Podsumowanie: listopad

Książki zrecenzowane w tym miesiącu:
W ramach wyzwania 
Czytamy Norę Roberts - 1
Czytamy Fantastykę - 2
Polacy nie gęsi - 0

W następnym miesiącu mam w planach:
  1. „Spróbujmy jeszcze raz” - Abbi Glines
  2. „Powiedz, że mnie kochasz”- Anna Siwek
  3. „Krok do szczęścia” - Anna Ficner-Ogonowska
  4. „Losing It” - Cora Carmack
  5. „Jedno słowo” - Nora Roberts
  6. „The Opportunist” - Tarryn Fisher

[10] „Pożeracz snów” - Bettina Belitz



Piękno naznaczone złem.
Miłość na granicy jawy i snu.
Ona – wrażliwa, samotna, nie chce się pogodzić z przeprowadzką na wieś w lasach Westerwaldu.
On – niesamowicie przystojny, intrygujący i groźny. Ellie wyczuwa, że tkwi w nim głęboka tajemnica, ale choć się boi - za wszelką cenę chce się z nim spotykać.
To on - Colin Blackburn - ratuje ją w czasie burzy i od tej chwili Ellie nawiedzają niesamowite sny, groźne i jednocześnie fascynujące. Sny, które prowadzą ją na granicę dwóch światów…
Dzieli ich wszystko. Łączy tylko tajemnica.
[z lubimyczytac.pl]

Elisabeth Sturm wraz ze swoją rodziną przeprowadza się z miasta na wieś. Od samego początku dziewczyna nie jest szczęśliwa z powodu tej zmiany, wręcz odwrotnie do jej rodziców. Nowi znajomi ze szkoły nie darzą ją sympatią od samego początku, gdyż uważają, że Ellie się wywyższa zważywszy na to, że przyjechała z Kolonii. Podczas burzy, kiedy to wyszła sama z domu, spotyka na swojej drodze Colina Blacburna. Chłopak na swoim koniu odwozi ją do domu. Od tamtej pory nic nie jest już takie samo. Z każdym kolejnym spotkaniem tego dziwnego chłopaka Elisabeth uświadamia sobie, że chce go coraz lepiej poznać. Dziewczyna od przybycia na wieś zauważa również, że bardzo często robi się senna, a co za tym idzie zdarza jej się zasnąć w bardzo różnych miejscach.

„Chociaż teraz nie miałabym nic przeciwko temu, żeby umrzeć. Przynajmniej na chwilę. Po prostu nie być, nic nie czuć, a obudzić się dopiero wtedy, kiedy znów będę w stanie znosić rzeczywistość.”

Książka „Pożeracz snów” należy do gatunku fantasy. Jest dość obszerna jeśli chodzi o liczbę stron[lekko ponad 500]. Napisana lekkim i prostym językiem w narracji pierwszą osobowej, a dokładniej z perspektywy Ellie. Ten fakt mi jak najbardziej odpowiadał. Były momenty kiedy na mojej twarzy gościł uśmiech, ale również wystąpiło wzruszenie na sam koniec książki. Mam wrażenie, że niektóre wątki w książce nie są zbyt oryginalne. Jednak książka mnie wciągnęła.

Oczywiście nie zabrakło w tej książce wątku miłosnego. Uczucie pomiędzy Ellie i Colinem jest silne, ale jednocześnie bardzo trudne. Do samego końca nie wiadomo co się z nimi stanie. W sumie gdyby to co ich łączyło było proste to książka nie byłaby taka ciekawa.
Jestem typowym wzrokowcem, więc zwróciłam uwagę na tę pozycję głównie przez okładkę. Co tu dużo mówić, spodobała mi się i przyciągnęła mój wzrok.

„Jeszcze kilka tygodni temu zostałabym z pewnością uznana powszechnie za damę. Nie tęsknie wprawdzie do wysiłków włożonych w utrzymywanie tamtego stanu - po prostu mi się to znudziło- ale moja próżność została draśnięta. Jeśli dzisiejszej nocy miałam umrzeć, chciałam przynajmniej umrzeć, jako kobieta pożądana.”

Moja ocena 7/10


Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytamy  Fantastykę

[09]„Ruin” - Rachel Van Dyken



Nie jestem typową dziewczyną. Tak długo uciekam od prześladujących mnie wspomnień, że depresja stała się moim jedynym pocieszeniem. Byłam zadowolona z mojej ciemności, dopóki Wes Michals nie zaoferował być moim światłem.

Nie wiedziałam, że czas nie był moim sprzymierzeńcem. Każda tykająca sekunda była krokiem bliżej końca czegoś, co oznaczało też koniec mnie samej. Próbował mnie ostrzec. Obiecał mi wszystko co był w stanie zaoferować. Każdą nadchodzącą chwilę, ale to nigdy nie wystarczy.

Czasami gdy myślisz, że to już jest koniec, okazuje się że to dopiero początek. Wes myślał, że może mnie ocalić, ale dając mi wszystko zniszczył mnie. Po jednym pocałunku, jednym dotyku, nie chciałam, nie mogłam być taka sama.

Od tego momentu, jego bicie serca stało się moim własnym.

Osiemnastoletnia Kristen zaczyna swoją naukę w colegu. Jest zamkniętą w sobie, nieśmiałą dziewczyną, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią swoich rodziców. Męczą ją nocne koszmary, przez które budzi się z krzykiem. Pierwszego dnia szkoły wpada na przystojnego, najbardziej popularnego chłopaka na uczelni – Wes’a.
Książka zaczyna się banalnie, jednak bardzo szybko zyskała w moich oczach.  Jest to wzruszająca, poruszająca opowieść o Kristen i Wes’ie. Śmiałam się i płakałam na zmianę. Pokazuję prawdziwą miłość, walkę o swoje życie dla drugiej osoby. Książka należy do tych od których nie jest wcale tak łatwo się oderwać. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie, nie licząc tych łez, przez którą wylałam. Lubię się czasem wzruszyć, w końcu jestem dziewczyną. Zresztą która z nas przeszłaby obojętnie wobec takiej okładki?

„Czasami musisz przejść przez piekło, aby znaleźć swoje niebo.”

Bardzo polubiłam bohaterów tego utworu, ale chyba najbardziej do gustu przypadł mi Gabe. Wytatuowany kuzyn współlokatorki Kristen. Od samego początku był opiekuńczy, choć swoją przeszłość miał nieciekawą. Zresztą lubiłam jak się obnosił do innych.Początkowo myślałam, że jest zakochany w głównej bohaterce, ale to była po prostu przyjaźń.
Choć książka pobudziła moje emocję to czytało mi ją łatwo i szybko. Zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po nią jak tylko będzie taka okazja. Już dawno żadna książka nie zaskoczyła mnie tak pozytywnie.

Moja ocena 10/10
I czekam na polskie wydanie

[08]„Zdążyć na Boże Narodzenie” – David Baldacci


„Zdążyć na Boże Narodzenie” – David Baldacci
Życie dziennikarza Toma Langdona nie układa się najpomyślniej. Co gorsza, musi on przebyć pociągiem trasę z jednego krańca Stanów Zjednoczonych na drugi, by spędzić Boże Narodzenie z kobietą, której nie darzy prawdziwym uczuciem. Tom nie zdaje sobie sprawy z tego, jak brzemienna w skutku będzie ta podróż i jak bardzo odmieni jego życie.
[z okładki]

Święta coraz bliżej, więc i książka lekko o tej właśnie tematyce. Tom postanawia przejechać Stany Zjednoczone pociągiem żeby napisać reportaż, a także spędzić święta z kobietą, z którą jest w związku już trzy lata. Choć są ze sobą już długo to widują się na rzadko, a mężczyzna nie darzy jej prawdziwym uczuciem. Jego serce nadal należy do Eleanor, z którą był po studiach. W siadając do pociągu nie zdawał sobie sprawy jak wiele ciekawych osób pozna, a także że spotka swoją dawną znajomą.
„Zdążyć na Boże Narodzenie” opowiada o losach ludzi, którzy właśnie jadą pociągiem wraz z głównym bohaterem Tomem. Poznajemy między innymi dwójkę młodych ludzi, którzy wbrew rodzicom pragną się pobrać i to właśnie w pociągu.

Książka Davida Baldacciego napisana jest prostym, przyjaznym językiem, więc przyjemnie mi się ja czytało. Było kilka faktów, które mnie milo zaskoczyło. Oczywiście nie obyło się bez magii świat, zresztą na którą wskazuję sam tytuł. Głównym wątkiem utworu jest oczywiście miłość, ale mimo to wplecionych jest również kilka innych wątków, nawet jeden kryminalny.

Lektura idealnie pasuję na tą porę roku, kiedy już powoli zaczynamy myśleć o świętach. A ze względu na tematykę, przeznaczona jest według mnie głównie dla kobiet.

Moja ocena: 7/10

[07]„Złodziej skazańców” – Bernard Cornwell



„Złodziej skazańców” – Bernard Cornwell
Wersja skrócona utworu.

Kapitan Rider Sandman, który świeżo powrócił z wojen napoleońskich, otrzymuje nowe zadanie. Ma zweryfikować śledztwo w sprawie morderstwa. Skazany twierdzi, że jest niewinny, lecz od stryczka uratować go może jedynie wykrycie rzeczywistego zabójcy. Sandman wędruje poprzez mroczny świat londyńskich przestępców i dociera aż do progu tajemniczego klubu dżentelmenów.
[z okładki]

Kapitan Rider Sandman poszukuję dobrze płatnego zajęcia kiedy to właśni z tym przychodzi mu minister spraw wewnętrznych. Główny bohater ma dowieść winy Charlesa Cordaya, który rzekomo zabił hrabinę. Od samego początku w tej sprawię jest wiele wątpliwości. Żeby dowieść prawy Rider musi zagłębić się w świat przestępców, a sprawa zabójstwa prowadzi go nawet do tajemniczego klubu dżentelmenów  o nazwie „Serafin”.  Wątkiem pobocznych utworu jest miłość Sandmana do pięknej Eleanor Forrest. Darzy ją odwzajemnionym uczuciem, lecz jej matka sprzeciwia się żeby byli razy.

Jedno jest pewne drugi raz po tą książkę nie sięgnę. Spodziewałam się po niej czegoś innego. Sprawa kryminalna, poszukiwanie mordercy to właśnie głównie o tym jest ten utwór. Akcja dzieje w dziewiętnastoletniej Anglii, więc ważne są tu tytuły poszczególnych bohaterów, takie jak hrabia, lord, kapitan. W związku, że to jest wersja skrócona, więc przeczytałam ją za jednym podejściem całą.
Co mogę powiedzieć o bohaterach? W sumie niewiele. Nie ma wyraźnie zarysowanych, głównie jest ogólny podział na tych dobrych i tych złych. Fabuła nie jest rozbudowana, jest bardzo niewiele wątków. Muszę się przyznać, że trochę mnie nudziła i był moment kiedy chciałam mieć ją już za sobą.
Wiem, że zejdzie się zanim sięgnę po książkę o podobnym klimacie. Jednak wydaję mi się, że tym który lubią kryminały, szczególnie te osadzone w dziewiętnastym wieku, pozycja ta może się spodobać.
Długo zastanawiałam się nad tym jaką ocenę wydać. Niezbyt lekko się czytało, opinie pisało się trudno, więc ocena właśnie taka.

Moja ocena 5/10
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators