[28] „Błękitna miłość” - S. C. Ransom


Autor: S. C. Ransom
Tytuł: „Błękitna miłość”
Seria: Błękitna [cz.1]
Liczba stron: 344
Data wydania: 2011
Wydawnictwo: Amber
Tajemnicza bransoletka z błękitnym kamieniem zaprowadzi śmiertelną dziewczynę do duchów umarłych, które żywią się ludzkim szczęściem, i zwiąże z chłopakiem, który może obdarzyć ją miłością lub odebrać to, co najcenniejsze…
Siedemnastoletnia Alexa ma powody do radości: właśnie zdała egzaminy, a Rob, obiekt westchnień większości dziewczyn w szkole, jest zainteresowany właśnie nią.
Ale dziwna bransoletka znaleziona na brzegu Tamizy wszystko zmienia. Bo za sprawą tego niezwykłego przedmiotu Alexa spotyka Calluma – uwięzionego pomiędzy życiem a śmiercią pięknego chłopaka, w którym zakocha się bez pamięci. Lecz im głębsze uczucie ich łączy, tym częściej Alexa zaczyna wątpić, czy Callum mówi jej prawdę. Zwłaszcza gdy odkryje coś, co przeczy jego słowom i wzbudza w niej lęk. I każe zadać pytanie, czego naprawdę chce jej widmowy ukochany…
[z lubimyczytac.pl]                    
„Moje całe życie znikało. Wszystko, co czyniło mnie tym, kim jestem, było mi wydzierane. Patrzyłam na to jak na film puszczany na ścianie tunelu, a sama pędziłam w stronę czarnej dziury na końcu.

Sięgnęłam po tą książkę, bo chciałam coś lekkiego, szybkiego do czytania. W sumie pod tym względem się nie zawiodłam.
Historia opowiada o nastolatce Alex, która znajduję na brzegu Tamizy bransoletkę z niebieskim kamieniem. To właśnie za jej sprawę poznaję Calluma, którego nie widzi nikt z jej przyjaciół. Zakochuję się w nim bez pamięci, oczywiście wzajemnością. Jednak są w innym wymiarach i nie mogą być z sobą tak jakby tego chcieli. Do tego wszystkiego dziewczyna poznaje co raz to nowsze fakty z życia chłopaka, które nie są zbyt przyjemne.

Trzeba od razu przyznać, że książka nie należy do tych ambitnych, poruszających trudne tematy. Dla mnie to jest w tej chwili plusem, bo szukałam czegoś lekkiego żeby się zrelaksować i co najważniejsze nie nazbyt długiego żeby nie być znudzonym. Pozycja ta to typowy pananormal romance. Alex to zwyczajna dziewczyna, która nie wyróżnia się niczym szczególnym z pośród tłumu. Jest również Callum, który nie jest zdecydowanie normalny. Oboje zakochani, próbujący znaleźć sposób żeby być razem. Trochę to schematyczne, przecież kto nie czytał czegoś podobnego? Owszem czymś nowym jest dla mnie fakt, że dziewczyna, chłopaka widzi głównie w lustrze no i ta bransoletka, amulet która ich łączy. Spodobało mi się wykreowanie bohaterów, ci realni nie byli sztuczni i nie irytowali swoim zachowaniem.

„Błękitna miłość” rozpoczyna serie „Błękitna”, z którą to zamierzam się zapoznać, a to wszystko właściwie przez przypadek. Na półce wprost z biblioteki czeka już na mnie druga część, więc spodziewajcie się niedługo recenzji „Błękitnej magii”.

Moja ocena 7/10
Przeczytana w ramach wyzwań:

Jasna strona mocy – str344

12 komentarzy :

  1. Nigdy nie slyszalam o tej ksiazce. Moim zdaniem wydaje sie calkiem fajna. Jesli zobacze w bibliotece to na pewno wypozycze.
    Tak patrze i zamierzasz czytac "Stokrotki w sniegu"... swietna ksiazka, ale zostaw ja sobie na Boze Narodzenie :) :*

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe. Dopiero Boże Narodzenie minęło, a wątpię żebym dała radę czekać prawie rok jak w końcu udało mi się ją pożyczyć

      Usuń
  2. Kiedyś chciałam przeczytać tę książkę, ale później uciekło mi to z głowy ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tylko jedną ksiażkę z gatunku paranormal romance i nie podobała mi się, wiec nie ma ochoty na powyższą pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj, zostałaś nominowana do Liebster Award - zapraszam! http://okiemczytelnika.blogspot.com/2014/01/liebster-award-3.html ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W ramach relaksu, kto wie... może sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na takie chwile dobra jest ta książka

      Usuń
  7. Czytałam, ale muszę przyznać, ze mam mieszane uczucia - bohaterka wydała mi się totalnie szalona od samego wstępu zakochując się w duchu jeśli tak to można nazwać. Cała książka była szalona i przesłodzona moim zdaniem, ale znowu nie mogę napisać, ze mi się nie podobała... Powiem tak - była przyjemna, ale mało wiarygodna ;)

    Pozdrawiam ciepło w chwili zimowego nastroju!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten typ książki ma to do siebie, że trudno uwierzyć w to co się tam dzieję. Ale owszem słodko było bardzo

      Usuń
  8. Właśnie ostatnio ją wypożyczyłam i niedługo będę czytać ;)

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators