[45] „Misery” - Stephen King



Autor: Stephen King
Tytuł: „Misery”
Liczba stron: 368
Data wydania: 2009
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Paul Sheldon jest autorem poczytnych tandetnych romansideł. Jego cykl o Misery Chastain zdobył ogromną popularność. Autor miał jednak już dość swojej bohaterki i w ostatniej powieści ją uśmiercił. Teraz postanowił zająć się pisaniem poważniejszych książek. Pewnego razu podczas zamieci śnieżnej jadąc po pijanemu samochodem uległ poważnemu wypadkowi. Odzyskał przytomność dopiero w stojącym na odludziu domu Annie Wilkes, byłej pielęgniarki uwielbiającej jego książki o Misery. Pobyt w domu Annie zamienia się w prawdziwy koszmar, gdy kobieta wraca z miasta z ostatnią książką Paula...

Powieść została zekranizowana w 1990 roku, zaś Kathy Bates za rolę przerażającej Annie otrzymała nagrodę Oscara.
[z lubimyczytac.pl]

Głównym bohaterem książki jest Paul Sheldon, pisarz znany przede wszystkim z cyklu o Misery Chastain. Podczas zamieci śnieżnej kiedy to jechał samochodem, uległ wypadkowi, jednak został on uratowany przez Annie Wilkes. Kobieta jest byłą pielęgniarką, uwielbiającą książki o Misery. Nawet swoją świnkę nazwała właśnie tak. Pobyt w domu Annie jest dla Paula koszmarem, szczególnie po tym kiedy kobieta przeczytała ostatnia książkę o Misery, w której to główna bohaterka została uśmiercona. Sheldon jest zmuszony napisać jeszcze jedną część „Powrót Misery”.

To już moje drugie spotkanie z tym autorem, jednak z pewnością nie ostatnie. Horror jest to taki gatunek, który wolę obejrzeć niż przeczytać. Jednak od czasu do czasu po taką książkę warto sięgnąć.
King jest po prostu znakomitym pisarzem tego gatunku. Sprawia, że człowiek czytając książkę nie może normalnie myśleć. Świat opisany w książce go pochłania. Początkowo książka sprawiała, że było mi niedobrze, głównie jak sobie wyobraziłam picie mydlin, gdzie jeszcze do tego pływa w nich brudna szmata. Podobało mi się wykreowanie Annie, jej wariactw. Szczerze powiem, że nie chciałabym takiej spotkać w realnym świecie. Już chyba wolałabym zginąć niż być pod jej opieką. W raz z upływem stron, napięcie w książce wzrasta, a pod koniec nie wiedziałam już co się dzieję naprawdę, a co jest tylko wyobraźnią głównego bohatera. Czytałam tą pozycję, zresztą jak większość w nocy, więc później miałam bardzo „przyjemny” sen.

Książka ta jak kilka innych Stephena Kinga została zekranizowana. Nie wydaję mi się żebym miała okazję ją obejrzeć, więc wszystko przede mną.

Powieść tą oczywiście polecam tym, którzy lubią się bać podczas czytania. Zresztą myślę, ze każdy powinien przeczytać choć jedną książkę tego wybitnego autora.

Moja ocena 8/10

Przeczytana w ramach wyzwań

15 komentarzy :

  1. Ekranizacja "Miesry" często leci w TV, na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat widziałem ją wiele razy. Świetna, ale mimo wszystko książka lepsza, sam przyznałbym jej nawet oczko wyżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę ją obejrzeć. Jakoś dziwne, że się z nią jak dotąd nie spotkałam

      Usuń
  2. Do kryminałów się przekonałam, ale do horrorów mam lekkie obawy, więc jeszcze się wstrzymam :) Poza tym jakoś... Z Kingiem mi nigdy nie po drodze - nie potrafię się do niego przekonać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Kinga, mogłabym go czytać w nieskończoność! Misery, to jedyna książka, którą czytając musiałam robić przerwy coby zapanować nad emocjami:) Ekranizacja filmowa jest również genialna więc serdecznie polecam. Do moich ulubionych dzieł tego autora zaliczyć(i polecić oczywiście) mogę Lśnienie, Christine, Bezsenność, w sumie, nie wiem czy mogłabym czegoś nie polecić:). Każda jego książka jest genialna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Christine" mam kolejną w planach tego autora, ale pewnie dopiero w marcu się za nią zabiorę.

      Usuń
  4. Musze w końcu zabrać się za twórczość Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kinga czytałam jedynie "Joyland", który bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  6. od czasu do czasu sięgam po książki Kinga, więc i tę kiedyś pewnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jak kilka innych? O nie, prawie wszystkie książki Kinga (i część opowiadań) doczekały się ekranizacji;)
    A "Misery" jest jedną z najlepszych powieści tego autora;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak to jest, jak się igra z uczuciami fanów cyklu. ;) Przyznaję, zarys fabuły wydaje się zabawny, nie straszny, może dlatego, że już dawno uodporniłam się na horrory i (tak jak Simba) drwię sobie z niebezpieczeństwa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o tym filmie, ale nie wiedziałam, że powstała podstawie książki. Myślę, ze taką tematykę chyba lepiej ujrzeć oczami duszy, aniżeli na ekranie :P
    Chętnie sięgnę po tą pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Do Kinga miałam dopiero jedno podejście i to niezbyt udane. Aczkolwiek mam zamiar dać mu jeszcze szanse.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zastanawiam się nad przeczytaniem, bo do filmu jakoś nie mogłam się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę ci, że ją przeczytałaś. Jestem jej bardzo ciekawa. Niestety, przegapiłam moment, kiedy była sprzedawana w Biedronce :) Muszę tę ksiażkę dorwać.

    OdpowiedzUsuń
  13. "Misery" to moja ulubiona książka Kinga. Ekranizacja też bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators