[338] "Tyberiusz. Cesarstwo nad przepaścią" - Michał Kubicz



Autor: Michał Kubicz
Tytuł: "Tyberiusz. Cesarstwo nad przepaścią"
Liczba stron:448
Rok wydania 2017
Wydawnictwo:Książnica
Ostateczny cios zadadzą najbliżsi...

Po śmierci cesarza Augusta rządy w imperium rzymskim obejmuje jego adoptowany syn Tyberiusz. Rychło okazuje się, że problemy cesarstwa bledną wobec zadawnionych konfliktów trawiących jego rodzinę. Nieoczekiwanie pojawia się kierowany nieposkromioną ambicją człowiek, który nie zawaha się pozbawić Tyberiusza tronu. Panująca dynastia wplątana w sieć intryg staje w obliczu katastrofy. Czy cesarz utrzyma się u władzy? Czy zwaśnionym krewnym uda się pokonać rozłamy i odzyskać pozycję, pozbywając się uzurpatora?

"Tyberiusz. Cesarstwo nad przepaścią" to powieść o trudach rządzenia i i związanym z nimi śmiertelnym ryzyku. To historia przebiegających w ukryciu dramatów, a także pychy i arogancji, które przyczyniają się do upadku ludzi wyniesionych na wyżyny władzy. To wreszcie ukazanie gorzkiej prawdy o tym, że największy wróg może być wśród najbliższych...[lubimyczytac.pl]

Czasem zdarza mi się sięgać po zupełnie inne książki niż zazwyczaj. Tak właśnie było tym razem, bo pozycję opowiadające o starożytnym Rzymie nie za często lądują w moich rękach.

Tyberiusz jest następcą cesarza Augusta, to właśnie na nim spoczywa teraz obowiązek rządzenia Imperium. Choć początkowo wydaje się, że właśnie to będzie największym problemem, szybko okazuję się, że to relacje rodzinne przysporzą mu najwięcej kłopotów. Otóż nie każdy właśnie jego widzi na czele państwa.

Michał Kubicz przybliża nam nieco historii, o której nie dowiemy się ze szkolnych murów. Już na pierwszych stronach mamy pokazaną mapę Rzymu jak i objaśnione drzewo genologiczne Tyberiusza. To drugie jest szczególnie przydatne żeby połapać się kto jest kim dla kogo.

Choć wiadome jest, że tamte czasy rządziły się własnymi prawami to i tak niektóre wydarzenia, czy też decyzje były dla mnie zaskoczeniem i czymś o czym nie pomyślałabym. Mamy tu do czynienia z wieloma intrygami i konfliktami, a wszystkiemu jest winna władza, a szczególnie dążenie do jej otrzymania. Okazuję się wtedy, że nawet na z pozoru na najbliższych nie można liczyć.

„Tyberiusz. Cesarstwo nad przepaścią” jest pełną napięcia lekturą, która wciąga w swój świat już niemal od pierwszych stron. Niemal każdy z bohaterów, którzy przewijają się w książce jest tak wykreowany, że ma ważną rolę do odegrania, a co za tym idzie zapada nam w pamięci na długi czas. Ludzie tu nie mają skrupułów jeśli już o coś walczą, kierują się zasadą po trupach do celu. Choć jest to książką historyczna styl jej jest przystępny, a zarazem przyciągający uwagę.
Moja ocena 7/10

[337] "Listy do utraconej" - Brigid Kemmerer



Tytuł "Listy do utraconej"
Autor: Brigid Kemmerer
Liczba stron:400
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo YA!

Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy…

Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy”. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet i Declanem rodzi się nić porozumienia.[lubimyczytac.pl]

Ludzie mają różne sposoby na pogodzenie się ze stratą ukochanej i najbliższej dla nas osoby. Jedni cierpią w środku, inni się buntują, a jeszcze inni szukają zupełnie innych alternatywnych sposobów.

Matka Juliet zginęła w wypadku samochodowym, od pogrzebu dziewczyna co dzień odwiedza cmentarz, co rusz zostawiając na nagrobku list do rodzicielki. Zazwyczaj następnego dnia już nie ma śladu po jej korespondencji, jednak pewnego dnia ponownie widzi swój list, a do tego na samym jego końcu ktoś dopisał „Ja też”. Te dwa słowa wywracają świat Juliet do góry nogami, od tej pory zaczyna pisać nie do matki, a do tajemniczej osoby, która naruszyła jej prywatność.

W tej książce zaintrygował mnie już sam tytuł, czyli „Listy do utraconej”, choć bałam się początkowo, że będzie to historia szczególnie melancholijna, na szczęście moje obawy się nie sprawdziły. Many tu do czynienia z młodymi bohaterami, a co za tym idzie jest żywiołowość, temperament i pełno nieprzemyślanych decyzji. To wszystko sprawia, że historia Juliet i Declana wciągnęła mnie w swój świat. Ogólnie bohaterowie przypadli mi do gustu i tu każdy za coś innego, ponieważ byli różnorodni jak i ich problemy. Oprócz dwójki głównych mamy również przyjaciela Reva, który jest tajemniczym samotnikiem, ciągle noszącym bluzy z kapturem i długim rękawem niezależnie od pogody. Z jednej strony ma własne problemy, a z drugiej wspiera Declana, potrafi świetnie doradzać, ale również potrząsnąć przyjacielem kiedy popełnia błędy.

„Listy do utraconej” jest dla mnie książką, która również niesie nadzieję, że można być innym człowiekiem niż ten za którego cię inni mają. Podobały mi się szczególnie listy, które pisała do siebie ta dwójka. Pełno było w nich mądrości i inteligentnego postrzegania świata, aż ciężko uwierzyć, że oboje mają tylko po siedemnaście lat. Ciekawe jest to czemu już tak mamy, że częściej łatwiej nam się podzielić swoimi zmartwieniami z osobą, której nie znamy, nie widzimy, niż z taką, którą mamy co dzień przy sobie.

Moja ocena

8/10
© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators