie własnego świata opartego na uczuciu, którego nigdy nie zaznali – miłości, zarówno tej fizycznej, jak i tej płynącej z serca. Jednakże rzeczywistość nie pozostaje bierna i postanawia zniszczyć enklawę rozkoszy. O Anię upomina się przeszłość, a Henryk musi zmierzyć się z piętnem niewierności. Kochankowie mają jednak pewien plan...

"Małe wieczności" to opowieść o miłości wbrew okolicznościom, to pełna erotyki historia dwojga straconych dla społeczeństwa ludzi, którzy postanawiają za wszelką cenę walczyć o swoje szczęście. [ lubimyczytac.pl]

Na "Małe wieczności" natchnęłam się przez przypadek w bibliotece. Przeczytałam opis na okładce i stwierdziłam, że można byłoby przeczytać. Zapowiadała się naprawdę obiecująco, przynajmniej na samym początku.
Ania jest młodą kobietą, która ze względu na wiele czynników, które ją dotknęły została "tirówką". Niestety również uzależnienie jej nie ominęło a są nim narkotyki, bez których nie potrafi się obejść tak samo jak i jej partner. Kobieta prawie całość zarobionych przez siebie pieniędzy przeznacza właśnie na towar dla siebie i Stefana. Nie widzi dla siebie szansy.
Henryk jest dojrzałym mężczyzną, pracujący jako portier zakładu i to właśnie tam spędza większość swojego wolnego czasu. Kiedy na swojej drodze spotyka Anie jest pewny, że z żoną jest tylko z przyzwyczajenie, a prawdziwa miłość łączy go właśnie z nowo poznaną kobietą. Obydwoje postanawiają stworzyć sobie swój własny świat, w którym są tylko oni we dwoje, a wszelkie problemy nie mają dla nich znaczenia. Jednak czasem wszystko musi mięć swój koniec. 

Po przeczytaniu tej książki mam całkowicie mieszane uczucia. Najpierw zacznijmy od tej dobrej strony, a mianowicie sam pomysł na historie. Jak na mój gust dost oryginalny i ciekawy. Dwoje straconych już dla środowiska ludzi i całkowicie różnych spotyka się i postanawiają, że szczęście może dać im jedynie bycie razem. Książka pokazuję co może stać się z człowiekiem uzależnionym od narkotyków. Zdecydowanie poruszyła mnie historia tych dwojga ludzi, więc dobrze jest bo lektura powinna wzbudzać emocję. 
Minusów jest niestety więcej. Czytając i czytając miałam wrażenie, że ciągle jest to samo, wszystko się ciągnęło i wolno brnęło wolno. Miałam wrażenie, że książka ma jakieś czterysta stron, a nie niespełna trzysta. Największą porażką były dla mnie dialogi pomiędzy głównymi bohaterami, jakoś zupełnie dla mnie nie rzeczywiste. W pewnym momencie miałam ich zupełnie dość. Kolejną kwestią jest erotyka, która zupełnie mi nie pasowała do tej historii, owszem coś mogło jej być ale nie tyle. Miałam do czynienia z książkami z erotyką, która się w nich pojawiała, ale nigdy nie przeszkadzała mi ona tak jak tutaj. 

"Małe wieczności" to nie jest lekka i przyjemna lektura którą można polecić do oderwania się. Historia jest smutna, a nawet w sumie można powiedzieć brutalna. Pokazuję, że są ludzie którzy nie mają szczęśliwego życia, a także że za swoje błędy i nieprzemyślane decyzję czasem trzeba srogo i długo płacić. Zdecydowanie zapadną mi w pamięci na dłużej chwile spędzone przy książce. 
Moja ocena 
6/10
Powinno być niżej ale za pomysł jeden stopień wyżej 

{74} Ona i On - Marc Levy

Tytuł : Ona i On
Autor : Marc Levy
Rok produkcji : 2016
Liczba stron : 320

NOWE NOTTING HILL!

JEDNA Z NAJLEPIEJ SPRZEDAJĄCYCH SIĘ 
KSIĄŻEK WE FRANCJI W 2015 ROKU 

Subtelna i naprawdę zabawna historia miłosna, która uwiedzie i oczaruje czytelniczki. 
Nie ma tu księcia z bajki, jest zwykły facet i prawie zwykła dziewczyna, którzy po prostu się pokochali. Ona i on. Nic więcej. Aż tyle.
Mia i Paul poznali się poprzez internetowy portal randkowy i zamiast kochankami, zostali przyjaciółmi.
Chcą, by nadal tak zostało. [ z lubimyczytac.pl]

Marc Levy - francuski pisarz, z którym już miałam okazję zapoznać się w książce "Jak w niebie". Więc jak tylko dowiedziałam się, że ta książka ma choć lekkie powiązanie z tamtą, stwierdziłam, że trzeba przeczytać. Nie martwcie się jeśli nie czytaliście tamtej to nic takiego, bo "Ona i On" to zupełnie inna historia, innych ludzi. 
Ona, czyli Mia jest aktorka, ma męża z którym właśnie kręci wspólny film, ale czy jest szczęśliwa? Czuję, że David nie darzy już ją tym uczuciem co dawniej. Postanawia odpocząć od tego wszystkiego i wyjechać jako zwykła kobieta, a nie sławna aktorka.
On, czyli Paul, początkujący pisarz, z zawodu architekt. Kiedy wydaję swoją pierwszą powieść zostaję przytłoczony tym, że ludzie go zaczynają rozpoznawać więc widzi tylko jedno wyjście z tej sytuacji, a mianowicie wyjechanie do Paryża. 
Ona biorąc przykład z przyjaciółki loguję się na portalu randkowym, jego logują przyjaciele. Co z tego wyniknie kiedy się spotkają?
Dwoje różnych ludzi, przypadkowe spotkanie i miłość, do której nie potrafią się przyznać.
"Ona i On" to ciepła historia o miłości, zbiegu okoliczności doprawiona lekkim humorem. Bohaterowie są wyraziści, a dialogi między nimi nie wymuszone. Nie dziwie się, że ta książka ma takie powodzenie w swoim kraju. Akcja posuwa się w swoim tempie, nie ma w nim nic nagle zaskakującego czy nagłych zwrotów akcji, więc nie trzeba się bać o zawał, bo przy tej książce go nie dostaniecie. Jednak dzięki niej można choć trochę oderwać się od życia codziennego i zrelaksować. 
Książka ta ma sporo ważnych wartości takich jak miłość, poświęcenie i przyjaźń. 
Zdecydowanie książka warta przeczytania, ma w sobie coś co wciąga i sprawia, że podczas czytania na naszej twarzy pojawia się uśmiech. Myślę, że na podstawie tej pozycji powstałaby całkiem ciekawa komedia romantyczna, która przyciągnie przed ekrany wielu widzów. 
Cieszę się, że to właśnie po tą pozycję sięgnęłam na okres walentynkowy. 
Moja ocena 
8/10

Moje plany - Luty

 Oto książki z którymi zamierzam się zapoznać w najbliższych dnia.
1 Marc Levy - "Ona  & On"
Tą książkę sprawiłam sobie na walentynki, traw chciał, że jakoś rzucił mi się w oczy tytuł w jakimś czasopiśmie, a po południu zobaczyłam książkę w sklepie. Może to przeznaczenie?
2. Joanna Jurgała- Jureczka - "Tajemnice Prowincji"
3. Ryszard Botwina -"Małe wieczności"
Obie pochodzą z biblioteki. W pierwszej spodobała mi się okładka, taka o prosta, druga ma trochę mroczną okładkę, ale w niej natomiast zachęcił mnie opis. Stwierdziłam, że w sumie dawno takiej tematyki nie ruszałam.
Hmm. Tą książkę też mam w planach, bo przecież to głównie dzięki tej sadze zaczęła się moja przygoda z książką. Jednak mam trochę mieszane uczucia co do niej..
Czytaliście coś? A może zamierzacie?

[73]K.A. Tucker - "Pięć sposobów na upadek"



Autor: K.A. Tucker 
Tytuł: "Pięć sposobów na upadek"
Data wydanie: 2016
Liczba stron: 544

Pyskata, z wiśniowymi końcówkami blond włosów, Reese Mackay popełniła tak wiele błędów w swoim dwudziestokilkuletnim życiu, że wie już o nich chyba wszystko. Gdy jej krótkotrwałe, gwałtowne małżeństwo kończy się złamanym sercem, decyduje, że nadszedł czas na zmiany. Przeprowadza się do Miami z zamiarem ponownego startu i nawet całkiem dobrze by jej szło, gdyby nie mega upokarzająca jednonocna przygoda w Cancún z blond ochroniarzem imieniem Ben. Dzięki Bogu, że udaje jej się wsiąść do samolotu i zostawić za sobą tę katastrofę.

Futbolowe stypendium i imprezy w bractwie z seksownymi laseczkami? To część planu czarusia Bena Morrisa. Rozwalone kolano, które przekreśla karierę profesjonalnego futbolisty? Zdecydowanie nieplanowane. Na szczęście w parze z jego świetnym wyglądem oraz magnetyzmem idzie jego umysł. Po trzech długich latach studiowania prawa i pracy jako ochroniarz w Pałacu Penny, jest gotów zacząć dorosłe życie – aż w pierwszy dzień swojej nowej pracy trafia do biura tej zwariowanej, seksownej dziewczyny, którą poznał w Cancún. Tej, o której nie potrafi zapomnieć.

Gdyby Ben naprawdę był mądrym facetem, to trzymałby się z dala od Reese. Ona jest pasierbicą szefa, który bardzo wyraźnie zaznaczył, że biurowy romans to podstawa do zwolnienia z pracy. Problem w tym, że Ben uwielbia kłopoty, zwłaszcza gdy są aż tak pociągające. [z lubimyczytac.pl]

Reese nigdy nie należała do grzecznych dziewczynek. Nie jednokrotnie wpadała w tarapaty, które kończyły się kontaktem z policja. Po jednym z takich zdarzeń dzwoni po swojego ojczyma, który postanawia zabrać ją do siebie i pomóc zmienić jej życie. Kiedy zaczyna prace w biurze Jacka spotyka Bena, którego jak się okazała miała okazje poznać już wcześniej. 
Ben miał przed sobą świetlaną przyszłość jako futbolista, jednak kontuzja sprawiła, że musiał znaleźć dla siebie inną drogę. Z tego powodu pojawiło się prawo. Tylko czy chłopak, który uwielbia podrywać co rusz to nowe dziewczyny może być prawnikiem?

To już moja czwarta książka autorki i pewnie jak pojawi się kolejna to również ją przeczytam. Coś jest w stylu pisania pisarki, że wciągają mnie jej historie. Jednak nie jest to mój ulubiony tom. Wszystkie coś z sobą łączyło i dość szybko orientowałam się w poprzednich co to było, z tą miałam problem. Dopiero gdzieś w połowie zorientowałam się, że tym razem to Ben jest łącznikiem z klubem "Penny". 
Bohaterowie książki są bardzo wyraziści, ciekawi i różnorodni. Myślę  więc, że każdy znajdzie sobie kogoś kogo polubi. Nie od dziś wiadomo, że sporo czytam książek z tego gatunku więc trochę zabrakło mi tego, że szybko można było się zorientować jak ta historia się potoczy. 

Zdecydowanie zachęcam do przeczytania tej lektury wszystkim, którzy lubią ten gatunek i książki o miłości. Ja zdecydowanie do nich należę.
Moja ocena
7
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators