Podsumowanie Stycznia 2014


 Styczeń to miesiąc, w którym przeprosiłam się z biblioteką, więc większość książek pochodzi właśnie z tamtego źródła. Czytałam sporo, a do tej pory nie miałam nawet zakładki do książek [służyła mi za to kartka z zeszytu], ale to się zmieniło. 
Ta dam o to co sobie zrobiłam.
Następna będzie lepsza.


W tym miesiącu napisałam opinie do 16 książek
Najbardziej podobała mi się: ”Gwiazd naszych wina” - JohnGreen
Liczba stron: 5928 stron
Co daje średnio na dzień: ok 191stron




W ramach wyzwań:
Czytamy Norę Roberts: 1 książka
Czytamy fantastykę II:4 książki
Polacy nie gęsi II: 2 książki
Klasyka horroru:1 książka
Fantastyczna dwunastka: 1 książka
Paranormal romance:2 książki
Book lovers:5 ksiażek
Jasna strona mocy: 3404stron
200 książek dookoła świata: 2 ksiażki

Plany na najbliższy miesiąc
1.       „Posępna litość” - Robin LaFevers
2.       "Anioł Stróż" - Robert Zajkowski
3.       „Sprzedane przez ojca „- Betty Mahmoody, Zana Muhsen
4.       „Baśniarz” - Antonia Michaelis
5.       „Fatalne zauroczenie” - Kay Schubach
6.       „Nawiedzone miasteczko Shadow Hills” - Anastasia Hopcus
7.       „Grecki honor” - Nora Roberts
8.       “Karuzela uczuć” - Jodi Picoult
9.        „Papierowe miasta” -  John Green
10.   „Szukając Alaski” - John Green
11.   „Spalona żywcem” – Souad
12.   „Niepokój” –  Stiefvater Maggie
13.   „Misery” – Stephen King
14.   “Ja, Diablica” – Katarzyna Berenika Miszczuk
15.   „Dziedzictwo” - C.J. Daugherty
16.   „Zakład o miłość” - Agnieszka Lingas-Łoniewska
Znając życie w praniu wyjdzie, że będę trochę inne książki. Które polecacie?

[35] „Obłok” - Amanda Filipacchi



Autor: Amanda Filipacchi
Tytuł: „Obłok”
Liczba stron: 356
Data wydania: 2006
Wydawnictwo: Rebis

Obłok to współczesna, urbanistyczna wersja mitu o Pigmalionie, w której satyryczne spostrzeżenia na obsesje i chorobliwe ambicje naszych czasów przeplatają się z ponadczasową tęsknotą za prawdziwą, romantyczną miłością. życie Anny Graham nie zalicza się do udanych: zarabia na życie przekłuwaniem uszu i kserowaniem, a na kursach aktorstwa mówią jej, że nie zostanie gwiazdą. A jednak jej los odmienia się pewnej nocy, gdy Anna heroicznie i bezmyślnie rzuca się na ratunek obcemu człowiekowi. Tak rozpoczyna się osobliwa, surrealistyczna, dowcipna i miejscami przejmująca grozą love story.
[z lubimyczytac.pl]

To była chyba jedna z dziwniejszych książek jakie miałam okazję przeczytać. Ten surrealizm był bardzo dobrze widoczny.
Anna pragnie zostać aktorką, choć wszyscy mówią, że się do tego nie nadaje. Kiedy pewnego dnia rzuca się na ratunek Damonowi jej życie ulega zmianie. Zaczyna spotykać się z owym mężczyzną, który jest zdecydowanie tajemniczy, niewiele mówi o sobie. Jednak właśni to jego dziwactwo pociąga Anne. Okazuję się, że mężczyzna jest naukowcem od pogody, a dokładniej stwarza chmury. Dąży do stworzenia takiej, która mogłaby go unosić. W końcu zaprasza ją do swojego domu, gdzie jest romantyczna atmosfera do kiedy to nie zamyka ją w klatce. Czy Anna odkryję tajemnice mężczyzny, któremu uratowała życie? Co wspólnego z tą historią ma melodramat „Moda na sukces”? Tego i trochę innych rzeczy dowiecie się czytając tę książkę.

Fabuła książki była przede wszystkim tajemnicza, nieprzewidywalna poniekąd też, ale jak dla mnie trochę za bardzo nierealistyczna i trudne do ogarnięcia. Początkowo miałam problem wczytaniem się w książkę, ale później mnie nawet wciągnęła. Pomysł na książkę dobry, tylko mam wrażenie, że nie do końca wykorzystany. Trochę w tej historii miłości, trochę smutku, trochę scen grozy. Właśnie taki trochę miszmasz wyszedł z tego wszystkiego.
Okładka, ładna, taka łagodna, w sumie pasuję do tej książki.
Szczerze powiem, że po przeczytaniu tej książki mam takie mieszane uczucia. I to nawet bardzo. Na pewno nie jest to książka od której nie możesz się oderwać, bo czasem nudno było.

Moja ocena
6/10
Przeczytana w ramach wyzwania
Jasna strona mocy – stron 356

[34]” Pomóc Jani” - Michael Schofield



Autor: Michael Schofield
Tytuł: ” Pomóc Jani. Dziewczynka pogrążona w obłędzie i walka o jej ocalenie”
Liczba stron: 368
Data wydania: 2013
Wydawnictwo: Znak

Kilkuletnia Jani wydaje się być zwyczajnym dzieckiem, które może trochę zbyt często fantazjuje. Z czasem rodzice odkrywają jednak, że fantazje dziewczynki nie są tylko wytworem dziecięcej wyobraźni, a objawem poważnej choroby. Jani staje się niebezpieczna dla siebie i swojego młodszego braciszka.
Michael Schofield szczerze i wzruszająco pisze o dramatycznej walce, którą musiał stoczyć o życie swojej córeczki, i opowiada o zmaganiach z jedną z najbardziej tajemniczych chorób umysłu.
Udowadnia, że rodzicielska miłość jest w stanie przezwyciężyć największe przeciwności.
Książka stała się głośnym bestsellerem New York Timesa, a poruszona sprawą Oprah Winfrey zaprosiła autora do swojego programu.
 [z lubimyczytac.pl]

„W dzisiejszych czasach, gdy nie ma się nic do powiedzenia, dyżurną diagnozą jest autyzm; kiedy byłem mały taką dyżurną diagnozą była nadpobudliwość.”

Jani od wczesnych miesięcy była inna niż jej rówieśnicy. Wcześniej zaczęła mówić, szybko opanowała liczby, dodawanie czy też odejmowanie. Wypowiadała się również zupełnie inaczej niż dzieci w jej wieku. Jednak o dziwo nie to było najdziwniejsze. Dziewczynka często zatracała się w swoim wymyślonym świecie, np. wszystkim powtarzała, że ma siedem szczur, a każdy nazywał się poszczególnym dniem tygodnia. Jeżeli ktoś mówił jej, że to tylko jej fantazja zaczynała się denerwować, aż wybuchała w niej złość. W końcu okazuję się, że jej wybujała wyobraźnia może być spowodowana poważną chorobą. Jani zaczyna zagrażać swoim najbliższym, twierdzi że musi zrobić krzywdę swojemu małemu braciszkowi.

Szczerze powiem, że sięgnęłam po tą książkę, bo spodobała mi się okłada, bo nie miałam czasu w bibliotece czytać opisu na okładce. W sumie nie żałuję, że ją przeczytałam, w końcu to coś innego niż to po co sięgałam do tej pory. Autor opowiada o poważnej chorobie, która jak się okazuję może dopaść każdego, nawet takie małe dziecko jak Jani. Przyznam się, że podziwiam tych ludzi za ich cierpliwość w opiece nad dzieckiem. Książka pisana jest z perspektywy ojca dziewczynki co moim zdaniem jest plusem w tym przypadku. Ułatwia nam się wczuć w życie tych ludzi, w ich ciągłą walkę o zdrowie Jani, użeranie się czasem z lekarzami. Chyba najgorsze dla nich było to, że bardzo długo nikt nie był im w stanie powiedzieć co to za choroba. Nie jest to książka typu lekka do zrelaksowania się, gdyż trzeba pamiętać, że tematyka jest naprawdę poważna. Niektóre słowa Jani, które były spowodowane chorobą mnie po prostu przerażały. Nigdy nie chciałabym usłyszeć takich słów od własnego dziecka.

Moja ocena: 8/10
Przeczytana w ramach wyzwania

[33] „Jedno słowo” - Nora Roberts



Autor: Nora Roberts
Tytuł: „Jedno słowo”
Liczba stron: 400
Data wydania: 2013
Wydawnictwo: Harlequin
Burzliwa miłość
Rodziny Baronów i Murdocków od pokoleń żyją w konflikcie. Jillian nigdy nie przejmowała się tym sporem. Mieszkała w Chicago i rzadko odwiedzała ranczo w Montanie. Jednak po śmierci dziadka przejmuje rodzinny interes i przywraca farmie dawny blask.
Pewnego dnia podczas konnej przejażdżki ulega groźnemu wypadkowi. Z pomocą przychodzi jej przystojny nieznajomy. I tak rozpoczyna się jej burzliwa znajomość z Aaronem Murdockiem…

Miłość ponad prawem
Znany hollywoodzki reżyser Philip Kincaid na długo zapamięta ten dzień. Najpierw ma kłopoty ze znalezieniem planu zdjęciowego do nowego filmu, a potem ląduje w areszcie, gdy nie chce zapłacić mandatu za przekroczenie prędkości. Sfrustrowany i wściekły wdaje się w kłótnię z panią szeryf miasteczka Friendly, Victorią L. Ashton, która dodatkowo oskarża go o stawianie oporu. Po wyjściu z aresztu Philip postanawia kręcić film właśnie w tym miasteczku. Pani szeryf nie chce do tego dopuścić…
[z lubimyczytac.pl]

„Jedno słowo” to dwie całkowicie odrębne historię. Przyznam się, że początkowo zastanawiałam się czy umieścić recenzję tej książki na blogu, bo w sumie nie do końca wiedziałam jak napisać jedną do dwóch różnych historii.
Nora Roberts znana jest z lekkich romansów dla kobiet, również ta książka jest tego typu.
Pierwsza historia podobała mi się zdecydowanie bardziej od tej drugiej. Jakoś tak bardziej była ciekawsza. Choć w sumie akcja działa się na ranczu, ale interesująca była relacja między głównymi bohaterami, od razu można było wyczuć chemie między nimi. Od razu w sumie polubiłam Aarona. Jego pewność siebie, zachowanie, słowa idealnie pasowały mi do ranczera. W „Miłości ponad prawem” główni bohaterowie nie przypadli mi aż tak do gustu. Czytało mi się trochę gorzej. Zaczynało się interesująco i obiecująco, a w miarę czytania trochę było mniej interesująco i już nie tak obiecująco.
Dopiero zaczynam poznawać twórczość Nory Roberts, która napisała sporą ilość książek. Czytałam już lepsze jej dzieła. Owszem warto wspomnieć, że ja lubię takie lekkie pozycję, gdzie główną role odgrywa miłość głównych bohaterów. Mam problem z wystawieniem oceny, bo są tu dwie historie. W sumie wolałabym jakby była jedna.
Książka ta jest dla osób lubiących lekkie romanse, nic dodać nic ująć.
Moja ocena 6/10
Przeczytana w ramach wyzwania
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators